kampaniji nastąpiła budziacka, na której Król sam był w osobie swojej i tak jedna za drugą ciągnęła się kampanija aż do drugiej bukowińskiej, chociaż przy prezencyji królewskiej, ale bardzo nieszczęśliwej, na której bez żadnego nieprzyjaciela wojsko się zrujnowało, bo dzień i noc deszcze lały, a śnieżyce waliły; myśmy od Soczawy weszli w Bukowinę, gdzie co dolina albo potoczek, to nam się Dunajem stawało; tam ani ognia nałożyć, ani się gdzie schronić, z góry się leje, pod nogami się pluskocze, dla koni żywności ani myśleć dostać, jednym słowem mówiąc niewypowiedziana biada była, a co największa, że nam konie z zimna i od głodu zdychali
kampaniji nastąpiła budziacka, na której Król sam był w osobie swojej i tak jedna za drugą ciągnęła się kampanija aż do drugiej bukowińskiej, chociaż przy prezencyji królewskiej, ale bardzo nieszczęśliwej, na której bez żadnego nieprzyjaciela wojsko się zrujnowało, bo dzień i noc deszcze lały, a śnieżyce waliły; myśmy od Soczawy weszli w Bukowinę, gdzie co dolina albo potoczek, to nam się Dunajem stawało; tam ani ognia nałożyć, ani się gdzie schronić, z góry się leje, pod nogami się pluskocze, dla koni żywności ani myśleć dostać, jednym słowem mówiąc niewypowiedziana biada była, a co największa, że nam konie z zimna i od głodu zdychali
Skrót tekstu: DyakDiar
Strona: 90
Tytuł:
Diariusz wiedeńskiej okazji
Autor:
Mikołaj Dyakowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki, relacje
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1717 a 1720
Data wydania (nie wcześniej niż):
1717
Data wydania (nie później niż):
1720
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Józef A. Kosiński, Józef Długosz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Ministerstwo Obrony Narodowej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1983
upadł. Powodem do tego był wszytkim naprzedniejszym Hospodar/ który zasłyszawszy nieco o Traktatach z nieprzyjacielem/ i O weszciu Wojska Polskiego do Wołoch.
rozumiejąc że to o jego skorę być miało/ zapowietrzony już tym złym/ o zdrowym Ich M. PP. Hetmanów przedsięwzięciu rozumieniem/ obiecował pewne i przez Prut/ i przez Bukowinę przeszcie/ do czego i sam z zachodem słońca/ nad wolą Ich M. PP. Hetmanów/ z ludźmi swymi wszytkimi do Prutu na żałosną śmierć ukazał drogę. Straszna srodze rzecz była patrzyć na tak wielkie ludu wszystkiego zamieszanie wnocy/ zwłaszcza w obozie zapalonym/ gdzie żaden ani co czynić wiedział/ ani jeden
vpadł. Powodem do tego był wszytkim naprzednieyszym Hospodar/ ktory zásłyszawszy nieco o Tráktatách z nieprzyiaćielem/ y O weszćiu Woyská Polskiego do Wołoch.
rozumieiąc że to o iego skorę bydz miáło/ zápowietrzony iuż tym złym/ o zdrowym Ich M. PP. Hetmánow przedśięwźięćiu rozumieniem/ obiecował pewne y przez Prut/ y przez Bukowinę przeszćie/ do czego y sam z zachodem słońcá/ nad wolą Ich M. PP. Hetmánow/ z ludźmi swymi wszytkimi do Prutu ná żáłosną śmierć vkazał drogę. Strászna srodze rzecz byłá pátrzyć ná ták wielkie ludu wszystkiego zámieszánie wnocy/ zwłaszczá w oboźie zápalonym/ gdzie żaden áni co czynić wiedział/ áni ieden
Skrót tekstu: SzembRelWej
Strona: B
Tytuł:
Relacja prawdziwa o weszciu wojska polskiego do Wołoch
Autor:
Teofil Szemberg
Drukarnia:
Jan Rossowski
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1621
Data wydania (nie wcześniej niż):
1621
Data wydania (nie później niż):
1621
, a ono byli z tamtego taboru, co się już przeprawili. 9
Czekaliśmy na przeprawę taboru pomienionego i aż o 9 z rana nasze wozy ruszyły się, wojsko zaś aż o pierwszy z południa, gdy się już wszystkie śniatyńskie wozy przeprawili i ichm. tam będący z nami powitali. Mijaliśmy przeprawkę przez bukowinę niedobrą. Stanęliśmy między lasami nad wodą uszedłszy pół mile. 10
