położyć in ara libertatis i w otwartym polu głowę swoję pro conservatione wiary świętej stawając przy starożytnych prawach i wolności, przy chwale i imieniu boskim, aniżeli tak nikczemnie pozwalać się iugulari Niemcom w domu. Podobniejsze jest w gwałcie na gwałt zawołać na stany koronne, że kto szlachcicem się rodził, aby przy ojczyźnie stanął, i cne rycerstwo, które teraz przez zastępione sobie od Niemców konsystencyje i wybrane z królewskich i duchownych dóbr pieniądze tułać się muszą, aby w takowym razie asystowali Rzpltej. Wżdyć to są ossa ex ossibus vestris et sanguis sanguinefratrum. Za co się tak ślepym posłuszeństwem Niemcom mają dać i jak za łeb się dać powodować i wodzić
położyć in ara libertatis i w otwartym polu głowę swoję pro conservatione wiary świętej stawając przy starożytnych prawach i wolności, przy chwale i imieniu boskim, aniżeli tak nikczemnie pozwalać się iugulari Niemcom w domu. Podobniejsze jest w gwałcie na gwałt zawołać na stany koronne, że kto szlachcicem się rodził, aby przy ojczyźnie stanął, i cne rycerstwo, które teraz przez zastępione sobie od Niemców konsystencyje i wybrane z królewskich i duchownych dóbr pieniądze tułać się muszą, aby w takowym razie asystowali Rzpltej. Wżdyć to są ossa ex ossibus vestris et sanguis sanguinefratrum. Za co się tak ślepym posłuszeństwem Niemcom mają dać i jak za łeb się dać powodować i wodzić
Skrót tekstu: ZgubWolRzecz
Strona: 200
Tytuł:
Przestroga generalna stanów Rzpltej…
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1713 a 1714
Data wydania (nie wcześniej niż):
1713
Data wydania (nie później niż):
1714
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Rzeczpospolita w dobie upadku 1700-1740. Wybór źródeł
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Józef Gierowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1955
miecze ich cnocie, Kto się nawinie, gromią, sieką, biją,
Że los puściwszy wiecznej swej sromocie Zegnana Moskwa w ostrogi się kryją, Gdzie z pod okopów zasadzki zdradliwe I z dział ogromnych ognie pełgną żywe. IV.
Już tu, już razy ślepe, nieodbite, Które tak blisko zrażą i lud zbrojny, Cne towarzystwo płacze was pobite, Smoleńskiej roty i mężnego Wojny; Jeżliż wam jeśli siostry nieużyte, Życzyły z serca śmierci tak przystojnej, Miejcie, cokolwiek Muze mogą moje, Korony za to i nagrody swoje. V.
To gdy się krwawe igrzysko tu toczy, I pan ze swymi dawno nie próżnuje, Stanąwszy prawie Smoleńskowi w
miecze ich cnocie, Kto się nawinie, gromią, sieką, biją,
Że los puściwszy wiecznej swej sromocie Zegnana Moskwa w ostrogi się kryją, Gdzie z pod okopów zasadzki zdradliwe I z dział ogromnych ognie pełgną żywe. IV.
Już tu, już razy ślepe, nieodbite, Które tak blisko zrażą i lud zbrojny, Cne towarzystwo płacze was pobite, Smoleńskiej roty i mężnego Wojny; Jeżliż wam jeżli siostry nieużyte, Życzyły z serca śmierci tak przystojnej, Miejcie, cokolwiek Muze mogą moje, Korony za to i nagrody swoje. V.
To gdy się krwawe igrzysko tu toczy, I pan ze swymi dawno nie próżnuje, Stanąwszy prawie Smoleńskowi w
Skrót tekstu: TwarSRytTur
Strona: 11
Tytuł:
Zbiór różnych rytmów
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1631 a 1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1631
Data wydania (nie później niż):
1661
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Drukarnia "Czasu"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1861
, Co pod sprawą książęcia z Linkastru zostały. Te na hufce hiszpańskie mężnie uderzyły I chwilę równe sobie obie stronie były, Bo i jeźni i pieszy i sami wodzowie Z obu stron dali sobie jednako po głowie.
