wesoły na swoim przestanę, Nie będą myśli moje obłąkane Po cudzych gruntach szerokich latały, Dość mnie mój mały.
Tam skoro tylko gnuśna zima minie A wiosna śliczny warkocz swój rozwinie, Kiedy się śmieją kwiatkami upstrzone Łąki zielone,
Sam świat i samo rzeczy przyrodzenie Radość wydaje przez swe odnowienie I samo nawet światło najjaśniejsze Zda się świetniejsze,
Jako koluber gdy z nowymi roki Nowe na stare odmienia powłoki, Blaskiem promieni południowych bity Lśni się nieskryty.
Kiedy i Wenus pospołu z nimfami Poplotszy ręce pięknymi parami, Pieszczoną nogą zaczynają wesoło Taneczne koło.
Jako rzecz piękna lub ptastwo pierzchliwe Łowić, lub głosy słyszeć świegotliwe, Lub leśny pędzić zwierz w niepostrzeżone Sieci wstawione
wesoły na swoim przestanę, Nie będą myśli moje obłąkane Po cudzych gruntach szerokich latały, Dość mnie moj mały.
Tam skoro tylko gnuśna zima minie A wiosna śliczny warkocz swoj rozwinie, Kiedy się śmieją kwiatkami upstrzone Łąki zielone,
Sam świat i samo rzeczy przyrodzenie Radość wydaje przez swe odnowienie I samo nawet światło najjaśniejsze Zda się świetniejsze,
Jako koluber gdy z nowymi roki Nowe na stare odmienia powłoki, Blaskiem promieni południowych bity Lśni się nieskryty.
Kiedy i Wenus pospołu z nimfami Poplotszy ręce pięknymi parami, Pieszczoną nogą zaczynają wesoło Taneczne koło.
Jako rzecz piękna lub ptastwo pierzchliwe Łowić, lub głosy słyszeć świegotliwe, Lub leśny pędzić zwierz w niepostrzeżone Sieci wstawione
Skrót tekstu: MorszZWierszeWir_I
Strona: 348
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
Trzęsienie ziemi: światłość czasem na całym północym horyzoncie w nocy migocącą, albo kolumny świetne wyrzucająca, połacinie nazwana zorza północa. że wieku tego nieznajoma była, przeto za cud miana, o której Rockenbachius tak pisze: wieczorem Niebo ku stronie północej żarzyć się nakształt żelaza rozpalonego zdawało się: w pośrzód tego ognia światło świetniejsze nakształt dzid wydawało się: tegoż roku zaćmienie księżyca.
457.
106. Nader znaczna nad Britannią, albo Anglią postać zdawała się mieć smoka, z którego paszczęki wypadały dwa promienie: jeden rozciągał się aż za Francją. Drugi, zmierzający ku lrlandyj, na siedym mniejszych promieni dzielił się.
458 trzęsieniem ziemi,
Trzęsienie ziemi: światłość czasem na całym pułnocnym horyzoncie w nocy migocącą, albo kolumny świetne wyrzucaiąca, połacinie nazwana zorza pułnocna. że wieku tego nieznaioma była, przeto za cud miana, o którey Rockenbachius tak pisze: wieczorem Niebo ku stronie pułnocney żarzyć się nakształt żelaza rozpalonego zdawało się: w pośrzod tego ognia światło świetnieysze nakształt dzid wydawało się: tegoż roku zaćmienie księżyca.
457.
106. Nader znaczna nad Britannią, albo Anglią postać zdawała się mieć smoka, z którego paszczęki wypadały dwa promienie: ieden rozciągał się aż za Francyą. Drugi, zmierzaiący ku lrlandyi, na siedym mnieyszych promieni dzielił się.
