Żywot, będę się, w powietrze zmieniony, Przy Jadze bawił jak wietrzyk pieszczony, Będę ją chłodził podczas kanikuły I poddymając na piersiach przy stuły, Czegom pragnął żyw, w tej alabastrowej Jaskini czekać będę formy nowej. DO MIESIĄCA
Cyntyja jasna, gwiazd wierny hetmanie, Której wieczorne służy panowanie, Królowa planet, która świetnym wzrokiem Dziwny ruch wzruszasz na morzu głębokiem! Lubo-ć twarz szczupłą czyni twój brat drogi I w cienkie-ć postać wyformował rogi, Lubo-ć przyjazny twarz pełną przywraca, Którą czas mierzysz, co wszytko okraca, Słysz prośby moje utęsknione, a te Niech cię w czas dojdą, trzykształtna Hekate! Wszak gdy-ć
Żywot, będę się, w powietrze zmieniony, Przy Jadze bawił jak wietrzyk pieszczony, Będę ją chłodził podczas kanikuły I poddymając na piersiach przy stuły, Czegom pragnął żyw, w tej alabastrowej Jaskini czekać będę formy nowej. DO MIESIĄCA
Cyntyja jasna, gwiazd wierny hetmanie, Której wieczorne służy panowanie, Królowa planet, która świetnym wzrokiem Dziwny ruch wzruszasz na morzu głębokiem! Lubo-ć twarz szczupłą czyni twój brat drogi I w cienkie-ć postać wyformował rogi, Lubo-ć przyjazny twarz pełną przywraca, Którą czas mierzysz, co wszytko okraca, Słysz prośby moje utęsknione, a te Niech cię w czas dojdą, trzykształtna Hekate! Wszak gdy-ć
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 171
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
Anny, która mię tak swymi Sobie już zniewoliła przymioty wdzięcznymi. Więc gdy tego dokaże muza ma za czasy, Precz na stronę i zwierze, na stronę i lasy. Dla mnie i bystre rzeki swym pławem iść mogą; Mnie trzyma Anna, one niech idą swą drogą. Niechaj kto chce na koniach wjeżdża znamienitych, Świetnym znaczny triumfem z nieprzyjaciół zbitych, Niech króle za kark wiedzie i wielkie hetmany, Niechaj kościelne drogim łupem zdobi ściany — Gdy tylko moja Anna na mię jest łaskawa, Większa to u mnie niżli z Turków zbitych sława. Nie dbam i o dawnego skarby Halliata, I o złoto przywoźne z nowego gdzieś świata. Bo uważywszy
Anny, ktora mię tak swymi Sobie już zniewoliła przymioty wdzięcznymi. Więc gdy tego dokaże muza ma za czasy, Precz na stronę i zwierze, na stronę i lasy. Dla mnie i bystre rzeki swym pławem iść mogą; Mnie trzyma Anna, one niech idą swą drogą. Niechaj kto chce na koniach wjeżdża znamienitych, Świetnym znaczny tryumfem z nieprzyjacioł zbitych, Niech krole za kark wiedzie i wielkie hetmany, Niechaj kościelne drogim łupem zdobi ściany — Gdy tylko moja Anna na mię jest łaskawa, Większa to u mnie niżli z Turkow zbitych sława. Nie dbam i o dawnego skarby Halliata, I o złoto przywoźne z nowego gdzieś świata. Bo uważywszy
Skrót tekstu: TrembWierszeWir_II
Strona: 260
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Jakub Teodor Trembecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1643 a 1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1643
Data wydania (nie później niż):
1719
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1911
wydać rotmistrza swojego, Nietylkoś domu odjechał twojego,
Ale skwapliwie za nim idąc w tropy, Nawet odbiegłeś i swej Penelopy. Idźże w boży czas, kędy cię ochota, Idź szczęsną nogą, gdzie cię wiedzie cnota. Wiem, że za tobą towarzystwo twoje Ochotnie pójdą, jak za matką roje. Ty z świetnym krzyżem postępując śmiele, Dodasz im serca na nieprzyjaciele, Których w momencie tak położą snadnie, Jak więc za kosą trawa prędko padnie. A po tych dziełach, mój starosto drogi, Kiedy powrócisz zaś w ojczyste progi, Zalecić umiej słusznej dyskrecjej Dzieła rycerstwa stanom prowincji, Aby tych, którzy krew swą za nich leją,
wydać rotmistrza swojego, Nietylkoś domu odjechał twojego,
