/ Pan Bóg im dał żywota odmianę/ i od tego czasu będą żyć trzeźwie/ pobożnie/ i sprawiedliwie. Rzekł tedy Biskup do Anioła: Proszę powiedz mi też co znaczy różność twarzy/ i jakim grzechom każdy z nich jest poddany/ żebym i to poznawszy był wolen od niewiadomości. Anioł odpowiedział Ci którzy są świetni i wesołej twarzy: w trzeźwości/ w czystości/ i sprawiedliwości żyją/ są skromni/ użalenie i miłosierdzie mający. Ci zaś co czarne twarzy mają/ sprawcy nieczystości są/ także i innych grzechów i złości. Więc owi co krwawe abo czerwone twarzy mieli/ są okrutnicy i niesprawiedliwi/ miłujący obmowiska/ bluźnierstwa/ chytrości
/ Pan Bog im dał żywotá odmiánę/ y od tego czásu będą żyć trzeźwie/ pobożnie/ y sprawiedliwie. Rzekł tedy Biskup do Anyołá: Proszę powiedz mi też co znáczy rozność twarzy/ y iakim grzechom każdy z nich iest poddany/ żebym y to poznawszy był wolen od niewiádomosći. Anyoł odpowiedźiał Ci ktorzy są świetni y wesołey twarzy: w trzeźwośći/ w czystosći/ y sprawiedliwosći żyią/ są skromni/ vżalenie y miłośierdzie máiący. Ci zaś co czarne twarzy máią/ sprawcy nieczystośći są/ także y inych grzechow y złosći. Więc owi co krwáwe ábo czerwone twarzy mieli/ są okrutnicy y niespráwiedliwi/ miłuiący obmowiská/ bluźnierstwá/ chytrośći
Skrót tekstu: ZwierPrzykład
Strona: 123
Tytuł:
Wielkie zwierciadło przykładów
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Szymon Wysocki
Drukarnia:
Jan Szarffenberger
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
krajów przedtym przywiedli go byli, Ci go znowu na one miejsca prowadzili Elizyjskie. Napotym zdałomu się, że go Przyprowadzą do Miasta onego ślicznego, W którym wdzięczny z wesołą Wiosną się Maj śmieje, A przyjemna pogoda trwa, i Zefir wieje. Gdy zaś przez bramę wchodził do Miasta onego, Wynidą przeciwko mu stroju wybornego Świetni Mężowie, niosąc w ręku swych korony Tak ozdobne, tak śliczne, że człowiek stworzony Opowiedzieć niemoże, a oko śmiertelne Niewidziało: bo były te nieskażytelne Korony. A gdy pytał Jozafat komu te Nieśmiertelnym korony złote młotem kute Miałyby być zrobione? Rzeką oni: Tobie Jedna, którąś wysłużył pracą wielką sobie,
kráiow przedtym przywiedli go byli, Ci go znowu ná one mieyscá prowádźili Elizyyskie. Nápotym zdáłomu się, że go Przyprowádzą do Miástá onego ślicznego, W ktorym wdźięczny z wesołą Wiosną się May śmieie, A przyiemna pogodá trwa, y Zephir wieie. Gdy záś przez bramę wchodźił do Miástá onego, Wynidą przeciwko mu stroiu wybornego Swietni Mężowie, niosąc w ręku swych korony Ták ozdobne, ták śliczne, że człowiek stworzony Opowiedźieć niemoże, á oko śmiertelne Niewidźiáło: bo były te nieskáżytelne Korony. A gdy pytał Iozáphát komu te Nieśmiertelnym korony złote młotem kute Miáłyby bydź zrobione? Rzeką oni: Tobie Iedná, ktorąś wysłużył pracą wielką sobie,
Skrót tekstu: DamKuligKról
Strona: 292
Tytuł:
Królewic indyjski
Autor:
Jan Damasceński
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
żywoty świętych
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Prostota Doskonałym nie ufać sobie trzeba. z Krzyża. PLęS CZWARTY, OBRONA Z KrzyżA
Anioł plęs czini z zbrojnym zarękawiem. Dziecię już wolne od powicia trzyma Panienka, które trzymając rączki żałożone z uśmiechem wdzięcznym na Anioła, swej subtelniuchnej twarzy nadstawia. Muzyka jakiś żołnierski plęs wygrawa. ¤ I MIenicie słowo podobno Aniołowie. Dopiero świetni nad pasterzami gonitwy odprawując/ wiecznyście pokoj wyśpiewywali i ogłaszali ziemi; aliści teraz wojną grozicie? Teraz dopiero zstąpił z pałaców górnych Pan zastępów/ nie straszny ale miluchny; a wy go strasznym czynić chcecie/ przynosząc zbrojną rękawicę. Nie słuszna wierę łączyć potyczkę z przymierzem. Coś nie do stroju wojennego/ Dzicinę nagą
Prostotá Doskonáłym nie vfáć sobie trzebá. z Krzyżá. PLęS CZWARTY, OBRONA Z KRZYZA
Anyoł plęs cźyni z zbroynym zárękawiem. Dźiećię iuż wolne od powićia trzyma Pánienká, ktore trzymáiąc rączki záłoźone z vśmiechem wdźięcznym ná Anyołá, swey subtelniuchney twarzy nádstáwia. Muzyká iákiś żołnierski plęs wygrawa. ¤ I MIenićie słowo podobno Anyołowie. Dopiero świetni nád pásterzámi gonitwy odpráwuiąc/ wiecznyście pokoy wyśpiewywali y ogłaszáli źiemi; aliśći teraz woyną groźićie? Teraz dopiero zstąpił z páłacow gornych Pan zastępow/ nie strászny ale miluchny; á wy go strásznym czynić chcećie/ przynosząc zbroyną rękáwicę. Nie słuszna wierę łączyć potyczkę z przymierzem. Coś nie do stroiu woiennego/ Dźićinę nagą
