Kiedyś zwykł tyle lamentów poruszać, Że twarzy nie dasz płaczliwej osuszać — Skąd bierzesz te łzy, lamenty i łkania? Kto-ć skarg dodaje? kto tworzy wzdychania? „Będę miał — mówi — póki Jagi, strzały, A póki ciebie, łzy się będą lały.” DO CZYŻA
Zdradliwa kotka czyża, świetnym piórem Krytego, na śmierć przejęła pazurem; Który mej Jagi pokropiony łzami I pieszczonymi rozgrzany piersiami Przyszedł do siebie i przez czas niewielki Spocząwszy, uciekł od swej wskrzesicielki. Niewdzięczny ptaku, czemuś tę porzucił, Z której-eś łaski z śmierci się ocucił? Moje zaś serce strzec jej nie przestaje, Chociaż mu ona
Kiedyś zwykł tyle lamentów poruszać, Że twarzy nie dasz płaczliwej osuszać — Skąd bierzesz te łzy, lamenty i łkania? Kto-ć skarg dodaje? kto tworzy wzdychania? „Będę miał — mówi — póki Jagi, strzały, A póki ciebie, łzy się będą lały.” DO CZYŻA
Zdradliwa kotka czyża, świetnym piórem Krytego, na śmierć przejęła pazurem; Który mej Jagi pokropiony łzami I pieszczonymi rozgrzany piersiami Przyszedł do siebie i przez czas niewielki Spocząwszy, uciekł od swej wskrzesicielki. Niewdzięczny ptaku, czemuś tę porzucił, Z której-eś łaski z śmierci się ocucił? Moje zaś serce strzec jej nie przestaje, Chociaż mu ona
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 82
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
niepotrzebnego pleban wyszedł obowiązku. 14 (P). NIEPEWNY DOM, GDZIE SIŁA GOSPODARZÓW
Czekając poseł perski w Krakowie odprawy, Chciał też widzieć kościoły. Do czego przystawy Dadzą mu od biskupa, bo sam tego żąda. Wprzód w rynku Matki Bożej świątnicę ogląda; Wielce mu się podoba. Świętej Trójce potem, Figurami i świetnym okazały złotem. Stamtąd które w tytułach mają apostoły, Że zgoła wszytkie rzędem obchodził kościoły, Aż wspaniałe zakony, nie minął i Skałki, Gdzie orłowie wielkiego biskupa kawałki Od bezbożnego króla rozsiekane śmiało Za rozkazaniem boskim w jedno znieśli ciało. Dopieroż gdy na wierzchu Wąwelowej góry Widzi tegoż świętego poważne struktury, Pełne starożytności
niepotrzebnego pleban wyszedł obowiązku. 14 (P). NIEPEWNY DOM, GDZIE SIŁA GOSPODARZÓW
Czekając poseł perski w Krakowie odprawy, Chciał też widzieć kościoły. Do czego przystawy Dadzą mu od biskupa, bo sam tego żąda. Wprzód w rynku Matki Bożej świątnicę ogląda; Wielce mu się podoba. Świętej Trójce potem, Figurami i świetnym okazały złotem. Stamtąd które w tytułach mają apostoły, Że zgoła wszytkie rzędem obchodził kościoły, Aż wspaniałe zakony, nie minął i Skałki, Gdzie orłowie wielkiego biskupa kawałki Od bezbożnego króla rozsiekane śmiało Za rozkazaniem boskim w jedno znieśli ciało. Dopieroż gdy na wierzchu Wąwelowej góry Widzi tegoż świętego poważne struktury, Pełne starożytności
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 212
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
kędyś do inny; Wybacz, żeć jawię myśli me zakryte, A serce twoje nakłoń nie użyte. Niedbam, że mi jest Minos, Ojcem w rodzie, Co Oceańskiej rozkazuje wodzie; Ani że z tego, co piorunem bije, Me Pradziadowskie wywodzę linie: Ani, że mi ten, który swoje czoło Świetnym promieniem ozdabia wesoło, I dzień oświeca ogni swym wykładem, Nieskazitelnym mianuje się Dziadem. Tych wszystkich miłość poniża ozdoby, Przecięż pamiętać chciej na ich osoby; A jeżeliś się zawziął mnie sprzeciwić, Mych się przynajmniej wzmianką racz przychciwić. Posagów moich, i dziedzictwa meta Cała, gdzie Jowisz urodził się, Kreta Komuż
kędyś do inny; Wybacz, żeć iáwię myśli me zákryte, A serce twoie nákłoń nie użyte. Niedbam, że mi iest Minos, Oycem w rodźie, Co Oceáńskiey roskázuie wodźie; Ani że z tego, co piorunem biie, Me Prádźiádowskie wywodzę linie: Ani, że mi ten, ktory swoie czoło Swietnym promieniem ozdabia wesoło, Y dźień oświeca ogni swym wykłádem, Nieskáźitelnym miánuie się Dźiádem. Tych wszystkich miłość poniża ozdoby, Przećięż pámiętáć chćiey ná ich osoby; A ieżeliś się zawźiął mnie sprzećiwić, Mych się przynaymniey wzmianką rácz przychćiwić. Posagow moich, y dźiedźictwá metá Cáłá, gdźie Iowisz urodźił się, Kretá Komuż
Skrót tekstu: OvChrośRoz
Strona: 52
Tytuł:
Rozmowy listowne
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Wojciech Stanisław Chrościński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
