, aby się z męstwem swojem popisali.
CXIV.
Król z Sarce swą chorągiew wszytkę ma czerwoną, Na której beł srogi lew z gębą rozdziewioną, W którą mu jego panna wędzidło wtykała I nie broniącego się powoli kiełznała, Siebie do straszliwego lwa przyrównywając, A przez pannę, która go uzda, wyrażając Nadobną Doralikę, cną córę możnego Stordylana jedyną, króla granackiego;
CXV.
Tę, co beł król tatarski, Mandrykard, wziął gwałtem, Jużem wyższej powiedział, komu, jakim kształtem; Dla której niesłychaną dzielność pokazował I którą dobrze więcej Rodomont miłował, Niżli swoje królestwo, niżli własne oczy, Nic nie wiedząc, że była w on
, aby się z męstwem swojem popisali.
CXIV.
Król z Sarce swą chorągiew wszytkę ma czerwoną, Na której beł srogi lew z gębą rozdziewioną, W którą mu jego panna wędzidło wtykała I nie broniącego się powoli kiełznała, Siebie do straszliwego lwa przyrównywając, A przez pannę, która go uzda, wyrażając Nadobną Doralikę, cną córę możnego Stordylana jedyną, króla granackiego;
CXV.
Tę, co beł król tatarski, Mandrykard, wziął gwałtem, Jużem wyszszej powiedział, komu, jakiem kształtem; Dla której niesłychaną dzielność pokazował I którą dobrze więcej Rodomont miłował, Niżli swoje królestwo, niżli własne oczy, Nic nie wiedząc, że była w on
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 324
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
odchodząc nie wie jeśli żywie. Ten Niewolstwo ponosi E:nę nakark kładzie/ Zołć w nim pała/ nie da się zdrowej rządzić radzie. Jestci w prawdzie gniew dobry/ który Achilowe Mężne serce zapalił do bitwy gotowe. Przeciw nieprzyjaciom tam trzeba go stawić/ W zgodę/ w Miłość/ i w Pokoj cną Ojczyznę wprawić Taki gniew chwalny bywa przeciw Postronnemu Lecz go szkoda zażywać ku bratu własnemu. A Wenus zła salacha/ czy nie kładzie pęta Na ludzie: do niewoli wierz mi wielka wnęta. I przez to w sercu takim ja nie rozkazuję/ Które od Kupidyna w hołd wziete znajduję. Izali ten jest wolnym którego czaruje LAIS
odchodząc nie wie iesli żywie. Ten Niewolstwo ponośi AE:nę nákárk kłádźie/ Zołć w nim pała/ nie da się zdrowey rządźić rádźie. Iestći w práwdźie gniew dobry/ ktory Achilowe Mężne serce zápalił do bitwy gotowe. Przećiw nieprzyiaćiom tám trzebá go stáwić/ W zgodę/ w Miłość/ y w Pokoy cną Oyczyznę wpráwić Táki gniew chwalny bywa przećiw Postronnemu Lecz go szkodá záżywáć ku brátu własnemu. A VENUS zła sáláchá/ czy nie kłádźie pętá Ná ludźie: do niewoli wierz mi wielka wnętá. Y przez to w sercu tákim ia nie roskázuię/ Ktore od Kupidyná w hołd wźiete znáyduię. Izali ten iest wolnym ktorego czáruie LAIS
Skrót tekstu: WitkWol
Strona: D
Tytuł:
Złota wolność koronna
Autor:
Stanisław Witkowski
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
mówić, przecz złe jest takie W. K. M. ożenienie. Języki nasze nie na to od Pana Boga są nam dane, iżbyśmy ich ku obelżeniu ludzkiemu używać mieli; a też do wiadomości naszej nic takiego nie przyszło, skądby podejźrzenie urość jakie miało; głośno tedy to mówimy, iż na tę cną panią nic nie wiemy, jedno to samo wiemy, to mówimy, iż jest nierówne małżeństwo to, iż jest bez rad koronnych tajemnie uczynione, iż jest z niesławą, iż jest ze złem, a daj Boże by nie z upadkiem Korony tej. Przeto W. K. M. za małżeństwo mieć go nie masz
mówić, przecz złe jest takie W. K. M. ożenienie. Języki nasze nie na to od Pana Boga są nam dane, iżbyśmy ich ku obelżeniu ludzkiemu używać mieli; a téż do wiadomości naszej nic takiego nie przyszło, skądby podejźrzenie urość jakie miało; głośno tedy to mówimy, iż na tę cną panią nic nie wiemy, jedno to samo wiemy, to mówimy, iż jest nierówne małżeństwo to, iż jest bez rad koronnych tajemnie uczynione, iż jest z niesławą, iż jest ze złem, a daj Boże by nie z upadkiem Korony tej. Przeto W. K. M. za małżeństwo mieć go nie masz
Skrót tekstu: GórnDzieje
Strona: 156
Tytuł:
Dzieje w Koronie Polskiej
Autor:
Łukasz Górnicki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1637
Data wydania (nie wcześniej niż):
1637
Data wydania (nie później niż):
1637
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła wszystkie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Piotr Chmielowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Salomon Lewental
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1886
wszytkie grają, śpiewają i tańczą, Ona z boginią łowów grała pomarańczą.