458 trzęsieniem ziemi,
Skrót tekstu: BohJProg_II
Strona: 27
Tytuł:
Prognostyk Zły czy Dobry Komety Roku 1769 y 1770
Autor:
Jan Bohomolec
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kollegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki, traktaty
Tematyka:
astronomia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1770
Data wydania (nie wcześniej niż):
1770
Data wydania (nie później niż):
1770
się nigdy zażywać sposobów zakazanych - chociażby to było dla siągnienia szczęśliwego skutku w rzeczach, nawet najsłuszniejszych. LEKCJA. XI. O wysokim Urodzeniu, i o Reputacyj.
Lepiejby daleko było dla człowieka Szlachetnego, aby stracił zycie, aniżeli gdyby miał stracić honor przez uczynek jaki niewstydliwy, albo niecnotliwy. Im bardziej Urodzenie jego świetniejsze jest, tym bardziej winnym staje się, jeżeli się odradza od cnoty Przodków swoich. Dobra wiel- kie, Godności, i wysokie Urodzenie, które wywyższają zasługi Osób już w estymacyj zostających, nie służą tylko do przyczynienia konfuzyj, i wstydu tym, którzy stracili reputacją przez niecnoty swoje. O czymże tedy myśli tyle ludzi
się nigdy zażywać sposobow zakazanych - chociażby to było dla siągnienia szczęśliwego skutku w rzeczach, nawet naysłusznieyszych. LEKCYA. XI. O wysokim Urodzeniu, y o Reputacyi.
Lepieyby daleko było dla człowieka Szlachetnego, aby stracił zycie, aniżeli gdyby miał stracić honor przez uczynek iaki niewstydliwy, albo niecnotliwy. Im bardziey Urodzenie iego świetnieysze iest, tym bardziey winnym staie się, ieżeli się odradza od cnoty Przodkow swoich. Dobra wiel- kie, Godności, y wysokie Urodzenie, ktore wywyższaią zasługi Osob iuż w estymacyi zostaiących, nie służą tylko do przyczynienia konfuzyi, y wstydu tym, ktorzy stracili reputacyą przez niecnoty swoie. O czymże tedy myśli tyle ludzi
Skrót tekstu: AkDziec
Strona: 86
Tytuł:
Akademia dziecinna albo zbiór nauk różnych
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia JKM i Rzeczypospolitej Scholarum Piarum
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1761
Data wydania (nie wcześniej niż):
1761
Data wydania (nie później niż):
1761
słońce świeci/ a cóż pochodnia by też nabarziej świeciła/ daleko więcej świecić przestaną gdy się niebieskie światło pokaże/ już nie to które oświeca materialnie; ale które oświeca duchownie. Dość tu w tej stajni światłości. Jest w rękach tej Dzieciny słońce i miesiąc/ są świetne gwiazdy. Jest w rękach jego ogniste prawo, świetniejsze niżeli ono które na gorze Mojżesz widział w rękach Boga. Co więtsza/ samo to Dziecię światłem jest całego miasta Jeruzalem własnym. Tak bowiem mówił Prorok: Przyszło światło twoje Jeruzalem; a niemiałoby oświecić stajni? ale to mniejsza/ żeby Dziecina światłem była jednego miasta; światłem jest wszytkiego świata według Jana świętego:
słońce świeći/ á coż pochodnia by też nabárźiey świećiłá/ dáleko więcey świećić przestáną gdy się niebieskie świátło pokaże/ iuż nie to ktore oświecá máteryalnie; ale ktore oświeca duchownie. Dość tu w tey stáyni świátłośći. Iest w rękách tey Dźiećiny słońce y mieśiąc/ są świetne gwiazdy. Iest w rękách iego ogniste práwo, świetnieysze niżeli ono ktore ná gorze Moyżesz widziáł w rękách Bogá. Co więtsza/ sámo to Dźiećię świátłem iest całego miastá Jeruzalem własnym. Ták bowiem mowił Prorok: Przyszło świátło twoie Jeruzalem; á niemiałoby oświećić stáyni? ále to mnieysza/ żeby Dźiećina światłem była iednego miástá; świátłem iest wszytkiego światá według Ianá świętego:
