chłopskich zabitego. Pewniem nie w karczmie zginął, bośmy się z niej byli Już wszyscy niemal na to pole wytoczyli. Kostyrze.
Wszytko w kostki przegrawszy, jeszczem długów siła Został, śmierć na mię naprzod o swój nastąpiła. Jam wszytko oraz stawił. Lecz jędza kościana Nie tylko z ostatniego zwlekła mię żupana, Ale nawet z samego ciała. O srogości! Nagie tylko kostyry zostawiła kości. Myśliwemu.
Czyjeli to tu ciało pochowano, czyje? Tego, co dla herapu bieżąc złamał szyję. Tu się często na triumf zające zbiegają A psi mijając mokrą ofiarę oddają. Kredencerzowi.
Ow to co i wśród lata lodowate wety Wymyślał
chłopskich zabitego. Pewniem nie w karczmie zginął, bośmy się z niej byli Już wszyscy niemal na to pole wytoczyli. Kostyrze.
Wszytko w kostki przegrawszy, jeszczem długow siła Został, śmierć na mię naprzod o swoj nastąpiła. Jam wszytko oraz stawił. Lecz jędza kościana Nie tylko z ostatniego zwlekła mię żupana, Ale nawet z samego ciała. O srogości! Nagie tylko kostyry zostawiła kości. Myśliwemu.
Czyjeli to tu ciało pochowano, czyje? Tego, co dla herapu bieżąc złamał szyję. Tu się często na tryumf zające zbiegają A psi mijając mokrą ofiarę oddają. Kredencerzowi.
Ow to co i wśrod lata lodowate wety Wymyślał
Skrót tekstu: MorszZWierszeWir_I
Strona: 479
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
pisarzem polnym lit., ażeby był posłem, mnie zaś imieniem męża swego kanclerza deklarując poselstwo z Inflant. Nie przyszło mi tego listu dobrze przeczytać w tym tumulcie i byłem tej supozycji, że to był list od księżny wojewodziny brzeskiej Sapie-
żyny, matki Sapiehy, pisarza polnego lit. Włożyłem ten list do kieszeni do żupana i zapomniałem o nim, aż potem we dwie niedzieli po sejmiku przeczytałem go i mój error postrzegłem. Z okazji owego tumultu Wereszczaki z Rusieckim znowu marszałek sejmikowy limitował sesją na dzień trzeci. Nastąpił tandem dzień trzeci. Począłem mocno prosić Suzina podkomorzego, ażeby mi nie kontradykował, ale kiedy żadnym sposobem uprosić
pisarzem polnym lit., ażeby był posłem, mnie zaś imieniem męża swego kanclerza deklarując poselstwo z Inflant. Nie przyszło mi tego listu dobrze przeczytać w tym tumulcie i byłem tej supozycji, że to był list od księżny wojewodziny brzeskiej Sapie-
żyny, matki Sapiehy, pisarza polnego lit. Włożyłem ten list do kieszeni do żupana i zapomniałem o nim, aż potem we dwie niedzieli po sejmiku przeczytałem go i mój error postrzegłem. Z okazji owego tumultu Wereszczaki z Rusieckim znowu marszałek sejmikowy limitował sesją na dzień trzeci. Nastąpił tandem dzień trzeci. Począłem mocno prosić Suzina podkomorzego, ażeby mi nie kontradykował, ale kiedy żadnym sposobem uprosić
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 233
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
, Gdzie zastawszy metresę, wdał się z nią w rozmowy. Doszedł kontrakt: toż wsuwszy koniowi obroku, Położył się, gdzie posłał, w stajni na wojłoku. Spał też tam i parobek w gospodarskim sienie, Który zwyczajnie gościom wytrząsał kieszenie; Więc skoro czas upatrzy, zlazł na dół ze strychu, Maca koło owego żupana po cichu. Rozumiejąc, że dziewka, za rękę go chwyta; Potem, poznawszy chłopa, co tu robi, pyta. „Żal mi was, Dobrodzieju, dlatego z przestrogą Przyszedłem, że ma francę ta niecnota srogą. Boję się, że też i was jako inszych ludzi Dobrych za ich pieniądze — rzecze
