by moje Oczy były/ lejąc łez nieprzestanne zdroje. Jako gęstymi/ zgóry spuszczony/ kroplami/ Sprawuje deszcz/ że pola płyną potokami; Tak ja sobie dziś/ szczęścia podobnego życzę; Niech tysiąc/ ze dwu zrzenic mych/ potoków liczę: Któreby nowe w Polsce morze/ fundowały; Żeby się wnim Cne Polskie Mżerony przejrzały! Niechby się kiedykolwiek same obaczyły/ Ze wiele wnich/ przyczyną/ tych łzawych wód były: Kto pamięcią nie sięga czasów/ wierzże wieści/ Ze już temu/ przeszło lat/ więcej niż trzyszjeści: Jako Boska po pladze/ plaga następuje/ Jeszcze jednej nie koniec/ druga się gotuje
by moie Oczy były/ leiąc łez nieprzestánne zdroie. Iáko gęstymi/ zgory spuszczony/ kroplámi/ Spráwuie deszcz/ że polá płyną potokámi; Ták ia sobie dźiś/ szczęśćia podobnego życzę; Niech tyśiąc/ ze dwu zrzenic mych/ potokow liczę: Ktoreby nowe w Polszcze morze/ fundowáły; Zeby się wnim Cne Polskie Mżerony przeyrzáły! Niechby się kiedykolwiek sáme obaczyły/ Ze wiele wnich/ przyczyną/ tych łzáwych wod były: Kto pámięćią nie sięga czásow/ wierzże wieśći/ Ze iuż temu/ przeszło lat/ więcey niz trzysźieśći: Iáko Boska po pladze/ plagá następuie/ Ieszcze iedney nie koniec/ druga się gotuie
Skrót tekstu: ŁączZwier
Strona: A2v
Tytuł:
Nowe zwierciadło
Autor:
Jakub Łącznowolski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1678
Data wydania (nie później niż):
1678
przewiedział nauki, I smak u ciebie do pola zawzięty Wywrze i między górnymi zwierzęty. A ty tej, którą niesie pies kudłaty, Zażyj i zimie ciepłej Małgorzaty, I postąp sobie z nią podług twej woli; Wszak już raz była u ciebie na Woli. AD MUSAS
Panny, od których powód ma wiersz wszelki, Cne helikońskich gór obywatelki, Co po parnaskich dąbrowach chodzicie I kastalijskim zdrojem się chłodzicie, Których ani pies gwiazdą swą użega, Ani ojcowski płomień nie dolega, Których i czystość moc tym ogniom bierze, Dla których cały świat poddan Wenerze, Szczęśliwsze nad nas, których wszytko troje Wojuje: miłość, słońce i psie znoje — Pojrzyjcie
przewiedział nauki, I smak u ciebie do pola zawzięty Wywrze i między górnymi zwierzęty. A ty tej, którą niesie pies kudłaty, Zażyj i zimie ciepłej Małgorzaty, I postąp sobie z nią podług twej woli; Wszak już raz była u ciebie na Woli. AD MUSAS
Panny, od których powód ma wiersz wszelki, Cne helikońskich gór obywatelki, Co po parnaskich dąbrowach chodzicie I kastalijskim zdrojem się chłodzicie, Których ani pies gwiazdą swą użega, Ani ojcowski płomień nie dolega, Których i czystość moc tym ogniom bierze, Dla których cały świat poddan Wenerze, Szczęśliwsze nad nas, których wszytko troje Wojuje: miłość, słońce i psie znoje — Pojrzyjcie
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 152
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
Perły kopa/ Szpalery wymyślnie szychuje/ Pytaj go czy w niewoli ten mu zbior smakuje? By namniej: dar nad dary jest od Boga dany. Gdy w swobodzie myśl żyje Wolność nie zna rany. Ja Wolność jestem płącą doczesnej roboty. Bezemnie skarby giną/ także też i cnoty. Gdzie mnie nie maż cne Helmy/ ginąFamilie/ Cnota gaśnie pojmana: gdy w niewoli żyje. Abowiem kiedy kogo nieprzyjaciel srogi Pojma/ temu wiadome chociaż były drogi Do spraw dzielnych bojowych/ i do świetnej cnoty Zawarte przez Niewoą: już jego roboty. Nie płatne: myśl spaniała bujność utraciła/ Bezemnie też Fortuna ludziom nie służyła. Szczęście bowiem
Perły kopa/ Szpálery wymyślnie szychuie/ Pytay go czy w niewoli ten mu zbior smákuie? By namniey: dar nád dáry iest od Bogá dány. Gdy w swobodźie myśl żyie Wolność nie zna rány. Ia WOLNOSC iestem płącą doczesney roboty. Bezemnie skárby giną/ tákże też y cnoty. Gdźie mnie nie maż cne Helmy/ ginąFámilie/ Cnotá gáśnie poimána: gdy w niewoli żyie. Abowiem kiedy kogo nieprzyiaćiel srogi Poima/ temu wiádome choćiasz były drogi Do spraw dzielnych boiowych/ y do świetney cnoty Záwárte przez Niewoą: iuż jego roboty. Nie płatne: myśl spániáła buyność vtráćiłá/ Bezemnie też Fortuná ludźiom nie służyłá. Sczęśćie bowiem
