w dobrze sporządzonych Rzeczach pospolitych; gdyby toż u nas/ nie cierpielibyśmy tak częstych najazdów i łupiestw od Pogan. Ale do mej rzeczy: gwiazdy wszytkie pismo święte zowie Militiam caeli, Custodiam: tylo to żołnierzów ma Pan/ ile gwiazd tych drobniejszych/ tyle Hufców/ ile Konstelacij/ tyle Hetmanów/ ile gwiazd świetniejszych/ gdy tedy widzimy/ że Pan przyczynia się w żołnierze/ że Hetmani nowi straszni na niebie przed tym niewidani ukazują się/ muśmy się radzi nie radzi lękać/ żeby snadź zadaniem przyczyny w nas nie uderzono: że sama nowosc gwiazdy ma swoij przestrach. Ale więcej straszniejsza jest natura i złożenie jego/ w którym jest
w dobrze sporządzonych Rzeczách pospolitych; gdyby toż v nas/ nie ćierpielibyśmy ták częstych naiázdow y łupiestw od Pogan. Ale do mey rzeczy: gwiazdy wszytkie pismo święte zowie Militiam caeli, Custodiam: tylo to żołnierzow ma Pan/ ile gwiazd tych drobnieyszych/ tyle Hufcow/ ile Constelláciy/ tyle Hetmánow/ ile gwiazd świetnieyszych/ gdy tedy widźimy/ że Pan przyczynia sie w żołnierze/ że Hetmani nowi strászni ná niebie przed tym niewidáni vkázuią sie/ muśmy sie rádźi nie radźi lękáć/ żeby snadź zádániem przyczyny w nas nie vderzono: że sámá nowosc gwiazdy ma swoiy przestrach. Ale więcey strásznieysza iest náturá y złożenie iego/ w ktorym iest
Skrót tekstu: NajmProg
Strona: C2
Tytuł:
Prognostyk duchowny na kometę
Autor:
Jakub Najmanowicz
Drukarnia:
Maciej Jędrzejowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
astrologia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1619
Data wydania (nie wcześniej niż):
1619
Data wydania (nie później niż):
1619
-serca szczerego Kwoli tej kondonuje Ojczystej potrzebie, Dawszy pod ich Reiment i samego siebie, I swych wszytkich. Toż gdy ich Wojewoda ruszy Kiedyż z-miejsca, a pełne wszedy tego uszy; Przykładem tym Chorągwie drugie pobudzone, Bieżą jedna za drugą: ni mak rozkwitnione Niosąc drzewa i Chełmy. Nigdy ich świetniejszych, Ani w ludzie i konie przedtym wydworniejszych Świat nas nie znał: oproczby stawił sobie owe Strojne Argiraspidy, kto Aleksandrowe. Tok od Złota pałały Tarcze i Puklerze, Rzedy, Forgi, Bończuki, Pałasze, Koncerze: Tak od Srebra Namioty, Kredence, i Stoły, Jakoby Nieprzyjaciel najłakomszy, w-poły Miał,
-serca szczerego Kwoli tey kondonuie Oyczystey potrzebie, Dawszy pod ich Reiment i samego siebie, I swych wszytkich. Toż gdy ich Woiewodá ruszy Kiedyż z-mieyscá, á pełne wszedy tego uszy; Przykładem tym Chorągwie drugie pobudzone, Bieżą iedna zá drugą: ni mák rozkwitnione Niosąc drzewá i Chełmy. Nigdy ich świetnieyszych, Ani w ludźie i konie przedtym wydwornieyszych Swiát nás nie znał: oproczby stáwił sobie owe Stroyne Argiráspidy, kto Alexándrowe. Tok od Złotá pałáły Tarcze i Puklerze, Rzedy, Forgi, Bończuki, Páłásze, Koncerze: Tak od Srebra Namioty, Kredence, i Stoły, Iákoby Nieprzyiaćiel náyłakomszy, w-poły Miał,
Skrót tekstu: TwarSWoj
Strona: 26
Tytuł:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Autor:
Samuel Twardowski
Drukarnia:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
tu często wiele trudności w kierowaniu. Z młodu nauce pewnej kto się przyłoży/ i na starość onej nie porzuci. II. SŁuży też łańcuch do ozdoby choćci przy cięższym. Bywa więc taka nauka od ojca dana/ że się coś zda nieznośnego duszy/ a przecię do tej potrzeba poddawać wolą swoję. Nie masz świetniejszych dusz w niebie nad te/ które w przykrym niebieskim rozkazaniu na kształt Jezusa wole swoje duchownym swoim poddawały; gdyż i Jezusa największa w niebie dla męki jego ozdoba. A któżby mi dał śliczna Dziecino Jezu, takie wytrzymać miłe ciężary/ któreby mię przed tobą ozdobiły. niech kto chce językiem szczypie/ okazy
tu często wiele trudnośći w kierowániu. Z młodu náuce pewney kto się przyłoży/ y ná stárość oney nie porzući. II. SŁuży też łáńcuch do ozdoby choćći przy ćięższym. Bywa więc táká náuká od oycá dáná/ że się coś zda nieznośnego duszy/ á przećię do tey potrzebá poddáwáć wolą swoię. Nie mász świetnieyszych dusz w niebie nad te/ ktore w przykrym niebieskim rozkazániu ná kształt Iezusá wole swoie duchownym swoim poddawały; gdyż y Iezusá naywiększa w niebie dla męki iego ozdobá. A ktożby mi dał śliczna Dźiećino IEZV, tákie wytrzymáć miłe ćiężary/ ktoreby mię przed tobą ozdobiły. niech kto chce ięzykiem szczypie/ okázy
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 78
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
i respekt ustąpi z nami wiary spolnej!» Mało na to Dilawer; prosi tylko nisko, Żeby chcieli posłowie swoje stanowisko Odmienić i między nim, między Bakcibasze, W gotowe się raczyli wprowadzić szałasze. Jakoż przyznać to było: z pompy, z fastu, z stroju, Nie mógł mieć bogatszego żaden król pokoju, Świetniejszych asystencyj, jakowe namioty, Jakie dla posłów polskich strojono piechoty. Zgoła tak wezyr wszędzie traktował Polaki, Że znać było przyjaźni nieomylne znaki. Stamtąd prosto posłowie szli, kędy on stary Pedagog, kapłan, przeto Osmanów bez miary Kochanek, blady, chudy, krzywy, zgoła trupek, Kamyków nawtykawszy na nić, jako słupek
i respekt ustąpi z nami wiary spolnej!» Mało na to Dilawer; prosi tylko nisko, Żeby chcieli posłowie swoje stanowisko Odmienić i między nim, między Bakcibasze, W gotowe się raczyli wprowadzić szałasze. Jakoż przyznać to było: z pompy, z fastu, z stroju, Nie mógł mieć bogatszego żaden król pokoju, Świetniejszych asystencyj, jakowe namioty, Jakie dla posłów polskich strojono piechoty. Zgoła tak wezyr wszędzie traktował Polaki, Że znać było przyjaźni nieomylne znaki. Stamtąd prosto posłowie szli, kędy on stary Pedagog, kapłan, przeto Osmanów bez miary Kochanek, blady, chudy, krzywy, zgoła trupek, Kamyków nawtykawszy na nić, jako słupek
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 305
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924