Ż NA MUCHY BIAŁOGŁOWSKIE
Mocarz głębi piekielnej, tak Pismo tłumaczy, Zowie się Belzebubem, co książę much znaczy. Przebóg, zrzucajcie z czoła, białegłowy, muchy: Jegoć to nieszczęśliwe piątna te flejtuchy. Która je kolwiek nosi, już, już jego cechą Do piekła naznaczona, gdy wrzącej warzechą Smoły on smok okrutny na bezbożnej twarzy Herb swój, muchę, książę much, straszliwie wywarzy. Czemuż nie barankową raczej niźli smoczą, Krwią, nie smołą, matrony swoje serca moczą? Że gdy przyjdzie do braku, poznawszy po piątnie, Bóg do nieba, czart swoich do piekła uprzątnie. 464 (P). MASZLI SIĘ WIESIĆ,
Ż NA MUCHY BIAŁOGŁOWSKIE
Mocarz głębi piekielnej, tak Pismo tłumaczy, Zowie się Belzebubem, co książę much znaczy. Przebóg, zrzucajcie z czoła, białegłowy, muchy: Jegoć to nieszczęśliwe piątna te flejtuchy. Która je kolwiek nosi, już, już jego cechą Do piekła naznaczona, gdy wrzącej warzechą Smoły on smok okrutny na bezbożnej twarzy Herb swój, muchę, książę much, straszliwie wywarzy. Czemuż nie barankową raczej niźli smoczą, Krwią, nie smołą, matrony swoje serca moczą? Że gdy przyjdzie do braku, poznawszy po piątnie, Bóg do nieba, czart swoich do piekła uprzątnie. 464 (P). MASZLI SIĘ WIESIĆ,
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 389
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
i manifeście, w którym inne osoby, to jest księcia kanclerza, dotknąłem, dlatego aby nie rozumiał, że się jego kalumnii lękamy, powróciłem już późną porą do Motykał, gdzie nazajutrz poszedłem z bratem moim pułkownikiem do żony jego. Zacząłem tedy żwawo mówić przeciwko księciu kanclerzowi przed pułkownikową, donosząc o bezbożnej zawziętości jego, upewniając, że się tego będzie wstydzić i za-
pierać, ale że my mu nie damy pokoju. Będzie musiał tę babę kalumniatorkę stawić do trybunału. Produkowałem przed pułkownikową manuskrypt genealogii naszej, pokazywałem i remanifest mój, świeżo w Brześciu zaniesiony. A tak pułkownikowa, upewniona w dobrej nadziei, nic
i manifeście, w którym inne osoby, to jest księcia kanclerza, dotknąłem, dlatego aby nie rozumiał, że się jego kalumnii lękamy, powróciłem już późną porą do Motykał, gdzie nazajutrz poszedłem z bratem moim pułkownikiem do żony jego. Zacząłem tedy żwawo mówić przeciwko księciu kanclerzowi przed pułkownikową, donosząc o bezbożnej zawziętości jego, upewniając, że się tego będzie wstydzić i za-
pierać, ale że my mu nie damy pokoju. Będzie musiał tę babę kalumniatorkę stawić do trybunału. Produkowałem przed pułkownikową manuskrypt genealogii naszej, pokazywałem i remanifest mój, świeżo w Brześciu zaniesiony. A tak pułkownikowa, upewniona w dobrej nadziei, nic
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 475
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
barzo słabej wagi będzie/ ani dobrym sumnieniem sędzia/ ani do pojmania obwinionego postępować niemoże/ za złym fundamentem. Pierwsza tedy Kondycja, aby sędzia należyty do tej sprawy/ ogółem i powszechnie tylo pytał obwinionego abo powołanego więźnia o którym już nie masz wątpliwości/ że sam taki jest: jeśliże miał w tej swojej bezbożnej robocie jakiego pomocnika abo nie? nikogo zgoła nie mianujac w osobności/ tego abo owego/ bo by to było niepytać/ ale zgoła wyławiac i mianować kogo. A zwłaszcza gdy jeszcze pomieniwszy kogo/ straszą/ grożąc/ powiedz po dobrej woli/ bo powiesz po niewoli/ kiedyć boków przypieką. Tę kondycją mamy
bárzo słábey wagi będzie/ áni dobrym sumnieniem sędzia/ áni do poimánia obwinionego postępowáć niemoże/ zá złym fundámentem. Pierwsza tedy Condicia, áby sędzia należyty do tey spráwy/ ogołem y powszechnie tylo pytał obwinionego ábo powołánego więźniá o ktorym iuż nie mász wątpliwośći/ że sam táki iest: ieśliże miał w tey swoiey bezbożney roboćie iákiego pomocniká ábo nie? nikogo zgołá nie miánuiac w osobnośći/ tego ábo owego/ bo by to było niepytáć/ ále zgołá wyławiác y miánowáć kogo. A zwłasczá gdy iescze pomięniwszy kogo/ strászą/ grożąc/ powiedz po dobrey woli/ bo powiesz po niewoli/ kiedyć bokow przypieką. Tę kondicią mamy
