Vulgo de Moskwa w puszczas zwierzumque bogata — Juchtowe skore et futrorum copia fertur Raranidum astrachaneorum cum pellibus una.
Eksuvies straszni lamparti, tygridis atque Przednio Phrysiorum futros fert Persia distans Kozis cum skoris krwawi żółtique coloris, Kwas zowiant safian, safian diksere priores
Cum quoque kobiercis, kilimus alque imamusis Tum musułbiaso, tiutiuno, mollive bawełna Ormiamimus adest Stambulo ceu Babilone Czarnium per morzum et bystrum tranando Dunajum Cum tot przeprawis superans skałasque gorasque Strasznus Arabs quibus in zbijans Maurusque vagatur Horridus in szabla, łuko multaque sagitta Tendentes kupcos infestat fortis et audaks.
Zgoła quemquelibet podrożnum mille sequuntur Per mare, per terras casus strataeque żywoti Nec zrachowando par est quoties per błota,
Vulgo de Moskwa w puszczas zwierzumque bogata — Juchtowae skorae et futrorum copia fertur Raranidum astrachaneorum cum pellibus una.
Exuvies straszni lamparti, tygridis atque Przednio Phrysiorum futros fert Persia distans Kozis cum skoris krwawi żołtique coloris, Quas zowiant safian, safian dixere priores
Cum quoque kobiercis, kilimus alque imamusis Tum musułbiaso, tiutiuno, mollive bawełna Ormiamimus adest Stambulo ceu Babilone Czarnium per morzum et bystrum tranando Dunaium Cum tot przeprawis superans skałasque gorasque Strasznus Arabs quibus in zbijans Maurusque vagatur Horridus in szabla, łuko multaque sagitta Tendentes kupcos infestat fortis et audax.
Zgoła quemquelibet podrożnum mille sequuntur Per mare, per terras casus strataeque żywoti Nec zrachowando par est quoties per błota,
Skrót tekstu: KorczFrasz
Strona: 49
Tytuł:
Fraszki
Autor:
Adam Korczyński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1699
Data wydania (nie wcześniej niż):
1699
Data wydania (nie później niż):
1699
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
Dulcis est veritas; od tego Bożka, Posła innych Bogów prawdy oczekując według Pieriusa libr. 53. cap. 41. Tego to drzewa liściem Adam wstyd swój zakrył w Raju, a Chrystus w Ewangelii, nie płodną przeklął figę.
GOSSIPIUM alias Bawełna drzewo nie wielkie, a na nim rosną główki, a w tych bawełna. Księża Egipscy do ofiar strój mieli z bawełny jako czystej rzeczy, nie z żywych bydłąt.
HEBENUS albo Ebenus Heban, drzewo bardzo ważne i ciężkie naturalnie dla swej gęstości, bez sęków rosnące: w zimie zielonością się popisuje zawsze. Jest samo w sobie czarne bez żadnego farbowania. Ścięte to drzewo zdaje się obracać w
Dulcis est veritas; od tego Bożka, Posła innych Bogow prawdy oczekuiąc według Pieriusa libr. 53. cap. 41. Tego to drzewa liściem Adam wstyd swoy zakrył w Raiu, á Chrystus w Ewangelii, nie płodną przeklął figę.
GOSSIPIUM alias Bawełna drzewo nie wielkie, á na nim rosną głowki, á w tych bawełna. Xięża Egypscy do ofiar stroy mieli z bawełny iako czystey rzeczy, nie z żywych bydłąt.