Wielki trakt szliśmy do rzeki Mołdawy, Bistry , przez dwie przeprawy, przez kawał bukowiny nietwardy, potem przez parowy mil dwie; w lewą na boku widać było cerkiewkę, ku której imp. wojewoda wileński komenderował 30 koni swoich, i z koronnych
, a ono byli z tamtego taboru, co się już przeprawili. 9
Czekaliśmy na przeprawę taboru pomienionego i aż o 9 z rana nasze wozy ruszyły się, wojsko zaś aż o pierwszy z południa, gdy się już wszystkie śniatyńskie wozy przeprawili i ichm. tam będący z nami powitali. Mijaliśmy przeprawkę przez bukowinę niedobrą. Stanęliśmy między lasami nad wodą uszedłszy pół mile. 10
Wielki trakt szliśmy do rzeki Mołdawy, Bistry , przez dwie przeprawy, przez kawał bukowiny nietwardy, potem przez parowy mil dwie; w lewą na boku widać było cerkiewkę, ku której jmp. wojewoda wileński komenderował 30 koni swoich, i z koronnych
Skrót tekstu: SarPam
Strona: 18
Tytuł:
Pamiętnik z czasów Jana Sobieskiego
Autor:
Kazimierz Sarnecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1690 a 1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1690
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Woliński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1958
tego komenderowane piechoty koronne i litewskie, pancernych chorągwi koronnych z litewskimi 16, z amunicyją rajtaryje i dragonije. Imp. wojewoda kijowski z tym ordynowany. Wyprowadził imp. wojewoda ruski za pół ćwierci milę do Niemca w prawą rękę od naszego obozu. 14 ejusdem
Staliśmy na tymże miejscu mila wielka od Niemca, bo bukowinę objeżdżając trzeba krążyć do niego. Interim tam imp. wojewoda kijowski, upatrzywszy sobie zasieczoną drogę pod zamkiem, zbliżył się ad operationes i zaczął z mniejszych moździerzków i dział atakować, bo wielkich nie mogli tak prędko wprowadzić górami. W pół odwieczerza, jak granat jeden wpadł w tę fortecę i rękę jednemu bułukpaszy, porucznikowi,
tego komenderowane piechoty koronne i litewskie, pancernych chorągwi koronnych z litewskimi 16, z amunicyją rajtaryje i dragonije. Jmp. wojewoda kijowski z tym ordynowany. Wyprowadził jmp. wojewoda ruski za pół ćwierci milę do Niemca w prawą rękę od naszego obozu. 14 eiusdem
Staliśmy na tymże miejscu mila wielka od Niemca, bo bukowinę objeżdżając trzeba krążyć do niego. Interim tam jmp. wojewoda kijowski, upatrzywszy sobie zasieczoną drogę pod zamkiem, zbliżył się ad operationes i zaczął z mniejszych moździerzków i dział atakować, bo wielkich nie mogli tak prędko wprowadzić górami. W pół odwieczerza, jak granat jeden wpadł w tę fortecę i rękę jednemu bułukpaszy, porucznikowi,
Skrót tekstu: SarPam
Strona: 20
Tytuł:
Pamiętnik z czasów Jana Sobieskiego
Autor:
Kazimierz Sarnecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1690 a 1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1690
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Woliński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1958
że imp. Kalinowski z partyją, która w Pokuciu zimową subsistit loka-
cyją, szedł na konsystencyje nie rozpuściwszy jeszcze chorągwi. Jak tedy orda sparsim na włości rozbiegła się i wtargnęła, uderzył na nich niespodzianie et insigni clade rozgromił. Kilkadziesiąt Tatarów żywcem wzięto, trupem siła legło, ostatek w bliską przez żadnej korzyści uszło w Bukowinę.
Języcy przyprowadzeni o Moskwie referunt, że Ozowa nie wzięła i już powróciła nazad.
Komisyja hibernowa wielce infrequens, trzech tylko ichmpp. komisarzów a Repca zastaliśmy. Gdy zaś skarbu pytano się o pieniądze, i dwóch tysięcy w sobie dotychczas nie znajduje. 57 Ze Lwowa, 2 XI 1695
Wiadomości z Węgier przynoszą,
że jmp. Kalinowski z partyją, która w Pokuciu zimową subsistit loka-
cyją, szedł na konsystencyje nie rozpuściwszy jeszcze chorągwi. Jak tedy orda sparsim na włości rozbiegła się i wtargnęła, uderzył na nich niespodzianie et insigni clade rozgromił. Kilkadziesiąt Tatarów żywcem wzięto, trupem siła legło, ostatek w bliską przez żadnej korzyści uszło w Bukowinę.
