same niebiosy Wskroś przenikają żałobliwe głosy. A tyś szlachetny duchu za swym panem Wzleciał wysoko, aniś się kochanym Dziatkom i żenie nie ukazał więcej. Jużeś przyłączon do onych tysięcy Tysiąców świętych, które za swe straty Doczesne wiecznej czekają zapłaty. O tam przy prawym Zbawiciela boku Ujrzym cię da Bóg, gdy w świetnym obłoku Ogromnym świętych wojsk przybędzie szykiem Z muzyką bożą i wielkim okrzykiem. Tam nad obłoki w Pana swego dworze Staną dworzanie, bo ziemia i morze Odda umarłych; a ci co żyć będą, Wszyscy na trąbę anielską przybędą. Tam słonecznemu podobni promieniu, Rozjaśnieją się dobrzy w oka mgnieniu. Tam już nie będzie krzyku,
same niebiosy Wskroś przenikają żałobliwe głosy. A tyś szlachetny duchu za swym panem Wzleciał wysoko, aniś się kochanym Dziatkom i żenie nie ukazał więcej. Jużeś przyłączon do onych tysięcy Tysiącow świętych, ktore za swe straty Doczesne wiecznej czekają zapłaty. O tam przy prawym Zbawiciela boku Ujrzym cię da Bog, gdy w świetnym obłoku Ogromnym świętych wojsk przybędzie szykiem Z muzyką bożą i wielkim okrzykiem. Tam nad obłoki w Pana swego dworze Staną dworzanie, bo ziemia i morze Odda umarłych; a ci co żyć będą, Wszyscy na trąbę anielską przybędą. Tam słonecznemu podobni promieniu, Rozjaśnieją się dobrzy w oka mgnieniu. Tam już nie będzie krzyku,
Skrót tekstu: MorszZWierszeWir_I
Strona: 429
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
nas tak częstowano, podobno był w gachy Ten nasz miły pan zapadł w Wulkanowe gmachy. I jabym go był wtenczas pilnować tam wolał, Prędzejbym go był ostrzegł i prędzej zawołał, Niż jego stróż ospały, że już wschodzi słońce, A takby go przy cudzej nie zastano żonce. Tarczyn w miękkim jedwabiu, w świetnym złotogłowie Pers chodzi a bogaci w złoto Arabowie W złote kanaki, w złote stroją się łańcuchy, Ty Moskwicinie wolisz sobole kożuchy. A moja takaż za me odwagi zapłata, Ta mizerna na grzbiecie zdziurawionym szmata. Przeto was żegnam wojska, a przywitam moje Was pożądane wczasy i lube pokoje. Już się zaciągnę pod znak
nas tak częstowano, podobno był w gachy Ten nasz miły pan zapadł w Wulkanowe gmachy. I jabym go był wtenczas pilnować tam wolał, Prędzejbym go był ostrzegł i prędzej zawołał, Niż jego stroż ospały, że już wschodzi słońce, A takby go przy cudzej nie zastano żonce. Tarczyn w miękkim jedwabiu, w świetnym złotogłowie Pers chodzi a bogaci w złoto Arabowie W złote kanaki, w złote stroją się łańcuchy, Ty Moskwicinie wolisz sobole kożuchy. A moja takaż za me odwagi zapłata, Ta mizerna na grzbiecie zdziurawionym szmata. Przeto was żegnam wojska, a przywitam moje Was pożądane wczasy i lube pokoje. Już się zaciągnę pod znak
Skrót tekstu: MorszZWierszeWir_I
Strona: 447
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