HEBENUS albo Ebenus Heban, drzewo bardzo ważne y cięszkie naturalnie dla swey gęstości, bez sękow rosnące: w zimie zielonością się popisuie zawsze. Iest samo w sobie czarne bez żadnego farbowania. Scięte to drzewo zdaie się obracać w
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 327
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
znając, rzeczy zamianą handle z sobą prowadzili złoto, srebro dając sztukami za różne towary. W Meksykańskim Kraju Cacao owocu miasto pieniędzy zażywali, wszystkiego za ten frukt dostawali; a Perwanom Coca ziela listki, były za monetę, aż Hiszpani cechowanej monety wprowadzili usum. Na Insule tej, co ją teraz Świętokrzyską nazywają, bawełna uchodziła za pieniądze, za nie wszystkiego dostając. Amerykanie byli wszyscy nieludzcy, serca tyrańskiego, a to ob defectum polityki, która Gentes reddit mites. Ale teraz Grandes Hispani wielkiej ich nauczyli polityki. Chybkości byli cudnej, dlatego i teraz do żeglugi bardzo sposobni. Broń ich: łuki, strzały, brody golili, Europejczyków
znaiąc, rzeczy zamianą handle z sobą prowadzili złoto, srebro daiąc sztukami za rożne towary. W Mexikańskim Kraiu Cacao owocu miasto pieniędzy zażywali, wszystkiego za ten frukt dostawali; á Perwanom Coca ziela listki, były za monetę, aż Hiszpani cechowaney monety wprowadzili usum. Na Insule tey, co ią teraz Swiętokrzyską nazywaią, bawełna uchodziła zá pieniądze, za nie wszystkiego dostaiąc. Amerykanie byli wszyscy nieludzcy, serca tyrańskiego, a to ob defectum polityki, ktora Gentes reddit mites. Ale teraz Grandes Hispani wielkiey ich nauczyli polityki. Chybkości byli cudney, dlatego y teraz do żeglugi bardzo sposobni. Broń ich: łuki, strzały, brody golili, Europeyczykow
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 568
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
nadzieją. Niezbyt tu wielka praca, zysk zaś z niej obfity, Bujno zagon urodzi, choć mało co zryty. Jęczmień, pszenicę sieją, arbuzy, melony, Bawełnę, groch, tym tylko zapełnią zagony. Owsa, żyta, tatarki w tym kraju nie znają; Pszenicę na chleb, jęczmień na obroki dają. Bawełna jak tatarka rośnie. Z wierzchu główki Okrągłe się podnoszą, jak u nas makówki. W tych się bawełna rodzi, a gdy się dostoi, Z suchych główek skorupkę na kawałki dwoi. Zboże jak my sprzątają, lecz na tejże roli Zaraz je kruszą, gdy im pogoda pozwoli. Nie młócą go cepami, ale
nadzieją. Niezbyt tu wielka praca, zysk zaś z niej obfity, Bujno zagon urodzi, choć mało co zryty. Jęczmień, pszenicę sieją, arbuzy, melony, Bawełnę, groch, tym tylko zapełnią zagony. Owsa, żyta, tatarki w tym kraju nie znają; Pszenicę na chleb, jęczmień na obroki dają. Bawełna jak tatarka rośnie. Z wierzchu główki Okrągłe się podnoszą, jak u nas makówki. W tych się bawełna rodzi, a gdy się dostoi, Z suchych główek skorupkę na kawałki dwoi. Zboże jak my sprzątają, lecz na tejże roli Zaraz je kruszą, gdy im pogoda pozwoli. Nie młócą go cepami, ale
Skrót tekstu: GośPosBar_II
Strona: 461
Tytuł:
Poselstwo wielkie Stanisława Chomentowskiego...
Autor:
Franciszek Gościecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
relacje
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1732
Data wydania (nie wcześniej niż):
1732
Data wydania (nie później niż):
1732
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
zryty. Jęczmień, pszenicę sieją, arbuzy, melony, Bawełnę, groch, tym tylko zapełnią zagony. Owsa, żyta, tatarki w tym kraju nie znają; Pszenicę na chleb, jęczmień na obroki dają. Bawełna jak tatarka rośnie. Z wierzchu główki Okrągłe się podnoszą, jak u nas makówki. W tych się bawełna rodzi, a gdy się dostoi, Z suchych główek skorupkę na kawałki dwoi. Zboże jak my sprzątają, lecz na tejże roli Zaraz je kruszą, gdy im pogoda pozwoli. Nie młócą go cepami, ale spore stoły, Krzemieniami nabite, ciągną sprzągłe woły Lubo konie po snopkach usłanych dokoła. Tak je ten młocek
zryty. Jęczmień, pszenicę sieją, arbuzy, melony, Bawełnę, groch, tym tylko zapełnią zagony. Owsa, żyta, tatarki w tym kraju nie znają; Pszenicę na chleb, jęczmień na obroki dają. Bawełna jak tatarka rośnie. Z wierzchu główki Okrągłe się podnoszą, jak u nas makówki. W tych się bawełna rodzi, a gdy się dostoi, Z suchych główek skorupkę na kawałki dwoi. Zboże jak my sprzątają, lecz na tejże roli Zaraz je kruszą, gdy im pogoda pozwoli. Nie młócą go cepami, ale spore stoły, Krzemieniami nabite, ciągną sprzągłe woły Lubo konie po snopkach usłanych dokoła. Tak je ten młocek
Skrót tekstu: GośPosBar_II
Strona: 461
Tytuł:
Poselstwo wielkie Stanisława Chomentowskiego...
