i złote wędzidła smakują, Ważąc się pod rołdaczy i drogiemi rzędy, Skąd po polach przyległych miece się blask wszędy. Oneby swą żartkością w ogniu nie spłonęły, I po zbożu biegając onego nie tknęły. A ozdoba dzisiejsza na świetnej karocy, Jako w późnej Hesperus okazalszy nocy, Między światły innemi wszystkich tych przechodzi, Zgrają świetną okryty upierzonej młodzi. Toż i miasto poduszczy, żebytakże na tę Niniejszą uroczystość, inszą wzięto szatę:Nie w której po żałosnych dopiero popiołach Wielkiego Przyjemskiego w ciemnych swych kościołach, Głuche wyło nenie, ale zwykło w jakiej Wieszać więc po teatrach triumfalne znaki. A ci zaraz, jedni się w pole wyprawują Świetno pod
i złote wędzidła smakują, Ważąc się pod rołdaczy i drogiemi rzędy, Zkąd po polach przyległych miece się blask wszędy. Oneby swą żartkością w ogniu nie spłonęły, I po zbożu biegając onego nie tknęły. A ozdoba dzisiejsza na świetnej karocy, Jako w późnej Hesperus okazalszy nocy, Między światły innemi wszystkich tych przechodzi, Zgrają świetną okryty upierzonej młodzi. Toż i miasto poduszczy, żebytakże na tę Niniejszą uroczystość, inszą wzięto szatę:Nie w której po żałosnych dopiero popiołach Wielkiego Przyjemskiego w ciemnych swych kościołach, Głuche wyło nenie, ale zwykło w jakiej Wieszać więc po teatrach tryumfalne znaki. A ci zaraz, jedni się w pole wyprawują Świetno pod
Skrót tekstu: TwarSRytTur
Strona: 125
Tytuł:
Zbiór różnych rytmów
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1631 a 1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1631
Data wydania (nie później niż):
1661
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Drukarnia "Czasu"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1861
twą chęć nad złoto I nade wszystkie skarby ważę Krezusowe, A teraz ofiarujęć me chęci gotowe, Których z tej karty biorąc dowód niewątpliwy Wiedz, że na zawsze jestem sługa twój życzliwy. 780. Trenodia braterska na okrutną śmierć kochanego brata Jana Trębeckiego.
Równie jak więc rozkwitłym listem ozdobiona Buja nad inne kwiaty roża wyniesiona, Świetną ciesząc purpurą oczy niejednego, Zda się, że nie ma kwiatu sobie podobnego; Wtym skoro wiatr z północy przykro ją napadnie, W momencie ona śliczność i sam kwiat opadnie: Tak się i z tobą stało, bracie mój kochany! Żyłeś pięknymi dary od Boga nadany, Cnotą, sławą, urodą i kwitnącym wiekiem
twą chęć nad złoto I nade wszystkie skarby ważę Krezusowe, A teraz ofiarujęć me chęci gotowe, Ktorych z tej karty biorąc dowod niewątpliwy Wiedz, że na zawsze jestem sługa twoj życzliwy. 780. Trenodia braterska na okrutną śmierć kochanego brata Jana Trębeckiego.
Rownie jak więc rozkwitłym listem ozdobiona Buja nad inne kwiaty roża wyniesiona, Świetną ciesząc purpurą oczy niejednego, Zda się, że nie ma kwiatu sobie podobnego; Wtym skoro wiatr z połnocy przykro ją napadnie, W momencie ona śliczność i sam kwiat opadnie: Tak się i z tobą stało, bracie moj kochany! Żyłeś pięknymi dary od Boga nadany, Cnotą, sławą, urodą i kwitnącym wiekiem
Skrót tekstu: TrembWierszeWir_II
Strona: 273
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Jakub Teodor Trembecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1643 a 1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1643
Data wydania (nie później niż):
1719
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1911
Chociaj tam drzewo mnoży samo przyrodzenie, Jako więc ogrodnicze roztropne szczepienie. Majętność wielka w nikim serca nie obudzi I wiele nikczemników najdziesz możnych ludzi, Których i życie jako jednego nędznika, I zejście równe śmierci mdłego zagrodnika, Kiedy go przy motyce dusza odbieżała, A po nim żadna głośna sława nie została. Ale gdzie rozum świetną majętnością władnie, Tam i dzielność, i jasna cnota idzie snadnie, Tam i przeważnych rzeczy wielkie zaciąganie, I nieśmiertelne w uściech ludzkich wspominanie. A na co gibką młodość z razu kto nachyli, Do tego się przez wszystek wiek na potym sili. A kto szczwania nie świadom, próżno z nim na pole; I