Skrót tekstu: WisCzar
Strona: 77
Tytuł:
Czarownica powołana
Autor:
Daniel Wisner
Drukarnia:
Wojciech Laktański
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
magia, obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1680
Data wydania (nie wcześniej niż):
1680
Data wydania (nie później niż):
1680
wiem rzekli/ że tym rzeczom wiary dawać niepotrzeba: które się wyższej powiedziały/ są i teraz takowi/ którzy toż twierdzą/ że abo tego na sobie doznali abo od ludzi peewnych słychali. I ja gdym był w ziemi Włoskiej słyszałem takowe rzeczy o powiecie jednym krainy tej/ gdzie gościnne niewiasty biegle w tej bezbożnej nauce/ w serze zwykły zadawać/ którymby chciały albo mogły podróżnym/ żeby się w bydło przemieniali/ i wszelakie potrzeby domowe na sobie dziwgali/ którą posługę odprawiwszy/ potym ksobie przychodzili. Jednak nie miewają w sobie umysłu bestialskiego/ ale ludzki i rozumny. Poty Augustyn. Z tąd się pokazuje/ iż on
wiem rzekli/ że tym rzeczom wiáry dáwáć niepotrzebá: ktore sie wysszey powiedźiáły/ są y teraz tákowi/ ktorzy toż twierdzą/ że ábo tego ná sobie doználi ábo od ludźi peewnych słycháli. Y ia gdym był w źiemi Włoskiey słyszałem tákowe rzeczy o powiecie iednym kráiny tey/ gdźie gośćinne niewiásty biegle w tey bezbożney náuce/ w serze zwykły zádáwáć/ ktorymby chćiáły álbo mogły podrożnym/ żeby sie w bydło przemieniáli/ y wszelákie potrzeby domowe ná sobie dźiwgáli/ ktorą posługę odpráwiwszy/ potym ksobie przychodźili. Iednák nie miewáią w sobie vmysłu bestyálskiego/ ále ludzki y rozumny. Poty Augustyn. Z tąd sie pokázuie/ iż on
Skrót tekstu: SpInZąbMłot
Strona: 106
Tytuł:
Młot na czarownice
Autor:
Jacob Sprenger, Heinrich Institor
Tłumacz:
Stanisław Ząbkowic
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
magia, obyczajowość, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
ujął i spytał: ca co? i z czyjego rozkazu? Ani owi primores województw, (choć brali konsolacje) dychnęli, bo sami z Sasami partycypowali owego zdzierstwa z ubogch ludzi, albo ich za to ochroniono.
§. 2. Z Denhofa marszałka konfderacji sandomierskiej żadniej konsolacji rzeczpospolita nie miała, owsżem ten usiadłszy na bezbożnej stolicy w Warszawie z generałem lejtnantem saskim Januszem de Heberstein, komu chciał pofolgował w kontrybucjach, a kogo chciał oppressit. A powinien był Denhof dobrem sumieniem, qua marszałek konfederacji owej, która penes libertatem stanęła, (a natenczas wolność cierpiała gravamina nieznośne w łamaniu praw jej, gdy mistium corpus jej opprimebatur), ująć się
ujął i spytał: ca co? i z czyjego rozkazu? Ani owi primores województw, (choć brali konsolacye) dychnęli, bo sami z Sasami partycypowali owego zdzierstwa z ubogch ludzi, albo ich za to ochroniono.
§. 2. Z Denhoffa marszałka konfderacyi sandomirskiéj żadniéj konsolacyi rzeczpospolita nie miała, owsźem ten usiadłszy na bezbożnéj stolicy w Warszawie z generałem lejtnantem saskim Januszem de Heberstein, komu chciał pofolgował w kontrybucyach, a kogo chciał oppressit. A powinien był Denhoff dobrém sumieniem, qua marszałek konfederacyi owéj, która penes libertatem stanęła, (a natenczas wolność cierpiała gravamina nieznośne w łamaniu praw jej, gdy mistium corpus jéj opprimebatur), ująć się
Skrót tekstu: OtwEDziejeCzech
Strona: 220
Tytuł:
Dzieje Polski pod panowaniem Augusta II od roku 1696 – 1728
Autor:
Erazm Otwinowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1696 a 1728
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1728
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Józef Czech
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Józef Czech
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1849