, Gdzie zastawszy metresę, wdał się z nią w rozmowy. Doszedł kontrakt: toż wsuwszy koniowi obroku, Położył się, gdzie posłał, w stajni na wojłoku. Spał też tam i parobek w gospodarskim sienie, Który zwyczajnie gościom wytrząsał kieszenie; Więc skoro czas upatrzy, zlazł na dół ze strychu, Maca koło owego żupana po cichu. Rozumiejąc, że dziewka, za rękę go chwyta; Potem, poznawszy chłopa, co tu robi, pyta. „Żal mi was, Dobrodzieju, dlatego z przestrogą Przyszedłem, że ma francę ta niecnota srogą. Boję się, że też i was jako inszych ludzi Dobrych za ich pieniądze — rzecze
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 555
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
tym nie wiedział? tośmy już doma Panie mój. B. Dopiero poczynąm wyrozumiewac, niezmierną i niepojętą przedtym urodę Osoby mojej, a wyrozumiawszym zaraz, zaraz, wyciagąm tę ciężką nie lekką rękę moję ku ośmej Sferze, zktórej tysiąc ośm set i ośm gwiazd, jako rachują Astrologowie najroślejszych wyszarpnąwszy z wichrami rozkażę przyszyć do żupana swego na powszedne chodzeni miasto guzików. T. Bym ja tymże Syllogismem pokazał że Bochatyr straszny Pygmaejczyk, toby gwiazd miasto guzów nie przyszywano do zupanów. Ale wnet sprawię że Pan mój zbędzie i poniecha tego honoru, nie odbierające Sferze ozdobnej splendecy. Panie mój, chociażeś Wmść tak niezmiernej urody, nie
tym nie wiedział? tośmy iuż domá Pánie moy. B. Dopiero poczynąm wyrozumiewác, niezmierną y niepoiętą przedtym vrodę Osoby moiey, á wyrozumiawszym záraz, záraz, wyćiagąm tę ćięzką nie lekką rękę moię ku osmey Sphaerze, zktorey tyśiąc ośm set y ośm gwiazd, iáko ráchuią Astrologowie nayrośleyszych wyszárpnąwszy z wichrámi roskażę przyszyć do żupaná swego ná powszedne chodzeni miásto guzikow. T. Bym ia tymże Syllogismem pokazał że Bochátyr strászny Pygmaeyczyk, toby gwiazd miásto guzow nie przyszywano do zupanow. Ale wnet spráwię że Pan moy zbędźie y poniecha tego honoru, nie odbieráiące Spherze ozdobney splendecy. Pánie moy, choćiażeś Wmść ták niezmierney vrody, nie
Skrót tekstu: AndPiekBoh
Strona: 129
Tytuł:
Bohatyr straszny
Autor:
Francesco Andreini
Tłumacz:
Krzysztof Piekarski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
dobre to rzeczy; ale kto nie ma tysiąca kóp żyta urodzaju, dobry mu ogórek, kiełbasa, chrzan, rzodkiew, rzerzucha etc. Do szat byłoby tu co pisać. Nie proporcja zaprawdę aksamitna delia, a białe karazjowe portki, baczmagi czarne, kord z węgorzanką, a chłopiec boso. Do aksamitnej deliej albo żupana trzeba kilku pacholarzów i ochędóstwa inakszego. Nuż sług niepotrzebnych chowanie, co owo jedno wąsy kręcą, nogi wystawiają, a nic więcej nie umieją, jedno się z miednicą, a z nalewką kłaniają. Wieręć to nie proporcja w gumnie pięć brogów żyta, a dziesięć kręciwąsów w izbie przewoźne piwo piją; według gumna mają być
dobre to rzeczy; ale kto nie ma tysiąca kóp żyta urodzaju, dobry mu ogórek, kiełbasa, chrzan, rzodkiew, rzerzucha etc. Do szat byłoby tu co pisać. Nie proporcya zaprawdę aksamitna delia, a białe karazyowe portki, baczmagi czarne, kord z węgorzanką, a chłopiec boso. Do aksamitnej deliej albo żupana trzeba kilku pacholarzów i ochędóstwa inakszego. Nuż sług niepotrzebnych chowanie, co owo jedno wąsy kręcą, nogi wystawiają, a nic więcej nie umieją, jedno się z miednicą, a z nalewką kłaniają. Wieręć to nie proporcya w gumnie pięć brogów żyta, a dziesięć kręciwąsów w izbie przewoźne piwo piją; według gumna mają być
Skrót tekstu: RewerListCzII
Strona: 255
Tytuł:
Rewersał listu szlachcica jednego do drugiego pisany
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1606
Data wydania (nie wcześniej niż):
1606
Data wydania (nie później niż):
1606
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918
, paskowanego, pstrego, we środku bryt żółty, ofiarując się Naświętszej Pannie.