Chociaj tam drzewo mnoży samo przyrodzenie, Jako więc ogrodnicze roztropne szczepienie. Majętność wielka w nikim serca nie obudzi I wiele nikczemników najdziesz możnych ludzi, Których i życie jako jednego nędznika, I zeście równe śmierci mdłego zagrodnika, Kiedy go przy motyce dusza odbieżała, A po nim żadna głośna sława nie została. Ale gdzie rozum świetną majętnością władnie, Tam i dzielność, i jasna cnota idzie snadnie, Tam i przeważnych rzeczy wielkie zaciąganie, I nieśmiertelne w uściech ludzkich wspominanie. A na co gibką młodość z razu kto nachyli, Do tego się przez wszystek wiek na potym sili. A kto szczwania nie świadom, próżno z nim na pole; I
Skrót tekstu: SzymSiel
Strona: 99
Tytuł:
Sielanki
Autor:
Szymon Szymonowic
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Sielanki i pozostałe wiersze polskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1964
wroceniem do mnie/ abym wiedział cośmy zasłużyli/ żeśmy wszytko opuścili. Uczynię/ prawi/ o połowico serca mego/ za łaską Pańską. A ty miłuj umarłego/ abowiem pokim żył miłowałem cię jako matkę. Umarł tedy jakoby mile zasnął: A oto dnia siódmego wrócił się umarły z wdzięczną i świetną twarzą mówiąc: Namilszy bracie Henryku. Jakośmy słyszeli takechmy widzieli w mieście Pana zastępów. Dawnom już stokroć wziął/ otom teraz żywot wieczny osięgnął; A niósł w ręku Kościół złoty dziwnego misterstwa i śliczności: a lewą/ miejsce serca zakrywał. On zasię żywy nad pojęcie ludzkie będąc z tego ucieszony/
wroceniem do mnie/ ábym wiedźiał cosmy zásłużyli/ żesmy wszytko opuśćili. Vcżynię/ práwi/ o połowico sercá mego/ zá łáską Pańską. A ty miłuy vmárłego/ ábowiem pokim żył miłowałem ćię iáko matkę. Vmárł tedy iákoby mile zásnął: A oto dniá śiodmego wroćił sie vmárły z wdźięczną y świetną twarzą mowiąc: Namilszy bráćie Henryku. Iákosmy słyszeli tákechmy widźieli w mieśćie Páná zastępow. Dawnom iuż stokroć wźiął/ otom teraz żywot wieczny ośięgnął; A niosł w ręku Kośćioł złoty dźiwnego misterstwá y ślicznośći: á lewą/ mieysce sercá zákrywał. On záśię żywy nád poięćie ludzkie będąc z tego vćieszony/
Skrót tekstu: ZwierPrzykład
Strona: 78
Tytuł:
Wielkie zwierciadło przykładów
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Szymon Wysocki
Drukarnia:
Jan Szarffenberger
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
z rusznicą: za temi jechał jakiś Basza/ mając sto koni z dzidami/ z pałaszami/ i z pistoletami strojno Janczarów pięćdziesiąt statecznych katanów: szło i kolas sześćdziesiat/ tych Puszkarzów z żywnością i z rzeczami/ przy każdej kolasie pana janczarek długich. Te działa jedne są stare/ drugie nowe/ barzo piękną robotą i świetną/ jak złociste robione: naostatku jechało trzydzieści Murzynów z kopijami/ pałasze pod nogą/ i po parze pistoletów u łęku/ miedzy niemi Janczarów pięćdziesiąt młodych. Na każdy dzień à die 18. Martii aż do wyjścia Cesarskiego za wojskiem/ tedy zawsze wychodziło tak przez miasto/ jako mimo miasto/ sroga rzecz koni/
z rusznicą: zá temi iechał iákiś Bászá/ máiąc sto koni z dzidámi/ z páłászámi/ y z pistoletámi stroyno Iánczárow pięćdzieśiąt státecznych kátánow: szło y kolas sześćdźieśiat/ tych Puszkarzow z żywnośćią y z rzeczámi/ przy káżdey koláśie paná iánczárek długich. Te dziáłá iedne są stáre/ drugie nowe/ bárzo piękną robotą y świetną/ iák złoćiste robione: náostátku iecháło trzydzieśći Murzynow z kopijámi/ páłásze pod nogą/ y po parze pistoletow v łęku/ miedzy niemi Iánczárow pięćdzieśiąt młodych. Ná káżdy dzień à die 18. Martii áż do wyszćia Cesárskiego zá woyskiem/ tedy záwsze wychodziło ták przez miásto/ iáko mimo miásto/ sroga rzecz koni/
