męstwo daje miał staranie. Tymi cnotami/ tymi przymiotami tak ozdobny dom wolności Królewstwa Polskiego i W. X. L. powstał. Byli też tu w tych krajach w sąsiectwie z-nami a mogę rzec à primis principiis jedną z nami aliae nationes ejusdem linguae et idiomatis. Wandali których Państwa daleko i szeroką aż do Renu/ Bułgarowie którzy wszytką Tracją opanowali/ Serbowie/ Panonowie/ Ruś jak obfite a jakoby bez granic państwo. Wszyscy jednak ci nie przyśli do takich ozdób/ jakich Polska męstwem Przodków naszych dostała. Tu vera religio non schismate vel haeresi maculata, tu decus Regum et Reges semper Catholici, Apostolicae sedi semper devoti, tu Authoritas senatûs
męstwo dáie miał stáránie. Tymi cnotámi/ tymi przymiotámi tak ozdobny dom wolności Krolewstwa Polskiego i W. X. L. powstał. Byli też tu w tych kraiách w sąśiectwie z-námi á mogę rzec à primis principiis iedną z námi aliae nationes ejusdem linguae et idiomatis. Wándáli ktorych Panstwa daleko i szeroką aż do Renu/ Bulgárowie ktorzy wszytką Tracyą opanowáli/ Serbowie/ Pánonowie/ Ruś iák obfite á iakoby bez gránic panstwo. Wszyscy iednák ci nie przyśli do takich ozdob/ iákich Polska męstwem Przodkow nászych dostałá. Tu vera religio non schismate vel haeresi maculata, tu decus Regum et Reges semper Catholici, Apostolicae sedi semper devoti, tu Authoritas senatûs
Skrót tekstu: PisMów_II
Strona: 69
Tytuł:
Mówca polski, t. 2
Autor:
Jan Pisarski
Drukarnia:
Drukarnia Kolegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
retoryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1676
Data wydania (nie wcześniej niż):
1676
Data wydania (nie później niż):
1676
szukając, z krajów ruszyli się swoich, w te same czasy i tropy Wenedowie potężny Naród, Sarmackie Kraje po nad morze Bałtyckie najechali i nazwali się SLAWAMI albo SŁAWNEMI od tej sławnej cudzych Series różnych w Świecie Narodów
Krajów inwazyj, jako wywodzi Harknoch lib. 1. cap. 1. Atak pod Imieniem tych SLAWÓW includuntur Bułgarowie Rascy, Serbowie, Bosnacy,Karnowie, Kroatowie, Russowie, Podolanie, Wołynianie, Moskwa, Czerkasy, Luzatowie, Kaszubowie, Ślężacy, Morawczy kowie, et inprimis POLACY: Cromerus lib. 1. cap. 1. de origine et rebus gestis Polonorum A że ciż. Wenedowie potym z Turyngami, z Frankami
szukaiąc, z kraiow ruszyli się swoich, w te same czasy y tropy Wenedowie potężny Narod, Sarmackie Kraie po nad morze Báltyckie naiechali y nazwali się SLAWAMI albo SŁAWNEMI od tey sławney cudzych Series rożnych w Swiecie Narodow
Kraiow inwazyi, iako wywodzi Harknoch lib. 1. cap. 1. Atak pod Imieniem tych SLAWOW includuntur Bulgarowie Rascy, Serbowie, Bosnacy,Karnowie, Kroatowie, Russowie, Podolanie, Wołynianie, Moskwa, Czerkasy, Luzatowie, Kaszubowie, Slężacy, Morawczy kowie, et inprimis POLACY: Cromerus lib. 1. cap. 1. de origine et rebus gestis Polonorum A że ciż. Wenedowie potym z Turingami, z Frankami
