, Ten na nie, chociaż nie pewien, czy będą, Zachodzi z wędą;
Ten piosnki śpiewa i wieśniackie wiersze, Ten wianki wije, ten z sitowia wiersze, Ten przy skaczących po trawie barankach Gra na multankach;
Tamten z konopnej wywiera psy sforki, Ten tłuste tłucze kobusem przepiorki, Ten na lep albo w powikłane motki Łowi czeczotki;
Ten płoty grodzi około rozsady, Ów szczepi w pniaki, ten obrywa sady, Ten śliwy leje na powidła w prasy, Ten rwie na lasy;
Ten większym bydłem rznie grzbiet twardej roli, Ten zasię w skopiec zbierać mleka woli, Ten żnie, ów wiąże, ten pożęte snopy Układa w kopy
, Ten na nie, chociaż nie pewien, czy będą, Zachodzi z wędą;
Ten piosnki śpiewa i wieśniackie wiersze, Ten wianki wije, ten z sitowia wiersze, Ten przy skaczących po trawie barankach Gra na multankach;
Tamten z konopnej wywiera psy sforki, Ten tłuste tłucze kobusem przepiorki, Ten na lep albo w powikłane motki Łowi czeczotki;
Ten płoty grodzi około rozsady, Ów szczepi w pniaki, ten obrywa sady, Ten śliwy leje na powidła w prasy, Ten rwie na lasy;
Ten większym bydłem rznie grzbiet twardej roli, Ten zasię w skopiec zbierać mleka woli, Ten żnie, ów wiąże, ten pożęte snopy Układa w kopy
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 163
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
piekła równi, I pewna to, iże tam byli diabli główni. A jego duszę, jako rzekł, zaprowadzili Do piekła, gdy się trupem wybrani dzielili, Co ten dowód wyznali opętani potem, O której procesyjej siła by snadź o tym. Bo kiedy święty Dymnas pytał opętanych, Gdzie wtenczas czarci byli, od swych powikłanych. Iż teraz pokój mają, a w mieście to było Brabantskim - kiedy się to pytanie zjawiło, Odpowiedzieli czarci, żeśmy obchód swemu Czynili piekłomnoscy, Lutrowi sławnemu. I zstał się piekielszczyk, nie nieboszczyk od nieba, Bodaj wszytkich ministrów doszła ta potrzeba. Którzy acz ci się z Pisma ministrami zowią, Ale zasię
piekła równi, I pewna to, iże tam byli diabli główni. A jego duszę, jako rzekł, zaprowadzili Do piekła, gdy się trupem wybrani dzielili, Co ten dowód wyznali opętani potem, O której procesyjej siła by snadź o tym. Bo kiedy święty Dymnas pytał opętanych, Gdzie wtenczas czarci byli, od swych powikłanych. Iż teraz pokój mają, a w mieście to było Brabantskim - kiedy się to pytanie zjawiło, Odpowiedzieli czarci, żeśmy obchód swemu Czynili piekłomnoscy, Lutrowi sławnemu. I zstał się piekielszczyk, nie nieboszczyk od nieba, Bodaj wszytkich ministrów doszła ta potrzeba. Którzy acz ci się z Pisma ministrami zowią, Ale zasię
Skrót tekstu: ErZrzenAnKontr
Strona: 376
Tytuł:
Anatomia Martynusa Lutra Erazma z Roterdama
Autor:
Erazm z Rotterdamu
Tłumacz:
Jan Zrzenczycki
Drukarnia:
Bazyli Skalski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pisma religijne, satyry
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1619
Data wydania (nie wcześniej niż):
1619
Data wydania (nie później niż):
1619
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Kontrreformacyjna satyra obyczajowa w Polsce XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Zbigniew Nowak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Gdańskie Towarzystwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1968
corpora iuncta fide, TEGÓZ Oddawanie IMCI. Panny Ludwiki Zelenckiej Łowczanki Koronnej IMPanu Kazimierzowi Tarłowi Wojewodzicowi Sendomierskiemu na Sejmie w Warszawie 16. Februaryj 1681.
