Nie gardźcie mną synowie ludzcy/ patrząc na oczerniałą twarzy mej postać/ nie gardźcie/ ale się wnętrznej niebieskich dóbr/ któremi mię Król mój i Bóg mój z niewymownej łaski swojej hojnie obdarzyc raczył/ krasie i ochędożności mej przypatrzcie/czarne jest przyznawam) oblicze moje/ Bo nie jest farbiczkami bogactw/ pompy i umiejętności tego świetnej upstrzone/ ale raczej strapione/ postem/ pracą/ urąganiem; i prześladowaniem które ustawicznie za dni pielgrzymstwa mego cierpię/ a krzyż boleści/ i ucisków/ za ubogim i od tego świata wzgardzonym Oblubieńcem moim/ ciasną/ a ciernia ostrego pełną drogą/ do górniego Jeruzalem idąc/ na sobie dźwigam/ czarne jest oblicze moje
Nie gardźćie mną synowie ludzcy/ pátrząc ná ocżerniáłą twarzy mey postać/ nie gardźćie/ ále się wnętrzney niebieskich dobr/ ktoremi mię Krol moy y Bog moy z niewymowney łáski swoiey hoynie obdárzyc rácżył/ kráśie y ochędożności mey przypátrzćie/cżarne iest przyznawam) oblicże moie/ Bo nie iest fárbicżkámi bogactw/ pompy y vmieiętnośći tego świetney vpstrzone/ ále rácżey strápione/ postem/ pracą/ vrągániem; y prześládowániem ktore vstáwicżnie zá dni pielgrzymstwá mego ćierpię/ á krzyż boleśći/ y vćiskow/ zá vbogim y od tego świátá wzgárdzonym Oblubieńcem moim/ ćiásną/ á ćiernia ostrego pełną drogą/ do gorniego Hieruzalem idąc/ ná sobie dźwigam/ cżarne iest oblicże moie
Skrót tekstu: SmotLam
Strona: 12
Tytuł:
Threnos, to iest lament [...] wschodniej Cerkwi
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
żyje Wolność nie zna rany. Ja Wolność jestem płącą doczesnej roboty. Bezemnie skarby giną/ także też i cnoty. Gdzie mnie nie maż cne Helmy/ ginąFamilie/ Cnota gaśnie pojmana: gdy w niewoli żyje. Abowiem kiedy kogo nieprzyjaciel srogi Pojma/ temu wiadome chociaż były drogi Do spraw dzielnych bojowych/ i do świetnej cnoty Zawarte przez Niewoą: już jego roboty. Nie płatne: myśl spaniała bujność utraciła/ Bezemnie też Fortuna ludziom nie służyła. Szczęście bowiem w Nieszczęście prędko się przemienia/ Purpurat wielowładny/ obnażon z odzienia. Monarcha/ Król potężny/ często żyje w nędzy/ Ten co worki nabijał/ postradał pieniędzy W niewoli:
żyie Wolność nie zna rány. Ia WOLNOSC iestem płącą doczesney roboty. Bezemnie skárby giną/ tákże też y cnoty. Gdźie mnie nie maż cne Helmy/ ginąFámilie/ Cnotá gáśnie poimána: gdy w niewoli żyie. Abowiem kiedy kogo nieprzyiaćiel srogi Poima/ temu wiádome choćiasz były drogi Do spraw dzielnych boiowych/ y do świetney cnoty Záwárte przez Niewoą: iuż jego roboty. Nie płatne: myśl spániáła buyność vtráćiłá/ Bezemnie też Fortuná ludźiom nie służyłá. Sczęśćie bowiem w Niesczęśćie prędko sie przemienia/ Purpurat wielowładny/ obnáżon z odźienia. Monárchá/ Krol potężny/ często żyie w nędzy/ Ten co worki nábiiał/ postradáł pieniędzy W niewoli:
Skrót tekstu: WitkWol
Strona: A4
Tytuł:
Złota wolność koronna
Autor:
Stanisław Witkowski
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
