wiele. Które z swymi skarbami na jej ręku gasły, Bo bardziej chciwe oczy diamenty pasły. Na uszach zausznice jak gwiazdy się świecą I zapały w miłosnych oczach ludzkich niecą. Lilije w włos utyka i robione kwiecie, Że nic ani droższego, ni gładszego w świecie Oko ludzkie od dawnych czasów nie widziało, Jako się cnej Judycie ustroić udało. Lecz te wszystkie urody i jej przysobiema Nie czyniłyby by i te tak ozdobienia, Gdyby Bóg jej urody nie dodał i wdzięku, W którego wszystkie dzieła zawieszone ręku. Ten to ją Bóg okrasił, bo nie lubieżności Zastawiała ta sidła cielesnej miłości, Ale te wszystkie stroje z tym cudnem wymyslem Brała
wiele. Które z swymi skarbami na jej ręku gasły, Bo bardziej chciwe oczy dyjamenty pasły. Na uszach zausznice jak gwiazdy się świecą I zapały w miłosnych oczach ludzkich niecą. Lilije w włos utyka i robione kwiecie, Że nic ani droższego, ni gładszego w świecie Oko ludzkie od dawnych czasów nie widziało, Jako się cnej Judycie ustroić udało. Lecz te wszystkie urody i jej przysobiema Nie czyniłyby by i te tak ozdobienia, Gdyby Bóg jej urody nie dodał i wdzięku, W którego wszystkie dzieła zawieszone ręku. Ten to ją Bóg okrasił, bo nie lubieżności Zastawiała ta sidła cielesnej miłości, Ale te wszystkie stroje z tym cudnem wymyslem Brała
Skrót tekstu: JabłJHistBar_II
Strona: 528
Tytuł:
Historie arcypiękne do wiedzenia potrzebne ...
Autor:
Jan Kajetan Jabłonowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1749
Data wydania (nie wcześniej niż):
1749
Data wydania (nie później niż):
1749
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
jako rozkazał, wzwód na dół spuszczono; Stamtąd do nieprzyjaciół jedzie w prostą drogę - Ale ja więcej śpiewać, tak wiedzcie, nie mogę.
KONIEC PIEŚNI ÓSMEJ. PIEŚŃ DZIEWIĄTA. ARGUMENT. Orland słyszy Ebudy niezbożne zwyczaje, Która na śmierć morskiemu dziwowi wydaje Piękne panny; chce tam być, ale go tak boli Krzywda cnej Olimpiej, że iść pierwej woli Przeciwko Cimoskowi, królowi Fryzjej, Który trzyma w więzieniu męża Olimpiej. Zabija go i inszych ludzi jego wiele; Olimpia z Birenem jedzie na wesele. AlegORIE. W tej dziewiątej pieśni jest przykład pamiętnej, szczerej i stałej miłości, która się w statecznych i dzielnych białychgłowach pospolicie najduje.
SKŁAD
jako rozkazał, wzwód na dół spuszczono; Stamtąd do nieprzyjaciół jedzie w prostą drogę - Ale ja więcej śpiewać, tak wiedzcie, nie mogę.
KONIEC PIEŚNI ÓSMEJ. PIEŚŃ DZIEWIĄTA. ARGUMENT. Orland słyszy Ebudy niezbożne zwyczaje, Która na śmierć morskiemu dziwowi wydaje Piękne panny; chce tam bydź, ale go tak boli Krzywda cnej Olimpiej, że iść pierwej woli Przeciwko Cimoskowi, królowi Fryzyej, Który trzyma w więzieniu męża Olimpiej. Zabija go i inszych ludzi jego wiele; Olimpia z Birenem jedzie na wesele. ALLEGORYE. W tej dziewiątej pieśni jest przykład pamiętnej, szczerej i stałej miłości, która się w statecznych i dzielnych białychgłowach pospolicie najduje.
