Nie mej to głowy; niech kto z tych ożyje, Których popioły włoska ziemia kryje A ich pamiątki bluszcz obtoczył w koło Kamienne czoło.
Mnie zaś niechby to urazy nie niosło, Że mojej łodki niedołężne wiosło, Nie mając żaglów do lotnego biegu Trzyma się brzegu.
Cała ojczyzna wam, wielcy wodzowie, Wam, cne rycerstwo, na zwycięzkiej głowie Kładzie z wdzięcznością za trudy marsowe Wieńce laurowe.
Ciebie osobne czekają korony, Wielki marszałku, wodzu niezwalczony,
Za zdrowie nasze, z rąk srogich wydarte, Twą ręką wsparte.
Ale nad wszytko ten, co się mianuje Bogiem wojsk, który nas zawsze ratuje, Którego ręki nieśmiertelnej dzieło Wszytko sprawiło
Nie mej to głowy; niech kto z tych ożyje, Ktorych popioły włoska ziemia kryje A ich pamiątki bluszcz obtoczył w koło Kamienne czoło.
Mnie zaś niechby to urazy nie niosło, Że mojej łodki niedołężne wiosło, Nie mając żaglow do lotnego biegu Trzyma się brzegu.
Cała ojczyzna wam, wielcy wodzowie, Wam, cne rycerstwo, na zwycięzkiej głowie Kładzie z wdzięcznością za trudy marsowe Wieńce laurowe.
Ciebie osobne czekają korony, Wielki marszałku, wodzu niezwalczony,
Za zdrowie nasze, z rąk srogich wydarte, Twą ręką wsparte.
Ale nad wszytko ten, co się mianuje Bogiem wojsk, ktory nas zawsze ratuje, Ktorego ręki nieśmiertelnej dzieło Wszytko sprawiło
Skrót tekstu: MorszZWierszeWir_I
Strona: 500
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
je nowo urodziła. My tobie barwinkowy wieniec ukręcimy I na wielkim jaworze w polu zawiesimy. Tamże będą i piżma, i wonie rozlane, A na skórze te słowa będą wyrzezane, Że je każdy wyczyta, idąc w tę dziedzinę: „Kłaniaj się, gościu, drzewo to jest Helenine”. Bóg was żegnaj, cne stadło, niech nad wami boży Opiek będzie, niechaj was sam Pan Bóg pomnoży! Niech wam da dolą dobrą i ludzkość przyjemną, Niech wam da zgodę świętą i miłość wzajemną, Abyście sławy przodków waszych poprawili I potomstwu miłemu więtszą zostawili! Już dobra noc, cne stadło, darów snu wdzięcznego Zażywajcie spokojnie aż do
je nowo urodziła. My tobie barwinkowy wieniec ukręcimy I na wielkim jaworze w polu zawiesimy. Tamże będą i piżma, i wonie rozlane, A na skórze te słowa będą wyrzezane, Że je każdy wyczyta, idąc w tę dziedzinę: „Kłaniaj się, gościu, drzewo to jest Helenine”. Bóg was żegnaj, cne stadło, niech nad wami boży Opiek będzie, niechaj was sam Pan Bóg pomnoży! Niech wam da dolą dobrą i ludzkość przyjemną, Niech wam da zgodę świętą i miłość wzajemną, Abyście sławy przodków waszych poprawili I potomstwu miłemu więtszą zostawili! Już dobra noc, cne stadło, darów snu wdzięcznego Zażywajcie spokojnie aż do
Skrót tekstu: SzymSiel
Strona: 173
Tytuł:
Sielanki
Autor:
Szymon Szymonowic
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Sielanki i pozostałe wiersze polskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1964
, dwakroć urodzony, witaj, co będąc przed wiekiem, raczyłeś się zstać człowiekiem. A kto słyszał takie dziwy: człowiek-eś i Bóg prawdziwy. Szczęśliwy to dzień, którego widzim w ciele Boga swego. II. NA TEŻ SŁOWA IZAJASZOWE
Dziecię się nam narodziło (u Izajasza 9)
