, Zdrady większej dokazal i próżności swojej: Więcej niż w Hesperydacb, co rano zakwitną, W wieczór poschłe Priapi helespontscy wytną. Więcej niż w morskiej fali, która w niepogodę Wspieniwszy się dopiero strojną gubi wodę, A delfini po brzegach igrając z chłopięty, Srebrną pianę i wiatrem gonią szum nadęty. Ehej! co tak świetnego w oczach ludzkich było, Żeby raz się zawziąwszy do końca świeciło? Jeśli mruży i slońce oko swe złocone, Grubym worem i ziemią ciężką zawalone. Co w stali tak twardego, czemu przez lat siła Popiół i rdza śmiertelnej skazy nie wadziła? Jeśli się nie zostały na swym fundamencie Kowane piramidy w twardym diamencie. Co
, Zdrady większej dokazal i próżności swojej: Więcej niż w Hesperydacb, co rano zakwitną, W wieczór poschłe Pryapi helespontscy wytną. Więcej niż w morskiej fali, która w niepogodę Wspieniwszy się dopiero strojną gubi wodę, A delfini po brzegach igrając z chłopięty, Srebrną pianę i wiatrem gonią szum nadęty. Ehej! co tak świetnego w oczach ludzkich było, Żeby raz się zawziąwszy do końca świeciło? Jeżli mruży i slońce oko swe złocone, Grubym worem i ziemią ciężką zawalone. Co w stali tak twardego, czemu przez lat siła Popiół i rdza śmiertelnej skazy nie wadziła? Jeżli się nie zostały na swym fundamencie Kowane piramidy w twardym dyamencie. Co
Skrót tekstu: TwarSRytTur
Strona: 37
Tytuł:
Zbiór różnych rytmów
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1631 a 1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1631
Data wydania (nie później niż):
1661
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Drukarnia "Czasu"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1861
obrócił, lecz tego przypadku nie kometa, ale grzechy były przyczyną
2003 1066
3. W znaku kozła: przebiegła 3 znaki zodiaku w przeciągu dni 60.
1[...] 9 2040
4.
1841 2128
5. Widziana w Egipcie w znaku lwa.
1732 2237
6. Widziana w Arabii w bliskości znaku strzelca, figurę miała koła świetnego.
Około roku 1669 przed N. C. powodź zalała miasto Elusis z okolicami w Artyce w Grecyj: co miano za potop powszechny.
1515 2454
7. Widziana w Egipcie. Pliniusz lib. 2 c . 25 nazywa ją Tyfon od Króla Egipskiego na ów czas panującego. Tyfon też znaczy zapalenie. Przydaje Milchius;
obrocił, lecz tego przypadku nie kometa, ale grzechy były przyczyną
2003 1066
3. W znaku kozła: przebiegła 3 znaki zodyaku w przeciągu dni 60.
1[...] 9 2040
4.
1841 2128
5. Widziana w Egipcie w znaku lwa.
1732 2237
6. Widziana w Arabii w bliskości znaku strzelca, figurę miała koła świetnego.
Około roku 1669 przed N. C. powodź zalała miasto Elusis z okolicami w Artyce w Grecyi: co miano za potop powszechny.