Autor:
Franciszek Gościecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
relacje
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1732
Data wydania (nie wcześniej niż):
1732
Data wydania (nie później niż):
1732
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
prawda/ iż brzegi tamtej rzeki podnoszą się ustawicznie: tak iż gdzie przed tym dosyć było/ żeby wody przybyło na 8. piędzi/ to teraz jej we dwoję więcej potrzeba. Ma ziemię czarną/ i urodzajniejszą nad insze wszytkie krainy. Ródzi się tam zboże/ ryże/ jarzyny/ cukry/ zioła/ lny/ bawełna/ cassia/ sitowie wonne/ zwierzęta rozmaite. Pliniusz pisze/ iż wielmożność i wielkość Rzymska nie mogłaby się była zatrzymać bez pomocy Egipskiej. Niedostateczny jest w drzewo/ gdyż się tam mało co rodzi inne drzewo/ tylko palma. Konie tameczne mają podobieństwo z Dzianemi: a w Kairze ćwiczą się pilno w kawalerii:
prawdá/ iż brzegi támtey rzeki podnoszą się vstáwicznie: ták iż gdźie przed tym dosyć było/ żeby wody przybyło ná 8. piędźi/ to teraz iey we dwoię więcey potrzebá. Ma źiemię czarną/ y vrodzáynieyszą nád insze wszytkie kráiny. Rodźi się tám zboże/ ryże/ iárzyny/ cukry/ źiołá/ lny/ báwełná/ cássia/ śitowie wonne/ źwierzętá rozmáite. Pliniusz pisze/ iż wielmożność y wielkość Rzymska nie mogłáby się byłá zátrzymáć bez pomocy Egyptskiey. Niedostáteczny iest w drzewo/ gdyż się tám máło co rodźi inne drzewo/ tylko pálmá. Konie támeczne máią podobieństwo z Dźiánemi: á w Káirze ćwiczą się pilno w kawálleriey:
Skrót tekstu: BotŁęczRel_I
Strona: 215
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. I
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
jest jedna z lepszych prowincyj nowej Hiszpaniej: gdyż tam Mahiz i różne insze frukty/ dostawają się dwakroć na rok: i Franciscus de Torasas, zebrał 600. ćwiercień pszenice ze czterech posianych. Ma też dostatek rozaitych simplicia, miedzy któremi znajome jest owo/ które od tamtej krainy nazywamy Mechiocan. Ródzi się tam osobliwa bawełna/ grana/ Morony/ abo kasztany wielkie/ i jedwab. Wydaje też barzo wiele złota/ i srebra/ acz podłego: także miodu/ wosku/ burstynu czarnego/ soli/ i ryb niezliczonych: skąd ma to imię Mechioachan/ co się rozumie miejsce ryb łowienia; gdyż nie może się temu wierzyć/ jako wiele
iest iedná z lepszych prouinciy nowey Hiszpániey: gdyż tám Máhiz y rozne insze frukty/ dostawáią się dwakroć ná rok: y Franciscus de Torasas, zebrał 600. ćwierćień pszenice ze czterech pośiánych. Ma też dostátek rozáitych simplicia, miedzy ktoremi znáiome iest owo/ ktore od támtey kráiny názywamy Mechiocan. Rodźi się tám osobliwa báwełná/ graná/ Morony/ ábo kásztány wielkie/ y iedwab. Wydáie też bárzo wiele złotá/ y srebrá/ ácz podłego: tákże miodu/ wosku/ burstynu czarnego/ soli/ y ryb niezliczonych: skąd ma to imię Mechioachán/ co się rozumie mieysce ryb łowienia; gdyż nie może się temu wierzyć/ iáko wiele
Skrót tekstu: BotŁęczRel_I
Strona: 287
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. I
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
. Michaëlis, Piscatorum, punta abo szpica Z. Helene, góry śnieżyste/ i Caput Mendocinum, które się skłaniają ku zachodowi nabarziej na tej Peninsule. Stąd od pomienionego Caput/ jest królestwo Qujuira/ które leży in 40. gradu: ma powietrze pomierne/ i grunty pełne traw/ ziół/ i owoców. Lecz bawełna tak pospolita wszystkiemu prawie światu nowemu/ nie przychodzi tu na to miejsce: przetoż chodzą w skórach kozich/ i z pewnych wołów/ które są podobne w wielkości/ i w farbie naszym: ale są przecię różne i lękliwe/ rogi mniejsze mają/ a garb wielki na grzbiecie/ i włosów więcej na przodku/