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 85
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
ś się puścił w drogę niebieską z tak pospolitowanym towarzystwem. Weź mię/ mój Jezu w kompanią/ prowadź mię jak wiesz najlepszą drogą ku niebu/ ja krokiem niechcę od ciebie odstępować. X. TRzeba żywności MARIEJ Pannie/ trzeba i małej Dziecineczce/ ale żywności takiej/ którą się zwykli oboje karmić/ panieństwem oboje świetni: Panieńska obiema właściwa pasza/ ba zgoła insza nie tak im smakowita. Białorumiany JEZUS karmi się rad liliami/ które za cierniem bezpieczniejsze/ i gdzie on sieje abo nasadza lilie/ tam zaraz stawia ościsłe ciernie/ lubo do warunku piękności/ lilijej/ lubo dla Panieństwa wizerunku. Mówi Metodius/ że ciernie/ drzewo jest
ś się puśćił w drogę niebieską z ták pospolitowánym towárzystwem. Weź mię/ moy IEZV w kompánią/ prowadź mię iák wiesz naylepszą drogą ku niebu/ ia krokiem niechcę od ćiebie odstępowáć. X. TRzebá żywnośći MARIEY Pánnie/ trzebá y máłey Dźiećineczce/ ále żywnośći tákiey/ ktorą się zwykli oboie karmić/ pánieństwem oboie świetni: Pánieńska obiemá właśćiwa pasza/ bá zgołá insza nie ták im smákowita. Białorumiány IEZVS karmi się rad liliámi/ ktore zá ćierniem bespiecznieysze/ y gdźie on śieie ábo násadza lilie/ tám záraz stawia ośćisłe ćiernie/ lubo do wárunku pięknośći/ liliiey/ lubo dla Pánieństwá wizerunku. Mowi Methodius/ że ćiernie/ drzewo iest
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 302
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
prześwietna Panna duszę/ i obaczy/ że dla tamtego zeszpecenia Syna swego ma ozdobę nad wszytkie po Synie swoim ludzie. Tym zaś że dźwigać będzie ostrą koronę na głowie nić nie utraci swojej ozdoby/ i owszem więtszej nabędzie jasności. Co się tym pokazuje. Pewna to że przez cierniową koronę rozumieją się ludzie na świecie doskonałością świetni/ którzy póki żyją na świecie/ i sami w cierniu utrapienia ustawicznym/ bądź one sobie zadawając/ bądź one mile przyjmując/ i drugim/ gdy grzechy żywotem swoim świętym/ przykładem dobrym strofują/ abo też gromią kazaniami/ upominaniem/ cierniem są bodźce zadawającym sumnieniu. Inszy wierni/ szatą są Chrystusową; ale święci koroną
prześwietna Pánná duszę/ y obaczy/ że dla tamtego zeszpecenia Syná swego ma ozdobę nád wszytkie po Synie swoim ludźie. Tym záś że dźwigáć będźie ostrą koronę ná głowie nić nie vtráći swoiey ozdoby/ y owszem więtszey nabędźie iasnośći. Co się tym pokázuie. Pewna to że przez ćierniową koronę rozumieią się ludźie ná świećie doskonáłośćią świetni/ ktorzy poki żyią ná świećie/ y sámi w ćierniu vtrapienia vstáwicznym/ bądź one sobie zadawaiąc/ bądź one mile przyimuiąc/ y drugim/ gdy grzechy żywotem swoim świętym/ przykłádem dobrym strofuią/ ábo też gromią kazániámi/ vpominániem/ ćierniem są bodźce zadawáiącym sumnieniu. Inszy wierni/ szátą są Chrystusową; ále święći koroną
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 327
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
swej i Dobrodziejki/ to jest Ojczyzny: Złoto/ srebro/ które po nim pozostało w ogniwa w łańcuchach w pęta niepotrzebne/ ręku mannele/ w kanaki i kamienie/ które tylko samym oczom/ a nie rozumowi świecą/ na robaki tkane/ bez których nie te simulachta animata niewiasty/ ale i Monarchowie świata przed tym świetni/ i w powadze byli/ zlał/ zrzucił/ i obrócił; ale żebyś Rzeczypospolitej skarbił/ który kto co da/ nie utraci: a częstokroć te pęta złote/ którymi ty żonę krępujesz; podobno jakiego Paniej twej kochanka/ o czym i ty wiedzieć nie będziesz/ portują. Feramus O weżach powiadają/ że
swey y Dobrodźieyki/ to iest Oyczyzny: Złoto/ srebro/ ktore po nim pozostało w ogniwá w łáńcuchách w pętá niepotrzebne/ ręku mánnele/ w kánaki y kámienie/ ktore tylko sámym oczom/ á nie rozumowi świecą/ ná robaki tkáne/ bez ktorych nie te simulachta animata niewiásty/ ále y Monárchowie świátá przed tym świetni/ y w powadze byli/ zlał/ zrzućił/ y obroćił; ále żebyś Rzeczypospolitey skárbił/ ktory kto co da/ nie utráći: á częstokroć te pętá złote/ ktorymi ty żonę krępuiesz; podobno iákiego Pániey twey kochánká/ o czym y ty wiedźieć nie będźiesz/ portuią. Feramus O weżách powiádáią/ że
Skrót tekstu: ZłoteJarzmo
Strona: 5
Tytuł:
Złote jarzmo małżeńskie
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1601 a 1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1601
Data wydania (nie później niż):
1650