Niechaj to Najjaśniejszy Królu Panie Mój Miłościwy lotna tysiącem piór ciekawość, między oddzielone granicami Narody, ścigającym się na podziw, przypisuje nowinom, że Polska w bezdennej nieszczęścia toni, w powikłanym zawiłej Fortuny labiryncie, w nieuśmierzonym Pogańskiej zawziętości pożarze, nie tylko męźnie na podmulonych zgruntu opiera się brzegach, ale nad to i weseli bezpiecznie, per damna, per caedes, ab ipso ducit opes animumq, ferro. Kwitniemy w ciężkim orientalnej zapalczywości upale, wpuł okroponych tak stoimy rozwalin, że ani nas grodzące od
corpora iuncta fide, TEGOZ Oddawanie IMCI. Panny Ludwiki Zelenckiey Łowczanki Koronney IMPanu Kazimierzowi Tarłowi Woiewodzicowi Sendomierskiemu na Seymie w Warszawie 16. Februarii 1681.
Niechay to Nayiaśnieyszy Krolu Panie Moy Miłościwy lotna tysiącem pior ciekáwość, między oddzielone granicami Narody, ścigaiącym się ná podziw, przypisuie nowinom, że Polska w bezdenney nieszczęścia toni, w powikłanym zawiłey Fortuny labiryncie, w nieuśmierzonym Pogańskiey záwziętości pożarze, nie tylko męźnie ná podmulonych zgruntu opiera się brzegach, ále nad to y weseli bespiecznie, per damna, per caedes, ab ipso ducit opes animumq, ferro. Kwitniemy w cięszkim orientalney zapalczywości upale, wpuł okroponych ták stoimy rozwalin, że áni nas grodzące od
Skrót tekstu: DanOstSwada
Strona: 28
Tytuł:
Swada polska i łacińska t. 1, vol. 2
Autor:
Jan Danejkowicz-Ostrowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1745
Data wydania (nie wcześniej niż):
1745
Data wydania (nie później niż):
1745
hojnego bogatym strumieniem wypłyneło żródła. Słowem zamknę, nie idą na wędę znikomego pozoru znaczne fawory, przyznania szczególnie należytego w którym się zamyka wdzięczność, potrzebują profitere, exsolcisti. Więc przyznaje i słusznie starożytny Junosza, Majestatowi W. K. M. P. M. M. ześ go burzliwemu tamę rzuciwszy nieszczęściu z powikłanego versis ad prospera fatis wywiódł labiryntu. Wparowała go była skalistemi nieprzyjaźni manowcami, w ostro krzywe głogi zawisna raro maximis virtutibus parcens fortuna, lecz stępione ości assvetam pratis, innocuumq; genus, tak trzymać długo nie mogły, wyszedł prędko jakoby na złote odrodzony lata, effatis Lannier annis za przewodniczą W. K. Mci łaską
hoynego bogátym strumieniem wypłyneło żrodłá. Słowem zámknę, nie idą ná wędę znikomego pozoru znaczne fawory, przyznánia szczegulnie należytego w ktorym się zámyka wdzięczność, potrzebuią profitere, exsolcisti. Więc przyznáie y słusznie starożytny Iunosza, Máiestatowi W. K. M. P. M. M. ześ go burzliwemu támę rzuciwszy nieszczęściu z powikłánego versis ad prospera fatis wywiodł lábiryntu. Wparowałá go byłá skálistemi nieprzyiáźni mánowcami, w ostro krzywe głogi záwisna raro maximis virtutibus parcens fortuna, lecz stępione ości assvetam pratis, innocuumq; genus, ták trzymáć długo nie mogły, wyszedł prętko iákoby ná złote odrodzony lata, effatis Lannier annis zá przewodniczą W. K. Mci łáską
Skrót tekstu: DanOstSwada
Strona: 31
Tytuł:
Swada polska i łacińska t. 1, vol. 2
Autor:
Jan Danejkowicz-Ostrowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1745
Data wydania (nie wcześniej niż):
1745
Data wydania (nie później niż):
1745
wrodzonej jakom już rzekł ku ludziom Rycerskim, inklinacyj, i zdrowia swemu niefolgując Pańskiemu, pozwalasz sercom Ich, nie gniewem, ale miłością się zapalać non humiles sectari praedas, ale za sercem gonić. Nie tylko jednak Dobroci ale i Imienia wielkiego przypisać to fortunie, że Polska nasza inter abundantis ludibria fati, w powikłanym (boć sobie podchlebiać trudno) zawiłego szczęścia labiryncie na podmulonych z gruntu nie tylko mężnie opiera się brzegach, ale i weseli bezpiecznie, że w ten czas. kiedy gotująca się na zgubę Chrześcijaństwa Azja tota fremit, natym dwóch Narodów Capitolium personat Aula procis. Przyznasz to Mci Panie Starosto Chełmski, że nie pod