Sercu - rzecz miła, oczom – wejrzenie, Jedno iż z góry w dół idą cienie, Dianna ją odwozi matce wozem złotym, Za nią me oczy idą, poszło serce potym; Nie wiem kto, lecz po mowie znam i po ubierze Cną Sarmatkę, a we mnie ogień górę bierze.
O, można Cypry, jeśli posługi Me ważne były przez ten czas długi, Daj znać człeka miłego, imię i ród pomień.
We mnieś ogień wznieciła, wznieć także w niej płomień, Za co wonnych ziół ołtarz i gołębi parę, Piórem równych śniegowi dam
wszytkie grają, śpiewają i tańczą, Ona z boginią łowów grała pomarańczą.
Sercu - rzecz miła, oczom – wejrzenie, Jedno iż z góry w dół idą cienie, Dyjanna ją odwozi matce wozem złotym, Za nią me oczy idą, poszło serce potym; Nie wiem kto, lecz po mowie znam i po ubierze Cną Sarmatkę, a we mnie ogień górę bierze.
O, można Cypry, jeśli posługi Me ważne były przez ten czas długi, Daj znać człeka miłego, imię i ród pomień.
We mnieś ogień wznieciła, wznieć także w niej płomień, Za co wonnych ziół ołtarz i gołębi parę, Piórem równych śniegowi dam
Skrót tekstu: ZimSRoks
Strona: 65
Tytuł:
Roksolanki
Autor:
Szymon Zimorowic
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
sielanki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ludwika Ślękowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1983
niepochwali?
KONIEC. Na wielkie Płci Białogłowskiej tego wieku w Septemtrionie zaszczyty, Wiersz J. W. IMci X. JózefA ZAŁUSKIEGO REFERENDARZA Koron: OPATA Wąchockiego etc.
NIe tylko się Francja Sapfonami swemi Dacier, des Houlieres, Gomez, Lambertemi Szczyci: i w naszym Nordzie znajdziemy Pomorkę Którą wiek nasz uznaje za cną Oratorkę. Ta lubo w leciech młoda najstarszym się równa W krasomostwie, w językach sławna BALCEROWNASłynie i w Polskim wierszu zacna tego czasu DRUZBACKA Sarmackiego ozdoba Parnasu. Przechodzi niejednego w prózie Oratora, Zaszczyt Pomorskiej Ziemi BALCEROWA Cora. I co tam myrrhę BALCER Król w prezencie liczy, To Próża BALCEROWNY jest pełna słodyczy. Tulliuszem
niepochwáli?
KONIEC. Ná wielkie Płci Białogłowskiey tego wieku w Septemtrionie zászczyty, Wiersz J. W. JMći X. JOZEFA ZAŁUSKIEGO REFERENDARZA Koron: OPATA Wąchockiego etc.
