pirzchnął Diabeł niemy od niej. Zaś z drugiej ulice/ którą idzie z pod Cerkwie Przeczystej Bogarodzice Pieczarskiej/ wyszedł Z. Teodozius: ten gdy ją przeżegnał/ i jako Boży Świeszczennik rękę na niej położył/ przemówiła/ łańcuch z niej spadł/ i tak w imię Pańskie zdrową zostawiwszy/ i dobrze rozumną/ we swe Celle odeszli obadwa. Nadydzie potym nabożny Pieczary dyrektór/ i z daleka Pannę usłyszy mówiącą Modlitwę Chrystusową/ Ojcze nasz. etc. uśmiechająca się/ wesołą/ bez ślin/ i pian onych plugawych. Zadziwi się i zopyta coby się z nią działo? Odpowie Panienka/ tak jakom wyżej referował/ nabożny Jerodiakon rozumiejąc być
pirzchnął Dyabeł niemy od niey. Záś z drugiey vlice/ ktorą idźie z pod Cerkwie Przeczystey Bogárodźice Pieczárskiey/ wyszedł S. Theodozius: ten gdy ią przeżegnał/ y iáko Boży Swieszczennik rękę ná niey położył/ przemowiłá/ łáncuch z niey spadł/ y ták w imię Páńskie zdrową zostáwiwszy/ y dobrze rozumną/ we swe Celle odeszli obádwá. Nádydzie potym nabożny Pieczary direktor/ y z dáleká Pánnę vsłyszy mowiącą Modlitwę Chrystusową/ Oycze nasz. etc. vśmiecháiąca się/ wesołą/ bez slin/ y pian onych plugáwych. Zádźiwi się y zopyta coby się z nią dźiało? Odpowie Pánienká/ ták iákom wyżey referował/ nabożny Ierodiákon rozumieiąc bydź
Skrót tekstu: KalCuda
Strona: 183.
Tytuł:
Teratourgema lubo cuda
Autor:
Atanazy Kalnofojski
Drukarnia:
Drukarnia Kijowopieczerska
Miejsce wydania:
Kijów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
Aniołów (jako się jemu zdało skrzydlatych Młodzianów) otoczona. Ta stanąwszy w bok ołtarza wielkiej Cerkwie po ręce prawej spuściła twarz smutną/ i żałosna rzecze: boleję barzo/ patrząc na takie w domu moim nieopatrzenie/ niesnaski/ nieporządki/ i ruszy się dalej z tego miejsca w koło Cerkwie się swojej przechadzająć; a mijając Celle Bratnie weszła do mieszkania tych nabożnych Zakonników; Jeromonacha mówię Dionisiusa i Monacha Makariusa/ wstąpiła i do Komnaty/ w której się modlitwy odprawują; w tej Akafist ku tejże Królowej Niebieskiej Jeromonach Dionisi tego czasu śpiewał z nabożnością: Makary lubo przeląkł się barzo/ atoli przecię przyszedszy w siebie/ porwie się przystojnej Dobrodziejce swojej do
Anyołow (iáko się iemu zdáło skrzydlátych Młodźianow) otoczona. Tá stánąwszy w bok ołtarzá wielkiey Cerkwie po ręce práwey spuściłá twarz smutną/ y żáłosna rzecze: boleię bárzo/ pátrząc ná tákie w domu moim nieopátrzenie/ niesnaski/ nieporządki/ y ruszy się dáley z tego mieyscá w koło Cerkwie się swoiey przechadzáiąć; á miiáiąc Celle Brátnie weszłá do mieszkánia tych nabożnych Zakonnikow; Ieromonáchá mowię Dionisiusá y Monáchá Mákáriusá/ wstąpiłá y do Komnáty/ w ktorey się modlitwy odpráwuią; w tey Akáfist ku teyże Krolowey Niebieskiey Ieromonách Dionisi tego czásu śpiewał z nabożnośćią: Mákáry lubo przeląkł się bárzo/ átoli przecię przyszedszy w śiebie/ porwie się przystoyney Dobrodźieyce swoiey do
Skrót tekstu: KalCuda
Strona: 190.