Słuchaj, potomstwo cne Izraelowe, a włóż pod serca słowa prorokowe, wszystkiego świata narody, słuchajcie, a to, co powiem, pilno uważajcie. Rzecz, prawi, nigdy nie słychaną powiem, ledwie podobną do wiary, abowiem Ten, który niebo sprawił niestanowne, ziemię okrągłą i morze żeglowne, narodził się dziś z przeczystej Dziewice, dał
, dwakroć urodzony, witaj, co będąc przed wiekiem, raczyłeś się zstać człowiekiem. A kto słyszał takie dziwy: człowiek-eś i Bóg prawdziwy. Szczęśliwy to dzień, którego widzim w ciele Boga swego. II. NA TEŻ SŁOWA IZAJASZOWE
Dziecię się nam narodziło (u Izajasza 9)
Słuchaj, potomstwo cne Izraelowe, a włóż pod serca słowa prorokowe, wszystkiego świata narody, słuchajcie, a to, co powiem, pilno uważajcie. Rzecz, prawi, nigdy nie słychaną powiem, ledwie podobną do wiary, abowiem Ten, który niebo sprawił niestanowne, ziemię okrągłą i morze żeglowne, narodził się dziś z przeczystej Dziewice, dał
Skrót tekstu: GrochWirydarz
Strona: 22
Tytuł:
Wirydarz abo kwiatki rymów duchownych o Dziecięciu Panu Jezusie
Autor:
Stanisław Grochowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1608
Data wydania (nie wcześniej niż):
1608
Data wydania (nie później niż):
1608
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Justyna Dąbkowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
czystości i postne powściągliwości. Otom doczekała tego, że piastuję Boga mego; pod tą zasłoną cielesną widzę Boga, aczem grzeszną. Acz Cię widzę w tej małości, Synaczka ślicznej wdzięczności, wszakże nad Cię tak małego nie ma świat nic dawniejszego. IX. CZŁOWIEK POSPOLITY
Aetheris celsi veniens ab oris
Przedwieczny Synu, cne ojcowskie Plemię, któryś człowiekiem zjawił się na ziemię, w naturze ludzkiej, Boże niezmierzony, bądź pozdrowiony. Do Twych się jasłek dziecięcych ciśniemy, na ziemię padszy, ręce podnosiemy, z pokornemi Cię wzywamy prośbami, czyń łaskę z nami. Oto anieli Twe chwały śpiewają, oziębłe serca nasze pobudzają, zaczym gorętszą czyniem cześć
czystości i postne powściągliwości. Otom doczekała tego, że piastuję Boga mego; pod tą zasłoną cielesną widzę Boga, aczem grzeszną. Acz Cię widzę w tej małości, Synaczka ślicznej wdzięczności, wszakże nad Cię tak małego nie ma świat nic dawniejszego. IX. CZŁOWIEK POSPOLITY
Aetheris celsi veniens ab oris
Przedwieczny Synu, cne ojcowskie Plemię, któryś człowiekiem zjawił się na ziemię, w naturze ludzkiej, Boże niezmierzony, bądź pozdrowiony. Do Twych się jasłek dziecięcych ciśniemy, na ziemię padszy, ręce podnosiemy, z pokornemi Cię wzywamy prośbami, czyń łaskę z nami. Oto anieli Twe chwały śpiewają, oziębłe serca nasze pobudzają, zaczym gorętszą czyniem cześć
Skrót tekstu: GrochWirydarz
Strona: 32
Tytuł:
Wirydarz abo kwiatki rymów duchownych o Dziecięciu Panu Jezusie
Autor:
Stanisław Grochowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1608
Data wydania (nie wcześniej niż):
1608
Data wydania (nie później niż):
1608
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Justyna Dąbkowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
nektar tak smakuje, którym Bóg święte częstuje. Własna, własna ambrozyja, którą Bóg przy stole pija. Co gdzie może być wdzięczności w świętej, pobożnej miłości, wszystko to człowiek uczuje, co go to Dziecię miłuje. VII. POETA, NA OBRAZ DZIECIĘCY I MATKI JEGO, DO TEGOŻ DZIECIĘCIA