wrodzoney iákom iuż rzekł ku ludziom Rycerskim, inklinácyi, y zdrowia swemu niefolguiąc Pańskiemu, pozwalasz sercom Ich, nie gniewem, ále miłością się zápalać non humiles sectari praedas, ále zá sercem gonić. Nie tylko iednak Dobroci ále y Imienia wielkiego przypisać to fortunie, że Polská násza inter abundantis ludibria fati, w powikłánym (boć sobie podchlebiać trudno) záwiłego szczęścia lábiryncie ná podmulonych z gruntu nie tylko mężnie opiera się brzegach, ále y weseli bespiecznie, że w ten czas. kiedy gotuiąca się ná zgubę Chrześciáństwa Azya tota fremit, nátym dwoch Narodow Capitolium personat Aula procis. Przyznasz to Mci Pánie Stárosto Chełmski, że nie pod
Skrót tekstu: DanOstSwada
Strona: 37
Tytuł:
Swada polska i łacińska t. 1, vol. 2
Autor:
Jan Danejkowicz-Ostrowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1745
Data wydania (nie wcześniej niż):
1745
Data wydania (nie później niż):
1745
, kiedy o to już powtórnie osobłiwą Dworu swego brać ci pozwala ozdobę, kiedy tam nie błędny pokazuje gościniec, gdzie ścisły nexus przyjacielskie miłe krempując serce, nie rozerwane miłości ogniwa wdzięcznym pasmem i przejrzanym od Boga ordynkiem spojone prowadzi. Gdzie ten Nodus Gordius nie mieczem rościęty, jako wielkiemu wszelkie wrożył Aleksandrowi fortuny, ale ściśle powikłany, pewnym jest w następujących potomkach nieśmiertelności dokumentem, gdzie szczęśliwa życzliwych Planet koniunkcja, nie tak minorum de gente Quiritûm opibus, jako publicznej Królestwa fortunie pożądaną jest wrozką, i jedyną do szczęśliwości pochodnią. Spaliła ta pyszne kiedyś Trojańskie Illium, kiedy prywatne młodzika jednego serce nieugaszonym ujęła ogniem, ale stwierdziła i oświeciła Rzymskie Państwo per
, kiedy o to iuż powtornie osobłiwą Dworu swego bráć ci pozwala ozdobę, kiedy tam nie błędny pokázuie gościniec, gdzie ścisły nexus przyiacielskie miłe krempuiąc serce, nie rozerwáne miłości ogniwa wdzięcznym pasmem y przeyrzanym od Boga ordynkiem spoione prowadzi. Gdzie ten Nodus Gordius nie mieczem rościęty, iáko wielkiemu wszelkie wrożył Alexandrowi fortuny, ále ściśle powikłány, pewnym iest w nástępuiących potomkách nieśmiertelności dokumentem, gdzie szczęśliwa życzliwych Planet koniunkcya, nie tak minorum de gente Quiritûm opibus, iáko publiczney Krolestwa fortunie pożądáną iest wrozką, y iedyną do szczęśliwości pochodnią. Spaliłá tá pyszne kiedyś Troiańskie Illium, kiedy prywatne młodziká iednego serce nieugászonym uięłá ogniem, ále stwierdziła y oświeciłá Rzymskie Państwo per
Skrót tekstu: DanOstSwada
Strona: 37
Tytuł:
Swada polska i łacińska t. 1, vol. 2
Autor:
Jan Danejkowicz-Ostrowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1745
Data wydania (nie wcześniej niż):
1745
Data wydania (nie później niż):
1745
leśnym/ mając liście mało niepodobne Laniej broni: Pręta gładkiego/ na łokieć zwysz/ albo wyższego: we wnątrz czczego/ lekkiego/ miękkiego/ a blado rumiennego: na wierzchu okołek takiejże barwy. Korzeń od spodku ukąszony/ aż do wierzchu/ od którego pochodzą na ukoś cienkie włosienkowate korzonki/ poplecione i powikłane/ równie jako u Ciemierzyce/ albo u Situ wonnego/ żółtawe: zapachu przyjemnego i pornego/ jako Szpikanarda/ dla czego też drudzy zowią go Nardusem Leśnym.