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 157
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
/ i osiedli tam w roku 666. poraziwszy wprzód w bitwie wielkiej Konstantyna IIII. Cesarza. i wojowali potym długi czas z drugiemi Cesarzmi. Główne miasto mają Sofią (drudzy chcą mieć Nicopolim) kędy dla osobliwego i pożytecznego położenia/ rezyduje Beglerbek Europski. Leży jakby w połowicy miedzy Ragusium/ i Konstantynopolem. Posiedli Bułgarowie wierzch góry Emo/ i nachylają się/ raz ku Romanii/ drugi raz ku Dunajowi: zaczym śrzodek tej Prowincji jest ostry i przykry/ a miejsca też niższe/ acz mają potrosze równiny i dolin/ jednak przecię zaćmione są lasami gęstymi/ abo jałowe są i puste. co było przyczyną ku zgubie wojska Ladysława Króla Polskiego
/ y ośiedli tám w roku 666. poráźiwszy wprzod w bitwie wielkiey Constántiná IIII. Cesárzá. y woiowáli potym długi czás z drugiemi Cesárzmi. Głowne miásto máią Soffią (drudzy chcą mieć Nicopolim) kędy dla osobliwego y pożytecznego położenia/ residuie Beglerbek Europski. Leży iákby w połowicy miedzy Rágusium/ y Constántinopolem. Pośiedli Bulgárowie wierzch gory Emo/ y náchyláią się/ raz ku Romániey/ drugi raz ku Dunáiowi: záczym śrzodek tey Prouinciey iest ostry y przykry/ á mieyscá też niższe/ ácz máią potrosze rowniny y dolin/ iednák przećię záćmione są lásámi gęstymi/ ábo iáłowe są y puste. co było przyczyną ku zgubie woyská Ládisłáwá Krolá Polskiego
Skrót tekstu: BotŁęczRel_I
Strona: 133
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. I
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
się pomieszało. Po objęciu Greckiego Państwa/ niektóre miasta/ buntować się poczęły; a naprzód Adrianopol. Tam gdy się Baldwin Cesarz z wielkim wojskiem wyprawił/ i miasto obległ; Grekowie cicho Króla Bułgarskiego Joannicjusza/ abo Calo Ioannem na odsiecz przyzwawszy/ na Łacinniki uderzyli/ i ich zbili/ a Baldwina Cesarza z Pany inszemi Bułgarowie pojmali/ u których w więzieniu w krótce umarł. Przed jego śmiercią Papież o tym zbiciu Chrześcijan usłyszawszy/ pisał do Króla Bułgarskiego/ aby pamiętając/ że Koronę i Chorągiew wziął od Kościoła Rzymskiego/ z Łacinniki pokoj uczynił/ i Baldwina uwolnił. Ale on się uskarżał na Wojsko Chrześcijańskie/ iż z nim pokoju nie
się pomieszáło. Po obięćiu Greckiego Páństwá/ niektore miástá/ buntowáć się poczęły; á naprzod Adryánopol. Tám gdy się Báldwin Cesarz z wielkim woyskiem wypráwił/ i miásto obległ; Grekowie ćicho Krolá Bulgárskiego Ioánnicyuszá/ ábo Calo Ioannem ná odśiecz przyzwawszy/ ná Lácinniki uderzyli/ i ich zbili/ á Báldwiná Cesárzá z Pány inszemi Bulgárowie poimáli/ u ktorych w więźieniu w krotce umárł. Przed iego śmierćią Papież o tym zbićiu Chrześcian usłyszawszy/ pisał do Krolá Bulgárskiego/ áby pámiętáiąc/ że Koronę i Chorągiew wźiął od Kośćiołá Rzymskiego/ z Láćinniki pokoy uczynił/ i Báldwina uwolnił. Ale on się uskarżał ná Woysko Chrześćiáńskie/ iż z nim pokoiu nie