Tyka umarłych i po śmierci budzi. Czułością jego Hordyniec zrażony, Próżno ciekawe rozpuszcza zagony. Owszem, gdy ziewa, i najwięcej chciwy, Zmiatane na wiatr porzuca cięciwy. Nim Ukrainy suche zakwitają, Nowe pałanki, nowe miasta wstają, I które przedtem nie uznały kosy, Płowieją pola rzęsistemi kłosy. O! jako w świetnym ludzi swych obłoku Widzieć go było, przy szumnym widoku, W strojną niedawuo elekcją onę, Komu na głowie było mieć koronę? Widziały tedy narody, widziały, I nie bez jakiej zazdrości przyznały, Że po ostatnie świata Kaledony, Nikt nam i srogi i niezwyciężony. Że opłakawszy królewskie popioły, A z nowym panem nastał
Tyka umarłych i po śmierci budzi. Czułością jego Hordyniec zrażony, Próżno ciekawe rozpuszcza zagony. Owszem, gdy ziewa, i najwięcej chciwy, Zmiatane na wiatr porzuca cięciwy. Nim Ukrainy suche zakwitają, Nowe pałanki, nowe miasta wstają, I które przedtem nie uznały kosy, Płowieją pola rzęsistemi kłosy. O! jako w świetnym ludzi swych obłoku Widzieć go było, przy szumnym widoku, W strojną niedawuo elekcyą onę, Komu na głowie było mieć koronę? Widziały tedy narody, widziały, I nie bez jakiej zazdrości przyznały, Że po ostatnie świata Kaledony, Nikt nam i srogi i niezwyciężony. Że opłakawszy królewskie popioły, A z nowym panem nastał
Skrót tekstu: TwarSRytTur
Strona: 55
Tytuł:
Zbiór różnych rytmów
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1631 a 1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1631
Data wydania (nie później niż):
1661
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Drukarnia "Czasu"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1861
) Przodków tej familii. Oni w togach wszyscy. Rzekłbym że geniusze byli to tu niscy; Albo których w Lakonie Likurgus brakował, Albo którym Cyneas z Pirrhów się dziwował. Inwidy w tym pałacu urząd. Przystęp i okazja do starożytnej domu Leszczyńskiego analogii.
A naprzód gdzie na przednim wchodzących widoku, Widzieć w świetnym jakimsi przychodząc obłoku, I znowu chrześcijańskiej pochodnią światłości, Pana do nas z Persztyna; ten tak wdzięcznych gości Z Czech tu przyniósł Dambrówkę Miecławowi żonę, W niej rzymskiej religii matkę i obronę. Widzieć było za jego pracą i przykładem, Tą tu dzicz bałwochwalskim napuszczaną jadem Menić się w religiją: za marne żywioły, Węże
) Przodków tej familii. Oni w togach wszyscy. Rzekłbym że geniusze byli to tu niscy; Albo których w Lakonie Likurgus brakował, Albo którym Cyneas z Pirrhów się dziwował. Inwidy w tym pałacu urząd. Przystęp i okazya do starożytnej domu Leszczyńskiego analogii.
A naprzód gdzie na przednim wchodzących widoku, Widzieć w świetnym jakimsi przychodząc obłoku, I znowu chrześciańskiej pochodnią światłości, Pana do nas z Persztyna; ten tak wdzięcznych gości Z Czech tu przyniósł Dambrówkę Miecławowi żonę, W niej rzymskiej religii matkę i obronę. Widzieć było za jego pracą i przykładem, Tą tu dzicz bałwochwalskim napuszczaną jadem Menić się w religiją: za marne żywioły, Węże