Tego Kozłku/ albo radniej drugiego/ korzeń bywa fałszowany/ korzeniem ziela Iglice Włoskiej/ która Myszą wiechą/ a Łacinnicy Ruscum zowią. Ale to snadnie poznać:
leśnym/ máiąc liśćie máło niepodobne Lániey broni: Prętá głádkiego/ ná łokieć zwysz/ álbo wyższe^o^: we wnątrz czczego/ lekkiego/ miękkiego/ á bládo rumiennego: ná wierzchu okołek tákieyże bárwy. Korzeń od spodku vkąszony/ áż do wierzchu/ od ktorego pochodzą ná vkoś ćienkie włośienkowáte korzonki/ poplećione y powikłáne/ rownie iáko v Ciemierzyce/ álbo v Situ wonnego/ żołtáwe: zapáchu przyiemnego y pornego/ iáko Szpikánárdá/ dla czego też drudzy zowią go Nárdusem Leśnym.
Tego Kozłku/ álbo rádniey drugiego/ korzeń bywa fałszowány/ korzeniem źiela Iglice Włoskiey/ ktora Myszą wiechą/ á Lácinnicy Ruscum zowią. Ale to snádnie poznáć:
Skrót tekstu: SyrZiel
Strona: 49
Tytuł:
Zielnik
Autor:
Szymon Syreński
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
botanika, zielarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613
czynienie/ przez przyzwyczajanie się: skąd cnotę zowiemy obyczajem dobrym: złość i niecnotę/ obyczajem złym: iż cnoty i niecnoty/ przyczyna nabliższa/ zwyczaj jest/ od którego przemianek ma. Przez jednę cnotę drugiej nabywać.
Wtórym sposobem możemy dostawać cnot/ przez złączenia spraw bliskich do jakiej cnoty: Abowiem iż cnoty są tak powikłane/ iż jedna bez drugiej nie może być: dla tego złączenia przez własne i bliskie sprawy jednej/ drugiej cnoty nabywamy. Potrzecie/ nabywamy cnoty wymyślnym sposobem/ przez przyczyny pierwsze: to jest/ przez Filozofią i naukę/ przez którą/ iż rozum widzi prawdę/ może nas kierować do rzeczy przynależą- Etyki Arystoteles:
cych
czynienie/ przez przyzwyczáiánie się: skąd cnotę zowiemy obyczáiem dobrym: złość y niecnotę/ obyczáiem złym: iż cnoty y niecnoty/ przyczyná nabliższa/ zwyczay iest/ od ktorego przemiánek ma. Przez iednę cnotę drugiey nábywáć.