Języcy przyprowadzeni o Moskwie referunt, że Ozowa nie wzięła i już powróciła nazad.
Komisyja hibernowa wielce infrequens, trzech tylko ichmpp. komisarzów a Repca zastaliśmy. Gdy zaś skarbu pytano się o pieniądze, i dwóch tysięcy w sobie dotychczas nie znajduje. 57 Ze Lwowa, 2 XI 1695
Wiadomości z Węgier przynoszą,
Skrót tekstu: SarPam
Strona: 386
Tytuł:
Pamiętnik z czasów Jana Sobieskiego
Autor:
Kazimierz Sarnecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1690 a 1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1690
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Woliński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1958
dowiedziawszy się o tym, jako się rzekło, Sobieski hetman wojsko na dwoje rozdzielił. Pod Międzyboż i Jazłowiec Mikołaja Sieniawskiego posławszy, gdzie on nienajgorzej gościł i Turków z Podola, jak do matnie do Kamieńca, spędził. Sam z litewskim wojskiem Dniestr pode Śniatynem przebył i złymi bardzo drogami, a jeszcze przy ustawicznych niepogodach przez Bukowinę przebierając się, trzema dniami przed świętym Marcinem we czwartek, niedaleko chocimskiego obozu tureckiego stanął z wojskiem.
Lewe skrzydło od Dniestra trzymało wojsko litewskie ze swymi wodzami, prawe od pola Polacy. Lekceważył nieprzyjaciel z przodku wojsko nasze i tylko harcownika wyprawiwszy z okopów, jakoby żartował z naszych. Aleć i tych także harcownikiem i
dowiedziawszy się o tym, jako się rzekło, Sobieski hetman wojsko na dwoje rozdzielił. Pod Międzyboż i Jazłowiec Mikołaja Sieniawskiego posławszy, gdzie on nienajgorzej gościł i Turków z Podola, jak do matnie do Kamieńca, spędził. Sam z litewskim wojskiem Dniestr pode Śniatynem przebył i złymi bardzo drogami, a jescze przy ustawicznych niepogodach przez Bukowinę przebierając się, trzema dniami przed świętym Marcinem we czwartek, niedaleko chocimskiego obozu tureckiego stanął z wojskiem.
Lewe skrzydło od Dniestra trzymało wojsko litewskie ze swymi wodzami, prawe od pola Polacy. Lekceważył nieprzyjaciel z przodku wojsko nasze i tylko harcownika wyprawiwszy z okopów, jakoby żartował z naszych. Aleć i tych także harcownikiem i
Skrót tekstu: JemPam
Strona: 414
Tytuł:
Pamiętnik dzieje Polski zawierający
Autor:
Mikołaj Jemiołowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1683 a 1693
Data wydania (nie wcześniej niż):
1683
Data wydania (nie później niż):
1693
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Dzięgielewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"DIG"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2000
nierówne naraził poroże; Bo Skinder w ośmiudziesiąt, Dauletgierej we stu Tysięcy Tatar nagle przypadł do arestu. Cztery naszych tysiące, ale wziąwszy miarę Z pierwszego dnia, woleli sromoty przywarę, Których tchórz opanował; tedy ku wieczoru Z wodzami do tysięcy uszło ich półtora. Gracjan był najpierwszy z swą Wołoszą, który Prut, potem Bukowinę przez wiadome dziury Przebywszy, gdy rozumie, że uszedł z pogromu, Wołoszyn, co go ukrył, zabił go w swym domu; Którego gdy następcy głowę przyniósł ściętą, I on ścięt: nie ujdzie grzech karze suchą piętą. Czego gdy zwąchał Skinder, wyprawi w pogonią; Tych pobrał, drugich pobił; tych w
nierówne naraził poroże; Bo Skinder w ośmiudziesiąt, Dauletgierej we stu Tysięcy Tatar nagle przypadł do arestu. Cztery naszych tysiące, ale wziąwszy miarę Z pierwszego dnia, woleli sromoty przywarę, Których tchórz opanował; tedy ku wieczoru Z wodzami do tysięcy uszło ich półtora. Gracyan był najpierwszy z swą Wołoszą, który Prut, potem Bukowinę przez wiadome dziury Przebywszy, gdy rozumie, że uszedł z pogromu, Wołoszyn, co go ukrył, zabił go w swym domu; Którego gdy następcy głowę przyniósł ściętą, I on ścięt: nie ujdzie grzech karze suchą piętą. Czego gdy zwąchał Skinder, wyprawi w pogonią; Tych pobrał, drugich pobił; tych w
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 28
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924