, że nieposłuszny ni miastu, ni cechu Już odedwunastu lat: trzeba go po miechu Skubnąć, panie burmistrzu. Burmistrz wysłuchawszy, Wnet go wolnym uczynił, taki dekret dawszy: Idź, stary, do domu, a wy do więzienia, Bednarze, żeście byli długiego milczenia. Musieli-ć dać onemu pokój bednarzowi, A nim z ratusza zeszli, winę-burmistrzowi. 23. Na Maruszę.
Rozumiesz ty, Maruszo, coś o sobie wiele, Że owo żacy na cię patrzają w kościele, I tak mnimasz, żebyś się wszytkim spodobała, Rozumiejąc, by nad cię gładsza być nie miała. Aczkolwiek w gładkości przygany nie
, że nieposłuszny ni miastu, ni cechu Już odedwunastu lat: trzeba go po miechu Skubnąć, panie burmistrzu. Burmistrz wysłuchawszy, Wnet go wolnym uczynił, taki dekret dawszy: Idź, stary, do domu, a wy do więzienia, Bednarze, żeście byli długiego milczenia. Musieli-ć dać onemu pokój bednarzowi, A nim z ratusza zeszli, winę-burmistrzowi. 23. Na Maruszę.
Rozumiesz ty, Maruszo, coś o sobie wiele, Że owo żacy na cię patrzają w kościele, I tak mnimasz, żebyś się wszytkim spodobała, Rozumiejąc, by nad cię gładsza być nie miała. Aczkolwiek w gładkości przygany nie
Skrót tekstu: WychWieś
Strona: 22
Tytuł:
Kiermasz wieśniacki
Autor:
Jan z Wychylówki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
dialogi, fraszki i epigramaty, pieśni
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1618
Data wydania (nie wcześniej niż):
1618
Data wydania (nie później niż):
1618
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Teodor Wierzbowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
K. Kowalewski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1902
zboże na poli z Wałkiem Stanczem pobrać.
191. Szymon Bednars uskarżał się na owczarza Antoniego. A ze tedy pokazało się z inąuisicji, ze hustkę poznał u owczarza Mihała a Witosza a owczarza innego kyrdela, a ze stuki należly na polanie jego, uzna szad nasz, ażeby owczars Witoszów owczę zapłaczyl, to jest Szymonowi Bednarzowi. A jeżelibi się owcza nalazla na kogo innego, tedy Antoniemu Witoszowi telo dwoje będzie płaczył.
192. Adąm Stasiowyc uskarżał się na Juzefa Gustęna z Przylękowa, ze mu zapłaczyl owiec 6; za które ze dal po polscwarta złotego. A szyra mial dawać po nich wagę, a s tego nie brał nic. Uznaję
zboze na poli z Wałkiem Stanczęm pobrac.
191. Szymon Bednars uskarzał sie na owczarza Antoniego. A ze tedi pokazało sie z inąuisityey, ze hustkę poznał u owczarza Mihała a Witosza a owczarza innego kyrdela, a ze stuki nalezly na polanie iego, uzna szad nasz, azeby owczars Witoszow owczę zapłaczyl, to iest Szymonowi Bednarzowi. A iezelibi sie owcza nalazla na kogo innego, tedi Antoniemu Witoszowi telo dwoie bedzie płaczył.
192. Adąm Stasiowyc uskarzał sie na Juzefa Gustęna z Przylękowa, ze mu zapłaczyl owiec 6; za ktore ze dal po polsczwarta złotego. A szyra mial dawac po nich wagę, a s tego nie brał nic. Uznaię
Skrót tekstu: KsŻyw
Strona: 91
Tytuł:
Księga sądowa państwa żywieckiego
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
księgi sądowe
Tematyka:
sprawy sądowe
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1681 a 1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1752
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Mieczysław Karaś, Ludwik Łysiak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowe Wydawnictwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1978
plecionem powrosłem słomianem w koło zrzadka, i na owo obwinienie dopiero gliną oblepić wszytek: a kiedy oschnie, oko wywiercisz przez glinę, a na barci glinę wyrzniesz. Taki vl na lato chłodniejszy, a na zimę cieplejszy, niż prosty pniakowy, i snadniej przyjdzie nić pniakowy, i kształtowniej go uczynić może; tylko bednarzowi kazać żeby nic na śrzodku nie był wypukły, jako insze beczki bywają. To wszystko obmyśliwanie koło ulów, zimie trzeba pamiętać, i pogotować, lubo to pnie, lubo te bednarską robotą ule; żeby to zimie naprawiwszy, skoro się ku wiośnie ocieplać pocznie, pasiecznicy rozstawiali, a potym w ciepło oblepiali. I tak
plećionem powrosłem słomiánem w koło zrzadká, y ná owo obwinienie dopiero gliną oblepić wszytek: á kiedy oschnie, oko wywierćisz przez glinę, á ná bárći glinę wyrźniesz. Táki vl ná láto chłodnieyszy, á ná źimę ćiepleyszy, niż prosty pniakowy, y snádniey przyidźie nić pniakowy, y kształtowniey go vczynić może; tylko bednarzowi kázáć żeby nic ná śrzodku nie był wypukły, iáko insze beczki bywáią. To wszystko obmyślawánie koło vlow, źimie trzebá pámiętáć, y pogotowáć, lubo to pnie, lubo te bednárską robotą vle; żeby to źimie nápráwiwszy, skoro się ku wiośnie oćiepláć pocznie, páśiecznicy rozstáwiáli, á potym w ćiepło oblepiáli. Y ták
Skrót tekstu: OstrorNauka
Strona: Aiiijv
Tytuł:
Nauka koło pasiek
Autor:
Jan Ostroróg
Drukarnia:
Marcin Łęcki
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
gospodarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614