Skrót tekstu: WitkWol
Strona: A4
Tytuł:
Złota wolność koronna
Autor:
Stanisław Witkowski
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
, Niechaj trwają w pamięci i wasze przygody. Może być, że kto korzyść weźmie z waszej szkody, Jako ja teraz biorę i karzę się wami, I wolę nad pustymi schadzać tu brzegami, Niźli się popisować u gminu podłego. Z jakim kto żył, zawsze był miewan za takiego. SIELANKA JEDENASTA ŚLUB
Pięknego Sieniawskiego cne Muzy chowały I słodkich zdrojów swoich darem napawały, Każda z osobna drogich przysmaków rozlicznych Nie leniąc się przynosić do jego ust ślicznych. Takie więc w wonnych łąkach pczoły pracowite, Gdy ich robotom przyszły chwile przyzwoite, Z rozlicznych kwiecia smaki co lepsze zbierają I piękny plastr słodkiego miodu napełniają. Każda w myślach swych wielkie nadzieje gotuje
, Niechaj trwają w pamięci i wasze przygody. Może być, że kto korzyść weźmie z waszej szkody, Jako ja teraz biorę i karzę się wami, I wolę nad pustymi schadzać tu brzegami, Niźli się popisować u gminu podłego. Z jakim kto żył, zawsze był miewan za takiego. SIELANKA JEDENASTA ŚLUB
Pięknego Sieniawskiego cne Muzy chowały I słodkich zdrojów swoich darem napawały, Każda z osobna drogich przysmaków rozlicznych Nie leniąc się przynosić do jego ust ślicznych. Takie więc w wonnych łąkach pczoły pracowite, Gdy ich robotom przyszły chwile przyzwoite, Z rozlicznych kwiecia smaki co lepsze zbierają I piękny plastr słodkiego miodu napełniają. Każda w myślach swych wielkie nadzieje gotuje
Skrót tekstu: SzymSiel
Strona: 86
Tytuł:
Sielanki
Autor:
Szymon Szymonowic
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Sielanki i pozostałe wiersze polskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1964
szatę/ zwykł więc mawiać sam do siebie te słowa: Pamiętaj Perykle/ iż nad wolnym narodem panujesz.
Tenże już się mając pożegnać z tym światem/ tak rzekł: Nie pomału się z tego cieszę/ iż żaden z Ateńczyków z mej przyczyny w żałobie nie chodził. Dając znać/ iż nie był Tyranem. Cne bowiem serca z wielą to trudnością na sobie przewieść mogą/ aby kogo skazać mieli na śmierć. A drudzy tak są miałkiego rozsądku/ że dla lada przyczyny nie tylko podgolić: ale i spalić żywo człowieka/ prawem nie przekonanego/ barzo radzi dadzą: kiedy gdzie urzędziec mają. Nie pomnią na to co nadobnie jeden uczony
szátę/ zwykł więc mawiáć sam do śiebie te słowá: Pámiętay Perykle/ iż nád wolnym narodem pánuiesz.
Tenże iuż się máiąc pożegnáć z tym świátem/ ták rzekł: Nie pomáłu się z tego ćieszę/ iż żaden z Atheńcżykow z mey przycżyny w żáłobie nie chodźił. Dáiąc znáć/ iż nie był Tyránnem. Cne bowiem sercá z wielą to trudnośćią ná sobie przewieść mogą/ áby kogo skázáć mieli ná śmierć. A drudzy ták są miáłkiego rozsądku/ że dla ládá przycżyny nie tylko podgolić: ále y spalić żywo cżłowieká/ práwem nie przekonánego/ bárzo rádźi dádzą: kiedy gdźie vrzędźiec máią. Nie pomnią ná to co nadobnie ieden vcżony
Skrót tekstu: BudnyBPow
Strona: 114
Tytuł:
Krotkich a wezłowatych powieści [...] księgi IIII
Autor:
Bieniasz Budny
Drukarnia:
Piotr Blastus Kmita
Miejsce wydania:
Lubcz
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
filozofia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
że Cię Mała ma ujmie. Wszak niemylnie tuszę Dar mały wielkie błaga animusze. PSZCZOŁY AD APES BARBERISTAS
Cives Hymetti, gratus Atice lepos... (Lib. III, 15)
Drobne ptaszęta, wy w pułku ruchawym Mądre w rzemiośle twórczynie słodkawym. Kmiotki Hymetu, niewinne dziewice, Pieścidła Dianny, Niezganione panny!
