. A my ni wichrów z południa się bójmy, Ni się o Arkton północną frasujmy, Mylę się? czyli głos z powietrza czuję, Głos mi poważny nadzieję cukruje. A na znak, co się chmarą kęs zadęło, Zaraz i niebo pogodą błysnęło. TOŻ NA POLSKIE
Muzą ojczystą.
Przewoźne prawem znieście obyczaje Cni Tebanowie, przodków swych zwyczaje Podajcie dziatkom, które dał wiek stary Prawa i wiary. Kościoły, świątość, śprawiedliwość, grody, Prawda i pokój, i zgoda swobody Niech wasze zdobią, do miast ma niecnota Zawarte wrota. Każdy mur niski niecnocie, w też tropy Pomsta ją ściga, której ni okopy, Ni trój
. A my ni wichrów z południa się bójmy, Ni się o Arkton północną frasujmy, Mylę się? czyli głos z powietrza czuję, Głos mi poważny nadzieję cukruje. A na znak, co się chmarą kęs zadęło, Zaraz i niebo pogodą błysnęło. TOŻ NA POLSKIE
Muzą ojczystą.
Przewoźne prawem znieście obyczaje Cni Tebanowie, przodków swych zwyczaje Podajcie dziatkom, które dał wiek stary Prawa i wiary. Kościoły, świątość, śprawiedliwość, grody, Prawda i pokój, i zgoda swobody Niech wasze zdobią, do miast ma niecnota Zawarte wrota. Każdy mur niski niecnocie, w też tropy Pomsta ją ściga, której ni okopy, Ni trój
Skrót tekstu: TwarSRytTur
Strona: 155
Tytuł:
Zbiór różnych rytmów
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1631 a 1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1631
Data wydania (nie później niż):
1661
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Drukarnia "Czasu"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1861
a toć prezentuję. Lecz iż nikt winy tym nie zasługował, Że komu sprzyjał i kogo szanował, Dla tego śmiele tym cię gonię wierszem, Afektem dawnym a konceptem pierwszym, Winszując naprzod wojewodzie memu I z tobą wespół rycerstwu dzielnemu, Niech was Bóg stwierdza w tej tak świętej pracy, Coście ją wzięli przedsię, cni junacy. Niech wasze serca i wielkie nadzieje Duch święty swoim promieniem zagrzeje, I wszytkie razy, szwanki niebezpieczne, Ta, która słowo zrodziła przedwieczne, Która jest straszna, jako batalia Pogańskim ufom, niech od was odbija. Niech waszych oczu, żarliwych o bożą Krzywdę, nie zniosą, i niech się zatrwożą. Niech
a toć prezentuję. Lecz iż nikt winy tym nie zasługował, Że komu sprzyjał i kogo szanował, Dla tego śmiele tym cię gonię wierszem, Afektem dawnym a konceptem pierwszym, Winszując naprzod wojewodzie memu I z tobą wespoł rycerstwu dzielnemu, Niech was Bog stwierdza w tej tak świętej pracy, Coście ją wzięli przedsię, cni junacy. Niech wasze serca i wielkie nadzieje Duch święty swoim promieniem zagrzeje, I wszytkie razy, szwanki niebezpieczne, Ta, ktora słowo zrodziła przedwieczne, Ktora jest straszna, jako batalia Pogańskim ufom, niech od was odbija. Niech waszych oczu, żarliwych o bożą Krzywdę, nie zniosą, i niech się zatrwożą. Niech
Skrót tekstu: TrembWierszeWir_II
Strona: 280
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Jakub Teodor Trembecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1643 a 1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1643
Data wydania (nie później niż):
1719
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1911
, że już inszą miała Swoją powinność, że na straży stali, Niesłuszna, żeby na podjazd iść mieli, Tym barziej chciał uść od takiej przysługi. Ale kiedy go książę przez czas długi Do tego przywiódł: ,,I o mnie nic — rzecze — I z mego cięcia krew także pociecze. I was, cni bracia, obaczy zaiste Z wielką odwagą pole przeźroczyste. A znać, żebym się nie stał zimnym lodem, Pójdę z Bestkowskim za Boskim powodem I niech Fortuna, jak chce, plutę leje, Mnie ku Ojczyźnie także miłość grzeje Jako i drugich. Wszakże prawym synem Ujrzy mię Matka między krwawym czynem, Gdyż mi się