3 Każda rzecz nie świetna rzuca cień naprzeciw światła ją oświecającego. Gdy zaś są dwie sfery jedna świetna, druga nieświetna, te, jeśli są równe, tedy świetna oświeca połowę tylko nieświetnej, a druga jej połowa w cieniu, który jest figury okrągłosłupistej, zostaje: jeśli zaś świetna sfera jest mniejsza, tedy sfery nie świetnej oświeca mniejszą połowę, a cień jest figury okrągło słupistej tym więcej rozszerzającej się, im dalej wzdłuż rozciąga się, to jest figurę ma cukru głowy wierzch odcięty mającej. Jeśli zaś sfera świetna większa jest, jako jest słońce względem planet, i komet, tedy nie świetnej sfery tym większą część oświeca, im bliższa jest jedna
3 Każda rzecz nie świetna rzuca cień naprzeciw światła ią oświecaiącego. Gdy zaś są dwie sfery jedna świetna, druga nieświetna, te, ieśli są rowne, tedy świetna oświeca połowę tylko nieświetney, a druga iey połowa w cieniu, który iest figury okrągłosłupistey, zostaie: ieśli zaś świetna sfera iest mnieysza, tedy sfery nie świetney oświeca mnieyszą połowę, a cień iest figury okrągło słupistey tym więcey rozszerzaiącey się, im daley wzdłuż rozciąga się, to iest figurę ma cukru głowy wierzch odcięty maiącey. Jeśli zaś sfera świetna większa iest, iako iest słońce względem planet, y komet, tedy nie świetney sfery tym większą część oświeca, im bliższa iest iedna
Skrót tekstu: BohJProg_I
Strona: 76
Tytuł:
Prognostyk Zły czy Dobry Komety Roku 1769 y 1770
Autor:
Jan Bohomolec
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kollegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
astronomia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1770
Data wydania (nie wcześniej niż):
1770
Data wydania (nie później niż):
1770
jeśli zaś świetna sfera jest mniejsza, tedy sfery nie świetnej oświeca mniejszą połowę, a cień jest figury okrągło słupistej tym więcej rozszerzającej się, im dalej wzdłuż rozciąga się, to jest figurę ma cukru głowy wierzch odcięty mającej. Jeśli zaś sfera świetna większa jest, jako jest słońce względem planet, i komet, tedy nie świetnej sfery tym większą część oświeca, im bliższa jest jedna drugiej: cień zaś jest okrągło-śpiczasty, albo figury głowy cukru. Komety ząś 1. cień w tył rzucają, jako to znać z czarności w pośrzód ogona postrzeżonej. 2 ten cień zaczyna się od mniejszej połowy komety, jako to pokazują linie poboczne tej czarności
ieśli zaś świetna sfera iest mnieysza, tedy sfery nie świetney oświeca mnieyszą połowę, a cień iest figury okrągło słupistey tym więcey rozszerzaiącey się, im daley wzdłuż rozciąga się, to iest figurę ma cukru głowy wierzch odcięty maiącey. Jeśli zaś sfera świetna większa iest, iako iest słońce względem planet, y komet, tedy nie świetney sfery tym większą część oświeca, im bliższa iest iedna drugiey: cień zaś iest okrągło-śpiczasty, albo figury głowy cukru. Komety ząś 1. cień w tył rzucają, iako to znać z czarności w pośrzód ogona postrzeżoney. 2 ten cień zaczyna się od mniejszey połowy komety, iako to pokazuią linie poboczne tey czarności
Skrót tekstu: BohJProg_I
Strona: 77
Tytuł:
Prognostyk Zły czy Dobry Komety Roku 1769 y 1770
Autor:
Jan Bohomolec
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kollegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
astronomia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1770
Data wydania (nie wcześniej niż):
1770
Data wydania (nie później niż):
1770
daję tego probę.