Cne kawalerki, ćwiczone spisniczki, Złotego pułku chyże bojowniczki: O, niepojęte w swej sztuce mistrzynie, Pracowicielki, zacne gospodynie! Skowronkowej pory Wdzięczne wiosny cory!
Wy, kiedy burzyć na zielone włości Z swych wylatacie zbrojna majętności, Stamtąd dobyte kanarowe plony W swój przynosicie zamek usklepiony, W robocie obfitej, W zbroi złotolitej,
że Cię Mała ma ujmie. Wszak niemylnie tuszę Dar mały wielkie błaga animusze. PSZCZOŁY AD APES BARBERISTAS
Cives Hymetti, gratus Atticae lepos... (Lib. III, 15)
Drobne ptaszęta, wy w pułku ruchawym Mądre w rzemiośle twórczynie słodkawym. Kmiotki Hymetu, niewinne dziewice, Pieścidła Dyjanny, Niezganione panny!
Cne kawalerki, ćwiczone spisniczki, Złotego pułku chyże bojowniczki: O, niepojęte w swej sztuce mistrzynie, Pracowicielki, zacne gospodynie! Skowronkowej pory Wdzięczne wiosny cory!
Wy, kiedy burzyć na zielone włości Z swych wylatacie zbrojna majętności, Stamtąd dobyte kanarowe plony W swój przynosicie zamek usklepiony, W robocie obfitej, W zbroi złotolitej,
Skrót tekstu: SarbGawWierBar_I
Strona: 459
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Maciej Kazimierz Sarbiewski
Tłumacz:
Jan Gawiński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1640
Data wydania (nie wcześniej niż):
1640
Data wydania (nie później niż):
1640
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
inszym krajom wsławił. Nazajutrz rano, gdy już niebo swoje Złotopromienne rozwiło zawoje, Kiedy już Sędzia w niebie swe wyroki Ferował patrząc na ten świat szeroki, Kto miał otrzymać plac bitwy wygranej Albo kto miał być precz z pola zegnany — Wtenczas Kazimierz król się popisuje I w oczach Boskich wojsko swe monstruje. Naprzód koronnych synów cne powiaty, Wspaniałe wojsko godnością i laty, Członki postawił swej królewskiej głowy Winszując szczęścia ojczystymi słowy, Aby dla Polski, swojej własnej Matki, Teraz czynili kochające dziatki Jako Jej ciało i prawdziwe plemię, By Matce upaść nie dali o ziemię. Więc jeszcze włoży serce do takiego Całej Korony ciała wspaniałego: Jeremijasza książę Wiśniowieckie —
inszym krajom wsławił. Nazajutrz rano, gdy już niebo swoje Złotopromienne rozwiło zawoje, Kiedy już Sędzia w niebie swe wyroki Ferował patrząc na ten świat szeroki, Kto miał otrzymać plac bitwy wygranej Albo kto miał być precz z pola zegnany — Wtenczas Kazimierz król się popisuje I w oczach Boskich wojsko swe monstruje. Naprzód koronnych synów cne powiaty, Wspaniałe wojsko godnością i laty, Członki postawił swej królewskiej głowy Winszując szczęścia ojczystymi słowy, Aby dla Polski, swojej własnej Matki, Teraz czynili kochające dziatki Jako Jej ciało i prawdziwe plemię, By Matce upaść nie dali o ziemię. Więc jeszcze włoży serce do takiego Całej Korony ciała wspaniałego: Jeremijasza książę Wiśniowieckie —
Skrót tekstu: BorzNaw
Strona: 110
Tytuł:
Morska nawigacyja do Lubeka
Autor:
Marcin Borzymowski
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1662
Data wydania (nie wcześniej niż):
1662
Data wydania (nie później niż):
1662
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Morskie
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
, że go na Królestwo Polskie znaczni z Korony używają, a obiecując za to dorocznego z tych państw trybutu po dwakroć sto tysięcy czerwonych zł. Jakoż tu już w tak bliskiego i złośliwego sąsiada przyjaźni nadzieję mieć jaką? Jako nie myślić i czynić, aby on pierwy, w targu i obietnicach swych ustał, niżby cne narody państw tych pogaństwu trybuta sypać miały? Groby same, może się rzec, zacnych onych przodków (jeśli byśmy my opuścić ręce chcieli) puściłyby na ten raz potężnych i gorących dla ubogiej R. P. i obrony jej miłośników. Tymże okiem i ratunkiem poglądać przyjdzie na przyjaźń turecką; z tej samy
