/ uczony/ przedniego) którego upodobania mam słuszne i ważne przyczyny. Upatrowałem wprzód to/ że Księgi Metamorphoseon, to jest/ Przemieniania/ po Polsku/ są składem/ i skarbnicą wszytkich i uciesznych powieści/ którymi Greccy/ i Łacińscy Poetowie pisma swoje podsycać zwykli; i nimi/ jako kosztownym złotem/ drogimi i świetnymi kamieńmi/ i perlami/ roboty swe haftują/ i natykają. Te mówię powieści/ duszą są/ tchnieniem i zdrowiem/ strojem i ozdobą wszystkich nacelniejszych Poetyckich kunsztów. Podźmy do Greków/ Homera/ Hesioda/ Pindara/ Eurypidesa/ Sofoklesa; nie masz tej karty/ owszem ledwie jest który periód/ któryby w jakiej
/ vczony/ przedniego) ktorego vpodobánia mam słuszne y ważne przyczyny. Vpátrowałem wprzod to/ że Kśięgi Metamorphoseon, to iest/ Przemieniánia/ po Polsku/ są skłádem/ y skárbnicą wszytkich y vćiesznych powieśći/ ktorymi Greccy/ y Láćińscy Poetowie pismá swoie podsycáć zwykli; y nimi/ iáko kosztownym złotem/ drogimi y świetnymi kámieńmi/ y perlámi/ roboty swe háftuią/ y nátykáią. Te mowię powieśći/ duszą są/ tchnieniem y zdrowiem/ stroiem y ozdobą wszystkich nacelnieyszych Poetyckich kunsztow. Podźmy do Grekow/ Homerá/ Hesiodá/ Pindárá/ Eurypidesá/ Sophoklesá; nie mász tey kárty/ owszem ledwie iest ktory peryod/ ktoryby w iákiey
Skrót tekstu: OvOtwWPrzem
Strona: 6
Tytuł:
Księgi Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Walerian Otwinowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
zrzuciwszy z kamienia głowę gęstooką/ Wysoką skałę świeżą popluskał posoką. Argu leżysz? a światło które rozsad zone W tak wielu oczu było/ już jest zagaszone. I sto ok twych jednaż noc o raz ogarnęła. C Jednak te Saturnowa córka wyłupieła/ D I ptaka swego pióra osadziła nimi/ I odmianami ogon upstrzyła świetnymi. E Sama natychże miast się srodze zapeleła/ Ani gniewu nadalej swego odłożeła/ Ale zaraz na oczy i myśl wystawieła F Straszną Jędzę Erynnim: chcąc aby wsadzieła G Zdrajczynej Argolickiej w serce ślepą trwogę/ I przez świa biegającą straszyła niebogę. H sam ostatni po srogich pracach pozostawał Nilus/ co się jej przez się przeprawić
zrzućiwszy z kámieniá głowę gęstooką/ Wysoką skáłę świeżą popluskał posoką. Argu leżysz? á świátło ktore rozsad zone W tak wielu oczu było/ iuż iest zagaszone. Y sto ok twych iednáż noc o raz ogárnęłá. C Iednák te Sáturnowá corká wyłupiełá/ D Y ptaká swego piorá osádźiłá nimi/ Y odmianámi ogon vpstrzyłá świetnymi. E Sámá natychże miast się srodze zápelełá/ Ani gniewu nadáley swego odłożełá/ Ale záraz ná oczy y myśl wystáwiełá F Strászną Iędzę Erinnim: chcąc áby wsádźiełá G Zdrayczyney Argolickiey w serce ślepą trwogę/ Y przez świá biegáiącą strászyłá niebogę. H sam ostátni po srogich pracách pozostawał Nilus/ co się iey przez się przepráwić
Skrót tekstu: OvOtwWPrzem
Strona: 43
Tytuł:
Księgi Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Walerian Otwinowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
, żeby nad wola Bogów, dalszych tajemnic nie objawiała. Powieść Piętnasta.