1515 2454
7. Widziana w Egipcie. Pliniusz lib. 2 c . 25 nazywa ią Typhon od Krola Egipskiego na ow czas panującego. Typhon też znaczy zapalenie. Przydaie Milchius;
Skrót tekstu: BohJProg_II
Strona: 4
Tytuł:
Prognostyk Zły czy Dobry Komety Roku 1769 y 1770
Autor:
Jan Bohomolec
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kollegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki, traktaty
Tematyka:
astronomia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1770
Data wydania (nie wcześniej niż):
1770
Data wydania (nie później niż):
1770
najmniejszej udać nie umiały, lecz mnie to najbarzij gryzie i frasuje, iż myśl moja nadzieje o łasce nie czuje. Gdzież teraz majętności, któreś skupowało, gdzie pałace i wieże, któreś budowało, perły, pierścienie, któreś tak często nosiło, pieniądze, w których serce ponurzone było? Gdzie są łoża kosztowne splendoru świetnego, zioła drogie, korzenia smaku wybornego,
statki srebrne lśniące się, w skarbcu ułożone, szaty różne kosztowne, pozornie zrobione? Niemasz potraw rozkosznych, nie czeka zwierzyna, paszty, napoje smaczne i wyborne wina, już dla ciebie żurawiów w kuchni nie gotują. Samego cię w grobowcu robacy kosztują. Moc Boska takie
najmniejszej udać nie umiały, lecz mnie to najbarzij gryzie i frasuje, iż myśl moja nadzieje o łasce nie czuje. Gdzież teraz majętności, któreś skupowało, gdzie pałace i wieże, któreś budowało, perły, pierścienie, któreś tak często nosiło, pieniądze, w których serce ponurzone było? Gdzie są łoża kosztowne splendoru świetnego, zioła drogie, korzenia smaku wybornego,
statki srebrne lśniące się, w skarbcu ułożone, szaty różne kosztowne, pozornie zrobione? Niemasz potraw rozkosznych, nie czeka zwierzyna, paszty, napoje smaczne i wyborne wina, już dla ciebie żurawiów w kuchni nie gotują. Samego cię w grobowcu robacy kosztują. Moc Boska takie
Skrót tekstu: BolesEcho
Strona: 36
Tytuł:
Przeraźliwe echo trąby ostatecznej
Autor:
Klemens Bolesławiusz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jacek Sokolski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
wichrowate zaćmienie nastąpieniem swem wszelką rzecz czystego a jasnego oka (Boga z jasności słonecznej wesoło chwalącą) zasmuconą rozpędza i trapi, a sowy, niedoperze i insze plugastwa nocne uwesela, tak zaś odstąpieniem swem wszystko do pierwszego stanu przywraca. Tym właśnie sposobem przedziwnie wesołego cesarza chrześcijańskiego, i wszystkie z nim katoliki, z przyjścia jasno świetnego wojska Elearów polskich, ten pogrom (gdy nazajutrz rano przyszła nowina, iż wszystkie Polaki na głowę zbito) tak zasmucił, iż prawie wszystkę radość cesarską w żal, pociechy w smutek, a triumfy w lament obrócił; heretyki zaś przeciwnym obyczajem utrapione tak rozweselił, iż co przedtem nie mogąc na Eleary patrzyć, po domach
wichrowate zaćmienie nastąpieniem swem wszelką rzecz czystego a jasnego oka (Boga z jasności słonecznej wesoło chwalącą) zasmuconą rozpędza i trapi, a sowy, niedoperze i insze plugastwa nocne uwesela, tak zaś odstąpieniem swem wszystko do pierwszego stanu przywraca. Tym właśnie sposobem przedziwnie wesołego cesarza chrześciańskiego, i wszystkie z nim katoliki, z przyjścia jasno świetnego wojska Elearów polskich, ten pogrom (gdy nazajutrz rano przyszła nowina, iż wszystkie Polaki na głowę zbito) tak zasmucił, iż prawie wszystkę radość cesarską w żal, pociechy w smutek, a tryumfy w lament obrócił; heretyki zaś przeciwnym obyczajem utrapione tak rozweselił, iż co przedtem nie mogąc na Eleary patrzyć, po domach