NIe tylko się Francya Sapphonami swemi Dacier, des Houlieres, Gomez, Lambertemi Szczyći: y w nászym Nordzie znáydziemy Pomorkę Ktorą wiek nász uznaie zá cną Orátorkę. Ta lubo w leciech młoda náystarszym się rowna W krasomostwie, w językach sławna BALCEROWNASłynie y w Polskim wierszu zácna tego czasu DRUZBACKA Sarmackiego ozdoba Parnasu. Przechodzi nieiednego w prozie Oratora, Zászczyt Pomorskiey Ziemi BALCEROWA Cora. Y co tam myrrhę BALCER Krol w prezencie liczy, To Proza BALCEROWNY iest pełna słodyczy. Tulliuszem
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 342
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752
może wszytko co się stworzeniem nazwać może. Zgoła by była nawiętsza w Panu odmiana/ oka nie spuszczą z niego Aniołowie/ i im on różniejszej będzie od Boskiej i ludzkiej postaci/ tym mu się będą pilniej Duchowie przypatrować/ aby się dziwniej nauczyli tajemnice/ jako Bóg w postaci nie ozdobny wielce jest świetnym. Tak wiedz cną duszo żeś wnajpodlejszej postaci świetniejsza niebu; ic tak twej duszy nie ozdobi/ jako gdy one jak napodlejszą szmatą przykryjesz. Wzgarda samego siebie jak najgłębsza/ do wielkiej duszo/ wynosi chwały. XI. HEród nie trafi do zguby jedynego Mariej Syna/ zasłoni mu to Dziecię oczy rozumu/ że ani z Królmi puści się
może wszytko co się stworzeniem nazwáć może. Zgoła by byłá nawiętsza w Pánu odmiáná/ oká nie spuszczą z niego Anyołowie/ y im on rożnieyszey będźie od Boskiey y ludzkiey postáći/ tym mu się będą pilniey Duchowie przypátrowáć/ áby się dźiwniey náuczyli táiemnice/ iáko Bog w postáći nie ozdobny wielce iest świetnym. Ták wiedz cną duszo żeś wnaypodleyszey postáći świetnieysza niebu; ic ták twey duszy nie ozdobi/ iako gdy one iák napodleyszą szmátą przykryiesz. Wzgárda sámego siebie iák naygłębsza/ do wielkiey duszo/ wynośi chwały. XI. HErod nie trafi do zguby iedynego Máryey Syná/ zásłoni mu to Dźiećię oczy rozumu/ że áni z Krolmi puśći się
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 42
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
mającej matce porwana ubogiej. Mężna/ nędzna/ a panna nad białej płci miarę/ Idzie na grób/ i w srogą wstępuje ofiarę. Ta przy baczeniu wielkim/ gdy ją postawiono Przy ołtarzu/ i widząc co jej narządzono/ Neoptolema tamżę bacząc stojącego Z mieczem/ a po swej twarzy okiem toczącego/ Rzekła: krew cną lać maszli? lej gotową baczysz: Oto gardło/ oto pierś/ poczynaj co raczysz. Natychżemiast i szyje/ i piersi naddała. Służyćbym Poliksena nikomu nie chciała: Sprawą nie przenajdziecie tą żadnego Boga/ Byle nie wiedzieć o tym mać mogła nieboga. Widzi mać/ i śmierci mi radości ujmuje; Acz nie mej
máiącey mátce porwána vbogiey. Mężna/ nędzna/ á panná nad białey płći miárę/ Idźie ná grob/ y w srogą wstępuie ofiárę. Tá przy baczeniu wielkim/ gdy ią postáwiono Przy ołtarzu/ y widząc co iey narządzono/ Neoptolema támżę bacząc stoiącego Z mieczem/ á po swey twarzy okiem tocżącego/ Rzekłá: krew cną lać maszli? ley gotową baczysz: Oto gárdło/ oto pierś/ poczynay co raczysz. Nátychżemiast y szyie/ y pierśi náddáłá. Służyćbym Polixená nikomu nie chćiáłá: Spráwą nie przenaydźiecie tą żadnego Bogá/ Byle nie wiedźieć o tym máć mogłá niebogá. Widźi máć/ y śmierći mi radośći vymuie; Acz nie mey
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 330
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
/ że trzeba apelować od dostatków/ od Honorów/ od tytułów/ do truny/ od tanów światowych/ do których fortuna/ nadzieja/ bogactwa przygrawają/ do popiołu poskoczyć: toć też niepotrzebna na to narzekać: co jest pospolitego. Nastąpiła dość natarczywie wyskocznym zawodnikiem swoim ta śmierć z kompanią i gwardią swoją na tę cną i pobożną matronę Wielmożną Jej Mość Panią N. Toć zatym swą potęgą/ jaką się nasadziła/ tę cną matronę pokonała. Komu śmierć w oczach straszna/ jeżeli mu w oczy zazierać zaczyna/ przyzna że pokonała. Ale ta cna matrona/ która na śmierć jak na pewną goniła/ to dziś nam o sobie opowiada/