Emanuel, Emanuel
Cne Dziecię, Emanuelu, nalepsza Dziecinko z wielu, jaką radość stąd uczujem, gdy Cię w niebie pocałujem, jeśli i obraz tuteczny jest tak miły i tak wdzięczny? Matka, siedząc, stojącego piastuje kochanka swego, Ty zaś trzymasz, Dziecineczko, złote w rączce jabłuszeczko, na Matkę się uśmiechając, wzrok ludzki zatrzymywając
nektar tak smakuje, którym Bóg święte częstuje. Własna, własna ambrozyja, którą Bóg przy stole pija. Co gdzie może być wdzięczności w świętej, pobożnej miłości, wszystko to człowiek uczuje, co go to Dziecię miłuje. VII. POETA, NA OBRAZ DZIECIĘCY I MATKI JEGO, DO TEGOŻ DZIECIĘCIA
Emmanuel, Emmanuel
Cne Dziecię, Emmanuelu, nalepsza Dziecinko z wielu, jaką radość stąd uczujem, gdy Cię w niebie pocałujem, jeśli i obraz tuteczny jest tak miły i tak wdzięczny? Matka, siedząc, stojącego piastuje kochanka swego, Ty zaś trzymasz, Dziecineczko, złote w rączce jabłuszeczko, na Matkę się uśmiechając, wzrok ludzki zatrzymywając
Skrót tekstu: GrochWirydarz
Strona: 39
Tytuł:
Wirydarz abo kwiatki rymów duchownych o Dziecięciu Panu Jezusie
Autor:
Stanisław Grochowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1608
Data wydania (nie wcześniej niż):
1608
Data wydania (nie później niż):
1608
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Justyna Dąbkowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
i Rycerstwa Polskiego, Moim Mśćwem Panom, i Braciej, Z. D.
PRzestrzegano kiedyś Rzymianów/ ze im/ Natura parturit Regem, ale Priuata niecnotliwa/ gdy każdy wpotomstwie zwym onej się dostojności Królewskiej spodziewał: do zabiezenia temu/ drogę zagordziła. Albo też/ Fatalia non fiunt alia. Ale ja teras ciebie Cne Polskie Rycerstwo/ oprzestrzegam: że/ nie Natura, nie Fata, ale Ambitio parit tibie seruitutem. Nastawają coras częściej Grofowie, Margrabiowie, Książęta Sacri Romani Imperij, między wami. Którzy/ vellent esse tales, quales videri. Bo sine vitulo, nierazny Titulus, ani może być/ póki ich mało: albo
y Rycerstwa Polskiego, Moim Mśćwem Pánom, y Bráćiey, Z. D.
PRzestrzegano kiedys Rzymianow/ ze im/ Natura parturit Regem, ále Priuata niecnotliwa/ gdy kozdy wpotomstwie zwym oney się dostoynośći Krolewskiey spodźiewał: do zábiezenia temu/ drogę zágordźiła. Albo też/ Fatalia non fiunt alia. Ale ia teras ćiebie Cne Polskie Rycerstwo/ oprzestrzegam: że/ nie Natura, nie Fata, ále Ambitio parit tibie seruitutem. Nástawáią coras częśćiey Groffowie, Margrabiowie, Xiążęta Sacri Romani Imperij, między wámi. Ktorzy/ vellent esse tales, quales videri. Bo sine vitulo, nierázny Titulus, áni może bydź/ poki ich máło: álbo
Skrót tekstu: GrodzPrzes
Strona: A2
Tytuł:
Przestroga o tytułach i dygnitarstwach
Autor:
Adam Grodziecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1634
Data wydania (nie wcześniej niż):
1634
Data wydania (nie później niż):
1634
?” A on do łuka: „Kto na mię fuka? Ja, choćżem mały, przeciem bóg cały, Którego i sam Jowisz, i boginie znały. Zaś Kupidyna, Wenery syna, Boga miłości i wszech lubości Nie znasz? Muszę cię skarać, żeś tak niebywały”.