, że go na Królestwo Polskie znaczni z Korony używają, a obiecując za to dorocznego z tych państw trybutu po dwakroć sto tysięcy czerwonych zł. Jakoż tu już w tak bliskiego i złośliwego sąsiada przyjaźni nadzieję mieć jaką? Jako nie myślić i czynić, aby on pierwy, w targu i obietnicach swych ustał, niżby cne narody państw tych pogaństwu trybuta sypać miały? Groby same, może się rzec, zacnych onych przodków (jeśli byśmy my opuścić ręce chcieli) puściłyby na ten raz potężnych i gorących dla ubogiej R. P. i obrony jej miłośników. Tymże okiem i ratunkiem poglądać przyjdzie na przyjaźń turecką; z tej samy
Skrót tekstu: AktaPozn_I_1
Strona: 402
Tytuł:
Akta sejmikowe województw poznańskiego i kaliskiego tom I
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
akta sejmikowe
Tematyka:
polityka, prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1601 a 1616
Data wydania (nie wcześniej niż):
1601
Data wydania (nie później niż):
1616
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Włodzimierz Dworzaczek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Poznań
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowe Wydawnictwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1957
nieprawości myśmy na się wzięli, Słudzy nad nami panną przez dzięki, A nie masz, ktoby wyrwał nas z ich ręki. Dorabiamy się własną duszą strawy, A przecię się miecz sroży na nas krwawy. Już na mas z głodu tak się spiekły skory, Jako piec na chleb upalony który. Syonu niegdy cne Obywatelki Są poniżone do usługi wszelki, A Izraelskie Panny i dziewice stały się jako branki, Niewolnice. Na szubienicach zawiśły Książęta, Twarz Starców niegdy wstydliwa i Święta, Żadnej u dzikich nie miała profosów, Wagi, litości, z swoich siwych włosów. Młodź obracają na swoje niewstydy, Toż wykonawszy zbrodnie i ohydy, Jakoby
niepráwośći myśmy ná się wzięli, Słudzy nád námi pánną przez dźięki, A nie masz, ktoby wyrwał nas z ich ręki. Dorabiamy się własną duszą stráwy, A przećię się miecz sroży ná nas krwáwy. Iuż ná mas z głodu tak się spiekły skory, Iáko piec ná chleb upalony ktory. Syonu niegdy cne Obywatelki Są poniżone do usługi wszelki, A Izràélskie Pánny i dźiewice stały sie iáko branki, Niewolnice. Ná szubienicách zawiśły Xiążętá, Twarż Stárcow niegdy wstydliwa i Swiętá, Zadney u dźikich nie miáła profosow, Wagi, litośći, z swoich śiwych włosow. Młodź obracaią ná swoie niewstydy, Toż wykonawszy zbrodnie i ohydy, Iákoby
Skrót tekstu: ChrośJob
Strona: 202
Tytuł:
Job cierpiący
Autor:
Wojciech Stanisław Chrościński
Drukarnia:
Drukarnia Ojców Scholarum Piarum
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1705
Data wydania (nie wcześniej niż):
1705
Data wydania (nie później niż):
1705
tej, co za mąż idzie, Bo sobie wolną panią z mężem siędzie. Nie może jej nikt więcej rozkazować, Krom męża, przetoż trudno ukazować. Aby małżeństwo niewolą być miało, Jako się to tej miłej pannie zdało. Wiem, ze też nie masz takowych przykrości, Lecz raczej więcej rozlicznych radości, Gdy cne pociechy przynosi potomstwo, Czego nie może mięć nigdy panieństwo. Która aczkolwiek różej przyrównała I poniekąd w tym prawdę powiedziała, Ale jej pytam, co o różej rzecze, Jaka piękniejsza, czyli ta co w ręce Jest u człowieka i bywa wąchana, Czy owa, która bywa zaniechana Na swej gałązce i tak się starzeje,
tej, co za mąż idzie, Bo sobie wolną panią z mężem siędzie. Nie może jej nikt więcej rozkazować, Krom męża, przetoż trudno ukazować. Aby małżeństwo niewolą być miało, Jako się to tej miłej pannie zdało. Wiem, ze też nie masz takowych przykrości, Lecz raczej więcej rozlicznych radości, Gdy cne pociechy przynosi potomstwo, Czego nie może mięć nigdy panieństwo. Która aczkolwiek różej przyrównała I poniekąd w tym prawdę powiedziała, Ale jej pytam, co o różej rzecze, Jaka piękniejsza, czyli ta co w ręce Jest u człowieka i bywa wąchana, Czy owa, która bywa zaniechana Na swej gałązce i tak się starzeje,
Skrót tekstu: SejmPanBad
Strona: 92
Tytuł:
Sejm panieński
Autor:
Jan Oleski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1684
Data wydania (nie wcześniej niż):
1684
Data wydania (nie później niż):
1684
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950