TYm czasem Chiron/ i koń i człowiek napoły/ A Z wychowańca Boskiego rodu/ był wesoły: Niewymownie się ciesząc/ tak wielką zacnością/ Chociaż była z niemałą złączona trudnością. Aż oto B Centaurowa córka przyszła/ swymi Przyodziawszy ramiona włosami świetnymi. C Którą zrodziwszy kiedyś nad bystrym Kaikiem/ Ocyrrhoją nazwała Nimfa swym językiem. Ta nie przestając na tym/ iże się już beła D Ojcowskiego rzemiosła dobrze wyuczeła: Tajemnice zamysłów Boskich objawiała. Przetoż i w ten czas/ skoro w niej opanowała Myśl/ wieszcza popędliwość/ i jak ogniem srogiem/ Tym co go
, żeby nád wolá Bogow, dálszych táiemnic nie obiáwiáłá. Powieść Piętnasta.
TYm czásem Chiron/ y koń y człowiek nápoły/ A Z wychowáńcá Boskiego rodu/ był wesoły: Niewymownie się ćiesząc/ ták wielką zacnośćią/ Choćiaż byłá z niemáłą złączoná trudnośćią. Aż oto B Centáurowa corká przyszłá/ swymi Przyodźiawszy rámioná włosámi świetnymi. C Ktorą zrodźiwszy kiedyś nád bystrym Káikiem/ Ocyrrhoią názwáłá Nimphá swym ięzykiem. Tá nie przestáiąc ná tym/ iże się iuż bełá D Oycowskiego rzemięsłá dobrze wyuczełá: Táiemnice zamysłow Boskich obiáwiałá. Przetoż y w ten czás/ skoro w niey opánowáłá Myśl/ wieszcza popędliwość/ y iák ogniem srogiem/ Tym co go
Skrót tekstu: OvOtwWPrzem
Strona: 88
Tytuł:
Księgi Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Walerian Otwinowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
cię zakole, za każdym uszczypnie.
Patrzaj, co diabeł broi! Im bardziej jest szpetna, Tym bardziej zła, kto by rzekł, tym bardziej zaletna, I rzadko która, żeby przystała jej szubka, Nie podsyca w starości gorzałeczką czubka; Chce nadstawić tej, która z ciała spadła, krasy Klejnotami, wstęgami, świetnymi hatłasy. Szczęśliwa, która młodo nie zroniwszy kwiatu. Doniesie do boskiego swój glanc majestatu: Nie szpeci płci niewinnej językiem zuchwałem, Ale pobożną duszą, nie zmarszczona ciałem, Na niebieskie z śmiertelnej przesadzona grzędy Kwitnąć będzie na wieki; a wy, dla swej zrzędy. Za twarde wrót piekielnych pójdziecie hantaby, Światu kwiat,
cię zakole, za każdym uszczypnie.
Patrzaj, co diabeł broi! Im bardziej jest szpetna, Tym bardziej zła, kto by rzekł, tym bardziej zaletna, I rzadko która, żeby przystała jej szubka, Nie podsyca w starości gorzałeczką czubka; Chce nadstawić tej, która z ciała spadła, krasy Klejnotami, wstęgami, świetnymi hatłasy. Szczęśliwa, która młodo nie zroniwszy kwiatu. Doniesie do boskiego swój glanc majestatu: Nie szpeci płci niewinnej językiem zuchwałem, Ale pobożną duszą, nie zmarszczona ciałem, Na niebieskie z śmiertelnej przesadzona grzędy Kwitnąć będzie na wieki; a wy, dla swej zrzędy. Za twarde wrót piekielnych pójdziecie hantaby, Światu kwiat,
Skrót tekstu: PotPoczKuk_III
Strona: 439
Tytuł:
Poczet herbów szlachty
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
herbarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
mdłości, Którą mi ociec dał z wielkiej miłości. Kto jej w potrzebie by namniej zażywa, Ten w samej śmierci bez boleści bywa.
Ż. Jako się trzeba na tę wojnę stroić, Jakim orężem ciało swe uzbroić?
H. Ma on król wieków ociec mój wsławiony Cekauz na moje wojsko napełniony Rynsztunkiem, strzelbą, świetnymi zbrojami. Tam niechaj każdy żołnierz między wami Bierze, tam pasy piękne są rycerskie, Przyłbice, pleszki i tarcze rycerskie, Pancerze, miecze; kto w nie uzbrojony, Przez wszytkę wojnę nie będzie zraniony.
Ż. Kiedy tę wojnę, panie, skończysz twoję I ja zapłatę kędy wezmę moję, Dosyć gdy na rok
mdłości, Ktorą mi ociec dał z wielkiej miłości. Kto jej w potrzebie by namniej zażywa, Ten w samej śmierci bez boleści bywa.
