prosi mówiąc, iż »zabawa Jest mi z tobą namilsza i bez okazji Poufale dla samej racz konwersacji Mej gospody nie mijać, zwłaszcza w tej bliskości, Bo sam wiesz, że tu z ni-z-kim nie mam znajomości«.
Uprosiwszy — zwykłą Wprzód ochotą traktuje A potym listy z poczty przed niem prezentuje, W nich publiczne awizy czyta i prywaty. Potym go prosi z sobą do reiteraty, Nad łóżkiem pokazuje jegoż obraz żony: —»Taki-ć też u mnie obraz — Włoch myśli strwożony— I mojej żony takie ad mirum oblicze Malarz potrafił. Coś to są za tajemnice!« — I choć milczy, ale mu w wielkim
prosi mowiąc, iż »zabawa Jest mi z tobą namilsza i bez okazyej Poufale dla samej racz konwersacyej Mej gospody nie mijać, zwłaszcza w tej bliskości, Bo sam wiesz, że tu z ni-z-kim nie mam znajomości«.
Uprosiwszy — zwykłą wprzod ochotą traktuje A potym listy z poczty przed niem prezentuje, W nich publiczne awizy czyta i prywaty. Potym go prosi z sobą do reiteraty, Nad łożkiem pokazuje jegoż obraz żony: —»Taki-ć też u mnie obraz — Włoch myśli strwożony— I mojej żony takie ad mirum oblicze Malarz potrafił. Coś to są za tajemnice!« — I choć milczy, ale mu w wielkim
Skrót tekstu: KorczWiz
Strona: 72
Tytuł:
Wizerunk złocistej przyjaźnią zdrady
Autor:
Adam Korczyński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1698
Data wydania (nie wcześniej niż):
1698
Data wydania (nie później niż):
1698
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak, Stefan Saski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1949
, że się nią zachłysnął. Słucham, co dalej powie, aż wypiwszy drugą: „Dosyć to — rzecze — wielka woda idzie strugą. Zła droga i na deszcze znowu chmury rosną.” „Tak bywa, gdy graniczy — rzekę — zima z wiosną.” Siedzę, mówić nie wiem co, pytam o awizy; Nic nie wie, aż mi chłopiec: „Już ci jego fryzy, Chude, stare, jako dwa wymorzone raki, Wyprzągszy, wiódł woźnica, gdzie stoją rumaki; Jeszcze jeden nosaty, a drugi ma parchy.” „Biegaj, niech gdzie do chlewa wyprowadzą marchy!” Posyłam, bo dziesiąta była na
, że się nią zachłysnął. Słucham, co dalej powie, aż wypiwszy drugą: „Dosyć to — rzecze — wielka woda idzie strugą. Zła droga i na deszcze znowu chmury rosną.” „Tak bywa, gdy graniczy — rzekę — zima z wiosną.” Siedzę, mówić nie wiem co, pytam o awizy; Nic nie wie, aż mi chłopiec: „Już ci jego fryzy, Chude, stare, jako dwa wymorzone raki, Wyprzągszy, wiódł woźnica, gdzie stoją rumaki; Jeszcze jeden nosaty, a drugi ma parchy.” „Biegaj, niech gdzie do chlewa wyprowadzą marchy!” Posyłam, bo dziesiąta była na
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 443
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987