LXVII.
Oldrat, książę z Glocestry, naprzód poszedł śmiały I książę z Eboraku, Fieramunt wspaniały, Więc cne książę z Klarence, Henryk zawołany, Więc grabia z Warwecjej, Rykardus nazwany, Na czoło Mataliście i Follikonowi Z ich pułkami wielkiemi i Barykundowi; Pierwszy miał Almerią, a drugi sprawował Granatę, w Majoryce Barykund panował.
LXVIII.
Wielką chwilę straszliwa bitwa w równi trwała I jedna strona więcej nad drugą nie miała.
, Co pod sprawą książęcia z Linkastru zostały. Te na hufce hiszpańskie mężnie uderzyły I chwilę równe sobie obie stronie były, Bo i jeźni i pieszy i sami wodzowie Z obu stron dali sobie jednako po głowie.
LXVII.
Oldrat, książę z Glocestry, naprzód poszedł śmiały I książę z Eboraku, Fieramunt wspaniały, Więc cne książe z Klarence, Henryk zawołany, Więc grabia z Warwecyej, Rykardus nazwany, Na czoło Mataliście i Follikonowi Z ich pułkami wielkiemi i Barykundowi; Pierwszy miał Almeryą, a drugi sprawował Granatę, w Majoryce Barykund panował.
LXVIII.
Wielką chwilę straszliwa bitwa w równi trwała I jedna strona więcej nad drugą nie miała.
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 374
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
Bo co żywo w Pokoju onych czasów żyło. V nich szczerość serdeczna z wielką uprzejmością Mieszkały: i zyczliwość z braterską miłością/ Ale dziśach niestytysz wy ich Potomkowie/ Jesteście od Przodków swych własni odrodkowie. Nie własnej matkiście się piersiami karmili/ Obcycheście się mamek mlekiem opoili. Francuski was Węgierki/ Włoszki wychowały/ Cne Polskie przyrodzenie tak was popsowały: A przecie Polakami nazwani być chcecie/ Choć włoskimi fortelmi nienawiść siejecie/ I mną wdzięczną WOLNOŚCIą jednak się chłubicie/ Lecz na co się zaniosło tego nie widzicie Przez te rozruchy wasze i wymyślne głowy/ Ze kiedy się rozrywa cny Pokoj domowy: W ten czas Smok on trojgęby paszczękę rozwiera
Bo co żywo w Pokoiu onych czásow żyło. V nich sczerość serdeczna z wielką vprzeymośćią Mieszkáły: y zyczliwość z bráterską miłośćią/ Ale dźiśách niestytysz wy ich Potomkowie/ Iesteśćie od Przodkow swych własni odrodkowie. Nie własney mátkiśćie się pierśiámi karmili/ Obcycheśćie się mámek mlekiem opoili. Fráncuski was Węgierki/ Włoszki wychowáły/ Cne Polskie przyrodzenie ták was popsowáły: A przećie Polákámi názwáni bydź chcećie/ Choć włoskimi fortelmi nienawiść śieiećie/ Y mną wdźięczną WOLNOSCIą iednák się chłubićie/ Lecz ná co się zániosło tego nie widźićie Przez te rozruchy wásze y wymyślne głowy/ Ze kiedy się rozrywa cny Pokoy domowy: W ten czás Smok on troygęby pásczękę rozwiera
Skrót tekstu: WitkWol
Strona: Gv
Tytuł:
Złota wolność koronna
Autor:
Stanisław Witkowski
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
zwojowane?
Nie długo jednak w tym leżeć rosole Mars im dopuścił, i w tej trwać sromocie, Ale ich prędko potem znowu w pole, Gdzie plac przestronny był otwarty cnocie, Wywiódł pod Zbaraż, sławę nad Paktole I Hermy złote kładąc ich ochocie, Którąby hańbę na się zaciągnioną Znieśli dzielnością swoją przyrodzoną.