Skrót tekstu: StarWyp
Strona: A3v
Tytuł:
Wyprawa i wyiazd sułtana Amurata cesarza tureckiego na wojnę do Korony Polskiej
Autor:
Szymon Starowolski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1634
Data wydania (nie wcześniej niż):
1634
Data wydania (nie później niż):
1634
to zawziąwszy światła z krzyża. Drudzy zaś choć Boga poznawali, nie jako Boga czcili; a co większa/ co Dawid mówi/ widząc o male ludzi przy Bogu: Wszyscy zbłądzili, nie masz ktoby dobrze czynił, nie masz aż do jednego; nie wiele zgoła ludzi ubiegało się do Boga/ choć był istotną świetną jasnością/ i choć i słońce/ i gwiazdy z miesiącem w rękach potężnych jego były; nie wiele jednak w ludziach sprawiły/ aż gdy na krzyżu ozdobił gwoźdźmi ręce swoje/ tak się stał świetnym/ że świetniejszego wymyślić duszo nie możesz. I z tądci Prorok z wielkiego podziwienia o nim powiedział: Świetność jego jako światło
to záwźiąwszy świátłá z krzyżá. Drudzy záś choć Boga poznawáli, nie iáko Bogá czćili; á co ẃiększa/ co Dawid mowi/ widząc o mále ludźi przy Bogu: Wszyscy zbłądzili, nie mász ktoby dobrze czynił, nie mász áż do iednego; nie wiele zgołá ludźi vbiegało się do Boga/ choć był istotną świetną iasnośćią/ y choć y słońce/ y gwiazdy z mieśiącem w rękach potężnych iego były; nie wiele iednák w ludźiach spráwiły/ áż gdy ná krzyżu ozdobił gwoźdźmi ręce swoie/ ták się sstał świetnym/ że świetnieyszego wymyślić duszo nie możesz. Y z tądći Prorok z wielkiego podźiwienia o nim powiedźiał: Świetność iego iáko świátło
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 28
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
/ chyba żeby w ostrości człowiek żyjący/ lubo miłuje ostrość/ nie miłował niewinności. III. NIe schodźcie z oczu/ Duchowie niebiescy/ ślicznej Dzieciny/ z tą odzieżą/ niepojdzie Matki wygoda przez to w pogardę/ że wy odzieżą inszą przynosicie: niech się do wolej dziecię napatrzy szaty/ z skarbnice Boga przyniesionej/ świetną to barzo/ wabiąca oczy Dzieciny i serce do siebie/ cześć bowiem z niej najwiętsza będzie Dziecinie. a co więtsza/ dla czego Dziecię do tej odzieży garnie się ze wszytką mocą/ że choć kosztowna w sobie/ tania jest u Ojca nibieskiego/ spuści onę prędko z nieba/ nie trzeba bowiem wiele prosić aby człowieka
/ chybá żeby w ostrośći człowiek żyiący/ lubo miłuie ostrość/ nie miłował niewinnośći. III. NIe schodźćie z oczu/ Duchowie niebiescy/ śliczney Dźiećiny/ z tą odźieżą/ niepoydźie Mátki wygodá przez to w pogárdę/ że wy odźieżą inszą przynosićie: niech się do woley dźiećię napatrzy száty/ z skárbnice Bogá przynieśioney/ świetną to bárzo/ wabiąca oczy Dźiećiny y serce do siebie/ cześć bowiem z niey naywiętsza będźie Dźiećinie. á co więtsza/ dla czego Dźiećię do tey odźieży gárnie się ze wszytką mocą/ że choć kosztowna w sobie/ tania iest v Oycá nibieskiego/ spuśći onę prędko z niebá/ nie trzebá bowiem wiele prośić áby człowieká
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 122
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
aparatów/ gdy będzie trzeba ofiarować/ dochowa ona wcale wszytkiego/ co Panu nieba i ziemie podarują Monarchowie/ a zwłaszcza w schowaniu szaty będzie pilniejsza/ z której się wielkiej ozdoby spodziewa Syna swego/ wielkich honorów. Nie tak był świetny najwyższy Kapłan w starym Zakonie/ świątnicy Pańskiej szatą przyodziany; jako dziecina w męskim wieku świetną będzie/ gdy ją ta szata biała przyodzieje; tamta pokryta kamieniami/ ta hańbami/ z których najwiętsza jasność wypadała/ i na się oczy Ojca wiekuistego zwabiała. Dla tej też Alby/ wszyscy Duchowni/ wszyscy Zakonni po wszytkim świecie cześć mają i wielkie poszanowanie. Przed tym choć go światowego odziewały złote szaty/ okrywały klejnoty