Ale skwapliwie za nim idąc w tropy, Nawet odbiegłeś i swej Penelopy. Idźże w boży czas, kędy cię ochota, Idź szczęsną nogą, gdzie cię wiedzie cnota. Wiem, że za tobą towarzystwo twoje Ochotnie pojdą, jak za matką roje. Ty z świetnym krzyżem postępując śmiele, Dodasz im serca na nieprzyjaciele, Ktorych w momencie tak położą snadnie, Jak więc za kosą trawa prędko padnie. A po tych dziełach, moj starosto drogi, Kiedy powrocisz zaś w ojczyste progi, Zalecić umiej słusznej dyskrecyej Dzieła rycerstwa stanom prowincyej, Aby tych, ktorzy krew swą za nich leją,
Skrót tekstu: TrembWierszeWir_II
Strona: 283
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Jakub Teodor Trembecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1643 a 1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1643
Data wydania (nie później niż):
1719
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1911
/ sześć na lewe włożeł. I Gdzie skoro syn Klimeny torem górzystego Gościńca przyszedł/ i K do ojca wątpliwego Wszedł już gmachu: zaraz jął spieszno postępować. Lecz wnetże stanąć musiał: abowiem w bliskości Nie mógł znieść żadną miarą tak wielkiej światłości. L W szarłatnej szacie siedział sam Febus na tronie/ Lskniącymi szmaragdami świetnym po wszej stronie. M Poprawej/ i po lewej ręce/ dzień mu biały/ I Księżyc/ i Rok/ więc i długie wieki stały/ I godziny na placach równych rozłożone/ N Stała i nowa Wiosna/ skroni przystrojone Mając kwitnącym wieńcem. Tuż Lato stało Nagie/ kłosiany wieniec na głowie swej miało:
/ sześć ná lewe włożeł. I Gdźie skoro syn Klimeny torem gorzystego Gośćińcá przyszedł/ y K do oycá wątpliwego Wszedł iuż gmáchu: záraz iął spieszno postępowáć. Lecz wnetże stánąć muśiał: ábowiem w bliskośći Nie mogł znieść żadną miárą ták wielkiey świátłośći. L W szárłatney száćie śiedźiał sam Phebus ná thronie/ Lskniącymi szmárágámi świetnym po wszey stronie. M Popráwey/ y po lewey ręce/ dźień mu biały/ Y Kśiężyc/ y Rok/ więc y długie wieki stały/ Y godźiny ná plácách rownych rozłożone/ N Stałá y nowa Wiosná/ skroni przystroione Máiąc kwitnącym wieńcem. Tuż Láto stało Nágie/ kłośiány wieniec ná głowie swey miáło:
Skrót tekstu: OvOtwWPrzem
Strona: 49
Tytuł:
Księgi Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Walerian Otwinowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
, Rak, Lew, Panna, Waga, Niedźwiadek, Strzelec, Koziorożec, Wodnik, Ryby. I Gdzie skoro syn Klimeny. to jest, Faeton. K Do Ojca wątpliwego. Bo jeszcze pewnie niewiedział Faeton, byłli Foebus ojcem jego. L W szarłatnej szacie siedział sam Febus na tronie/ Lskniącymi szmaragdami świetnym po wszej stronie. Opisawszy pierwej Poeta pałac Słońca, świetny złotem i sztukami karbun kułowemi, i zacny rysowaniem: tu zaś opisuje osobę Foebusa, przydając mu szatę szarłatną, i siedzenie na tronie szmaragdami sadzonym. M Po prawej i po lewej ręce/ dzień my biały/ I Księżyc/ i rok/ więc i długie
, Rák, Lew, Pánná, Wagá, Niedźwiádek, Strzelec, Koźiorożec, Wodnik, Ryby. I Gdźie skoro syn Klimeny. to iest, Phaeton. K Do Oycá wątpliwego. Bo ieszcze pewnie niewiedźiał Pháeton, byłli Phoebus oycem iego. L W szárłatney szácie siedział sam Phebus ná tronie/ Lskniącymi szmárágami świetnym po wszey stronie. Opisawszy pierwey Poetá páłac Słońcá, świetny złotem y sztukámi kárbun kułowemi, y zacny rysowániem: tu záś opisuie osobę Phoebusá, przydáiąc mu szátę szárłatną, y śiedzenie ná thronie szmárágámi sádzonym. M Po práwey y po lewey ręce/ dźień my biały/ Y Kśiężyc/ y rok/ więc y długie
Skrót tekstu: OvOtwWPrzem
Strona: 55
Tytuł:
Księgi Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Walerian Otwinowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
jest i z całym Dworem Swoim; Dzień Narodzenia teraźniejszej Cesarzowy I. M. obchodzono tu/ z wielką Pompą i okazałością/ przy czym dawali się widzieć/ Osobliwym sposobem/ Książęta I. M. M. Bawarskie/ kończąc ten Dzień/ bardzo/ przepyszną Włoską Serenadą. Księżnę I. M. Marią Teresią wbardzo świetnym i kosztownym Ubierze odprowadzano do Favoryty/ a potym znowu Cesarz I. M. odjechał do Sztokerauwa na łowy/ a Królewic I. M. Polski do Brunn/ gdzie się oraz miał widzieć/ z Królem I. M. Polskim Rodzicem swoim/ a stamtąd tu znowu powrócić/ Książęcia I. M. Eugeniusa/