„Odpuść proszę, cne dziecię, a na mnie, prostaka, Nie bierz strzały niepochybnej z twego sajdaka; Ale naucz mię raczej, nie mieszkając wiele, Czemu cię tu dziś widzę w tak maluczkim ciele?” „Tak mię maluje ten, kto miłuje, Stając się dziecię, jak w trzecim lecie, Traci rozum i powagę, traci
?” A on do łuka: „Kto na mię fuka? Ja, choćżem mały, przeciem bóg cały, Którego i sam Jowisz, i boginie znały. Zaś Kupidyna, Wenery syna, Boga miłości i wszech lubości Nie znasz? Muszę cię skarać, żeś tak niebywały”.
„Odpuść proszę, cne dziecię, a na mnie, prostaka, Nie bierz strzały niepochybnej z twego sajdaka; Ale naucz mię raczej, nie mieszkając wiele, Czemu cię tu dziś widzę w tak maluczkim ciele?” „Tak mię maluje ten, kto miłuje, Stając się dziecię, jak w trzecim lecie, Traci rozum i powagę, traci
Skrót tekstu: ZimSRoks
Strona: 80
Tytuł:
Roksolanki
Autor:
Szymon Zimorowic
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
sielanki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ludwika Ślękowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1983
albo Rzpltej stronę był trzymał, jako miedzy inszemi klerykami się najdowali. To także znaczny i świeży przykład tego mamy, jakimi są przyjacielmi prawom i wolnościom rzeczypospolitych krześcjańskich i jako są przychylni stanom świeckim Jezuitowie, zwłaszcza tam, kędy munsztuki jakie na nie kładą.
Dalej się tedy już z tym nie rozwodząc, do ciebie, cne rycerstwo, któreś się na rokosz zjechało, rzecz obracam.
O wolności, o prawa twoje gra idzie, o nie się teraz ujmujesz. Wiesz to na Jezuity dowodnie, że jako indziej nieprzyjaciele się im stawiali, tak i w tej Koronie stawają i na nią się nie sadzili, a przecie tak leviter z nimi postąpić
albo Rzpltej stronę był trzymał, jako miedzy inszemi klerykami się najdowali. To także znaczny i świeży przykład tego mamy, jakiemi są przyjacielmi prawom i wolnościom rzeczypospolitych krześcijańskich i jako są przychylni stanom świeckim Jezuitowie, zwłaszcza tam, kędy munsztuki jakie na nie kładą.
Dalej się tedy już z tym nie rozwodząc, do ciebie, cne rycerstwo, któreś się na rokosz zjechało, rzecz obracam.
O wolności, o prawa twoje gra idzie, o nie się teraz ujmujesz. Wiesz to na Jezuity dowodnie, że jako indziej nieprzyjaciele się im stawiali, tak i w tej Koronie stawają i na nię się nie sadzili, a przecie tak leviter z nimi postąpić
Skrót tekstu: VotKatCz_II
Strona: 458
Tytuł:
Votum katolika jednego o Jezuitach
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1606
Data wydania (nie wcześniej niż):
1606
Data wydania (nie później niż):
1606
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918
.
Któż by nie życzył/ żeby się wspomniało Tych wszytkich/ którym bić się tam dostało/ Któż by drugiemu zajrzał przez bój krwawy/ Nabytej sławy?
Czy niegodneż są każdego z tych dzieła Żeby je wieczna pamiątka głosiła? Lecz że niemożna każdy bez urazy/ Baczny uważy.