Ż. Jako się trzeba na tę wojnę stroić, Jakim orężem ciało swe uzbroić?
H. Ma on krol wiekow ociec moj wsławiony Cekauz na moje wojsko napełniony Rynsztunkiem, strzelbą, świetnymi zbrojami. Tam niechaj każdy żołnierz między wami Bierze, tam pasy piękne są rycerskie, Przyłbice, pleszki i tarcze rycerskie, Pancerze, miecze; kto w nie uzbrojony, Przez wszytkę wojnę nie będzie zraniony.
Ż. Kiedy tę wojnę, panie, skończysz twoję I ja zapłatę kędy wezmę moję, Dosyć gdy na rok
Skrót tekstu: ZaciągWir_II
Strona: 327
Tytuł:
Zaciąg pana Chrystusow żołnierza chrześciańskiego
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
dialogi
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1601 a 1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1601
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1911
. Gdzieżem jest, prze Bóg? Cóż się dzieje ze mną? Nadzieją tylko cieszę się daremną. EMBLEM A 38
Oblubieniec i z Oblubienicą strzelają z łuku do pawia, który jest konterfetem świata. Napis: Pycha jego poniżona będzie. Oze. 7, 10. A to co za ptak, co świetnymi pióry Roztoczył ogon i zadarł do góry? Pyszno pochadza, pogląda po sobie I sam się swojej dziwuje ozdobie. Paw to jest, świata konterfet pysznego, W którym krom pierza nie masz nic pięknego. Ale i sam świat cóż jest? Tylko pierze I lekkie wiatrem nadziane pęcherze. Gdy pierze z wiatrem włożysz w jedną
. Gdzieżem jest, prze Bóg? Cóż się dzieje ze mną? Nadzieją tylko cieszę się daremną. EMBLEM A 38
Oblubieniec i z Oblubienicą strzelają z łuku do pawia, który jest konterfetem świata. Napis: Pycha jego poniżona będzie. Oze. 7, 10. A to co za ptak, co świetnymi pióry Roztoczył ogon i zadarł do góry? Pyszno pochadza, pogląda po sobie I sam się swojej dziwuje ozdobie. Paw to jest, świata konterfet pysznego, W którym krom pierza nie masz nic pięknego. Ale i sam świat cóż jest? Tylko pierze I lekkie wiatrem nadziane pęcherze. Gdy pierze z wiatrem włożysz w jedną
Skrót tekstu: MorszZEmbWyb
Strona: 301
Tytuł:
Emblemata
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
emblematy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1658 a 1680
Data wydania (nie wcześniej niż):
1658
Data wydania (nie później niż):
1680
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wybór wierszy
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1975
in luce Sagittarum tuarum ibunt. Słońce i księżyc stanęły w pałacu swoim: pójdą w światłości strzał twoich/ Raz Księżyc staaął, drugi raz chyżo jak świetna strzała skoczył.* Czy Strzelcowi Niebieskiemu cel w biegu z tych gwiazd wystawując, dla większei uciechy Słowa tańcującego? czy w pół wieku dopiero swojej światłości będąc, dwiema świetnymi gwiazdami wprzód idącymi, cyrkułu swego chcąc dokończyć, żeby tym widniej Słowu było? czy ze dwu tych gwiazd, w tańcu okrągłym mając przysługę, aby swym oświeceniem, na Słowie tańcującym, mógł wysłużyć jaką pomyślną pociechę? Czy do jakiego starożytnego pałacu, w którym podobne swojej widzi światłości, przyświecając Słowu, aby tam uciesznym
in luce Sagittarum tuarum ibunt. Słońce y kśiężyc stánęły w páłacu swoim: poydą w świátłośći strzał twoych/ Raz Kśiężyc staáął, drugi raz chyżo iák świetna strzałá skoczył.* Czy Strzelcowi Niebieskiemu cel w biegu z tych gwiazd wystáwuiąc, dla większei vćiechy Słowá táńcuiącego? czy w poł wieku dopiero swoiey świátłośći będąc, dwiemá świetnymi gwiazdámi wprzod idącymi, cyrkułu swego chcąc dokończyć, żeby tym widniey Słowu było? czy ze dwu tych gwiazd, w tańcu okrągłym máiąc przysługę, áby swym oświeceniem, ná Słowie táńcuiącym, mogł wysłużyć iáką pomyślną poćiechę? Czy do iákiego stárożytnego páłacu, w ktorym podobne swoiey widźi świátłośći, przyświecáiąc Słowu, áby tám vćiesznym