appáratow/ gdy będźie trzebá ofiárowáć/ dochowa ona wcale wszytkiego/ co Pánu niebá y źiemie podáruią Monarchowie/ á zwłaszczá w schowániu száty będźie pilnieysza/ z ktorey się wielkiey ozdoby spodźiewa Syná swego/ wielkich honorow. Nie ták był świetny naywyższy Kápłan w stárym Zakonie/ świątnicy Páńskiey szátą przyodźiany; iako dźiećiná w męzkim wieku świetną będźie/ gdy ią ta szatá biała przyodźieie; tamta pokryta kamieniami/ tá háńbámi/ z ktorych naywiętsza iásność wypadałá/ y ná się oczy Oycá wiekuistego zwabiáłá. Dla tey też Alby/ wszyscy Duchowni/ wszyscy Zakonni po wszytkim świećie cześć máią y wielkie poszánowánie. Przed tym choć go światowego odziewáły złote száty/ okrywáły kleynoty
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 135
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
/ stanął gospodą w cudzej stajni. Taką ozdobą chciał zdobić siebie/ która swym ostrzem/ miała zadawać okrutne bole ciału choć niewinnemu. Na wzór którego wdaj się w takową niewolą/ szukaj takowej Duszo ozdoby. Aleć jak wiele w inszej niewoli baczymy ludzi? jak wiele nie ozdobnych widziemy takich/ którzy się złotem i świetną szatą/ którzy się klejnotami ozdobili? Każdy który tu żyjesz na tej niewoli świata/ a siebie jaką złą żądzą drugiemu na jego wolą abo też ciału własnemu podajesz; lubo się sobie zdasz być swobodny/ wiedź żeś jest niewolnikiem; gdyż na to mocy nie mając/ namilszą swobodną duszę zaprzedawasz/ która samego tylko Boga
/ stánął gospodą w cudzey stayni. Taką ozdobą chćiał zdobić siebie/ ktora swym ostrzem/ miáłá zádáwáć okrutne bole ćiáłu choć niewinnemu. Ná wzor ktorego wday się w tákową niewolą/ szukay tákowey Duszo ozdoby. Aleć iak wiele w inszey niewoli baczymy ludźi? iák wiele nie ozdobnych widźiemy tákich/ ktorzy się złotem y świetną szátą/ ktorzy się kleynotámi ozdobili? Káżdy który tu żyiesz ná tey niewoli świátá/ á siebie iáką złą żądzą drugiemu ná iego wolą ábo też ćiáłu własnemu podaiesz; lubo się sobie zdasz być swobodny/ wiedź żeś iest niewolnikiem; gdyż ná to mocy nie máiąc/ namilszą swobodną duszę záprzedawasz/ ktora samego tylko Bogá
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 267
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
mocy nie mając/ namilszą swobodną duszę zaprzedawasz/ która samego tylko Boga ma mieć za Pana/ i jemu samemu powinna czynić wszytko kwoli: od tego gdy się uda do jakiego stworzenia/ zostaje niewolnicą/ a taką że tez i w jeden moment nie ma pokoju/ od sumnienia złego kata odręczona. Każdy który się zdobisz świetną odzieżą/ ze złym umysłem/ jakby powabić/ budzym klejnotem/ i cudzą świetną szatą/ od cudzego złym afektem darowanemi rzeczami/ a często tak tajemnie żeby przyjaciel z którymeś w ślubie nie wiedział; tak cię to wszytko szpeci przed Bogiem/ ba i przed ludźmi/ że bielszy w oczach/ świetniejszy w oczach ów
mocy nie máiąc/ namilszą swobodną duszę záprzedawasz/ ktora samego tylko Bogá ma mieć zá Pána/ y iemu sámemu powinná czynić wszytko kwoli: od tego gdy się vda do iákiego stworzenia/ zostáie niewolnicą/ á táką że tez y w ieden moment nie ma pokoiu/ od sumnienia złego kátá odręczona. Káżdy ktory się zdobisz świetną odźieżą/ ze złym vmysłem/ iákby powabić/ budzym kleynotem/ y cudzą świetną szátą/ od cudzego złym affektem dárowánemi rzeczámi/ á często ták táiemnie żeby przyiaćiel z ktorymeś w slubie nie wiedźiał; ták ćię to wszytko szpeći przed Bogiem/ bá y przed ludźmi/ że bielszy w oczách/ świetnieyszy w oczách ow
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 267
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636