iest y z cáłym Dworem Swoim; Dźień Národzęnia terázńieyszey Cesárzowy I. M. obchodzono tu/ z wielką Pompą y okazáłośćią/ przy cżym dawáli śię widźieć/ Osobliwym sposobem/ Książęta I. M. M. Báwárskie/ końcżąc ten Dźień/ bárdzo/ przepyszną Włoską Serenádą. Kśięznę I. M. Márią Theresią wbárdzo świetnym y kosztownym Ubierze odprowadzano do Favoryty/ á potym znowu Cesarz I. M. odiechał do Sztokerauwá ná łowy/ á Krolewic I. M. Polski do Brunn/ gdźie śię oraz miał widźieć/ z Krolem I. M. Polskim Rodzicem swoim/ á ztamtąd tu znowu powrocić/ Kśiążęćiá I. M. Eugeniusá/
Skrót tekstu: PoczKról
Strona: 49
Tytuł:
Poczta Królewiecka
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Królewiec
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1718
Data wydania (nie wcześniej niż):
1718
Data wydania (nie później niż):
1718
od słońca na gradusów 90. cyrkułu swego, połową pułsferza świetnego obraca się ku ziemi, i w ten czas czyni pierwszą kwadrę. Po kwadrze zaś, iż więcej jak połowę połsferza świetnego Księżyc obraca ku ziemi, co raz tez większą częścią oświeca ziemię. Oddaliwszy się zaś od słońca na gradusów 180, iż całym pułsferzem świetnym patrzy Księżyc na ziemię, na przeciw siebie mając słońce: więc na ten czas czyni pełnią. Po pełni zaś wspacznym sposobem co raz zbliżając się Księżyc do słońca, a pułsferzem, ciemnym nakręcając się ku ziemi, jasnym ku niebu, zaczyna co raz i światła umykać ziemi. A zbliżywszy się na gradusów 90. odległości
od słońca ná gradusow 90. cyrkułu swego, połową pułsferza świetnego obraca się ku ziemi, y w ten czás czyni pierwszą kwadrę. Po kwadrze zaś, iż więcey iák połowę połsferza świetnego Xiężyc obraca ku ziemi, co raz tez większą częścią oświeca ziemię. Oddaliwszy się zaś od słońca ná gradusow 180, iż cáłym pułsferzem świetnym patrzy Xiężyc ná ziemię, ná przeciw siebie máiąc słońce: więc ná ten czas czyni pełnią. Po pełni zaś wspacznym sposobem co raz zbliżaiąc się Xiężyc do słońca, á pułsferzem, ciemnym nákręcaiąc się ku ziemi, iasnym ku niebu, zaczyna co raz y światłá umykáć ziemi. A zbliżywszy się ná gradusow 90. odległości
Skrót tekstu: BystrzInfAstron
Strona: K2v
Tytuł:
Informacja Astronomiczna
Autor:
Wojciech Bystrzonowski
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
astronomia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1743
Data wydania (nie wcześniej niż):
1743
Data wydania (nie później niż):
1743
, lub non tam felici calamo tychże Dziejów continuata series, pod imieniem i felicib, auspicijs Jaśnie Wielmożnego W. M. M. Pana i Dobrodzieja, którego prócz Avitos Domu Senatorskiego fulgores, już to druga Infuła Regale Sacerdotium koronuje; a czy za tym i to nie Luminare majus na tę pozostałą Dziejów pomienionych appendicem świetnym bije promieniem? Nie mówić tu, co ktoś rzekł in fortuitis, Casusvè, Deusvè; ale i w tym Boski mnie ordynans adorare przystoi, że tak caelitus praefinitum Kościelnym Dziejom zajaśnieć, naprzód sub tanto Rege, jako był ZYGMUNT trzeci; a teraz sub tanto Antistire, jakiego Pontificia Płockiej Katedry sedes W. M.
, lub non tam felici calamo tychże Dźieiow continuata series, pod imieniem i felicib, auspicijs Iaśnie Wielmożnego W. M. M. Pana i Dobrodzieia, ktorego procz Avitos Domu Senatorskiego fulgores, iusz to druga Infuła Regale Sacerdotium koronuie; a czy za tym i to nie Luminare majus na tę pozostałą Dzieiow pomienionych appendicem świetnym biie promieniem? Nie mowić tu, co ktoś rzekł in fortuitis, Casusvè, Deusvè; ale i w tym Boski mnie ordynans adorare przystoi, że tak caelitus praefinitum Kośćielnym Dzieiom zaiaśnieć, naprzod sub tanto Rege, iako był ZYGMVNT trzeći; a teraz sub tanto Antistire, iakiego Pontificia Płockiey Katedry sedes W. M.