Skrót tekstu: DembPrzew
Strona: 25
Tytuł:
Przewagi elearów polskich
Autor:
Wojciech Dembołęcki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Biblioteki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1859
wszystkich Czech kazał powyganiać, i drogę im za pragskiemi ukazać, tak iż kupami, jak snopami w świat wędrowali, Eleary zdaleka omijając. A kościoły niektóre katolicką księżą osadzono, a niektóre przez niedostatek księży popieczętowano. Pod tym czasem przechodzenia. Pragi, książę Lichtenstejn na pokazanie jakieby miał ukochanie widzenia z okna onego świetnego wojska, i na znak wdzięczności zasług jego, mimo wszelkie insze chęci książęciu Radziwilowi hetmanowi Elearskiemu i wszystkiemu wojsku pokazane, kościół ś. Idziego w Pradze za pozwoleniem kapitulnem, między 17 wybrany, z dobrem opatrzeniem pozwolił i przyobiecał narodowi polskiemu pod protekcją królów polskich oddać przez ręce mnie autora tej książki, jako starszego wojskowego kapelana
wszystkich Czech kazał powyganiać, i drogę im za pragskiemi ukazać, tak iż kupami, jak snopami w świat wędrowali, Eleary zdaleka omijając. A kościoły niektóre katolicką księżą osadzono, a niektóre przez niedostatek księży popieczętowano. Pod tym czasem przechodzenia. Pragi, książę Lichtenstejn na pokazanie jakieby miał ukochanie widzenia z okna onego świetnego wojska, i na znak wdzięczności zasług jego, mimo wszelkie insze chęci książęciu Radziwilowi hetmanowi Elearskiemu i wszystkiemu wojsku pokazane, kościół ś. Idziego w Pradze za pozwoleniem kapitulnem, między 17 wybrany, z dobrem opatrzeniem pozwolił i przyobiecał narodowi polskiemu pod protekcyą królów polskich oddać przez ręce mnie autora tej książki, jako starszego wojskowego kapelana
Skrót tekstu: DembPrzew
Strona: 117
Tytuł:
Przewagi elearów polskich
Autor:
Wojciech Dembołęcki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Biblioteki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1859
z jutrzenką na Olimpie raną Pokazała niskiemu światu twarz różaną, Zaraz z Septemtryjonu śniegi z zimą sprosną Uciekły, na ich miejsce młody Zefir z wiosną Nastąpiwszy, kwiatami pola uhaftował. Tej rozmaryn wrodzoną przyjemność darował. Tej róże sromieźliwe wstydu udzieliły, Tej ciało białością swą lilije okryły, Tej fiołki barwiste i pachniące zioła Koronę dla świetnego zgotowały czoła,
Tę nabatejskie kołem otoczyły wonie, Tę gracyje na wdzięcznym piastowały łonie, Tę kameny na wierzchu libetryjskiej skały Przy muzyce niebieską rosą wykąpały. Ta w jednej nawie z matką moją pianorodną Na oceanie wielkim pływać była godną. Tę ja, gdy zamyślała boskiemu imieniu Służby oddać u Westy w niedostępnym cieniu Namówiłem w
z jutrzenką na Olimpie raną Pokazała niskiemu światu twarz różaną, Zaraz z Septemtryjonu śniegi z zimą sprosną Uciekły, na ich miejsce młody Zefir z wiosną Nastąpiwszy, kwiatami pola uhaftował. Tej rozmaryn wrodzoną przyjemność darował. Tej róże sromieźliwe wstydu udzieliły, Tej ciało białością swą lilije okryły, Tej fijołki barwiste i pachniące zioła Koronę dla świetnego zgotowały czoła,