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 18
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
/ z ubogiego na sianku leżenia. A dla Boga nie świecąc tu kosztowne płotki/ nie jaśnieją złotem utkane kołdry/ skądże ta jasność? świeci nad wszytko co wymyślisz możesz/ ubóstwo Dziecineczki/ nieoszacowaneż to pieluszeczki. uznało to bystre oko świętego/ który mówił: kosztowniejsze pieluszki Zbawiciela nad wszelki szarłat; bogatsze/ świetniejsze ubóstwo Jezusa/ nad wszytkie bogaćtwa i jasności świata. Co baczysz duszo dobrze. Pytam cię bowiem: któż zwabił ludzi/ aby wzgardzili wszytkim światem/ i ubóstwa się chwycili: Aza nie ubóstwo maleńkiego Jezusa/ które świetnością swoją tak serca ich przeraziło/ że za nic wszytkie jasności świata u nich stanęły/ i jak nie
/ z vbogiego ná sianku leżenia. A dla Bogá nie świecąc tu kosztowne płotki/ nie iaśnieią złotem vtkáne kołdry/ skądże ta iásność? świeći nad wszytko co wymyślisz możesz/ vbostwo Dźiećineczki/ nieoszácowáneż to pieluszeczki. vznáło to bystre oko świętego/ ktory mowił: kosztownieysze pieluszki Zbáwićielá nád wszelki szarłat; bogátsze/ świetnieysze vbostwo Iezusá/ nád wszytkie bogáćtwa y iásnośći świata. Co baczysz duszo dobrze. Pytam ćię bowiem: ktoż zwabił ludźi/ áby wzgárdźili wszytkim światem/ y vbostwá się chwycili: Aza nie vbostwo máleńkiego Iezusá/ ktore świetnośćią swoią ták sercá ich przeráźiło/ że zá nic wszytkie iásnośći świátá v nich stanęły/ y iak nie
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 31
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
/ ale też na to się jemu ofiarowali/ żeby po wszytkim okręgu ziemię na kształt korony będąc/ ciernie utrapienia z miłością podejmowali: poznali bowiem/ że z tąd nabywać mieli Dusznej najpiękniejszej ozdoby gdyby ciężko cierpieli dla Jezusa. poznali że im więtsze na nich miało być utrapienie/ tym dusze ich miały być w oczach Jezusa świetniejsze. Dla czego też wesoło wszytko cierpienie ponosili/ i z cierpienia się przed Bogiem wychwalali/ cierpienie sobie za chwałę największą mieli/ radośni zatym będąc gdy im najwięcej do chwały przybywało/ a frasując się gdy takiej chwały ubywało/ wiedzieli bowiem o Herbie swoim do którego byli przyjęci od JEZUSA/ i dla tego chcieli aby był
/ ále też ná to się iemu ofiárowali/ żeby po wszytkim okręgu źiemię ná kształt korony będąc/ ćiernie vtrapienia z miłośćią podeymowáli: poznali bowiem/ że z tąd nábywáć mieli Duszney naypięknieyszey ozdoby gdyby ćiężko ćierpieli dla Iezusá. poznali że im więtsze ná nich miáło być vtrapienie/ tym dusze ich miały być w oczách Iezusá świetnieysze. Dla czego też wesoło wszytko ćierpienie ponośili/ y z ćierpienia się przed Bogiem wychwalali/ ćierpienie sobie zá chwałę naywiększą mieli/ radośni zátym będąc gdy im naywięcey do chwały przybywáło/ á frásuiąc się gdy tákiey chwały vbywáło/ wiedźieli bowiem o Herbie swoim do ktorego byli przyięći od IEZVSA/ y dla tego chćieli áby był
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 319
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