, że już inszą miała Swoją powinność, że na straży stali, Niesłuszna, żeby na podjazd iść mieli, Tym barziej chciał uść od takiej przysługi. Ale kiedy go książę przez czas długi Do tego przywiódł: ,,I o mnie nic — rzecze — I z mego cięcia krew także pociecze. I was, cni bracia, obaczy zaiste Z wielką odwagą pole przeźroczyste. A znać, żebym się nie stał zimnym lodem, Pójdę z Bestkowskim za Boskim powodem I niech Fortuna, jak chce, plutę leje, Mnie ku Ojczyźnie także miłość grzeje Jako i drugich. Wszakże prawym synem Ujrzy mię Matka między krwawym czynem, Gdyż mi się
Skrót tekstu: BorzNaw
Strona: 107
Tytuł:
Morska nawigacyja do Lubeka
Autor:
Marcin Borzymowski
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1662
Data wydania (nie wcześniej niż):
1662
Data wydania (nie później niż):
1662
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Morskie
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
ż w brew Ojcu, Bogu, W brew i Niebu żyć będę? ah! niechaj przepadnie Tak obrzydły dar życia. Broń tę przyjaciele, Do którejście się za mnie porwali tak śmiele, Albo zaraz przy nogach Ojca złożcie; albo Na harde nieprzyjaciół Filistyńskich karki Obróćcie. MEL: Oj - nieczyńcie tego, cni Rycerze. Póki uwolnionego nieodbiorę Brata, Niech ręka Kawalerska nie składa Bułata. Akt V. Scena VIII. SCENA VIII.
Ciż sami, i ACHIASZ.z Kapłanamy. ACH: STój Królu; stój Abnerze; cicho wszyscy: proszę. Jonacie dajcie pokój: niech żyje w koronie. SA: Cóż ja
ż w brew Oycu, Bogu, W brew i Niebu żyć będę? ah! niechay przepádnie Ták obrzydły dar życia. Broń tę przyiaciele, Do któreyście się zá mnie porwáli ták śmiele, Albo záraz przy nogách Oycá złożcie; álbo Ná hárde nieprzyiaciół Filistyńskich kárki Obróćcie. MEL: Oy - nieczyńcie tego, cni Rycerze. Póki uwolnionego nieodbiorę Brátá, Niech ręká Káwálerska nie składa Bułátá. Akt V. Scená VIII. SCENA VIII.
Ciż sámi, i ACHIASZ.z Kápłánámy. ACH: STóy Królu; stóy Abnerze; cicho wszyscy: proszę. Jonácie daycie pokóy: niech żyie w koronie. SA: Coż ia
Skrót tekstu: JawJon
Strona: 68
Tytuł:
Jonatas
Autor:
Stanisław Jaworski
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1746
Data wydania (nie wcześniej niż):
1746
Data wydania (nie później niż):
1746
na gniew cugle, na impet wędzidła: Miłość rządzi śmiałością; żal nie władnie sobą. Lecz Królu władniesz wszystkim; daruj wszystko wszystkim SA: Ah daruję, daruję, Kochani Synowie! Niech dziś miejsca niemają żal, gniew, Śmierci kara. W twojej dziś złości Melchi miłość uznawałem: Nie potępiam odwagi waszej Cni Synowie; Wniej zaiste, (niewątpię,) Boskie widzę dzieła. ACH: Na dziękczynienie Bogu przed święte ołtarze Zapraszam z sobą wszystkich; Królu bądź powodem. SA: Prowadź nas Achiaszu. a ty zaś Abnerze Każ otrąbić po całym Wojsku; że odbierze Nowe Laury niewinność, z walecznym Jonaty Zwycięstwem połączona.
ná gniew cugle, ná impet wędzidłá: Miłość rządzi śmiáłością; żal nie władnie sobą. Lécz Królu władniesz wszystkim; dáruy wszystko wszystkim SA: Ah dáruię, dáruię, Kocháni Synowie! Niech dziś mieyscá niemáią żal, gniew, Smierći kárá. W twoiey dziś złosci Melchi miłośc uznawałem: Nie potępiam odwagi wászey Cni Synowie; Wniey záiste, (niewątpię,) Boskie widzę dziełá. ACH: Ná dziękczynięnie Bogu przed swięte ołtarze Zápraszam z sobą wszystkich; Królu bądź powodem. SA: Prowadź nas Achiaszu. á ty záś Abnerze Każ otrąbić po cáłym Woysku; że odbierze Nowe Laury niewinność, z walécznym Jonáty Zwycięstwem połączona.