Gospodarz. Jeżeli kiedy szczególnie teraz prospera wschodzącej W. M. W. M. Pana bytności gdzie lux oritur, dicenda bona z winnych chęci być mają verba die. Dla czego na jasny dokument propensyj mojej, z nietajną wielkiego Gościa witam oobligacją, tę wnosząc konsekwencją, że wziąwszy lumen od świetnej jego prezencyj niewygasłą obligacyj świecić gotów jestem satysfakcją.
Gość. Niechcąc aberrare od polum swego, to jest Braterskich progów W. M. Pana, jako pomniejsze sidum zaciągam do mego primum mobile, tu sobie zakładająć firmamentum wszelkich chęci moich abym przyświecić nie jaki czas mógł usługą swoją w Domu jego.
Gospodarz. Za
dáję tego probę.
Gospodarz. Jeżeli kiedy szczegulnie teraz prospera wschodzącey W. M. W. M. Páná bytnośći gdźie lux oritur, dicenda bona z winnych chęći być máją verba die. Dla czego ná jásny dokument propensyi mojey, z nietáyną wielkiego Gośćiá witám oobligácyą, tę wnosząc konsekwencyą, że wźiąwszy lumen od świetney jego prezencyi niewygásłą obligácyi świećić gotow jestem satisfakcyą.
Gość. Niechcąc aberrare od polum swego, to jest Bráterskich progow W. M. Páná, jáko pomnieysze sidum záćiągam do mego primum mobile, tu sobie zákładájąć firmamentum wszelkich chęći moich ábym przyświećić nie jáki czás mogł usługą swoją w Domu jego.
Gospodarz. Zá
Skrót tekstu: BystrzPol
Strona: G4
Tytuł:
Polak sensat
Autor:
Wojciech Bystrzonowski
Drukarnia:
Drukarnia Akademicka Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1733
Data wydania (nie wcześniej niż):
1733
Data wydania (nie później niż):
1733
, Który się, choćby upadł (broń Boże!), nie stłucze. To ma, kto się w miesięcznej pełni na świat rodzi, Że po ścianach krom zdrowia naruszenia chodzi; Tak mu stąpać po ziemi, jako i po stropie. Ty przecie, radzę, mocno każ kręcić konopie, Inakszy bowiem aspekt waszej świetnej Luny; Niech się drapią po drzewach wiewiórki i kuny. 17. DO PANIEJ HERBOWNEJ
Odmienny miesiąc w herbie ma ta grzeczna pani, Ale w mowie i w głowie nie znać tego na niej. Statek jej patrzy z oczu, każdą rzecz uważa; Brzuchem tylko odmienność herbowną wyraża: Raz w pełni, że mu trzeba
, Który się, choćby upadł (broń Boże!), nie stłucze. To ma, kto się w miesięcznej pełni na świat rodzi, Że po ścianach krom zdrowia naruszenia chodzi; Tak mu stąpać po ziemi, jako i po stropie. Ty przecie, radzę, mocno każ kręcić konopie, Inakszy bowiem aspekt waszej świetnej Luny; Niech się drapią po drzewach wiewiórki i kuny. 17. DO PANIEJ HERBOWNEJ
Odmienny miesiąc w herbie ma ta grzeczna pani, Ale w mowie i w głowie nie znać tego na niej. Statek jej patrzy z oczu, każdą rzecz uważa; Brzuchem tylko odmienność herbowną wyraża: Raz w pełni, że mu trzeba
Skrót tekstu: PotPoczKuk_III
Strona: 400
Tytuł:
Poczet herbów szlachty
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
herbarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
spodziwieniem chciał go widzieć/ i usłyszeć od niego samego Historią żywota jego. Herewi postrzegszy się/ powiedział mu że był przed tym Królem z Liniej Mahometowej/ że podbił mieczem pod Panowanie swoje wszytkie ziemię/ które Nil, Eufrates i Tygrys oblewa/ że sprawował chwalebnie Państwa/ bronią i sprawiedliwością/ że zażywał na publiki zbroje świetnej/ i usadzonej kamieńmi drogimi/ i że wszytek świat drżał na samo imię/ i wspomnienie jego. Ale naostatek/ obejrzawszy się na marność świata/ postanowił opuścić to wszytko/ pożegnać się z temi próżnościami/ podeptać bogactwa/ i marne honory/ a udać się na życie pustelnicze i świątobliwe. Sołtan Orhan zdumiał się