Tam cne sarmackie rycerstwo skupione, Przy mężnych wodzach lubo w poczcie małym Tysiąc dwunastu, kupy niezliczone Mężnie znosiło animuszem stałym Zdradzieckich pułków, które spół złączone Z hordą tatarską i chłopstwem zuchwałem, Pułmiliona liczby przewyższało; Jednak stateczny odpór im dawało
Szlachetne plemie: lubo codzień prawie Nieprzyjacielską zgrają otoczeni, Trwając na srogiej Bellony zabawie, I
zwojowane?
Nie długo jednak w tym leżeć rosole Mars im dopuścił, i w tej trwać sromocie, Ale ich prędko potem znowu w pole, Gdzie plac przestronny był otwarty cnocie, Wywiódł pod Zbaraż, sławę nad Paktole I Hermy złote kładąc ich ochocie, Którąby hańbę na się zaciągnioną Znieśli dzielnością swoją przyrodzoną.
Tam cne sarmackie rycerstwo skupione, Przy mężnych wodzach lubo w poczcie małym Tysiąc dwunastu, kupy niezliczone Mężnie znosiło animuszem stałym Zdradzieckich pułków, które spół złączone Z hordą tatarską i chłopstwem zuchwałém, Pułmiliona liczby przewyższało; Jednak stateczny odpór im dawało
Szlachetne plemie: lubo codzień prawie Nieprzyjacielską zgrają otoczeni, Trwając na srogiej Bellony zabawie, I
Skrót tekstu: OdymWŻałKoniec
Strona: 321
Tytuł:
Żałośna postać Korony Polskiej
Autor:
Walenty Odymalski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1659
Data wydania (nie wcześniej niż):
1659
Data wydania (nie później niż):
1659
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pamiętniki o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Stanisław Przyłęcki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Leon Rzewuski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1842
to jest Helenine”. Bóg was żegnaj, cne stadło, niech nad wami boży Opiek będzie, niechaj was sam Pan Bóg pomnoży! Niech wam da dolą dobrą i ludzkość przyjemną, Niech wam da zgodę świętą i miłość wzajemną, Abyście sławy przodków waszych poprawili I potomstwu miłemu więtszą zostawili! Już dobra noc, cne stadło, darów snu wdzięcznego Zażywajcie spokojnie aż do dnia białego. Potym się ocucicie, a skoro ockniecie, O biesiedzie i o nas pamiętać będziecie, Bo i my się tu do was jutro poraniemy, Skoro śpiewaka z długą szyją usłyszemy. Kleszczmy rękoma, kleszczmy! Dziś wesołe gody Tobie, nadobna panno - tobie,
to jest Helenine”. Bóg was żegnaj, cne stadło, niech nad wami boży Opiek będzie, niechaj was sam Pan Bóg pomnoży! Niech wam da dolą dobrą i ludzkość przyjemną, Niech wam da zgodę świętą i miłość wzajemną, Abyście sławy przodków waszych poprawili I potomstwu miłemu więtszą zostawili! Już dobra noc, cne stadło, darów snu wdzięcznego Zażywajcie spokojnie aż do dnia białego. Potym się ocucicie, a skoro ockniecie, O biesiedzie i o nas pamiętać będziecie, Bo i my się tu do was jutro poraniemy, Skoro śpiewaka z długą szyją usłyszemy. Kleszczmy rękoma, kleszczmy! Dziś wesołe gody Tobie, nadobna panno - tobie,
Skrót tekstu: SzymSiel
Strona: 173
Tytuł:
Sielanki
Autor:
Szymon Szymonowic
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Sielanki i pozostałe wiersze polskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1964
