zdradliwy stroju sposób wikła się i dostaje połowem w ręce ich z własności, z wolności i łożyska swojego leśnego, tak i człowiek według inklinacji nieostrożnej do mody i krojów przeciwnych naturze, ułożeniu, miejscu i stopniowi swojemu narodów, naśladując małpy, sidła się nieuważnie w kosztowne długi, w szacowne ekspensa, w słuszne cenzury i błazeństwa u ludzi, wychodząc z znacznych dziedzictw, fortun, z skarbów i własności domu i imienia swojego. Albo bierze na siebie postać i figurę onych komedyjonalnych błaznów i trefnisiów, którzy urodziwszy się w naturalnym kroju do sposobności we wszytkim przyrodzonej przerabiają się i układają w różne manijery i kroje obcych na pocieszną patrzającym zabawę.
zdradliwy stroju sposób wikła się i dostaje połowem w ręce ich z własności, z wolności i łożyska swojego leśnego, tak i człowiek według inklinacyi nieostrożnej do mody i krojów przeciwnych naturze, ułożeniu, miejscu i stopniowi swojemu narodów, naśladując małpy, sidła się nieuważnie w kosztowne długi, w szacowne ekspensa, w słuszne cenzury i błazeństwa u ludzi, wychodząc z znacznych dziedzictw, fortun, z skarbów i własności domu i imienia swojego. Albo bierze na siebie postać i figurę onych komedyjonalnych błaznów i trefnisiów, którzy urodziwszy się w naturalnym kroju do sposobności we wszytkim przyrodzonej przerabiają się i układają w różne manijery i kroje obcych na pocieszną patrzającym zabawę.
Skrót tekstu: MałpaCzłow
Strona: 287
Tytuł:
Małpa Człowiek
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry, traktaty
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1715
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1715
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Archiwum Literackie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Paulina Buchwaldówna
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wroclaw
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
kogo śmierć z grzecznych, jako mnie, do naga Dzieci odrze — tym serce ile tyle błaga, Gdy czas jak słomę ogień wszytkie rzeczy trawi, Że kęs trwalszą pamiątkę na piśmie zostawi, Zwłaszcza do pobożności jeśli i do cnoty Będą się stosowały te jego ramoty. Ale dziś sowiźralskie, czego świadkiem i ja, Błazeństwa popłacają niż ewangelia. Chowaj sobie, kędy się nie masz rozśmiać czemu; Fraszki, brydnie staremu pośli i młodemu. 394. PRZY RZECE STUDNIĘ KOPIE
Na skale chcieć studnię kuć, kopać ją przy rzece, We dnie przy południowym słońcu palić świece, Żenić się, kupować wsi, na kogo śmierć dzwoni, Ziemie
kogo śmierć z grzecznych, jako mnie, do naga Dzieci odrze — tym serce ile tyle błaga, Gdy czas jak słomę ogień wszytkie rzeczy trawi, Że kęs trwalszą pamiątkę na piśmie zostawi, Zwłaszcza do pobożności jeśli i do cnoty Będą się stosowały te jego ramoty. Ale dziś sowiźralskie, czego świadkiem i ja, Błazeństwa popłacają niż ewangelija. Chowaj sobie, kędy się nie masz rozśmiać czemu; Fraszki, brydnie staremu pośli i młodemu. 394. PRZY RZECE STUDNIĘ KOPIE
Na skale chcieć studnię kuć, kopać ją przy rzece, We dnie przy południowym słońcu palić świece, Żenić się, kupować wsi, na kogo śmierć dzwoni, Ziemie
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 234
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
który już nas pozywać począł, ale go księżna uspokoić Tomaszowem obiecuje. Z Adziejowiczami nic jeszcze nie kończą. Jarmark niezły w Jarosławiu, arend Żydzi podnieść obiecują; cóż, kiedy nie masz czasu obaczyć to tam i jakikolwiek uczynić porządek. Z listów p. Wiktoryna zrozumiewam, że jest wielki i nie-ostrugany kostur. Takie mi błazeństwa w swoim liście pisze, żem ledwo nań żyw. Pisze mi awizy, które zasięgł od jednego kabaretiera pod Hamburgiem. Gdybym nie znał człowieka, rzekłbym, że szalony albo że drwi sobie ze mnie. - Więcej pisać sił nie staje, moja śliczna dobrodziejko, bo to dopiero dziś trzeci dzień
który już nas pozywać począł, ale go księżna uspokoić Tomaszowem obiecuje. Z Adziejowiczami nic jeszcze nie kończą. Jarmark niezły w Jarosławiu, arend Żydzi podnieść obiecują; cóż, kiedy nie masz czasu obaczyć to tam i jakikolwiek uczynić porządek. Z listów p. Wiktoryna zrozumiewam, że jest wielki i nie-ostrugany kostur. Takie mi błazeństwa w swoim liście pisze, żem ledwo nań żyw. Pisze mi awizy, które zasięgł od jednego kabaretiera pod Hamburkiem. Gdybym nie znał człowieka, rzekłbym, że szalony albo że drwi sobie ze mnie. - Więcej pisać sił nie staje, moja śliczna dobrodziejko, bo to dopiero dziś trzeci dzień
Skrót tekstu: SobJListy
Strona: 212
Tytuł:
Listy do Marysieńki
Autor:
Jan Sobieski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
listy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1665 a 1683
Data wydania (nie wcześniej niż):
1665
Data wydania (nie później niż):
1683
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Czytelnik"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962