Skrót tekstu: TwarSRytTur
Strona: 105
Tytuł:
Zbiór różnych rytmów
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1631 a 1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1631
Data wydania (nie później niż):
1661
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Drukarnia "Czasu"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1861
Proroków nastanie, i zwiodą ich niemało. A iż się zamnoży nieprawość, oziębnie miłość wielu. A kto będzie trwał az do końca, ten będzie zbawiony. Aza się nie najdują teraz fateszni Chrystusowie/ i fateszni Prorocy/ aza nie powiadają być tu i owdzie Chrystusa/ aza nie ukazują w w kosztownych gmachach/ w świetnym ubierze/ w obfitości bogactw i rozkoszy doczesnych/ tytułu prawdziwej Cerkwie? Aza na koniec nie przychodzą na rozszarpanie i rozpędzenie małej trzody Chrystusowej/ wilcy drapieżni/ pokornego zwierzchu Baranka odzieniem pokryci/ którzy też rzkomo/ co i prawowierni zachowywają obrzędy/ tymże Duchowieństwa chłubią się stanem/ Też zmyślają sobie Zakonniczego żywota i odzienia
Prorokow nástánie, y zwiodą ich niemało. A iż się zámnoży niepráwość, oziębnie miłość wielu. A kto będźie trwał áz do końcá, ten będźie zbáwiony. Aza się nie nayduią teraz fateszni Chrystusowie/ y fateszni Prorocy/ áza nie powiádáią być tu y owdźie Chrystusá/ áza nie vkázuią w w kosztownych gmáchách/ w świetnym vbierze/ w obfitośći bogactw y roskoszy docżesnych/ titułu prawdźiwey Cerkwie? Aza ná koniec nie przychodzą ná rozszárpánie y rozpędzenie máłey trzody Chrystusowey/ wilcy drapieżni/ pokornego zwierzchu Báránká odźieniem pokryći/ ktorzy też rzkomo/ co y práwowierni záchowywáią obrzędy/ tymże Duchowieństwá chłubią się stanem/ Też zmyśláią sobie Zakonnicżego żywotá y odźienia
Skrót tekstu: SmotLam
Strona: 17
Tytuł:
Threnos, to iest lament [...] wschodniej Cerkwi
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
Skąd wiersz przędzie Muza,
Ta swym Filo celuje Sto Muz Filomuza.
Prędsza w dowcipnym locie Niźli Filomela,
Mądry umysł tetrycznych Książąt rozwesela:
Łagodnym płynie słowem, A gdy trutynuje:
w Lot najwyższe rozsądkiem Sensa penetruje;
Przed Nią wszelaki dekor I dowcip ciemnieje,
Wszakże Księżycem Księżna I Gwiazdą jaśnieje.
Dwiema Sferami w świetnym Parenteli Znaku,
Dwunastu znaków gasi Cyrkuł Zodiaku;
Niebo się prawie wlewa w To mądrości morze,
w Które wchodzą Sieniawskich Swym splendorem zorże;
W tym Oceanie Fortun, Honorów i sławy
Tonie pojętność ludzka I rozum ciekawy,
Nie pojmie tej Erytry Setnym Argus okiem,
Niebem słynie ZOFIA, Toć jest nad obłokiem
Morze,
Zkąd wiersz przędźie Muzá,
Tá swym Filo celuie Sto Muz Filomuzá.
Prętsza w dowćipnym loćie Niźli Filomelá,
Mądry umysł tetrycznych Xiążąt rozwesela:
Łágodnym płynie słowem, A gdy trutynuie:
w Lot naywyższe rozsądkiem Sensá penetruie;
Przed Nią wszeláki dekor Y dowćip ćiemnieie,
Wszákże Xiężycem Xiężná Y Gwiazdą iáśnieie.