Wtorym sposobem możemy dostáwáć cnot/ przez złączenia spraw bliskich do iakiey cnoty: Abowiem iż cnoty są tak powikłáne/ iż iedná bez drugiey nie może być: dla tego złączenia przez własne y bliskie spráwy iedney/ drugiey cnoty nábywamy. Potrzećie/ nábywamy cnoty wymyślnym sposobem/ przez przyczyny pierwsze: to iest/ przez Philosophią y naukę/ przez ktorą/ iż rozum widźi prawdę/ może nas kierowáć do rzeczy przynależą- Ethyki Aristoteles:
cych
Skrót tekstu: PetrSEt
Strona: 121
Tytuł:
Etyki Arystotelesowej [...] pierwsza część
Autor:
Sebastian Petrycy
Drukarnia:
Maciej Jędrzejowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
filozofia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1618
Data wydania (nie wcześniej niż):
1618
Data wydania (nie później niż):
1618
wypędził własnego; W Alpes i na Gebeńskiej górze się rozlega, Echo Blaje, Ruanu i Arie dosięga; Ren, Rodan i z Garonną Sonna usłyszała, A mać dziecko do piersi każda przyciskała. PIEŚŃ XXVII.
CII.
Pięć bohatyrów, co już słusznie umyślili, Aby przez szable krzywdy wprzód swoje skończyli, Tak barzo powikłanych spór nagły zostawił, Iż z trudnością Apollo samby ich wybawił. Agramant węzeł sztuczny, nie chcąc, rozwięzuje, Pierwszej pary gniew godzić raczej usiłuje, Która dla pięknej córy króla granackiego W placu ostremi mieczmi chce dowodzić swego.
CIII.
Wszytkie obrócił mądry król starania swoje, Aby uśmierzył straszne miedzy niemi boje; Raz do
wypędził własnego; W Alpes i na Gebeńskiej górze się rozlega, Echo Blaje, Ruanu i Arie dosięga; Ren, Rodan i z Garonną Sonna usłyszała, A mać dziecko do piersi każda przyciskała. PIEŚŃ XXVII.
CII.
Pięć bohatyrów, co już słusznie umyślili, Aby przez szable krzywdy wprzód swoje skończyli, Tak barzo powikłanych spór nagły zostawił, Iż z trudnością Apollo samby ich wybawił. Agramant węzeł sztuczny, nie chcąc, rozwięzuje, Pierwszej pary gniew godzić raczej usiłuje, Która dla pięknej córy króla granackiego W placu ostremi mieczmi chce dowodzić swego.
CIII.
Wszytkie obrócił mądry król starania swoje, Aby uśmierzył straszne miedzy niemi boje; Raz do
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 346
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
suchego drąga, Gwałtem słów, jak za włosy, do rzeczy naciąga. „Jać już — rzekę — rozumiem, ba, i każdy ze mną, Skoro mu wytłumaczysz gadkę tak tajemną; Inaczej samo czytać podobieństwo broni, Jeśli swego wykładu nie przyłożysz do niej. Tak słowa, jako przędza u tkacza na wątku, Powikłane, ni końca, ni znajdziesz początku.” „Mnie się zaś — odpowie ów — jako insze żadne W uszach nie były, zdadzą i ładne, i snadne.” „Zdadzą, nie są; tym wszyscy bredzimy poeci, Że w jednej cenie wiersze swe kładziem i dzieci. Nie wierzyć — rzekę — sobie
suchego drąga, Gwałtem słów, jak za włosy, do rzeczy naciąga. „Jać już — rzekę — rozumiem, ba, i każdy ze mną, Skoro mu wytłumaczysz gadkę tak tajemną; Inaczej samo czytać podobieństwo broni, Jeśli swego wykładu nie przyłożysz do niej. Tak słowa, jako przędza u tkacza na wątku, Powikłane, ni końca, ni znajdziesz początku.” „Mnie się zaś — odpowie ów — jako insze żadne W uszach nie były, zdadzą i ładne, i snadne.” „Zdadzą, nie są; tym wszyscy bredzimy poeci, Że w jednej cenie wiersze swe kładziem i dzieci. Nie wierzyć — rzekę — sobie
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 339
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987