. Michaëlis, Piscatorum, puntá ábo szpicá S. Helenae, gory śnieżyste/ y Caput Mendocinum, ktore się skłániáią ku zachodowi nabárźiey ná tey Peninsule. Ztąd od pomienionego Caput/ iest krolestwo Quiuirá/ ktore leży in 40. gradu: ma powietrze pomierne/ y grunty pełne traw/ źioł/ y owocow. Lecz báwełná ták pospolita wszystkiemu práwie świátu nowemu/ nie przychodźi tu ná to mieysce: przetoż chodzą w skorách koźich/ y z pewnych wołow/ ktore są podobne w wielkośći/ y w fárbie nászym: ále są przećię rozne y lękliwe/ rogi mnieysze máią/ á garb wielki ná grzbiećie/ y włosow więcey ná przodku/
Skrót tekstu: BotŁęczRel_I
Strona: 288
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. I
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
żrąc i pijąc bez miary. Gdy niewiasta porodzi/ mąż jej kładzie się na łóżku: nawiedzają go/ i przyjmuje podarki/ które mu noszą: je papinki/ i rzeczy rozkoszne dla posilenia: a nakoniec czyni to wszystko/ co czynią indziej sześćniedziałki. bogactwa/ które dziś wywożą z Brasilu/ jest Werzyno/ bawełna piękna/ cukry grzeczne: a niemasz rzeczy w Europie/ które tam przewożą/ coby się lepiej udawała/ jako cukrowe trzciny. Lat przeszłych/ cukru stamtąd przyprowadzonego było więcej niż 150000. kamieni. Portugalczykowie są tam dobrymi gospodarzami i pobudowali tam wiele Oficin do warzenia i do czyszczenia cukrów: kędy chowają barzo wiele
żrąc y piiąc bez miáry. Gdy niewiástá porodźi/ mąż iey kłádźie się ná łożku: náwiedzáią go/ y prziymuie podarki/ ktore mu noszą: ie pápinki/ y rzeczy roskoszne dla pośilenia: a nákoniec czyni to wszystko/ co czynią indźiey sześćniedźiałki. bogáctwá/ ktore dźiś wywożą z Brásilu/ iest Werzyno/ báwełná piękna/ cukry grzeczne: á niemász rzeczy w Europie/ ktore tám przewożą/ coby się lepiey vdawáłá/ iáko cukrowe trzćiny. Lat przeszłych/ cukru stámtąd przyprowádzone^o^ było więcey niż 150000. kámieni. Portogálczykowie są tám dobrymi gospodarzámi y pobudowáli tám wiele Officin do wárzenia y do czysczenia cukrow: kędy chowáią bárzo wiele
Skrót tekstu: BotŁęczRel_I
Strona: 301
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. I
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
od Platy 400. mil. Ma 160. domów Hiszpanów samych/ miedzy którymi Komendatorów może być do 60. Tameczni ludzie/ co się tam porodzili sprawują ziemię: a płacą panom po dwa funty bawełny sprzędzionej na rok od głowy: bo jako Cacao w nowej Hiszpaniej/ a Coca zaś w Peru/ tak też tu bawełna/ i jeszcze więcej; służy za monetę. Kraina ta będąc tak równa/ barzo podległa powodziom rzecznym. Mrówki/ żeby ich wody nie psowały/ gdy się po polach rozlewają/ zgromadzają się (a zwłaszcza u Vapai) i czynią sobie jakby kosze ziemią nasypane/ na łokieć od ziemie/ mniej abo więcej/ a
od Platy 400. mil. Ma 160. domow Hiszpanow sámych/ miedzy ktorymi Comendatorow może być do 60. Támeczni ludźie/ co się tám porodźili spráwuią źiemię: á płácą pánom po dwá funty báwełny sprzędźioney ná rok od głowy: bo iáko Cácáo w nowey Hiszpániey/ á Cocá záś w Peru/ ták też tu báwełná/ y iescze więcey; służy zá monetę. Kráiná tá będąc ták rowna/ bárzo podległá powodźiom rzecznym. Mrowki/ żeby ich wody nie psowáły/ gdy się po polách rozlewáią/ zgromadzáią się (á zwłasczá v Vápái) y czynią sobie iákby kosze źiemią násypáne/ ná łokieć od źiemie/ mniey ábo więcey/ á
Skrót tekstu: BotŁęczRel_I
Strona: 315
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. I
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609