Dwiemá Sferámi w swietnym Párenteli Znáku,
Dwunastu znákow gáśi Cyrkuł Zodiaku;
Niebo się práwie wlewa w To mądrośći morze,
w Ktore wchodzą Sieniáwskich Swym splendorem zorże;
W tym Oceánie Fortun, Honorow y sławy
Tonie poiętność ludzka Y rozum ciekáwy,
Nie poymie tey Erytry Setnym Argus okiem,
Niebem słynie ZOFIA, Toć iest nad obłokiem
Morze,
Skrót tekstu: JunRef
Strona: a6v
Tytuł:
Refleksje duchowne na mądry króla Salomona sentyment
Autor:
Mikołaj Karol Juniewicz
Drukarnia:
Drukarnia Jasnej Góry Częstochowskiej
Miejsce wydania:
Częstochowa
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1731
Data wydania (nie wcześniej niż):
1731
Data wydania (nie później niż):
1731
też Turcy mają laurowe wieńce. Ani miejsca mieć mogli sposobnego, gdzie by Kosz stawić i gonione odprawiać potrzeby: Więc upatrzywszy miejsce, za Osmanem w mili Stanęli i tam swoje kotary rozbili, Oprócz kilku tysięcy, którzy z swej ochoty Harcami poczynali Marsowe roboty. Sam stał Osman na górze pod zielonym znakiem, Opasany po świetnym kaftanie sajdakiem, Skąd mógł wojska obaczyć, jako trzeba, obie, Mając grono zwyczajnych pochlebców przy sobie. Stamtąd ludzi szykuje, niecierpliwy zwłoki Posyła na przemiany, żeby jednooki Husseim, sylistryjski basza po Skinderze, Przy którym był wszytek rząd, następował szczerze, Nim się słońce nachyli na giaurskie baby. Jak z woru wysypawszy
też Turcy mają laurowe wieńce. Ani miejsca mieć mogli sposobnego, gdzie by Kosz stawić i gonione odprawiać potrzeby: Więc upatrzywszy miejsce, za Osmanem w mili Stanęli i tam swoje kotary rozbili, Oprócz kilku tysięcy, którzy z swej ochoty Harcami poczynali Marsowe roboty. Sam stał Osman na górze pod zielonym znakiem, Opasany po świetnym kaftanie sajdakiem, Skąd mógł wojska obaczyć, jako trzeba, obie, Mając grono zwyczajnych pochlebców przy sobie. Stamtąd ludzi szykuje, niecierpliwy zwłoki Posyła na przemiany, żeby jednooki Husseim, sylistryjski basza po Skinderze, Przy którym był wszytek rząd, następował szczerze, Nim się słońce nachyli na giaurskie baby. Jak z woru wysypawszy
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 126
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
, nienaruszenia urody i innych scześliwości fortunnych, powodzenia szczęśliwego przyjmujemy. Za uchwałą naszą spoleczna opowiadamy wam wszytkim konwokacją pilną i potrzebną na dzień pewny. Do której konwokacji i zjazdu zapraszamy i rozkazujemy, abyście w tym okazali ochotę i miłość zobopolną, na czas naznaczony do miasta mianowanego nastawiły się osobami swymi, a w ubierze świetnym, jak najforemnej może, z bronią, z strzelbą sługi, to jest służebnice z sajdakami, wszytko według dostatku mając. Mężczyzny żadnej z sobą nie biorąc, która by umiała lecem powozić, niechaj zacina abo jej sługa, a muzyka jako naforemniejsza niech będzie, miedzy którą mężczyzną może być, zwłaszcza puzanista z dobrym instrumentera
, nienaruszenia urody i innych scześliwosci fortunnych, powodzenia sczęśliwego przyjmujemy. Za uchwałą naszą spoleczna opowiadamy wam wszytkim konwokacyą pilną i potrzebną na dzień pewny. Do której konwokacyej i zjazdu zapraszamy i rozkazujemy, abyście w tym okazali ochotę i miłość zobopolną, na czas naznaczony do miasta mianowanego nastawiły się osobami swymi, a w ubierze świetnym, jak najforemnej może, z bronią, z strzelbą sługi, to jest służebnice z sajdakami, wszytko według dostatku mając. Mężczyzny żadnej z sobą nie biorąc, która by umiała lecem powozić, niechaj zacina abo jej sługa, a muzyka jako naforemniejsza niech będzie, miedzy którą mężczyzną może być, zwłascza puzanista z dobrym instrumentera
