o granicę/ żeby to znadź nie nań bo choć nie będzie winien drugi/ jednak okazja w wojnach siła może: a nieostrożność cudza czasem dosyć przyczyny chciwemu bywa do podniesienia wojny i łamania Przymierza: takci bywa w dobrze sporządzonych Rzeczach pospolitych; gdyby toż u nas/ nie cierpielibyśmy tak częstych najazdów i łupiestw od Pogan. Ale do mej rzeczy: gwiazdy wszytkie pismo święte zowie Militiam caeli, Custodiam: tylo to żołnierzów ma Pan/ ile gwiazd tych drobniejszych/ tyle Hufców/ ile Konstelacij/ tyle Hetmanów/ ile gwiazd świetniejszych/ gdy tedy widzimy/ że Pan przyczynia się w żołnierze/ że Hetmani nowi straszni na niebie przed
o gránicę/ żeby to znadź nie nań bo choć nie będźie winien drugi/ iednák okázya w woynách śiłá może: á nieostrożność cudza czásem dosyć przyczyny chćiwemu bywa do podnieśienia woyny y łamánia Przymierza: tákći bywa w dobrze sporządzonych Rzeczách pospolitych; gdyby toż v nas/ nie ćierpielibyśmy ták częstych naiázdow y łupiestw od Pogan. Ale do mey rzeczy: gwiazdy wszytkie pismo święte zowie Militiam caeli, Custodiam: tylo to żołnierzow ma Pan/ ile gwiazd tych drobnieyszych/ tyle Hufcow/ ile Constelláciy/ tyle Hetmánow/ ile gwiazd świetnieyszych/ gdy tedy widźimy/ że Pan przyczynia sie w żołnierze/ że Hetmani nowi strászni ná niebie przed
Skrót tekstu: NajmProg
Strona: C2
Tytuł:
Prognostyk duchowny na kometę
Autor:
Jakub Najmanowicz
Drukarnia:
Maciej Jędrzejowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
astrologia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1619
Data wydania (nie wcześniej niż):
1619
Data wydania (nie później niż):
1619
co być powinni panowie Szlązacy) zaraz wszystkich traktatów zaniechawszy, prosił aby spokojnie przez most na trzecią niedzielę adwentową Odrę pod Betoniem przechodzili. Gdy tedy przyszło Odrę przechodzić, przez pośroaek ludu śląskiego około mostu leżącego, pułkownik Elearski sam z swojej chęci (jako rzecz sama niżej dowodzi) na pokazanie iż nie jest autorem żadnych niesłusznych łupiestw, według zwyczaju swego, jako wszędy po rzeszy na trudnych przeprawach czyniwał, pozwolił aby konia swego, jeśliby kto poznał, (a coby jeno nie w górach, gdzie za przyczyną pozwolenie było, ale w równym Śląsku, to jest między górami a Odrą wziętego) odebrał jak swego. Na co wysadziwszy dwóch
co być powinni panowie Szlązacy) zaraz wszystkich traktatów zaniechawszy, prosił aby spokojnie przez most na trzecią niedzielę adwentową Odrę pod Bethoniem przechodzili. Gdy tedy przyszło Odrę przechodzić, przez pośroaek ludu szląskiego około mostu leżącego, pułkownik Elearski sam z swojej chęci (jako rzecz sama niżej dowodzi) na pokazanie iż nie jest autorem żadnych niesłusznych łupiestw, według zwyczaju swego, jako wszędy po rzeszy na trudnych przeprawach czyniwał, pozwolił aby konia swego, jeśliby kto poznał, (a coby jeno nie w górach, gdzie za przyczyną pozwolenie było, ale w równym Szląsku, to jest między górami a Odrą wziętego) odebrał jak swego. Na co wysadziwszy dwóch
Skrót tekstu: DembPrzew
Strona: 125
Tytuł:
Przewagi elearów polskich
Autor:
Wojciech Dembołęcki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Biblioteki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1859
takie puścili śrzodki, któreby i pana z tej, w którą go podano, opiniej i senat z nagany bez nagród wszelakich wywiedli, gdyżby takim postępkom, mieszaninom otwarła się na potomne czasy droga, gdzieby je teraz Rzplta albo pan nadgradzać był powinien i swejwoli jaśnie podanoby okazją, nie pokarawszy gwałtów i łupiestw takich, jakie się dzieją. W tę tedy nadzieję, aby bliżej traktować było, w kilka dni potem ruszył się IKM. i ze wszytkimi ku Sędomierzowi i stanął pod Piaskami. Tam w nocy przybiegł kozak od IMP. krakowskiego z listy, w których daje znać, że sam nie mogąc przez niesposobność zdrowia swego być