Skrót tekstu: KwiatDzieje
Strona: 3
Tytuł:
Roczne dzieje kościelne
Autor:
Jan Kwiatkiewicz
Drukarnia:
Drukarnia Kolegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
Księżyc 13 niemal razy w rok koło obiega, nim ziemia raz. 4. Czemu przed, i po zaćmieniu Księżyc blady wydaje się? bo około każdego cienia jest miejsce mniej oświecone, albo połcienie: Gdy tedy wchodząc do cienia, i z niego wychodząc, księżyc w połcieniu znajduje się, bladym, to jest mniej świetnym wydaje się. 5. Czemu część Księżyca ku wschodowi pierwej wchodzi, i pierwy wychodzi z cienia? bo Księżyc biega od zachodu ku wschodowi. 6. Czemu zaćmienie widzą tegoż czasu, tejże części, i tejże wielkości wszyscy, którym Księżyc jest widomy? bo Księżyc światło ma od słońca, którego promieniom
Księżyc 13 niemal razy w rok koło obiega, nim ziemia raz. 4. Czemu przed, y po zaćmieniu Księżyc blady wydaie się? bo około każdego cienia iest mieysce mniey oświecone, albo połcienie: Gdy tedy wchodząc do cienia, y z niego wychodząc, księżyc w połcieniu znayduie się, bladym, to iest mniey świetnym wydaie się. 5. Czemu część Księżyca ku wschodowi pierwey wchodzi, y pierwy wychodzi z cienia? bo Księżyc biega od zachodu ku wschodowi. 6. Czemu zaćmienie widzą tegoż czasu, teyże części, y teyże wielkości wszyscy, ktorym Księżyc iest widomy? bo Księżyc światło ma od słońca, ktorego promieniom
Skrót tekstu: BohJProg_I_Wstęp
Strona: 22
Tytuł:
Bohomolec Jan, Prognostyk Zły czy Dobry Komety Roku 1769 y 1770, wstęp
Autor:
Jan Bohomolec
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kollegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
astronomia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1770
Data wydania (nie wcześniej niż):
1770
Data wydania (nie później niż):
1770
oczyszczonym cale, Głos twój do BOGA wzniesiesz poufale. I będziesz pewien łaski pożądany, Ani się więcej ulękniesz odmiany, Zapomnisz nędze w kształt ubiegłej wody, Która nie wraca, skąd płynęła wprzody. Słońceć zaświeci wieczor południowe, I w fortuny cię ubogaci nowe, Coś był przed ludzkim niby zniszczon okiem, Błyśniesz jak świetnym Jutrzenka widokiem. Nadzieje pełen i dobrej ufności Odetchniesz w wszelkiej szczęścia obfitości, Ani się znajdzie, ktoby cię zatrwożył, Nie jeden będzie przed tobą się bożył. Złym zaś i grzesznym nadzieja upadnie, Nigdzie ucieczki nie wynajdą snadnie, Bo obrzydliwość dusze ich przed Panem Będzie im każnią, biczem i taranem. Job Cierpiący
ocżyszczonym cále, Głos twoy do BOGA wznieśiesz poufale. I będźiesz pewien łaski pożądány, Ani sie więcey ulękniesz odmiány, Zápomnisz nędze w kształt ubiegłey wody, Ktora nie wraca, zkąd płynęła wprzody. Słonceć zaświeci wieczor południowe, I w fortuny ćię ubogaći nowe, Coś był przed ludzkim niby zniszczon okiem, Błyśniesz iák świetnym Iutrzenka widokiem. Nadźieie pełen i dobrey ufnośći Odetchniesz w wszelkiey szcześćia obfitośći, Ani się znaydźie, ktoby ćię zatrwożył, Nie ieden będźie przed tobą się bożył. Złym záś i grzesznym nadźieia upádnie, Nigdźie ućieczki nie wynaydą snádnie, Bo obrzydliwość dusze ich przed Pánem Będźie im każnią, biczem i taránem. Job Cierpiący
Skrót tekstu: ChrośJob
Strona: 44
Tytuł:
Job cierpiący
Autor:
Wojciech Stanisław Chrościński
Drukarnia:
Drukarnia Ojców Scholarum Piarum
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1705
Data wydania (nie wcześniej niż):
1705
Data wydania (nie później niż):
1705