ramion swoich nie uchylał. Nie porzucił ale położył z-ręku swoich do rąk Wm. złote jabłko Królewskie cum voto: Detur dignissimo. Wyprzedza dnia dzisiejszego IKM. odważnym poskokiem ostatni on termin równie Królom i żebrakom pospolity/ gdzie unus ictus aequat omnia, dobrowolnie idąc z-Krolewskiej fortuny in mores vitamque privati. Winosi z-pód tego świetnego Baldakinu/ z tego wysokiego Tronu bytność swoję; jednak przecię zostawuje nie tylko na tym miejscu/ ale barziej na wspaniałych piersiach Polskich Regis memoriam. Zostawuje dwudziestoletnich nieporownanych zasług numerum prawie innumerum, z-którymi bez wątpienia perennis IKM. Sława zostawać będzie. Zażyć się godzi IKM. przy ostatnim rozstawaniu się i pozegnaniu z Wmi słów
ramion swoich nie uchylał. Nie porzucił ále położył z-ręku swoich do rąk Wm. złote iábłko Krolewskie cum voto: Detur dignissimo. Wyprzedza dniá dźiśieyszego IKM. odważnym poskokiem ostatni on termin rownie Krolom i żebrakom pospolity/ gdźie unus ictus aequat omnia, dobrowolnie idąc z-Krolewskiey fortuny in mores vitamque privati. Winośi z-pod tego świetnego Báldakinu/ z tego wysokiego Tronu bytność swoię; iednak przećię zostáwuie nie tylko ná tym miescu/ ale bárźiey ná wspániáłych piersiách Polskich Regis memoriam. Zostáwuie dwudźiestoletnich nieporownanych zasług numerum práwie innumerum, z-ktorymi bez wątpienia perennis IKM. Sławá zostawać będźie. Záżyć się godźi IKM. przy ostatnim rozstawániu się i pozegnániu z Wmi słow
Skrót tekstu: PisMów_II
Strona: 18
Tytuł:
Mówca polski, t. 2
Autor:
Jan Pisarski
Drukarnia:
Drukarnia Kolegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
retoryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1676
Data wydania (nie wcześniej niż):
1676
Data wydania (nie później niż):
1676
aby z tej przygody Kto inszy na mym miejscu nie zażył pogody. Niechaj by pierwej dusza z ciałem się rozstała, Niżby taka nowina dojść mię kiedy miała. Ale jeśli mię chowasz w pamięci u siebie, Jak byś mię posadziła swą ręką na niebie. Ja twoję łaskę mając nie zajrzę nikomu Honoru wysokiego ni świetnego domu. Tyś honor, tyś dom świetny, tyś pociecha moja, Tyś jest klejnot wyborny, mój skarb jest chęć twoja.
A serce me jest marmur, w którym krwawe rysy Są wiecznie trwałe na twą usługę zapisy. Których ci też dotrzymam, a ty życzliwości Mej probę wziąwszy w swojej czuj
aby z tej przygody Kto inszy na mym miejscu nie zażył pogody. Niechaj by pierwej dusza z ciałem się rozstała, Niżby taka nowina dojść mię kiedy miała. Ale jeśli mię chowasz w pamięci u siebie, Jak byś mię posadziła swą ręką na niebie. Ja twoję łaskę mając nie zajrzę nikomu Honoru wysokiego ni świetnego domu. Tyś honor, tyś dom świetny, tyś pociecha moja, Tyś jest klejnot wyborny, moj skarb jest chęć twoja.
A serce me jest marmur, w ktorym krwawe rysy Są wiecznie trwałe na twą usługę zapisy. Ktorych ci też dotrzymam, a ty życzliwości Mej probę wziąwszy w swojej czuj
Skrót tekstu: TrembWierszeWir_II
Strona: 232
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Jakub Teodor Trembecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1643 a 1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1643
Data wydania (nie później niż):
1719
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1911
tam ciężko Ociec Święty jęczy, i płacze; a mniemając, iż się jaki mu casus trafił, i oni ośmielili się tamże wniść, i naleźli Papieża na ziemi leżącego w płaczu, i wzdychaniu, i wlot go podnieśli. Potym miejscu owemu prypatrowali się; iż było jako sklep, mając różne przegrodki z marmuru świetnego, a w posrzodku sklepu stał jakiś filarek, czyli postument niski, formą serca wyrobiony (znać to był koniec trunny marmurowej tak formowanej) po pas wzniesiony, a na tym słupku stało Święte Ciało Patriarchy Franciszka prosto bez żadnej podpory, jak Czy stoi i dziś Z. Franciszek w grobie w Aszyżu?