Skrót tekstu: SejmBiałBad
Strona: 79
Tytuł:
Sejm białogłowski
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
nie wcześniej niż 1617
Data wydania (nie wcześniej niż):
1617
Data wydania (nie później niż):
1650
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
. Strach zabiegiem swym rodząc: bać sięwzdam nie dali: Ani się do żadnych ran zadawania brali. To tylko że mardali obwyż ogonami/ A kupami radośni schodzili za nami. Przyjmują nas fraucymer/ i przez znamienite/ Wiodą do Paniej/ fale marmorem nakryte; Ta w przepysznym pałacu/ siedzi w majestacie/ W płaszczu świetnym/ w kosztownej z złotogłowu szacie/ Tuż Nimfy/ Nereidy/ a te nie sidają Pod kądzielą/ ni długich nici wysmykają: Od chwastów jej tylko są/ brakując mięszane Kwiecia w koszach/ i zioła rożliczno barwiane. Sama przypiła pracej/ sama które liście Przyda się na co: co się z czym zgodzi? zna
. Strách zábiegiem swym rodząc: báć sięwzdam nie dáli: Ani się do żadnych ran zádawánia bráli. To tylko że mardali obwyż ogonámi/ A kupámi rádośni schodźili zá námi. Przyimuią nas fraucymer/ y przez známienite/ Wiodą do Pániey/ fale mármorem nákryte; Tá w przepysznym páłacu/ śiedźi w máiestaćie/ W płaszczu świetnym/ w kosztowney z złotogłowu száćie/ Tuż Nymphy/ Nereidy/ á te nie śidáią Pod kądźielą/ ni długich nići wysmykáią: Od chwastow iey tylko są/ brákuiąc mięszáne Kwiećia w koszách/ y źiołá rożliczno bárwiáne. Sámá przypiłá pracey/ sámá ktore liśćie Przyda się ná co: co się z czym zgodźi? zna
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 355
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
RYTMÓW KASPRA MIASKOWSKIEGO ZNOWU PRZEZ AUTORA POPRAWIONYCH ROZSZERZONYCH I NA DWIE CZĘŚCI ROZDZIELONYCH NA HERBY KORONNE I KRÓLA JEGO M OŚCI ŚWIEŻYM ZWYCIĘSTWEM MOSKIEWSKIM TYM WIĘCEJ WSŁAWIONE
Białopióry jeśli tu Orzeł kiedy oko i górny lot zapuścił do słońca wysoko, tedyć nie mniej szczęśliwie i w tym przeszłym roku bystre skrzydła roztoczył Arkturowi w boku. Lecz i w świetnym kirysie bohatyr mu konny starożytną tarcz przyniósł, i miecz obóstronny, zaczym krwawa Bellona proporzec wyniosła z napisem, gdzie i czego, i przez kogo doszła. Smoleńsk tamże dobyty, a kto zaś policzy bitwy, więźnie i w samej chorągiew stolicy? Krzyknie “Je” trąby pean, “Jò” pean północne, że
RYTMÓW KASPRA MIASKOWSKIEGO ZNOWU PRZEZ AUTORA POPRAWIONYCH ROZSZERZONYCH I NA DWIE CZĘŚCI ROZDZIELONYCH NA HERBY KORONNE I KRÓLA JEGO M OŚCI ŚWIEŻYM ZWYCIĘSTWEM MOSKIEWSKIM TYM WIĘCEJ WSŁAWIONE
Białopióry jeśli tu Orzeł kiedy oko i górny lot zapuścił do słońca wysoko, tedyć nie mniej szczęśliwie i w tym przeszłym roku bystre skrzydła roztoczył Arkturowi w boku. Lecz i w świetnym kirysie bohatyr mu konny starożytną tarcz przyniósł, i miecz obóstronny, zaczym krwawa Bellona proporzec wyniosła z napisem, gdzie i czego, i przez kogo doszła. Smoleńsk tamże dobyty, a kto zaś policzy bitwy, więźnie i w samej chorągiew stolicy? Krzyknie “Jé” trąby pean, “Jò” pean północne, że
Skrót tekstu: MiasKZbiór
Strona: 20
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Kacper Miaskowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia, fraszki i epigramaty
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Alina Nowicka-Jeżowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1995