Skrót tekstu: JawJon
Strona: 74
Tytuł:
Jonatas
Autor:
Stanisław Jaworski
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1746
Data wydania (nie wcześniej niż):
1746
Data wydania (nie później niż):
1746
pierwu swaru. I na każde mu święta przychodzić kazali/ Tak właśnie/ jak mu starszy wprawie napisali. Pobrał Symon korzenie do odzienia swego/ Rad chudzina że dostał towaru takiego. Do tego mu z Chrześcijan cicho poradzili/ By mu za Kozub dali co wnim gęsi były. Wróci się do nich starzec mówiąc: cni Panowie Proszę dajcie tu miezsce mej potrzebnej mowie; A za kozub kto mi da co w nim gęsi były/ Wszak żeście mi to w prawie pismem wyrazili: Annasz suknie/ niechajci pospólstwa składają/ Którzy po wsiach po mieściech z towary biegają. Kaifasz cicho rzecze/ teraz mu dać trzeba/ Ze w dom
pierwu swáru. Y ná kázde mu świętá przychodźić kazáli/ Ták włáśnie/ iák mu stárszy wpráwie nápisáli. Pobrał Symon korzenie do odźienia swego/ Rad chudźiná że dostał towáru tákiego. Do tego mu z Chrześćian ćicho porádźili/ By mu zá Kozub dáli co wnim gęsi były. Wroći się do nich stárzec mowiąc: cni Pánowie Proszę dayćie tu miezsce mey potrzebney mowie; A zá kozub kto mi da co w nim gęśi były/ Wszák żeśćie mi to w práwie pismem wyrázili: Annasz suknie/ niechayći pospolstwá skłádáią/ Ktorzy po wśiách po mieśćiech z towáry biegáią. Káiphasz cicho rzecze/ teraz mu dáć trzebá/ Ze w dom
Skrót tekstu: Kozub
Strona: A3v
Tytuł:
Kozubales abo obrona wszystkich Żydów
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1626
Data wydania (nie wcześniej niż):
1626
Data wydania (nie później niż):
1626
Poznaniu heretycy przez rynek z procesją idąc wielkim głosem wrzeszczą/ kiedy na łysą górę trupa garbarza niosą? Cóż czynisz o Senacie Katolicki? o Duchowieństwo/ o wszyscy Katolicy/ którzyście to śliczne miasto osiedli po każdej ulicy/ patrzcie co czynią/ pod jednym Panem Katolikom heretycy/ przemożecie wy jeszcze więcej/ boście wy cni Polacy/ a heretycy Niemcy. A cóż to sprawiło? owo z heretyki z powinowacenie/ dadzą heretyczkę za Katolika/ Katoliczkę za heretyka/ więc też i Katolicy chodzą na pogrzeb z nimi na łysą górę. O Poznaniu się pielgrzym pyta W Poznaniu heretycy Gdańską wolność mają. Jonatas zmartwychwstał. Na Ministrach skora Lutrowa/ a
Poznániu heretycy przez rynek z procesyą idąc wielkim głosem wrzeszczą/ kiedy ná łysą gorę trupá garbárzá niosą? Coż czynisz o Senaćie Kátholicki? o Duchowieństwo/ o wszyscy Kátholicy/ ktorzyśćie to śliczne miásto ośiedli po káżdey vlicy/ pátrzćie co czynią/ pod iednym Pánem Kátholikom heretycy/ przemożećie wy iescze więcey/ bośćie wy cni Polacy/ á heretycy Niemcy. A cosz to spráwiło? owo z heretyki z powinowácenie/ dádzą heretyczkę zá Kátholiká/ Kátholiczkę zá heretyká/ więc też y Kátholicy chodzą ná pogrzeb z nimi ná łysą gorę. O Poznániu się pielgrzym pyta W Poznániu heretycy Gdańską wolność máią. Ionathás zmartwychwstał. Ná Ministrách skora Lutrowa/ a
Skrót tekstu: MirJon
Strona: 51
Tytuł:
Jonathas zmartwychwstał
Autor:
Florian Mirecki
Drukarnia:
wdowa Jakuba Sibeneychera
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
dialogi
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
sobie abo będę na praktyka wzywał Takiego, który by też Tabaku zażywał.