Cała Ojczyzna wam Wielcy Wodzowie/ Wam cne Rycerstwo na zwycięskiej głowie Kładzie z wdzięcznością za trudy Marsowe Wieńce Laurowe .
Ciebie osobne czekają Korony/ Wielki Marszałku Wodzu niezwalczony/ Zazdrowie nasze zrąk srogich wydarte/ Twą ręką w sparte.
Ale nad wszytko ten/ co się mianuje Bogiem Wojsk/ który nas zawsze ratuje/ Którego ręki nieśmiertelnej dziło Wszytko sprawiło.
Niechaj
.
Ktoż by nie zyczył/ żeby się wspomniało Tych wszytkich/ ktorym bić się tám dostało/ Ktoż by drugiemu záyrzał przez boy krwáwy/ Nábytey sławy?
Czy niegodneż są káżdego z tych dźiełá Zeby ié wieczna pámiątká głośiłá? Lecz że niemożna káżdy bez vrázy/ Báczny vważy.
Cáłá Oyczyzná wam Wielcy Wodzowie/ Wam cne Rycerstwo ná zwyćięskiey głowie Kłádźie z wdźięcznośćią zá trudy Mársowe Wieńce Láurowe .
Ciebie osobne czekáią Korony/ Wielki Márszałku Wodzu niezwalczony/ Zázdrowie násze zrąk srogich wydárte/ Twą ręką w spárte.
Ale nád wszytko ten/ co się miánuie Bogiem Woysk/ ktory nas záwsze rátuie/ Ktorego ręki nieśmiertelney dźiło Wszytko spráwiło.
Niechay
Skrót tekstu: SławWikt
Strona: D2
Tytuł:
Sławna wiktoria nad Turkami od wojsk koronnych
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
rzekę przejśdź/ i w złym miejscu bitwę dać/ postanowili. Czego się wszytkiego Labienus po nich dawno spodziewał/ że ich miał za rzekę wywabić/ gwoli czemu także też zmyślając bojaźń/ zlekka postępował. A tak nieco uprzedzić kazawszy z podróżnymi zawadami/ i na niejakim pagórku je złożywszy. Macie (mowił) o cne rycerstwo okazją wolną i pożądaną/ nieprzyjaciela w miejscu zatrudnionym i złym trzymacie/ pokażcie też nam Wodzom toż męstwo/ któreście częstokroć wielkiemu Hetmanowi waszemu pokazali/ że tu jest obecny/ że na to sam patrza/ myślcie. Zaraz chorągwie ku Francuzom obrócić/ i szykiem do nich stanąć kazał/ nieco konnych przy zawadach zostawiwszy
rzekę przeyśdź/ y w złym mieyscu bitwę dáć/ postanowili. Czego sie wszytkiego Labienus po nich dawno spodźiewał/ że ich miał zá rzekę wywabić/ gwoli czemu także też zmyśláiąc boiaźń/ zlekká postępował. A ták nieco vprzedźić kazawszy z podrożnymi zawádámi/ y ná nieiákim págorku ie złożywszy. Maćie (mowił) o cne rycerstwo okazyią wolną y pożądáną/ nieprzyiaćielá w mieyscu zatrudnionym y złym trzymaćie/ pokażćie też nam Wodzom toż męstwo/ ktoreśćie częstokroć wielkiemu Hetmánowi wászemu pokazali/ że tu iest obecny/ że ná to sam pátrza/ myślćie. Záraz chorągwie ku Fráncuzom obroćić/ y szykiem do nich stánąć kazał/ nieco konnych przy zawádách zostáwiwszy
Skrót tekstu: CezWargFranc
Strona: 132.
Tytuł:
O wojnie francuskiej ksiąg siedmioro
Autor:
Gajusz Juliusz Cezar
Tłumacz:
Andrzej Wargocki
Drukarnia:
Drukarnia wdowy Jakuba Sibeneychera
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1608
Data wydania (nie wcześniej niż):
1608
Data wydania (nie później niż):
1608