: Jednak przedtym kiedy ma nastać nie pogoda/ Tedy spisznym lataniem swym ją opowiada. A jeśli się też zlekka górą przelatuje/ Tym wesołą pogodę nastać obwieszczuje. W pięknym barzo sposobie przodka domu tego/ Wyrażono animusz cnych postępków jego. W czym go i dziś dość znacznie (co jawno każdemu) Naśladuje potomstwo jego cne w tym domu. Jest bowiem u nich w takiej wadze cnota zawżdy/ Ze też dla nie yj umrzeć/ tam z nich gotów każdy. Więc pochlebstwa i mowy wszelakie wzgardzają/ Ludzi płonnych dla prawdy/ w której się kochają. Ma też to z natury swej w tym domu z nich każdy/ Ze w sprawach
: Iednak przedtym kiedy ma nástáć nie pogodá/ Tedy spisznym latániem swym ią opowiáda. A iesli sie też zlekká gorą przelátuie/ Tym wesołą pogodę nástáć obwiesczuie. W pięknym bárzo sposobie przodká domu tego/ Wyráżono ánimusz cnych postępkow iego. W czym go y dźiś dość znácznie (co iáwno káżdemu) Násláduie potomstwo iego cne w tym domu. Iest bowiem v nich w tákiey wadze cnotá záwżdy/ Ze też dla nie yy vmrzeć/ tám z nich gotow káżdy. Więc pochlebstwá y mowy wszelákie wzgardzáią/ Ludźi płonnych dla prawdy/ w ktorey sie kocháią. Ma też to z nátury swey w tym domu z nich káżdy/ Ze w spráwách
Skrót tekstu: RoźOff
Strona: A3v
Tytuł:
Officina ferraria
Autor:
Walenty Roździeński
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
hutnictwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
i 200 Dworzan obtoczony był/ a jeszcze w Miasteczku/ które więcej nieprzyjacielowi niż swoim sprzyjało. Po czwarte/ że żaden z pod regimentu Tertski/ usłyszawszy że Obertera ich zabito/ za to się nie wziął/ ani nawet na przedmieściu/ gdzie to barzo dobrze mogło być. Bolała ta sprosna zdrada i zdradziecka Tyrania/ Cne Rycerstwo/ dla tego pomniąc na przysięgę Panu swemu uczynioną/ krwią raczej i śmiercią onę pieczętować/ niżeli jej pomagać chcieli. Skąd łacno poznać/ że się to z osośliwej łaski Bożej z stało/ który złym i dobrym wedle zasług płaci. Ponieważ ten krzywoprzysięsca/ który od Cesarza I. M. wielkie dobrodziejstwa wziąwszy/
y 200 Dworzan obtoczony był/ á ieszcze w Miásteczku/ ktore więcey nieprzyiaćielowi niż swoim zprzyiáło. Po czwarte/ że żaden z pod regimentu Tertski/ vsłyszawszy że Oberterá ich zábito/ zá to się nie wźiął/ áni náwet ná przedmieśćiu/ gdźie to bárzo dobrze mogło być. Boláłá tá sprosna zdrádá y zdrádźiecka Tyránia/ Cne Rycerstwo/ dla tego pomniąc ná przyśięgę Pánu swemu vczynioną/ krwią ráczey y śmierćią onę pieczętowáć/ niżeli iey pomagáć chćieli. Zkąd łácno poznáć/ że się to z osośliwey łáski Bożey z stáło/ ktory złym y dobrym wedle zásług płáći. Poniewasz ten krzywoprzyśięscá/ ktory od Cesárzá I. M. wielkie dobrodźieystwá wźiąwszy/
Skrót tekstu: RelWall
Strona: A4v
Tytuł:
Krótka ale prawdziwa relacja rzeczy, które [...] z Olbrachtem Wallensteinem [...] na świat się pokazały
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia wdowy po Janie Rossowskim
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Gatunek:
relacje
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1634
Data wydania (nie wcześniej niż):
1634
Data wydania (nie później niż):
1634