Wójt. I tegoć nie pozwalam, boście pewni oba, Jeśli Welens nie lada pewna mi osoba.
Tabak directe się sprawuje. Nu, ponieważ inaczej, widzę, być nie może, Tedy się tak sprawuję, choć nikt nie pomoże: Cni, łaskawi panowie, urzędzie przezacny, Widzę ja, że ten człowiek głupi i niebaczny. Bo, idąc per directum, tak się mu sprawuję I tak wielką niewinność swoję deklaruję: Jestem Tabak i pewnie nie dla chłopa tego Urodziłem się na świat, lecz kogoś lepszego. Nie odymęć ja zdrowia swą mocą nikomu,
sobie abo będę na praktyka wzywał Takiego, który by też Tabaku zażywał.
Wójt. I tegoć nie pozwalam, boście pewni oba, Jeśli Welens nie leda pewna mi osoba.
Tabak directe się sprawuje. Nu, ponieważ inaczej, widzę, być nie może, Tedy się tak sprawuję, choć nikt nie pomoże: Cni, łaskawi panowie, urzędzie przezacny, Widzę ja, że ten człowiek głupi i niebaczny. Bo, idąc per directum, tak się mu sprawuję I tak wielką niewinność swoję deklaruję: Jestem Tabak i pewnie nie dla chłopa tego Urodziłem się na świat, lecz kogoś lepszego. Nie odymęć ja zdrowia swą mocą nikomu,
Skrót tekstu: MocProcBad
Strona: 49
Tytuł:
Proces między Włóczęgą Actorem a Tabakiem Pozwanym
Autor:
Tymoteusz Moczygębski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
dostatkach prawie tam obfitowali/ Iż się ludzie w liquorach dobrze nie nurzali. Euterpe także Kruto Muzy im śpiewały/ Na Serbach im cygańskie dzieci pomagały. Sam Król zacny pod świetnym tam siedział namiotem/ Toż zaś Senatorowie za zielonym płotem W prawym boku siedzieli/ a po nich żołnierze/ Aż do samego końca/ mężni cni Rycerze. Odprawiwszy już obiad wety im rozkoszne Dano/ a przy nich wina napoje ucieszne. Bracławskie Województwo zaś Kamienieckiemu Oddawał zacny Kryski na pułmiskach jemu: Gdzie tamże i Starostwo Kamienieckie zaraz/ A to za wety przydał/ za co dziękował wraz. Odprawiwszy już wety/ zacny Senat wstawszy/ I przed Panem tam zaraz nisko
dostátkach práwie tám obfitowáli/ Iż się ludźie w liquorách dobrze nie nurzáli. Euterpe tákże Kruto Muzy im śpiewáły/ Ná Serbach im cygáńskie dżieći pomagáły. Sam Krol zacny pod świetnym tám śiedźiał namiotem/ Toż záś Senatorowie zá źielonym płotem W práwym boku śiedźieli/ á po nich żołnierze/ Aż do sámego końcá/ mężni cni Rycerze. Odpráwiwszy iuż obiad wety im roskoszne Dano/ á przy nich winá napoie vćieszne. Bracłáwskie Woiewodztwo záś Kámienieckiemu Oddawał zacny Kryski ná pułmiskách iemu: Gdźie támże y Stárostwo Kámienieckie zaraz/ A to zá wety przydał/ zá co dźiękował wraz. Odpráwiwszy iuż wety/ zacny Senat wstawszy/ Y przed Pánem tám záraz nisko
Skrót tekstu: OzimSzturm
Strona: B3v
Tytuł:
Szturm pocieszny smoleński
Autor:
Baltazar Ozimiński
Drukarnia:
Jan Karcan
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1611
Data wydania (nie wcześniej niż):
1611
Data wydania (nie później niż):
1611