/ że trzeba apelowáć od dostatkow/ od Honorow/ od tytułow/ do truny/ od tánow świátowych/ do ktorych fortuna/ nádźieia/ bogáctwa przygrawáią/ do popiołu poskoczyć: toć też niepotrzebna ná to narzekáć: co iest pospolitego. Nástąpiłá dość natarczywie wyskocznym zawodnikiem swoim tá śmierć z kompanią y gwardyią swoią ná tę cną y pobożną matronę Wielmożną Iey Mość Panią N. Toć zátym swą potęgą/ iáką się násádźiłá/ tę cną matronę pokonałá. Komu śmierć w oczách strászna/ ieżeli mu w oczy zaźierać záczyna/ przyzna że pokonałá. Ale tá cna matroná/ ktora ná śmierć iák ná pewną goniłá/ to dźiś nam o sobie opowiáda/
Skrót tekstu: WojszOr
Strona: 350
Tytuł:
Oratora politycznego [...] część pierwsza pogrzebowa
Autor:
Kazimierz Wojsznarowicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
retoryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1644
Data wydania (nie wcześniej niż):
1644
Data wydania (nie później niż):
1644
do których fortuna/ nadzieja/ bogactwa przygrawają/ do popiołu poskoczyć: toć też niepotrzebna na to narzekać: co jest pospolitego. Nastąpiła dość natarczywie wyskocznym zawodnikiem swoim ta śmierć z kompanią i gwardią swoją na tę cną i pobożną matronę Wielmożną Jej Mość Panią N. Toć zatym swą potęgą/ jaką się nasadziła/ tę cną matronę pokonała. Komu śmierć w oczach straszna/ jeżeli mu w oczy zazierać zaczyna/ przyzna że pokonała. Ale ta cna matrona/ która na śmierć jak na pewną goniła/ to dziś nam o sobie opowiada/ że śmierć z nią samą w zapasy chodząc pokonaną stanęła. Wiedziała że mori necesse, ale extingui non necesse
do ktorych fortuna/ nádźieia/ bogáctwa przygrawáią/ do popiołu poskoczyć: toć też niepotrzebna ná to narzekáć: co iest pospolitego. Nástąpiłá dość natarczywie wyskocznym zawodnikiem swoim tá śmierć z kompanią y gwardyią swoią ná tę cną y pobożną matronę Wielmożną Iey Mość Panią N. Toć zátym swą potęgą/ iáką się násádźiłá/ tę cną matronę pokonałá. Komu śmierć w oczách strászna/ ieżeli mu w oczy zaźierać záczyna/ przyzna że pokonałá. Ale tá cna matroná/ ktora ná śmierć iák ná pewną goniłá/ to dźiś nam o sobie opowiáda/ że śmierć z nią sámą w zápasy chodząc pokonaną stánełá. Wiedźiáła że mori necesse, ále extingui non necesse
Skrót tekstu: WojszOr
Strona: 350
Tytuł:
Oratora politycznego [...] część pierwsza pogrzebowa
Autor:
Kazimierz Wojsznarowicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
retoryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1644
Data wydania (nie wcześniej niż):
1644
Data wydania (nie później niż):
1644
wznoszą ku gorze/ aż się po cne mury Opierały Smoleńskie ich głosy/ a chmury Samego prochu wszytek nasz obóz okryli/ Ze się zdało jakoby w obłokach już byli. Bojarze/ Czerncy/ także i inszy Moskiewscy Ludzie/ jako przedańcy/ i więźnie Smoleńscy. Otwarł potym swą łaskę i rękę Król hojną/ Gdy wszytkę cną drużynę/ szablą/ sercem zbrojną/ Od starszych ich począwszy aż i do jednego/ Z towarzyszów poprosić/ tam do Smoleńskiego Letniego pomieszkania dał/ gdzie Bankiet wielki/ A tak zacny im sprawił/ iż to widział wszelki/ W jakich dostatkach prawie tam obfitowali/ Iż się ludzie w liquorach dobrze nie nurzali. Euterpe także
wznoszą ku gorze/ áż się po cne mury Opieráły Smoleńskie ich głosy/ á chmury Sámego prochu wszytek nász oboz okryli/ Ze się zdáło iákoby w obłokách iuż byli. Boiárze/ Cżerncy/ tákże y inszy Moskiewscy Ludźie/ iáko przedańcy/ y więźnie Smoleńscy. Otwárł potym swą łáskę y rękę Krol hoyną/ Gdy wszytkę cną drużynę/ száblą/ sercem zbroyną/ Od stárszych ich pocżąwszy áż y do iednego/ S towárzyszow poprośić/ tám do Smoleńskiego Letniego pomieszkania dał/ gdźie Bankiet wielki/ A ták zacny im spráwił/ iż to widźiał wszelki/ W iákich dostátkach práwie tám obfitowáli/ Iż się ludźie w liquorách dobrze nie nurzáli. Euterpe tákże
Skrót tekstu: OzimSzturm
Strona: B3v
Tytuł:
Szturm pocieszny smoleński
Autor:
Baltazar Ozimiński
Drukarnia:
Jan Karcan
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1611
Data wydania (nie wcześniej niż):
1611
Data wydania (nie później niż):
1611