srebrnym wylatuje śniegiem, Rzeki porywcze upornie hamuje, Mosty na wodach głębokich buduje. Tobie nie role, nie żyzne pasieki Ja, twój chowaniec, daję do opieki, Ani cię proszę, byś na mej winnicy Rozkosznej trunek dowarzał w macicy, Lecz żądam, abym stanął tam swym czołem, Gdzie ty rysujesz niebo świetnym kołem. Ażeby słychać było moje hymny I skąd Boreas wylatuje zimny, I gdzie z zarania rumianymi usty
Oświecasz Euksyn, i Delerman pusty, I gdzie, pozbywszy południowej cery Z twarzy, ostatnie patrzysz na Ibery. DWUNASTY: ANZELM
Trzykroć szczęśliwszy wiek kwitnącej młodzi, Która pod strażą czułą jeszcze chodzi, Wiek z każdej strony
srebrnym wylatuje śniegiem, Rzeki porywcze upornie hamuje, Mosty na wodach głębokich buduje. Tobie nie role, nie żyzne pasieki Ja, twój chowaniec, daję do opieki, Ani cię proszę, byś na mej winnicy Rozkosznej trunek dowarzał w macicy, Lecz żądam, abym stanął tam swym czołem, Gdzie ty rysujesz niebo świetnym kołem. Ażeby słychać było moje hymny I skąd Boreas wylatuje zimny, I gdzie z zarania rumianymi usty
Oświecasz Euksyn, i Delerman pusty, I gdzie, pozbywszy południowej cery Z twarzy, ostatnie patrzysz na Ibery. DWUNASTY: ANZELM
Trzykroć szczęśliwszy wiek kwitnącej młodzi, Która pod strażą czułą jeszcze chodzi, Wiek z każdej strony
Skrót tekstu: ZimSRoks
Strona: 70
Tytuł:
Roksolanki
Autor:
Szymon Zimorowic
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
sielanki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ludwika Ślękowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1983
złoty; podczas abo szkło różną farbą zdobne, abo i insze upominki drobne.
Król perski wody w krzywą dłoń nabranej, od ubogiego pasterza podanej między inszymi nie pogardził dary, co mu ich w ten czas kładziono bez miary.
Wolał on prostą szczerość, acz ubogą niż diamenty i zaponę drogą, niż koń pod siodłem świetnym wiatronogi, który poryza na dźwięk trąby srogi.
Tym też ty sercem rym mój, któryć niosę, o Gwiazdo polska, przyjmi z chęcią, proszę, a choć nie płynie z aońskiego zdroju, do twego jednak niech ma wstęp pokoju.
Gdzie jeśli z chęcią twój go wzrok przywita, ochota mu stąd uroście okfita
złoty; podczas abo śkło różną farbą zdobne, abo i insze upominki drobne.
Król perski wody w krzywą dłoń nabranej, od ubogiego pasterza podanej między inszymi nie pogardził dary, co mu ich w ten czas kładziono bez miary.
Wolał on prostą szczerość, acz ubogą niż dyjamenty i zaponę drogą, niż koń pod siodłem świetnym wiatronogi, który poryza na dźwięk trąby srogi.
Tym też ty sercem rym mój, któryć niosę, o Gwiazdo polska, przyjmi z chęcią, proszę, a choć nie płynie z aońskiego zdroju, do twego jednak niech ma wstęp pokoju.
Gdzie jeśli z chęcią twój go wzrok przywita, ochota mu stąd uroście okfita
Skrót tekstu: MiasKZbiór
Strona: 21
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Kacper Miaskowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia, fraszki i epigramaty
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Alina Nowicka-Jeżowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1995
? Gdyżeś sam Święty/ gdyż wszyscy narodowie przydą i kłaniać się będą przed obliczem twoim/ że się okazały sprawiedliwe sądy twoje. 5. A Potymem widział/ a oto otworzony był kościół przybytku świadectwa na niebie. 6. I wyszło z Kościoła siedm onych Aniołów/ mających siedm plag/ obleczonych płótnem czystym i świetnym/ i przepasanych na piersiach złotymi pasy. 7. A jedno ze czworga zwierząt/ dało siedmi Aniołom siedm czasz złotych/ pełnych gniewu Boga żywiącego na wieki wieków. 8. I napełniony jest Kościół dymem od chwały Bożej i od mocy jego: a nie mógł nikt wniść do Kościoła/ aż się skończyły siedm plag onych
? Gdyżeś sám Swięty/ gdyż wszyscy narodowie przydą y kłaniáć śię będą przed oblicżem twojim/ że śię okazáły spráwiedliwe sądy twoje. 5. A Potymem widźiał/ á oto otworzony był kośćioł przybytku świádectwá ná niebie. 6. Y wyszło z Kośćioła śiedm onych Anjołow/ májących śiedm plag/ oblecżonych płotnem cżystym y świetnym/ y przepásánych ná pierśiách złotymi pásy. 7. A jedno ze cżworgá zwierząt/ dáło śiedmi Anjołom śiedm cżasz złotych/ pełnych gniewu Bogá żywiącego ná wieki wiekow. 8. Y nápełniony jest Kośćioł dymem od chwały Bożej y od mocy jego: á nie mogł nikt wniść do Kośćioła/ áż śię skońcżyły śiedm plag onych
Skrót tekstu: BG_Ap
Strona: 277
Tytuł:
Biblia Gdańska, Apokalipsa
Autor:
św. Jan
Tłumacz:
Daniel Mikołajewski
Drukarnia:
Andreas Hünefeld
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
Biblia
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632