Senacie bywają Rady, w Poselskiej Izbie za się mają Tryb jeszcze gorszy, bowiem tam niesforne Serca, stąd mowy, i sfary uporne, Głosy przewrotne albo chytre zdania Pretekstem prawdy pełne oszukania: Wrszkomo praw strzeże i swobod pilnuje, A skrycie dobro swoje upatruje. Niedbalstwo Rzeczypospolitej, a ta Co wszystko psuje nie zbędna prywata Cne nie pozwalam, co stróżem wolności Przedtym bywało teraz przewrotności Jest instrumentem, gdy człek niecnotliwy, Przed wa głos swój i język zdradliwy, Gdy mędrszych zdania nic nie uważając, Ale się swego upornie trzymaic Gubi Ojczyznę, bo o niej nie radzi, Ale się tylko swarzy albo wadzi. Zgoła obrona Rzeczypospolity Na dyskrecji jest
Senacie bywaią Rady, w Poselskiey Izbie za sie maią Tryb ieszcze gorszy, bowiem tam niesforne Serca, ztąd mowy, y sfary uporne, Głosy przewrotne albo chytre zdania Pretextem prawdy pełne oszukania: Wrszkomo praw strzeże y swobod pilnuie, A skrycie dobro swoie upatruie. Niedbalstwo Rzeczypospolitey, á ta Co wszystko psuie nie zbędna prywata Cne nie pozwalam, co strożem wolności Przedtym bywało teraz przewrotności Iest instrumentem, gdy człek niecnotliwy, Przed wa głos swoy y ięzyk zdradliwy, Gdy mędrszych zdania nic nie uważaiąc, Ale się swego upornie trzymaic Gubi Oyczyznę, bo o niey nie radzi, Ale sie tylko swarzy albo wadzi. Zgoła obrona Rzeczypospolity Na dyskrecyi iest
Skrót tekstu: OpalŁPoeta
Strona: A7
Tytuł:
Poeta
Autor:
Łukasz Opaliński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1661 a 1662
Data wydania (nie wcześniej niż):
1661
Data wydania (nie później niż):
1662
Tekst uwspółcześniony:
tak
wymawiali się ci, których używano, i piechota niesporo była zbierana, a niesporzej jeszcze szła tak, że aż na wyściu prawie lata przychodzieła do obozu. Nie próżnował przecie czekając na piechotę p. hetman. Z wojskiem zamek mocny i dobrze opatrzony, Felin, obległ był i dobywał go z wielką potężnością jezdą samą; cne rycerstwo nie sromając się chodziło do szturmu z przewagą wielką i przelaniem krwie. Zaczym i ten zamek twardy, któremu najwięcej mistrzowie kiedyś ufali, przyszedł w ręce i wszytka ta część ziemie inflanckiej, która była w dzierżaniu R. P., tego roku, okrom trzech zamków: Derptu, Parnawy a Lajzu,
wymawiali się ci, których używano, i piechota niesporo była zbierana, a niesporzej jeszcze szła tak, że aż na wyściu prawie lata przychodzieła do obozu. Nie próżnował przecie czekając na piechotę p. hetman. Z wojskiem zamek mocny i dobrze opatrzony, Felin, obległ był i dobywał go z wielką potężnością jezdą samą; cne rycerstwo nie sromając się chodziło do szturmu z przewagą wielką i przelaniem krwie. Zaczym i ten zamek twardy, któremu najwięcej mistrzowie kiedyś ufali, przyszedł w ręce i wszytka ta część ziemie inflanckiej, która była w dzierżaniu R. P., tego roku, okrom trzech zamków: Derptu, Parnawy a Lajzu,
Skrót tekstu: AktaPozn_I_1
Strona: 246
Tytuł:
Akta sejmikowe województw poznańskiego i kaliskiego tom I
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
akta sejmikowe
Tematyka:
polityka, prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1601 a 1616
Data wydania (nie wcześniej niż):
1601
Data wydania (nie później niż):
1616
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Włodzimierz Dworzaczek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Poznań
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowe Wydawnictwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1957