żywe,
tam ciężko Ociec Swięty ięczy, y płacze; a mniemaiąc, iż się iaki mu casus trafił, y oni osmielili się tamże wniść, y naleźli Papieża na ziemi leżącego w płaczu, y wzdychaniu, y wlot go podnieśli. Potym mieyscu owemu prypatrowali się; iż było iako sklep, maiąc rożne przegrodki z marmuru swietnego, á w posrzodku sklepu stał iakiś filarek, czyli postument niski, formą serca wyrobiony (znać to był koniec trunny marmurowèy tak formowanèy) po pas wzniesiony, á na tym słupku stało Swięte Ciało Patryarchy Franciszka prosto bez żadney podpory, iak Czy stoi y dziś S. Franciszek w grobie w Aszyżu?
żywe,
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 8
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
mu serce do cnót świętobliwych I do pięknej mądrości. Taki więc szczep nowy, Kiedy mu bujna ziemia służy i wiatr zdrowy, Pilnego ogrodnika ręką uszczepiony, Przyodziewa się barzo snadno w list zielony I co rok podrastaniem nieleniwym wstaje, I nadzieję użytku niepoznego daje. A jako słońce, kiedy swój wóz rano toczy, Do świetnego promienia ludzkie ciągnie oczy, Tak się ku niemu wszystkich ludzi zapatrzania Ciągnęły i ozdobnych spraw oczekiwania. Snadź i niejedna w domiech wielkich urodzona, Skrytym cichej miłości ogniem postrzelona, Gęste wzdychania na swym sercu powtarzała I zamyślania swoje Wenerze zlecała. Łakoma rzecz uroda; ani złoto, ani Świetnych klejnotów promień serce tak urani.
mu serce do cnót świętobliwych I do pięknej mądrości. Taki więc szczep nowy, Kiedy mu bujna ziemia służy i wiatr zdrowy, Pilnego ogrodnika ręką uszczepiony, Przyodziewa się barzo snadno w list zielony I co rok podrastaniem nieleniwym wstaje, I nadzieję użytku niepoznego daje. A jako słońce, kiedy swój wóz rano toczy, Do świetnego promienia ludzkie ciągnie oczy, Tak się ku niemu wszystkich ludzi zapatrzania Ciągnęły i ozdobnych spraw oczekiwania. Snadź i niejedna w domiech wielkich urodzona, Skrytym cichej miłości ogniem postrzelona, Gęste wzdychania na swym sercu powtarzała I zamyślania swoje Wenerze zlecała. Łakoma rzecz uroda; ani złoto, ani Świetnych klejnotów promień serce tak urani.
Skrót tekstu: SzymSiel
Strona: 93
Tytuł:
Sielanki
Autor:
Szymon Szymonowic
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Sielanki i pozostałe wiersze polskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1964
: Wszytka w tym ulica/ Wszytko miasto słuchało/ co się dla jedynej Tylkoż działo uciechy pieknej Paskwaliny; Skąd nioczym nie była tylko o niej mowa/ Gzieby się tak nadobna wzięła białogłowa: I co za Geniusze stworzeli ta niscy/ Ze na samo imię jej jakoby się wszyscy I kochanie zmówili/ świetnego jej Dworu Mieniąc się kompanią: A jeźli zrumoru Tego o niej mniemania codzień przybywało Cóż więcej: komu widzieć w twarz się jej dostało/ Jako się miał szczęśliwym! jako triumfował! I w bogatej z Kambizem Persji królował. Nadobnej Paskwaliny.
Toż postrzegszy i ona takiej w nich ochoty/ I że tak
: Wszytká w tym vlicá/ Wszytko miásto słucháło/ co sie dla iedyney Tylkoż działo vciechy piekney Pásquáliny; Zkąd nioczym nie byłá tylko o niey mowá/ Gzieby się ták nadobna wzięłá białogłowá: Y co zá Geniusze stworzeli ta niscy/ Ze ná sámo imię iey iákoby się wszyscy Y kochánie zmowili/ świetnego iey Dworu Mieniąc się kompánią: A ieźli zrumoru Tego o niey mniemánia codzien przybywáło Coż więcey: komu widzieć w twarz się iey dostáło/ Iáko się miał szczęśliwym! iáko tryumfował! Y w bogátey z Kambizem Persyey krolował. Nadobney Pasqualiny.
Toż postrzegszy y oná tákiey w nich ochoty/ Y że ták
Skrót tekstu: TwarSPas
Strona: 8
Tytuł:
Nadobna Paskwalina
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1701
Data wydania (nie wcześniej niż):
1701
Data wydania (nie później niż):
1701
rozigrało i bardzo wszytkich początkiem niepokoju swego zatrwożyło. Wszakże jednak, skoro igrać przestało i noc zatym nadeszła, auktor sen swój, przez który widział świętą Annę i Naświętszą Pannę, która się żeglujących prowadzić ofiarowała, opisuje i przed towarzystwem opowiada. Auktor Naświętszej Panny wzywa, aby mu ona w pracy dopomogła.