Skrót tekstu: KwiatDzieje
Strona: 17
Tytuł:
Roczne dzieje kościelne
Autor:
Jan Kwiatkiewicz
Drukarnia:
Drukarnia Kolegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
i pieszym Wojsku. Kiedy przechodzą z jednej Prowincji do drugiej/ dopuszczają oficjerowie/ że się oderwie kilkadziesiąt koni od znaku/ i po wszytkich stronach zabiegając/ wytrawiwszy ubogich chłopów/ jeszcze na nich gwałtem pieniądze/ suknie/ i co mogą wyciskają/ naostatek dzieci zabierają/ i w niewolą zaprzedają. Najbarziej temu nieszczęściu podlegli Bułgarowie, Serbowie, Bosnenczykowie, i Albanczykowie, którzy że nie umieją języka Tureckiego/ bywają potym przedani za Rusina/ za Moskwicina/ albo Węgrzyna. Dla tych ucisków/ ludzie po wsiach mieszkający/ muszą porzucać Domy swoje/ i uciekać się do Miast/ albo też w Góry/ i lasy/ uchodząc przed bestialskim okrucieństwem Żołnierzów
y pieszym Woysku. Kiedy przechodzą z iedney Prowinciey do drugiey/ dopuszczáią officierowie/ że się oderwie kilkádźieśiąt koni od znaku/ y po wszytkich stronách zábiegáiąc/ wytráwiwszy vbogich chłopow/ ieszcze ná nich gwałtem pieniądze/ suknie/ y co mogą wyćiskáią/ náostátek dźieći zábieráią/ y w niewolą záprzedáią. Naybárźiey temu nieszczęśćiu podlegli Bulgarowie, Serbowie, Bosnenczykowie, y Albanczykowie, ktorzy że nie vmieią ięzyká Tureckiego/ bywáią potym przedáni zá Ruśiná/ zá Moskwićiná/ álbo Węgrzyná. Dla tych vćiskow/ ludźie po wśiách mieszkáiący/ muszą porzucáć Domy swoie/ y vćiekáć się do Miast/ álbo też w Gory/ y lásy/ vchodząc przed bestiálskim okrućieństwem Zołnierzow
Skrót tekstu: RicKłokMon
Strona: 204
Tytuł:
Monarchia turecka
Autor:
Paul Ricot
Tłumacz:
Hieronim Kłokocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
egzotyka, obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1678
Data wydania (nie później niż):
1678
em w Adrianopolu ściągnienia Dworu. Księga Trzecia.
Nim skończe ten Rozdział, przydam jeszcze cokolwiek ku pożytkowi Czytelnika, co mi się w tej drodze przydało widzieć.
DWudziestego dziewiątego dnia Kwietnia/ w Roku 1665. Wyjachałem z Adrianopola do Belgradu. Pierwszego dnia Maja/ przyjachałem do Wsi nazwanej Semesgie, w której mieszkają Bułgarowie Chrześcijanie/ i tamem stanął na noc. Święto było w ten dzień. Zaraz jakesmy stanęli/ powychodziły z domów Białegłowy/ i nanosiły nam placków/ które pieką miedzy dwiema dachówkami na węglu/ zowią je swoim językiem Szyrłama. Drugie przyniosły jajec/ mleka/ i Wina na przedaż/ krótko mówiąc/ cokolwiek w swoich
em w Adryánopolu śćiągnienia Dworu. Xięgá Trzećiá.
Nim skoncze ten Rozdział, przydam ieszcze cokolwiek ku pożytkowi Czytelnika, co mi się w tey drodze przydało widzieć.