zpodźiwieniem chćiał go widźieć/ y vsłyszeć od niego sámego Historią żywotá iego. Herewi postrzegszy się/ powiedźiał mu że był przed tym Krolem z Liniey Máhometowey/ że podbił mieczem pod Pánowánie swoie wszytkie źiemię/ ktore Nil, Eufrates y Tygris oblewa/ że spráwował chwalebnie Páństwá/ bronią y spráwiedliwośćią/ że záżywał ná publiki zbroie świetney/ y vsádzoney kámieńmi drogimi/ y że wszytek świát drżał ná sámo imię/ y wspomnienie iego. Ale náostátek/ obeyrzawszy się ná márność świátá/ postánowił opuśćić to wszytko/ pożegnáć się z temi prożnośćiámi/ podeptáć bogáctwá/ y márne honory/ á vdáć się ná żyćie pustelnicze y świątobliwe. Sołtan Orhan zdumiał się
Skrót tekstu: RicKłokMon
Strona: 182
Tytuł:
Monarchia turecka
Autor:
Paul Ricot
Tłumacz:
Hieronim Kłokocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
egzotyka, obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1678
Data wydania (nie później niż):
1678
śliczność JEZUSA. Matka też z Aniołami nie bawiąc oka na pozorze tym powierzchowny/ wejrzy głębiej co te plwociny/ co i krew spiekła znaczy. ujrzy/ że te szpetności zdjęte z dusz ludźkich i grzech znaczące lubo twarz Syna pokrywać miały/ przecię ozdobne dusze przez to zostawać miały i JEZUS przez to miał dostać w niebie świetnej jasności/ miał rość w ten czas w zasług świetności. ujrzy swoję prześwietna Panna duszę/ i obaczy/ że dla tamtego zeszpecenia Syna swego ma ozdobę nad wszytkie po Synie swoim ludzie. Tym zaś że dźwigać będzie ostrą koronę na głowie nić nie utraci swojej ozdoby/ i owszem więtszej nabędzie jasności. Co się tym pokazuje
śliczność IEZVSA. Mátká też z Anyołámi nie báwiąc oká ná pozorze tym powierzchowny/ weyrzy głębiey co te plwoćiny/ co y krew spiekła znáczy. vyrzy/ że te szpetnośći zdięte z dusz ludźkich y grzech znaczące lubo twarz Syná pokrywáć miáły/ przećię ozdobne dusze przez to zostáwáć miáły y IEZVS przez to miał dostáć w niebie świetney iasnośći/ miáł rość w ten czás w zasług świetnośći. vyrzy swoię prześwietna Pánná duszę/ y obaczy/ że dla tamtego zeszpecenia Syná swego ma ozdobę nád wszytkie po Synie swoim ludźie. Tym záś że dźwigáć będźie ostrą koronę ná głowie nić nie vtráći swoiey ozdoby/ y owszem więtszey nabędźie iasnośći. Co się tym pokázuie
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 327
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
cui nihil vnquã euenit aduersi. A tak skoro Diogenes swoje zdanie o człowieku potwiedził/ alić natychmiast napadło takowych niemało/ którzy się chwyciwszy tego dekretu/ za szczęście sobie przywłaszczyli/ w nieszczęściu szczęściem opływać/ w Trenodiach nieprzyjaźliwych spoczywając/ słodkobrzmiący Hejnał przypiewać; a tam gdzie nacięższe razy/ ostrzejszymi się stawić: aby przyuczeni do świetnej szczęścia barwy/ na jej żałobę niezmrużonym okiem mogli poglądać. Zaprawdę nieladajako/ co i samy Miłościwi PP. przyznacie/ animusz ludzki sobie postąpił: ponieważ ORATOR W nieszczęściu szczęściem opływać jest stałego animuszu.