niemi się ukazowali/ Potem w piękny szyk od wodzów sprawieni/ Proporce piękne na wiatr rozwijali/ Wielką Hetmańską chorągiew wnet potem Rozwito/ krzyżem przetykaną złotem. 73. Wtem słońce wyższej co raz postępując Promienie na świat rozciągało swoje: I oczy blaskiem uraźliwym psując/ Płomień od świetnej wyciągało zbroje/ A ogniem jasnym powietrze farbując Świetniejsze się być zdało tyle troje. Chrzęst lśniących się zbrój/ krzyk wesołych koni Ogłusza pola/ i wiatr lekki goni. 74. Ostróżny Hetman nigdy nie próżnował Chcąc znieść zasadki/ i różne zawady: Co lżejsze ludzie jezne wyprawował Przed wojskiem/ w pola przestrone na wzwiady. Już też lud pieszy beł po naprawował Drogi/
niemi się ukazowáli/ Potem w piękny szyk od wodzow spráwieni/ Proporce piękne ná wiátr rozwiiáli/ Wielką Hetmáńską chorągiew wnet potem Rozwito/ krzyżem przetykáną złotem. 73. Wtem słońce wyzszey co raz postępuiąc Promienie ná świat rośćiągało swoie: Y oczy bláskiem vráźliwym psuiąc/ Płomień od świetney wyćiągáło zbroie/ A ogniem jasnym powietrze farbuiąc Swietnieysze się być zdáło tyle troie. Chrzęst lśniących się zbroy/ krzyk wesołych koni Ogłusza polá/ y wiátr lekki goni. 74. Ostrożny Hetman nigdy nie proznował Chcąc znieść zasadki/ y rozne zawády: Co lżeysze ludźie iezne wypráwował Przed woyskiem/ w polá przestrone ná wzwiády. Iuż też lud pieszy beł po nápráwował Drogi/
Skrót tekstu: TasKochGoff
Strona: 22
Tytuł:
Goffred abo Jeruzalem wyzwolona
Autor:
Torquato Tasso
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1618
Data wydania (nie wcześniej niż):
1618
Data wydania (nie później niż):
1618
na swoim przestanę, Nie będą moje myśli obłąkane Po cudzych gruntach szerokich latały Dość mnie mój mały.
Tam skoro tylko przykra zima minie, A wiosna śliczny warkocz swój rozwinie, Kiedy się śmieją kwiatkami upstrzone Łąki zielone,
Sam świat i samo rzeczy przyrodzenie Radość wydaje w swoje odnowienie, I samo nawet światło najaśniejsze Zda się świetniejsze
Jako koluber, gdy z nowymi roki Nowe na stare odmienia zewłoki, Blaskiem promieni południowych bity Lśni się nieskryty.
Jako rzecz wdzięczna lub ptastwo pierzchliwe Łowić i głosy słyszeć świegotliwe, Lub leśny pędzić zwierz w nie postrzeżone Sieci stawione,
Lub patrzać, kiedy sady zakwitają, Gdy łąki sieką, gdy siana sprzątają, Gdy wół
na swoim przestanę, Nie będą moje myśli obłąkane Po cudzych gruntach szerokich latały Dość mnie mój mały.
Tam skoro tylko przykra zima minie, A wiosna śliczny warkocz swój rozwinie, Kiedy się śmieją kwiatkami upstrzone Łąki zielone,
Sam świat i samo rzeczy przyrodzenie Radość wydaje w swoje odnowienie, I samo nawet światło najaśniejsze Zda się świętniejsze
Jako koluber, gdy z nowymi roki Nowe na stare odmienia zewłoki, Blaskiem promieni południowych bity Lśni się nieskryty.
Jako rzecz wdzięczna lub ptastwo pierzchliwe Łowić i głosy słyszeć świegotliwe, Lub leśny pędzić źwierz w nie postrzeżone Sieci stawione,
Lub patrzać, kiedy sady zakwitają, Gdy łąki sieką, gdy siana sprzątają, Gdy wół
Skrót tekstu: MorszZWybór
Strona: 120
Tytuł:
Wybór wierszy
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1658 a 1680
Data wydania (nie wcześniej niż):
1658
Data wydania (nie później niż):
1680
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1975