DWudźiestego dźiewiątego dniá Kwietniá/ w Roku 1665. Wyiáchałem z Adryánopolá do Belgradu. Pierwszego dniá Máiá/ przyiáchałem do Wśi názwáney Semesgie, w ktorey mieszkáią Bulgarowie Chrześćiánie/ y támem stánął ná noc. Swięto było w ten dźień. Záraz iákesmy stáneli/ powychodźiły z domow Białegłowy/ y nánośiły nam pláckow/ ktore pieką miedzy dwiemá dáchowkámi ná węglu/ zowią ie swoim ięzykiem Szyrłama. Drugie przyniosły iáiec/ mleká/ y Winá ná przedaż/ krotko mowiąc/ cokolwiek w swoich
Skrót tekstu: RicKłokMon
Strona: 244
Tytuł:
Monarchia turecka
Autor:
Paul Ricot
Tłumacz:
Hieronim Kłokocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
egzotyka, obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1678
Data wydania (nie później niż):
1678
znakami, Widzi pstremi okryte pola namiotami. Sam tam leżał Konstantyn i miasta mocnego Dobywał, przez Bułgary niedawno wziętego; Najwyborniejszej młodzi greckiej kwiat miał z sobą, Z niemi Leon, cesarski syn, swoją osobą.
LXXVII.
I z Białogrodu i z gór, co są za murami, Które rzeka bystremi umywa nurtami, Bułgarowie do Sawy gwałtem wypadali, Aby z końmi dobytek mdlejszy napawali. Nie dopuszczał i prześcia Grek bronił serdecznie, Chcąc most co prędzej długi rozrzucić koniecznie. O to gdy się wręcz siekli, srogie czyniąc rany, Nad spodziewanie Rugier przypadł zagniewany.
LXXVIII.
Na Bułgara, tak Greków siła jest, jednego Czterech z wojska rachować
znakami, Widzi pstremi okryte pola namiotami. Sam tam leżał Konstantyn i miasta mocnego Dobywał, przez Bulgary niedawno wziętego; Najwyborniejszej młodzi greckiej kwiat miał z sobą, Z niemi Leon, cesarski syn, swoją osobą.
LXXVII.
I z Białogrodu i z gór, co są za murami, Które rzeka bystremi umywa nurtami, Bulgarowie do Sawy gwałtem wypadali, Aby z końmi dobytek mdlejszy napawali. Nie dopuszczał i prześcia Grek bronił serdecznie, Chcąc most co prędzej długi rozrzucić koniecznie. O to gdy się wręcz siekli, srogie czyniąc rany, Nad spodziewanie Rugier przypadł zagniewany.
LXXVIII.
Na Bulgara, tak Greków siła jest, jednego Czterech z wojska rachować
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_III
Strona: 328
Tytuł:
Orland szalony, cz. 3
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
raz zły, niebezpieczny I gdzie jest nieprzyjaciel gęsty, gdzie szturmuje, Sam się uwija, siecze, rannych posiłkuje. W tem razie otoczył go Leon z przedniejszemi, Konia skłół i gwałtem paść przymusił na ziemi; Ale gdy żadną miarą imać się nie daje, Ztem szabel trup na placu przebity zostaje.
LXXXI.
Bułgarowie pozbywszy hetmana swojego, Zwątpili o wygranej, nie mogą przykrego Znieść zapędu w tak gęstej ludzi nawałności, Uciekają, a nowe strach czyni trudności. Rugier, co miedzy greckiem wojskiem beł wmieszany, Wielką w Bułgarach szkodę, srogie widząc rany, Mało myśli, pomoc dać biednem usiłuje, Gniewu przeciwko ojcu z synem nie hamuje
raz zły, niebezpieczny I gdzie jest nieprzyjaciel gęsty, gdzie szturmuje, Sam się uwija, siecze, rannych posiłkuje. W tem razie otoczył go Leon z przedniejszemi, Konia skłół i gwałtem paść przymusił na ziemi; Ale gdy żadną miarą imać się nie daje, Stem szabel trup na placu przebity zostaje.
LXXXI.
Bulgarowie pozbywszy hetmana swojego, Zwątpili o wygranej, nie mogą przykrego Znieść zapędu w tak gęstej ludzi nawałności, Uciekają, a nowe strach czyni trudności. Rugier, co miedzy greckiem wojskiem beł wmieszany, Wielką w Bulgarach szkodę, srogie widząc rany, Mało myśli, pomoc dać biednem usiłuje, Gniewu przeciwko ojcu z synem nie hamuje
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_III
Strona: 329
Tytuł:
Orland szalony, cz. 3
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
A konia w oba boki ostrogami kole.