Gwiazdo zaranna świetnego Syjonu, Jasna ozdobo najwyższego Tronu, Ty i przed złotym, wynikasz Tytanem I wprzód nad walnym świecisz oceanem! Za Twym promieniem rumienieją zorze I podburzone składa swój gniew morze. Lubo Eolus przez wiatrowe nury Straszne na wodach wysypuje góry, Lub też Neptunus w państwach swych niezgody Czyni i ciche poruchuje wody — Nidokąd jednak,
rozigrało i bardzo wszytkich początkiem niepokoju swego zatrwożyło. Wszakże jednak, skoro igrać przestało i noc zatym nadeszła, auktor sen swój, przez który widział świętą Annę i Naświętszą Pannę, która się żeglujących prowadzić ofiarowała, opisuje i przed towarzystwem opowiada. Auktor Naświętszej Panny wzywa, aby mu ona w pracy dopomogła.
Gwiazdo zaranna świetnego Syjonu, Jasna ozdobo najwyższego Tronu, Ty i przed złotym, wynikasz Tytanem I wprzód nad walnym świecisz oceanem! Za Twym promieniem rumienieją zorze I podburzone składa swój gniew morze. Lubo Eolus przez wiatrowe nury Straszne na wodach wysypuje góry, Lub też Neptunus w państwach swych niezgody Czyni i ciche poruchuje wody — Nidokąd jednak,
Skrót tekstu: BorzNaw
Strona: 39
Tytuł:
Morska nawigacyja do Lubeka
Autor:
Marcin Borzymowski
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1662
Data wydania (nie wcześniej niż):
1662
Data wydania (nie później niż):
1662
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Morskie
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
dzięki Czynię i czynić winienem na wieki! A żeś mi dała morskie niepokoje Opisać i tę skończyć pracę moję, Jakom Cię czołem tej książki ubogiej Postawił — wchodząc na parnaskie progi, Tak gdy i teraz od Parnasu jadę, Ciebie mym wierszom za koronę kładę, A sam upadam u Twojego tronu Gwiazdo zaranna świetnego Syjonu! FINIS Potym wiatry napadają. Szturm. Marynarz się frasując przyczyny szturmu namienia. Smit z okazji na Arnolfa grzech powiada. Arnolf się z tego z niewdzięcznością omawia. Smit znowu mówi. Arnolf odpowiada. Zatym Marynarz pyta Praksedy, jeżeliby tak nierządnie przebywała. Prakseda wszytkie swoje nieszczęście z żalem opowiada. Na opiekunów narzeka
dzięki Czynię i czynić winienem na wieki! A żeś mi dała morskie niepokoje Opisać i tę skończyć pracę moję, Jakom Cię czołem tej książki ubogiej Postawił — wchodząc na parnaskie progi, Tak gdy i teraz od Parnasu jadę, Ciebie mym wierszom za koronę kładę, A sam upadam u Twojego tronu Gwiazdo zaranna świetnego Syjonu! FINIS Potym wiatry napadają. Szturm. Marynarz się frasując przyczyny szturmu namienia. Smit z okazyjej na Arnolfa grzech powiada. Arnolf się z tego z niewdzięcznością omawia. Smit znowu mówi. Arnolf odpowiada. Zatym Marynarz pyta Praksedy, jeżeliby tak nierządnie przebywała. Prakseda wszytkie swoje nieszczęście z żalem opowiada. Na opiekunów narzeka
Skrót tekstu: BorzNaw
Strona: 205
Tytuł:
Morska nawigacyja do Lubeka
Autor:
Marcin Borzymowski
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1662
Data wydania (nie wcześniej niż):
1662
Data wydania (nie później niż):
1662
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Morskie
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
za tym poczynają się rogi świetne pokazować Księżyca. J tak co dzień bardziej a bardziej się oddalając od słońca ku wschodowi, i polerowne pułsferze co raz więcej nakręcając ku ziemi, co raz rośnie w świetle. Aż około dnia 8. albo 9. oddaliwszy się od słońca na gradusów 90. cyrkułu swego, połową pułsferza świetnego obraca się ku ziemi, i w ten czas czyni pierwszą kwadrę. Po kwadrze zaś, iż więcej jak połowę połsferza świetnego Księżyc obraca ku ziemi, co raz tez większą częścią oświeca ziemię. Oddaliwszy się zaś od słońca na gradusów 180, iż całym pułsferzem świetnym patrzy Księżyc na ziemię, na przeciw siebie mając słońce:
zá tym poczynaią się rogi swietne pokazowáć Xiężyca. J ták co dzień bardziey á bardziey się oddaláiąc od słońca ku wschodowi, y polerowne pułsferze co raz więcey nakręcáiąc ku ziemi, co raz rosnie w świetle. Aż około dnia 8. álbo 9. oddaliwszy się od słońca ná gradusow 90. cyrkułu swego, połową pułsferza świetnego obraca się ku ziemi, y w ten czás czyni pierwszą kwadrę. Po kwadrze zaś, iż więcey iák połowę połsferza świetnego Xiężyc obraca ku ziemi, co raz tez większą częścią oświeca ziemię. Oddaliwszy się zaś od słońca ná gradusow 180, iż cáłym pułsferzem świetnym patrzy Xiężyc ná ziemię, ná przeciw siebie máiąc słońce:
Skrót tekstu: BystrzInfAstron
Strona: K2v
Tytuł:
Informacja Astronomiczna
Autor:
Wojciech Bystrzonowski
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
astronomia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1743
Data wydania (nie wcześniej niż):
1743
Data wydania (nie później niż):
1743
i polerowne pułsferze co raz więcej nakręcając ku ziemi, co raz rośnie w świetle. Aż około dnia 8. albo 9. oddaliwszy się od słońca na gradusów 90. cyrkułu swego, połową pułsferza świetnego obraca się ku ziemi, i w ten czas czyni pierwszą kwadrę. Po kwadrze zaś, iż więcej jak połowę połsferza świetnego Księżyc obraca ku ziemi, co raz tez większą częścią oświeca ziemię. Oddaliwszy się zaś od słońca na gradusów 180, iż całym pułsferzem świetnym patrzy Księżyc na ziemię, na przeciw siebie mając słońce: więc na ten czas czyni pełnią. Po pełni zaś wspacznym sposobem co raz zbliżając się Księżyc do słońca, a pułsferzem,
y polerowne pułsferze co raz więcey nakręcáiąc ku ziemi, co raz rosnie w świetle. Aż około dnia 8. álbo 9. oddaliwszy się od słońca ná gradusow 90. cyrkułu swego, połową pułsferza świetnego obraca się ku ziemi, y w ten czás czyni pierwszą kwadrę. Po kwadrze zaś, iż więcey iák połowę połsferza świetnego Xiężyc obraca ku ziemi, co raz tez większą częścią oświeca ziemię. Oddaliwszy się zaś od słońca ná gradusow 180, iż cáłym pułsferzem świetnym patrzy Xiężyc ná ziemię, ná przeciw siebie máiąc słońce: więc ná ten czas czyni pełnią. Po pełni zaś wspacznym sposobem co raz zbliżaiąc się Xiężyc do słońca, á pułsferzem,
Skrót tekstu: BystrzInfAstron
Strona: K2v
Tytuł:
Informacja Astronomiczna
Autor:
Wojciech Bystrzonowski
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
astronomia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1743
Data wydania (nie wcześniej niż):
1743
Data wydania (nie później niż):
1743
tedy wziął topór, a zatym i Topora i Państwa Panem został. Tak Bóg i w samej braci brak czyni, dawając z nieba podarunki. Jaśnie Wielmożny Miłościwy Panie Podskarbi, Wm. memu Mościwemu Panu z nieba ten kleinot spuszczono. Bóg ten klejnot dla domu Wm. mego M.P. dochował. Do Domu świetnego Jaśnie Wielmożną Mościwą Pannę, Zofią z Tęczyna Tęczyńską wniósł. aby żałobą ciemną serca tak długo zasłonione, od wzajemnych świetności uweselone zostawały. Za co ja Bogu memu niski pokłon oddawszy, Waszmościom moim MM. PP. wszelkiego błogosławieństwa Pańskiego życzę, i Majestatu jego prosić chcę, żebyście pociechy swoje piastowali jako gwiazdeczki ozdobne.
tedy wźiął topor, a zátym y Toporá y Páństwá Pánem został. Ták Bog y w sámey bráći brák czyni, dawáiąc z niebá podárunki. Iáśnie Wielmożny Miłośćiwy Pánie Podskárbi, Wm. memu Mośćiwemu Pánu z niebá ten kleinot spuszczono. Bog ten kleynot dla domu Wm. mego M.P. dochował. Do Domu świetnego Iáśnie Wielmożną Mośćiwą Pánnę, Zophią z Tęczyna Tęczyńską wniosł. áby żałobą ćiemną sercá ták długo zásłonione, od wzáiemnych świetnośći vweselone zostawáły. Zá co ia Bogu memu niski pokłon oddawszy, Wászmośćiom moim MM. PP. wszelkiego błogosłáwieństwá Páńskiego życzę, y Máiestatu iego prosić chcę, żebyśćie poćiechy swoie piástowali iáko gwiazdeczki ozdobne.
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 24
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636