takie puścili śrzodki, któreby i pana z tej, w którą go podano, opiniej i senat z nagany bez nagród wszelakich wywiedli, gdyżby takim postępkom, mieszaninom otwarła się na potomne czasy droga, gdzieby je teraz Rzplta albo pan nadgradzać był powinien i swejwoli jaśnie podanoby okazyą, nie pokarawszy gwałtów i łupiestw takich, jakie się dzieją. W tę tedy nadzieję, aby bliżej traktować było, w kilka dni potem ruszył się JKM. i ze wszytkimi ku Sędomierzowi i stanął pod Piaskami. Tam w nocy przybiegł kozak od JMP. krakowskiego z listy, w których daje znać, że sam nie mogąc przez niesposobność zdrowia swego być
Skrót tekstu: OpisDostCz_III
Strona: 156
Tytuł:
Opisanie prawdziwe i dostateczne rozwiedzienia rokoszu pod Janowcem
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1606
Data wydania (nie wcześniej niż):
1606
Data wydania (nie później niż):
1606
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918
i radzi się akomodiują/ nic się nieopierając/ szczęściu zwyciężce: i tak podpadli raz pod te/ drugi raz pod insze narody cudzoziemskie/ jako pod Araby/ Circassy/ i Turki: a od tych ostatnich cierpią niezmierne Tyraństwo/ tak iż też bacząc/ że nie mogą zażyć użytków swych prac/ dla wydzierstw i łupiestw Tureckich/ opuszczają pola i role/ oprócz tych tylo/ którzy za niewolą muszą trwać. Oprócz Mahometanów mieszkają też w Egipcie Cofty/ którzy chrzczą się po Chrześcijańsku/ a obrzezują po Żydowsku: i zowią ich dla tego Christianos Cincturae. Tych może być do 50000. w Egipcie/ ale w Etiopiej jest ich bez liczby
y rádźi się áccommodiuią/ nic się nieopieráiąc/ sczęśćiu zwyćiężce: y ták podpádli raz pod te/ drugi raz pod insze narody cudzoźiemskie/ iáko pod Aráby/ Circássy/ y Turki: á od tych ostátnich ćierpią niezmierne Tyráństwo/ ták iż też bacząc/ że nie mogą záżyć vżytkow swych prac/ dla wydźierstw y łupiestw Tureckich/ opusczáią polá y role/ oprocz tych tylo/ ktorzy zá niewolą muszą trwáć. Oprocz Máhumetanow mieszkáią też w Egypćie Cofty/ ktorzy chrzczą się po Chrześćiáńsku/ á obrzezuią po Zydowsku: y zowią ich dla tego Christianos Cincturae. Tych może bydź do 50000. w Egypćie/ ále w Aetyopiey iest ich bez liczby
Skrót tekstu: BotŁęczRel_I
Strona: 220
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. I
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
do Włoch lud zbrojny gotuje, Kto inszy w jego ziemi wojnę obiecuje.
LII.
Anuż mordy, wydzierstwa, gwałty, zabijania Bez wszelakiego w Rzymie widzicie karania; Chciwy żołnierz to czyni, co łakomstwo radzi, Winę daje niewinnem, cnotliwy mu wadzi, A wojsko sprzysiężone, jakby nie widziało, Na zmowie ponno łupiestw ciężkich dopuszczało. Nakoniec o papieża gdy się bić samego Trzeba było, w oczach ich wzięto związanego.
LIII.
Posyła król z pułkami Lotreka nowemi, Nie dla tego, by wojnę miał odnawiać z niemi W Lombardyjej, ale z rąk kazał wziąć przeklętych Pasterza i zacnych z niem ludzi wiele wziętych. Lecz ten,
do Włoch lud zbrojny gotuje, Kto inszy w jego ziemi wojnę obiecuje.
LII.
Anoż mordy, wydzierstwa, gwałty, zabijania Bez wszelakiego w Rzymie widzicie karania; Chciwy żołnierz to czyni, co łakomstwo radzi, Winę daje niewinnem, cnotliwy mu wadzi, A wojsko sprzysiężone, jakby nie widziało, Na zmowie ponno łupiestw ciężkich dopuszczało. Nakoniec o papieża gdy się bić samego Trzeba było, w oczach ich wzięto związanego.
LIII.
Posyła król z pułkami Lotreka nowemi, Nie dla tego, by wojnę miał odnawiać z niemi W Lombardyjej, ale z rąk kazał wziąć przeklętych Pasterza i zacnych z niem ludzi wiele wziętych. Lecz ten,
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_III
Strona: 42
Tytuł:
Orland szalony, cz. 3
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905