Tytuł:
Teratourgema lubo cuda
Autor:
Atanazy Kalnofojski
Drukarnia:
Drukarnia Kijowopieczerska
Miejsce wydania:
Kijów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
tak od Namiestników moich, jako i Arendarza uciężenia, najmniejszego sobie grosza z tych przychodzących ludzi, Towarów, i wszelkich handlów na ten czas, i na tych Praznikach obydwóch odprawujących się nieusurpując, ani przywłaszczając. Browar i Winnicę wolno będzie temuż Monasterowi dla pożytku swego mieć; wrąb w Lesie Podhoreckim na opał, na Celle, i na budynki wszelkie, więc i na samy Browar Monasterowi tylko samemu należący, a nie na żadną przedaż pozwalam; na Krynicy Młynek stawić także pozwalam, do mlewa na samą tylko potrzebę Monastyra, a Poddany mój jeśliby tam który chciał mleć zboża, to mu chyba za wiadomością Arędarza Mego i oddaniem miary zwyczaynej
tak od Namiestnikow moich, iako y Arendarza uciężenia, naymnieyszego sobie grosza z tych przychodzących ludzi, Towarow, y wszelkich handlow na ten czas, y na tych Praznikach obudwuch odprawuiących się nieusurpuiąc, ani przywłaszczaiąc. Browar y Winnicę wolno będzie temuż Monasterowi dla pożytku swego mieć; wrąb w Lesie Podhoreckim na opał, na Celle, y na budynki wszelkie, więc y na samy Browar Monasterowi tylko samemu należący, a nie na żadną przedaż pozwalam; na Krynicy Młynek stawić także pozwalam, do mlewa na samą tylko potrzebę Monastyra, a Poddany moy ieśliby tam który chciał mleć zboża, to mu chiba za wiadomością Arędarza Mego y oddaniem miary zwyczayney
Skrót tekstu: KoniecSMon
Strona: 364
Tytuł:
Prawo monasterowi
Autor:
Stanisław Koniecpolski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
przywileje, akty nadania
Tematyka:
prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1663
Data wydania (nie wcześniej niż):
1663
Data wydania (nie później niż):
1663
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pamiętniki o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Stanisław Przyłęcki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Leon Rzewuski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1842
ci Ojcowie z jałmużny I. M. X. Łukasza Dąbskiego/ Kanonika Krak. także i Wielmożnego I. M. P. Stanisława Lubomierskiego/ Wojewody Krak. budują. Mają przezacne Eremum, trzy mile od Krakowa/ w którym tak żyją/ jako ś. Eliasz Patriarcha ich na puszczy żył. Po puszczy swe Celle przy Kaplicach mają/ chlebem a jarzynami jałowemi/ i wodą się niekiedy w tydzień posilając. Ludzie tu świetcy rzadko bywają/ a jeśli kiedy przyjdą/ silentium z tymi powinni zachować. Fundowani przez Jej Mość P. Agnieszkę z Tęczyna Firlejową/ Wojewodziną Krakowską/ Roku P. 1628. Miasta Krakowa Kościoły i Klejnoty. 6
ci Oycowie z iáłmużny I. M. X. Lukaszá Dąbskiego/ Kánoniká Krák. tákże y Wielmożnego I. M. P. Stánisłáwá Lubomierskiego/ Woiewody Krák. buduią. Máią przezacne Eremum, trzy mile od Krákowá/ w ktorym ták żyią/ iáko ś. Eliasz Pátryárchá ich ná puszczy żył. Po puszczy swe Celle przy Káplicách máią/ chlebem á iárzynámi iáłowemi/ y wodą się niekiedy w tydźień pośiláiąc. Ludźie tu świetcy rzadko bywáią/ á ieśli kiedy prziydą/ silentium z tymi powinni záchowáć. Fundowáni przez Iey Mość P. Agnieszkę z Tęczyná Firleiową/ Woiewodźiną Krákowską/ Roku P. 1628. Miástá Krákowá Kośćioły y Kleynoty. 6
Skrót tekstu: PruszczKlejn
Strona: 17
Tytuł:
Klejnoty stołecznego miasta Krakowa
Autor:
Piotr Hiacynt Pruszcz
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
przewodniki
Tematyka:
architektura, geografia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650
od świata/ tak długo we dnie i w nocy u drzwi Klasztornych trwał/ aż nieprzewyciężona perseuerancia jego to sprawiła/ iż nad wszytek zwyczaj Klasztorów/ on i z synem/ który około ośmi lat miał na ten czas był przyjęty. Gdy już tedy w Klasztorze byli/ zaraz nie tylko im różne nauczyciele/ ale i Celle osobne naznaczono: żeby dla czestego widania dziecięcia nie wspomniał ocieć/ iż po wszytkich rzeczy które afektem i rzeczą opuścił/ jeszcze baczył że syna miał: przeto jako się już bogatym być nie znał/ tak też ojcem się być oduczał. Czego żeby się jaśniej doświadczono/ jeśli w nim więcej afekt może ku krwi/