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 13
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
Każdy z nich stał osobnym od króla taborem. Potem Rafał Leszczyński, bełzki wojewoda; W tym senatorska z cnotą zeszła się uroda; (Takli od czasów dawnych krzewista leszczyna, Jako do sarmackiego wszczepiona dziardyna, I gładko, i wspaniało, i wysoko rośnie, Że konarzyste dęby przenosi i sośnie). Półtorasta usarza świetnymi proporcy Okrywszy, dał sprawnemu w regiment dozorcy A sam, jako wódz wojny, osobną połacią Ku Lwowu wiódł bełzkiego województwa bracią. Po nim Jakub Sobieski, który nie chcąc niczem Sławnych wydawać przodków, acz sam z Chodkiewiczem W radzie siada wojennej, i tam sto piechoty, Tu sto stawił do onej pancernych roboty. Tyleż
Każdy z nich stał osobnym od króla taborem. Potem Rafał Leszczyński, bełzki wojewoda; W tym senatorska z cnotą zeszła się uroda; (Takli od czasów dawnych krzewista leszczyna, Jako do sarmackiego wszczepiona dziardyna, I gładko, i wspaniało, i wysoko rośnie, Że konarzyste dęby przenosi i sośnie). Półtorasta usarza świetnymi proporcy Okrywszy, dał sprawnemu w regiment dozorcy A sam, jako wódz wojny, osobną połacią Ku Lwowu wiódł bełzkiego województwa bracią. Po nim Jakub Sobieski, który nie chcąc niczem Sławnych wydawać przodków, acz sam z Chodkiewiczem W radzie siada wojennej, i tam sto piechoty, Tu sto stawił do onej pancernych roboty. Tyleż
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 97
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
zaprawde i sam świat tytułem świętny upatruję: tego jednak dopatrzyć się nie mogę/ dokąd ta świetność/ która dziś jasnoświetną była zabieżała? dokąd owa aparen- cja która oko ludzkie urekrowaniem swoim rozweselała/ swoje pociągneła kolory! dokąd owe promienie/ owe to ja mowie tytuły/ które drugich Jaśnie Oświeconemi/ Jaśnie Wielmożnymi/ Prześwietnymi/ świetnymi Najasniejszymi tytułowały/ szanowały/ tudzież w tym pałacu Neronowym czyniły i krzciły/ dokąd awitały? gdzie się podziały/ gdzie apadły? Tako też gdy ja na nasz świat Polski i Litewski okiem zajźrzę/ uważyć słusznie mogę/ że ten świat Polski i Litewski świetniejszym/ pozorniejszym/ ozdobniejszym/ aniż pałac Neronów świeci się domem.
zapráwde y sam świát tytułem świętny vpatruię: tego iednák dopatrzyć się nie mogę/ dokąd ta świetność/ ktorá dźiś iasnoświetną była zábieżáłá? dokąd owa appáren- cyá ktora oko ludzkie vrekrowániẽ swoim rozweselałá/ swoie poćiągneła kolory! dokąd owe promienie/ owe to ia mowie tytuły/ ktore drugich Iásnie Oświeconemi/ Iásnie Wielmożnymi/ Prześwietnymi/ świetnymi Naiásnieyszymi tytułowáły/ szánowáły/ tudźiesz w tym páłácu Neronowym czyniły y krzćiły/ dokąd áwitały? gdźie się podźiáły/ gdźie apádły? Táko też gdy ia ná nász świát Polski y Litewski okiem záyźrzę/ vważyć słusznie mogę/ że ten świát Polski y Litewski świetnieyszym/ pozornieyszym/ ozdobnieyszym/ aniż páłác Neronow świeći się domem.
Skrót tekstu: WojszOr
Strona: 319
Tytuł:
Oratora politycznego [...] część pierwsza pogrzebowa
Autor:
Kazimierz Wojsznarowicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
retoryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1644
Data wydania (nie wcześniej niż):
1644
Data wydania (nie później niż):
1644