stanął w polu zgromadzony, Zaraz szerokie łąki, pola okrył ony. Prawda, iż pieszo byli, bo w tamecznej stronie Wielbłądy tylko same rodzą się i słonie.
XXIX.
Tej nocy, co z Nubiej wyjazd poprzedzała, Taka grofowi rada najlepsza się zdała, Aby na hipogryfie góry południowe Oglądał, gdzie są lochy głębokie Austrowe, Z których z najprzykrszem szumem swe wydyma gniewy, Skały, drzewa porywa, jako letsze plewy. Uczynił tak, jaskinią nalazł, miejsce potem, Skąd na morza wściekłość śle z żeglarskiem kłopotem.
XXX.
A iż w pamięci Jana najświętszego chował Nauki, pęcherz z niemałej skóry nagotował; I kiedy srogi Notus spał po
stanął w polu zgromadzony, Zaraz szerokie łąki, pola okrył ony. Prawda, iż pieszo byli, bo w tamecznej stronie Wielbłądy tylko same rodzą się i słonie.
XXIX.
Tej nocy, co z Nubiej wyjazd poprzedzała, Taka grofowi rada najlepsza się zdała, Aby na hipogryfie góry południowe Oglądał, gdzie są lochy głębokie Austrowe, Z których z najprzykrszem szumem swe wydyma gniewy, Skały, drzewa porywa, jako letsze plewy. Uczynił tak, jaskinią nalazł, miejsce potem, Skąd na morza wściekłość śle z żeglarskiem kłopotem.
XXX.
A iż w pamięci Jana najświętszego chował Nauki, pęcherz z niemałej skóry nagotował; I kiedy srogi Notus spał po
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_III
Strona: 166
Tytuł:
Orland szalony, cz. 3
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
pojmany.
XXXI.
Sprawił to; potem z łupu już uweselony, Przybieżał do Nubiej w etiopskie strony I tegoż dnia puścił się w drogę z wojski swemi, Żywności z potrzebami wziąwszy wojennemi. Idzie obok Atlanta najwynieślejszego, Który Maurytanią od słońca przykrego Zasłania, środkiem piasków, co już żadnej szkody Nie czynią, gdy Austrowe milczą niepogody.
XXXII.
I wszedszy na część góry, oczyma bystremi Upatruje z wodami równinę morskiemi. Potem mężniejszych z ludu obiera swojego, Którzy są sposobniejszy do Marsa krwawego, I z niemi idzie w górę barziej wywyższoną, Co się w końcu z doliną dzieli rozciągnioną; W tem miejscu, iż szerokie, wszystkich zostawuje
poimany.
XXXI.
Sprawił to; potem z łupu już uweselony, Przybieżał do Nubiej w etyopskie strony I tegoż dnia puścił się w drogę z wojski swemi, Żywności z potrzebami wziąwszy wojennemi. Idzie obok Atlanta najwynieślejszego, Który Maurytanią od słońca przykrego Zasłania, środkiem piasków, co już żadnej szkody Nie czynią, gdy Austrowe milczą niepogody.
XXXII.
I wszedszy na część góry, oczyma bystremi Upatruje z wodami równinę morskiemi. Potem mężniejszych z ludu obiera swojego, Którzy są sposobniejszy do Marsa krwawego, I z niemi idzie w górę barziej wywyszszoną, Co się w końcu z doliną dzieli rozciągnioną; W tem miejscu, iż szerokie, wszystkich zostawuje
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_III
Strona: 167
Tytuł:
Orland szalony, cz. 3
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905