I któżby się nie ważył takim krokiem postępować? którym postępując/ do takiejby przyszedł zwierzchności/ żeby mu jako walecznemu przeciwnego
cui nihil vnquã euenit aduersi. A ták skoro Dyogenes swoie zdánie o człowieku potwiedźił/ álić nátychmiast nápádło tákowych niemáło/ ktorzy się chwyćiwszy tego dekretu/ zá szczęśćie sobie przywłaszczyli/ w nieszczęśćiu szczęśćiẽ opływáć/ w Trenodyách nieprzyiáźliwych spoczywáiąc/ słodkobrzmiący Heynał przypiewáć; á tám gdźie nacięższe rázy/ ostrzeyszymi się stáwić: áby przyuczeni do świetney szczęśćia bárwy/ ná iey żałobę niezmrużonym okiem mogli poglądáć. Záprawdę nieládáiáko/ co y sámy Miłośćiwi PP. przyznaćie/ ánimusz ludzki sobie postąpił: ponieważ ORATOR W nieszczęśćiu szczęśćiem opływáć iest stałego ánimuszu.
Y ktożby się nie ważył tákim krokiem postępowáć? ktorym postępuiąc/ do tákieyby przyszedł zwierzchnośći/ żeby mu iáko walecznemu przećiwnego
Skrót tekstu: WojszOr
Strona: 75
Tytuł:
Oratora politycznego [...] część pierwsza pogrzebowa
Autor:
Kazimierz Wojsznarowicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
retoryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1644
Data wydania (nie wcześniej niż):
1644
Data wydania (nie później niż):
1644
illa effulsit in Templo Dei, jeżeli nie ma jasności jako słońce? która tu w Kościele wojującym, wysoce wielkimi, wysoce jasnemi Heroicznych najwyższych Cnot, świeciła jaśniała gwiazdami. z których Część III. Kazanie Pierwsze
7. Pierwsza jest szóstej wielkości gwiazda, którą tu na świecie rozświeciła; a potym przy szczęśliwym, pod znakiem świetnej Jutrzenki, zejściu swoim, niebu roziaśniała, rana Jutrzenka nasza B. Salomea Panna: pierwsza Cnota tej Z. Panny Heroiczna, zwycięstwo ciała, Panieństwo Bogu bardzo rano, w dzieciństwie zaraz poświęcone. Pytają się uczeni: jeżeli Najświętsza Matka Boska, pierwsza się ślubem czystości Panieńskiej Bogu obowiązała, poświęciła, i kiedy to uczyniła
illa effulsit in Templo Dei, ieżeli nie ma iásnośći iáko słońce? ktora tu w Kośćiele woiuiącym, wysoce wielkimi, wysoce iásnemi Heroicznych naywyższych Cnot, świećiłá iáśniáłá gwiazdámi. z ktorych Część III. Kazánie Pierwsze
7. Pierwsza iest szostey wielkośći gwiazdá, ktorą tu ná świećie rozświećiłá; á potym przy szczęśliwym, pod znákiem świetney Iutrzęnki, ześćiu swoim, niebu roziáśniáłá, rána Iutrzęnká nászá B. Sálomea Pánná: pierwsza Cnotá tey S. Pánny Heroiczna, zwyćięztwo ćiáłá, Páńienstwo Bogu bárdzo ráno, w dźiećiństwie záraz poświęcone. Pytáią się uczęni: ieżeli Nayświętsza Mátká Boska, pierwsza się ślubem czystośći Páńienskiey Bogu obowiązáłá, poświęćiłá, y kiedy to uczyniłá
Skrót tekstu: PiskorKaz
Strona: 856
Tytuł:
Kazania na Dni Pańskie
Autor:
Sebastian Jan Piskorski
Drukarnia:
Drukarnia Akademicka
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1706
Data wydania (nie wcześniej niż):
1706
Data wydania (nie później niż):
1706