Anno 1677, die 7 aprilis. Antepedium z herbów fiałkowych, hatłasowych, sprawiło się, które z pogrzebu N. Jego Mści Ks. Korycińskiego arcybiskupa lwowskiego dostały mi się.
Anno 1678, 3 junii. Antepedium z kaftana teletu tureckiego i żupana lamowego, białych, od Jego Mści Pana Andrzeja Modrzejowskiego podczaszego sieradzkiego, kaplicy N. P. darowanych sporządziło się. - - Dzwonki, Miedź, żelazo. - -
1664, 5 die januarii. Oddano votum miedziane, z jednej strony złociste, a z drugiej malowane przez Ks. Adama Wilczopolskiego pro tunc wikarego lwowskiego
, paskowanego, pstrego, we środku bryt żółty, ofiarując się Naświętszej Pannie.
Anno 1677, die 7 aprilis. Antepedium z herbów fiałkowych, hatłasowych, sprawiło się, które z pogrzebu N. Je^o^ Mści Ks. Korycińskiego arcybiskupa lwowskiego dostały mi się.
Anno 1678, 3 iunii. Antepedium z kaftana teletu tureckiego i żupana lamowego, białych, od Je^o^ Mści Pana Andrzeja Modrzejowskiego podczaszego sieradzkiego, kaplicy N. P. darowanych sporządziło się. - - Dzwonki, Miedź, żelazo. - -
1664, 5 die ianuarii. Oddano votum miedziane, z jednej strony złociste, a z drugiej malowane przez Ks. Adama Wilczopolskiego pro tunc wikarego lwowskiego
Skrót tekstu: InwDomLwowGęb
Strona: 314
Tytuł:
Inwentarz akcesyjny kaplicy Domagaliczów
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
inwentarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1645 a 1702
Data wydania (nie wcześniej niż):
1645
Data wydania (nie później niż):
1702
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Materiały źródłowe do dziejów kultury i sztuki XVI-XVIII w.
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Mieczysław Gębarowicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1973
rąk chłopskich zabitego. Pewniem nie w karczmie zginął, bośmy się z niej byli Już wszyscy niemal na to pole wytoczyli. KOSTYRZE
Wszytko w kostki przegrawszy jeszczem długów siła Został. Śmierć na mię naprzód o swój nastąpiła. Jam wszytko o raz stawił. Lecz jędza kościana Nie tylko z ostatniego zwlokła mię żupana, Ale nawet z samego ciała. O, srogości! Nagie tylko kostyry zostawiła kości. MYŚLIWEMU
Czyje li to tu ciało pochowano? Czyje? Tego, co do harapu bieżąc złamał szyję. Tu się często na triumf zające schadzają, A psi mijając mokrą ofiarę oddają. KREDENCERZOWI
Ów to, co i wśród lata
rąk chłopskich zabitego. Pewniem nie w karczmie zginął, bośmy się z niej byli Już wszyscy niemal na to pole wytoczyli. KOSTYRZE
Wszytko w kostki przegrawszy jeszczem długów siła Został. Śmierć na mię naprzód o swój nastąpiła. Jam wszytko o raz stawił. Lecz jędza kościana Nie tylko z ostatniego zwlokła mię żupana, Ale nawet z samego ciała. O, srogości! Nagie tylko kostyry zostawiła kości. MYŚLIWEMU
Czyje li to tu ciało pochowano? Czyje? Tego, co do harapu bieżąc złamał szyję. Tu się często na tryumf zające schadzają, A psi mijając mokrą ofiarę oddają. KREDENCERZOWI
Ów to, co i wśród lata
Skrót tekstu: MorszZWybór
Strona: 92
Tytuł:
Wybór wierszy
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1658 a 1680
Data wydania (nie wcześniej niż):
1658
Data wydania (nie później niż):
1680
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1975