Tę nabatejskie kołem otoczyły wonie, Tę gracyje na wdzięcznym piastowały łonie, Tę kameny na wierzchu libetryjskiej skały Przy muzyce niebieską rosą wykąpały. Ta w jednej nawie z matką moją pianorodną Na oceanie wielkim pływać była godną. Tę ja, gdy zamyślała boskiemu imieniu Służby oddać u Westy w niedostępnym cieniu Namówiłem w
Skrót tekstu: ZimSRoks
Strona: 18
Tytuł:
Roksolanki
Autor:
Szymon Zimorowic
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
sielanki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ludwika Ślękowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1983
wiązanki z Toporami. Ale weselszy ten który i topór Jaśnie Wielmożnych Tęczyńskich, i Orła Jaśnie Oświeconych Radziwiłłów w ręce sam oraz piastuje. Pisze Aleksander, że Królowie Lidyiscy, miasto berła używali Topora; a drudzy snać samemu Jowiszowi on w rękę dawli. Coś poważnego Topór, ale przecię według miary stanu zacnego swego. Coś świetnego, wygładzonego: znać, że nigdy w Familii, nie próżnował; był w używaniu: zawsze się na nieprzyjacielu polerował: był zawsze w Pańskim cnot ćwiczeniu, a słowem rzekę, nigdy rdza nań nie padła. Coś srogiego, jako nań przynależy: żaden się sięgnąć do niego nie może, tylko któremu go
wiązánki z Toporámi. Ale weselszy ten ktory y topor Iáśnie Wielmożnych Tęczyńskich, y Orłá Iáśnie Oświeconych Rádźiwiłłow w ręce sam oraz piástuie. Pisze Alexander, że Krolowie Lidyiscy, miásto berłá vżywáli Toporá; á drudzy snać sámemu Iowiszowi on w rękę dawli. Coś poważnego Topor, ále przećię według miáry stanu zacnego swego. Coś świetnego, wygłádzonego: znáć, że nigdy w Fámiliey, nie prożnował; był w vżywániu: záwsze się ná nieprzyiaćielu polerował: był záwsze w Páńskim cnot ćwiczeniu, á słowem rzekę, nigdy rdzá nań nie pádłá. Coś srogiego, iáko nań przynależy: żaden się sięgnąć do niego nie może, tylko ktoremu go
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 22
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
modra mać/ z tej troskała miary O syna/ by niebieskie znamienite dary Durny wojak pochłonął; który nic nie umie: Gdy ani sztuk na tarczy/ sadzonych rozumie: nie zna morza/ ziemie wtąż/ gwiazd nie zna i nieba/ Bab dżdżownic/ wozu w morzu co mu być nie trzeba. Miast rozlicznych/ świetnego z szablą Oriona: Mrze na oręż/ lub nie wie czym przyozdobiona. Gdy mię wtąż żem się wojnie uchylał winuje/ Zem i pośledzej stanał/ prawie się nie czuje Ze też lżą Achilowa cna cierpi osoba: Hańba zmyślanie zowiesz/ zmyślałaśwa oba. Jeżeli zwołoka winna/ jam przecię przodkował/
modra máć/ z tey troskałá miáry O syná/ by niebieskie známienite dáry Durny woiak pochłonął; ktory nic nie vmie: Gdy áni sztuk ná tarczy/ sádzonych rozumie: nie zna morzá/ źiemie wtąż/ gwiazd nie zna y niebá/ Bab dżdżownic/ wozu w morzu co mu być nie trzebá. Miast rozlicznych/ świetnego z szablą Orioná: Mrze na oręż/ lub nie wie czym przyozdobiona. Gdy mię wtąż żem się woynie vchylał winuie/ Zem y pośledzey stánał/ práwie się nie czuie Ze też lżą Achilowá cna ćierpi osoba: Hánba zmyślanie zowiesz/ zmyślałáśwá obá. Ieżeli zwołoká winná/ iam przećię przodkował/
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 324
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
nogi twoje podrzucam/ a ciebie jednego jako najwyższe i najgodnieszje/ najdroższe/ i najprawdziwsze dobro nad wszytkie rzeczy przekładam.