od świátá/ ták długo we dnie y w nocy v drzwi Klasztornych trwał/ áż nieprzewyćiężona perseuerancia iego to spráwiłá/ iż nád wszytek zwyczay Klasztorow/ on y z synem/ ktory około ośmi lat miał ná ten czás był przyięty. Gdy iuż tedy w Klasztorze byli/ záraz nie tylko im rózné náuczyćiele/ ále y Celle osobne náznáczono: żeby dla czestego widániá dźiećięćiá nie wspomniał oćieć/ iż po wszytkich rzeczy ktore affektem y rzeczą opuśćił/ iescze baczył że syná miał: przeto iáko sie iuż bogátym bydź nie znał/ ták też oycem sie bydź oduczał. Czego żeby sie iásniey doświádczono/ iesli w nim więcey áffekt może ku krwi/
Skrót tekstu: ZwierPrzykład
Strona: 13
Tytuł:
Wielkie zwierciadło przykładów
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Szymon Wysocki
Drukarnia:
Jan Szarffenberger
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
porzuciwszy świat/ mieszkał na gorze Nitriej/ a nie mógł się ani rzemiesła nauczyć/ ani ksiąg pisać dla starości. Żyjąc tedy na tej gorze przez 25. lat/ tym się bawił: Za własny zarobek/ wszelakich potrzeb w Aleksandrii nakupiwszy/ w każdym zgromadzeniu chore opatrował. Na każdy dzień rano barzo wyszedszy/ wszytkie Celle aż do godziny 21. obchodził/ patrząc jeśliby kto nie był chory. Nosił tedy rozynki/ jabłka Granatowe/ chleb rżany/ jajca/ i tym podobne rzeczy chorym potrzebne. To było jego ćwiczenie w starości. Ten umierając/ równie takiegoż zostawił po sobie Aptekarza/ prosząc go aby w tej posłudze nie ustawał.
porzućiwszy świát/ mieszkał ná gorze Nitriey/ á nie mogł sie áni rzemiesłá náuczyć/ áni kśiąg pisáć dla stárośći. Zyiąc tedy ná tey gorze przez 25. lat/ tym sie báwił: Zá własny zarobek/ wszelákich potrzeb w Alexándryey nákupiwszy/ w káżdym zgromádzeniu chore opátrował. Ná káżdy dźien ráno bárzo wyszedszy/ wszytkie Celle áż do godźiny 21. obchodźił/ pátrząc iesliby kto nie był chory. Nośił tedy rozynki/ iábłká Gránatowe/ chleb rżány/ iáycá/ y tym podobne rzeczy chorym potrzebne. To było iego ćwiczenie w stárośći. Ten vmieráiąc/ rownie tákiegoż zostáwił po sobie Aptekárzá/ prosząc go áby w tey posłudze nie vstawał.
Skrót tekstu: ZwierPrzykład
Strona: 96
Tytuł:
Wielkie zwierciadło przykładów
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Szymon Wysocki
Drukarnia:
Jan Szarffenberger
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
plunęła w twarz onej niewieście/ ale dorozumiał się szatan/ przeto z furią przyszedł/ i narzekając że się radziła/ i nauczyła despektować/ dokładając: dobrzeby mu iść do kuchnie/ i gotować pitancją Ojcom; padła ona na modliwę/ a szatan zgrzytając zginął. Kamień z góry urwawszy się wielki/ leciał nad jej Celle/ ale gdy do Boga zawołała/ widziane były dwie ręce/ które kamień zatrzymały/ i położyły wedle Celle. W niebezpiecznych sprawach/ grzmotach/ piorunach/ nawałnościach/ najpotężniejszą być rozumiała modlitwę/ a osobliwie na oddalenie takich niebezpieczeństw tych słów zażywała: JEZUS Nazarański, Król Żydowski. Febrą strapioną uleczył Pan Jezus na krzyżu/
plunęłá w twarz oney niewieśćie/ ále dorozumiał się szátan/ przeto z furyą przyszedł/ y nárzekáiąc że się rádźiłá/ y náuczyłá despektowáć/ dokłádáiąc: dobrzeby mu iśdź do kuchnie/ y gotowáć pitáncyą Oycom; pádłá oná ná modliwę/ á szátan zgrzytáiąc zginął. Kámień z gory vrwawszy się wielki/ lećiał nád iey Celle/ ále gdy do Bogá záwołáłá/ widźiáne były dwie ręce/ ktore kámień zátrzymáły/ y położyły wedle Celle. W niebespiecznych spráwách/ grzmotách/ piorunách/ nawáłnośćiách/ naypotężnieyszą bydź rozumiáłá modlitwę/ á osobliwie ná oddalenie tákich niebespieczeństw tych słow záżywáłá: IEZVS Nazáráński, Krol Zydowski. Febrą strapioną vleczył Pan Iezus ná krzyżu/
Skrót tekstu: OkolNiebo
Strona: 95
Tytuł:
Niebo ziemskie aniołów w ciele
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Szymon Okolski
Drukarnia:
Drukarnia Jezuitów
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
żywoty świętych
Tematyka:
obyczajowość, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1644
Data wydania (nie wcześniej niż):
1644
Data wydania (nie później niż):
1644