XCII.
Siła ich pojmano u mostu samego, Siła ich powpadało do wiru wściekłego; Topią się niebożęta na wielkiej głębinie, Z tysiąca ledwie jeden do brzegu wypłynie. Idą na dno, tych rzeka pożera straszliwa, Tych szabla Rugierowa ścina zapalczywa. Wloką więźniów do zamku gwałt białogrodzkiego Bułgarowie, weseli z zwycięstwa nowego.
XCIII.
Skończyłaby się była bitwa dnia onego, Bo Bułgarowie króla straciwszy własnego, Słabszy się już być zdali, lecz mąż doświadczony, Co swój miał jednorożcem puklerz naznaczony, Fortunę jem pojednał przeciwną i swojem Męstwem sprawił, iż będą siedzieć za pokojem. Z wygranej nad mniemanie co żywo
A konia w oba boki ostrogami kole.
XCII.
Siła ich poimano u mostu samego, Siła ich powpadało do wiru wściekłego; Topią się niebożęta na wielkiej głębinie, Z tysiąca ledwie jeden do brzegu wypłynie. Idą na dno, tych rzeka pożera straszliwa, Tych szabla Rugierowa ścina zapalczywa. Wloką więźniów do zamku gwałt białogrodzkiego Bulgarowie, weseli z zwycięstwa nowego.
XCIII.
Skończyłaby się była bitwa dnia onego, Bo Bulgarowie króla straciwszy własnego, Słabszy się już być zdali, lecz mąż doświadczony, Co swój miał jednorożcem puklerz naznaczony, Fortunę jem pojednał przeciwną i swojem Męstwem sprawił, iż będą siedzieć za pokojem. Z wygranej nad mniemanie co żywo
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_III
Strona: 332
Tytuł:
Orland szalony, cz. 3
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
ich powpadało do wiru wściekłego; Topią się niebożęta na wielkiej głębinie, Z tysiąca ledwie jeden do brzegu wypłynie. Idą na dno, tych rzeka pożera straszliwa, Tych szabla Rugierowa ścina zapalczywa. Wloką więźniów do zamku gwałt białogrodzkiego Bułgarowie, weseli z zwycięstwa nowego.
XCIII.
Skończyłaby się była bitwa dnia onego, Bo Bułgarowie króla straciwszy własnego, Słabszy się już być zdali, lecz mąż doświadczony, Co swój miał jednorożcem puklerz naznaczony, Fortunę jem pojednał przeciwną i swojem Męstwem sprawił, iż będą siedzieć za pokojem. Z wygranej nad mniemanie co żywo się cieszy I do Rugiera, chcąc go poznać, swój krok śpieszy.
XCI
Ten mu się
ich powpadało do wiru wściekłego; Topią się niebożęta na wielkiej głębinie, Z tysiąca ledwie jeden do brzegu wypłynie. Idą na dno, tych rzeka pożera straszliwa, Tych szabla Rugierowa ścina zapalczywa. Wloką więźniów do zamku gwałt białogrodzkiego Bulgarowie, weseli z zwycięstwa nowego.
XCIII.
Skończyłaby się była bitwa dnia onego, Bo Bulgarowie króla straciwszy własnego, Słabszy się już być zdali, lecz mąż doświadczony, Co swój miał jednorożcem puklerz naznaczony, Fortunę jem pojednał przeciwną i swojem Męstwem sprawił, iż będą siedzieć za pokojem. Z wygranej nad mniemanie co żywo się cieszy I do Rugiera, chcąc go poznać, swój krok śpieszy.
XCI
Ten mu się
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_III
Strona: 332
Tytuł:
Orland szalony, cz. 3
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905