3. Miłuję cię Boże mój miłością niezmazaną/ którą wszytko to/ co tylko ten zgniły świat ma/ miłuję; obiecuję/ i daję miękkiego i pieszczonego/ cielesnym zmysłom/ górnego/ okazałego/ i świetnego pysznym sercom/ ze wszytkimi jego zabawami i rozkoszami/ i frasunkami z-serca mego wyrzucam/ i od siebie zupełnie oddalam/ aby serce moje/ i od chciwości ziemskich/ i od rozkoszy cielesnych/ i od okazałości świeckich/ i od starania doczesnych będąc uwolnione: tobie bez zmazy i ukurzenia wszelakiego było gotowe/
nogi twoie podrzucam/ á ćiebie iedne^o^ iáko naywyższe i naygodnieszye/ naydroższe/ i nayprawdźiwsze dobro nád wszytkie rzeczy przekłádam.
3. Miłuię ćię BOze moy miłośćią niezmázáną/ ktorą wszytko to/ co tylko ten zgniły świát ma/ miłuię; obiecuię/ i dáię miękkiego i pieszczonego/ ćielesnym zmysłom/ gornego/ okazáłego/ i świetnego pysznym sercom/ ze wszytkimi iego zábáwámi i roskoszámi/ i frásunkámi z-sercá mego wyrzucam/ i od śiebie zupełnie oddalám/ áby serce moie/ i od chćiwośći źiemskich/ i od roskoszy ćielesnych/ i od okázáłośći świeckich/ i od stáránia doczesnych będąc vwolnione: tobie bez zmázy i vkurzenia wszelákiego było gotowe/
Skrót tekstu: DrużbDroga
Strona: 365
Tytuł:
Droga doskonałości chrześcijańskiej
Autor:
Kasper Drużbicki
Drukarnia:
Drukarnia Kolegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1665
Data wydania (nie wcześniej niż):
1665
Data wydania (nie później niż):
1665
mogli. Bo niebieskie pałace tak ozdobiła/ Anielskie wysokości i chwały/ tak wdzięczne uczynieła/ Wyznawców Świętych rozkoszy/ tak mile wyniosła. Panienek czystych pokoje w niebie takiemi wonnościami napełniła/ iż ani świat/ ani Kapłani tego wypisać nie mogą/ ani Aniołowie sami wychwalić nie trafią; ale Bóg ten dział jej ciała na ziemi świetnego/ a duszę w niebie żyjącej/ na skończenie świata/ na złączenie dusze ku ciału na sądzie ostatecznym/ na przyszłych rzeczy widzenie w twarzy swej świętej/ Aniołom Świętym do czasu cudownie zostawił. Wspominają Historykowie/ iż Bóg wsławić raczył tę Pannę Błogosławioną/ nie tylko przedziwnemi cudami/ i też niezwyczajnemi i niesłychanemi. Żywot B
mogli. Bo niebieskie páłáce ták ozdobiłá/ Anyelskie wysokośći y chwały/ ták wdźięczne vczyniełá/ Wyznawcow Swiętych roskoszy/ ták mile wyniosłá. Pánienek czystych pokoie w niebie tákiemi wonnośćiámi nápełniłá/ iż áni świát/ áni Kápłáni tego wypisáć nie mogą/ áni Anyołowie sámi wychwalić nie tráfią; ále Bog ten dźiał iey ćiáłá ná źiemi świetnego/ á duszę w niebie żyiącey/ ná skończenie świátá/ ná złączenie dusze ku ćiáłu ná sądźie ostátecznym/ ná przyszłych rzeczy widzenie w twarzy swey świętey/ Anyołom Swiętym do czásu cudownie zostáwił. Wspomináią Historykowie/ iż Bog wsławić raczył tę Pannę Błogosłáwioną/ nie tylko przedźiwnemi cudámi/ y też niezwyczáynemi y niesłychánemi. Zywot B
Skrót tekstu: OkolNiebo
Strona: 12.
Tytuł:
Niebo ziemskie aniołów w ciele
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Szymon Okolski
Drukarnia:
Drukarnia Jezuitów
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
żywoty świętych
Tematyka:
obyczajowość, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1644
Data wydania (nie wcześniej niż):
1644
Data wydania (nie później niż):
1644