SKŁAD
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 171
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
może od Boga podany, Bronić wiary świętej, a mniemane pany, Gromić pogany. Bo żaden nie zaspał cnej przymnażać sławy, I zdobić zwycięstwy pułkowniczej ławy; Przeto niebu jawno iż wojennik prawy Z tych to bohaterów każdy, a ich sprawy Świadczy świat krwawy. Stąd i pióro moje krótko mija dawne Męstwa tego wojska, cnej ojczyźnie jawne; Gdyż trudno wyliczać dzielnomężnie sprawne, Ufam iżby były aż nazbyt zabawne, Bo bardzo sławne. Ale dostatecznie piszę teraźniejsze, Świadek oczywisty dzieła niepomniejsze, Przewagi i męstwa tych ludzi zacniejsze; Aby kraje, drogi, i czasy trudniejsze Były znaczniejsze. Tu się pokazuje jako świat szacuje Męstwo tego wojska, aż
może od Boga podany, Bronić wiary świętej, a mniemane pany, Gromić pogany. Bo żaden nie zaspał cnej przymnażać sławy, I zdobić zwycięstwy pułkowniczej ławy; Przeto niebu jawno iż wojennik prawy Z tych to bohaterów każdy, a ich sprawy Świadczy świat krwawy. Ztąd i pióro moje krótko mija dawne Męstwa tego wojska, cnej ojczyznie jawne; Gdyż trudno wyliczać dzielnomężnie sprawne, Ufam iżby były aż nazbyt zabawne, Bo bardzo sławne. Ale dostatecznie piszę teraźniejsze, Świadek oczywisty dzieła niepomniejsze, Przewagi i męstwa tych ludzi zacniejsze; Aby kraje, drogi, i czasy trudniejsze Były znaczniejsze. Tu się pokazuje jako świat szacuje Męstwo tego wojska, aż
Skrót tekstu: DembPrzew
Strona: 4
Tytuł:
Przewagi elearów polskich
Autor:
Wojciech Dembołęcki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Biblioteki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1859
na jej potrzebę, zwłaszcza tak wielką, posługami się cudzokrajnemi zabawiają) przykładem Kalinowskiego, który z pułkiem swym (o którym było wyżej w rozdz. 11) w mięsopusty wyszedł był do Polski, prosili od cesarza, w cale sobie łaskę jego na potomne okazje zachowując, aby ich na czas przepuścił, oświadczyć wierną miłość cnej ojczyźnie. Zaczem na tak słuszną prośbę cesarz jego m. (już też natenczas mało co potrzebujący) łatwo przypadając, abdank pozwolił, albo wypuszczenie z posług. A gdy zaraz prędko potem, to jest w kilka niedziel po Wiełkiejnocy, w Ustopeczu pieniądze im za 9 miesięcy odliczono, cesarz jego m. każdego prawie
na jej potrzebę, zwłaszcza tak wielką, posługami się cudzokrajnemi zabawiają) przykładem Kalinowskiego, który z pułkiem swym (o którym było wyżej w rozdz. 11) w mięsopusty wyszedł był do Polski, prosili od cesarza, w cale sobie łaskę jego na potomne okazye zachowując, aby ich na czas przepuścił, oświadczyć wierną miłość cnej ojczyznie. Zaczem na tak słuszną prośbę cesarz jego m. (już też natenczas mało co potrzebujący) łatwo przypadając, abdank pozwolił, albo wypuszczenie z posług. A gdy zaraz prędko potem, to jest w kilka niedziel po Wiełkiejnocy, w Ustopeczu pieniądze im za 9 miesięcy odliczono, cesarz jego m. każdego prawie
Skrót tekstu: DembPrzew
Strona: 43
Tytuł:
Przewagi elearów polskich
Autor:
Wojciech Dembołęcki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Biblioteki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1859
yKrol nie zhańbi i Prawo nie złaje. Lecz owszem zbytki chwalą/ i na nie patrzają/ Pobłażaniem milczącym szerzyć się jej dają. W ten czas za nie prawa ma lecz się równo kładzie/ Z Bogi/ takżę i z ludźmi nie wie o swej wadzie. Nie wgląda kto przodkuje z starożytnej cnoty/ Także ku cnej Ojczyźnie nie ścigłej ochoty. Ale który Swowolnik upor przy nie i stawi/ Utratniczek który się kuflem zbytnim bawi. Który bezpiecznym będąc zdrowie na szańc sadzi/ Co więc chowa nad potrzeb koni i czeladzi. Takich SWAWOLA rada na swój Dwór przyjmuje/ Ich za Bracią przyznawa i z nimi obcuje. Nakoniec zapalczywa to
yKrol nie zháńbi y Práwo nie złáie. Lecz owszem zbytki chwalą/ y ná nie pátrzáią/ Pobłażaniem milczącym szerzyć się iey dáią. W ten czás za nie práwá ma lecz się rowno kłádźie/ Z Bogi/ tákżę y z ludźmi nie wie o swey wádźie. Nie wgląda kto przodkuie z stárożytney cnoty/ Tákże ku cney Oyczyźnie nie śćigłey ochoty. Ale ktory Swowolnik vpor przy nie y stáwi/ Vtrátniczek ktory sie kuflem zbytnim báwi. Ktory beśpiecznym będąc zdrowie ná szańc sádźi/ Co więc chowa nád potrzeb koni y czeládźi. Takich SWAWOLA rádá ná swoy Dwor przyimuje/ Ich zá Braćią przyznawa y z nimi obcuie. Nakoniec zápalcżywa to
Skrót tekstu: WitkWol
Strona: Cv
Tytuł:
Złota wolność koronna
Autor:
Stanisław Witkowski
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
nią kierując, żagle obracali, Gdzie nieśmiertelnej sławy zysk odnoszą. Potem lat pełni, pełni i honorów, Ojczystą ziemią leżą przyodziani. A ty, jakobyś nie w Polsce schowany, Żeś nic polskiego, widzę, nie ulubił,
I owszem, ostrym piórem jej zwyczaje Zcenzurowałeś i podałeś światu, I tej cnej matce, która cię zrodziła I tak wysoką uczciła godnością, Należytego ująłeś honoru, Formując dyskurs do swego humoru, Po którym cię znać nie dzikiego męża. Znać dobrze, żeś się schował między ludźmi, Obce narody ciekawie zwiedziwszy, Cudzoziemskich się napiłeś humorów I staropolską zmieniwszy naturę, Przystroiłeś się cale w
nią kierując, żagle obracali, Gdzie nieśmiertelnej sławy zysk odnoszą. Potem lat pełni, pełni i honorów, Ojczystą ziemią leżą przyodziani. A ty, jakobyś nie w Polsce schowany, Żeś nic polskiego, widzę, nie ulubił,
I owszem, ostrym piórem jej zwyczaje Zcenzurowałeś i podałeś światu, I tej cnej matce, która cię zrodziła I tak wysoką uczciła godnością, Należytego ująłeś honoru, Formując dyskurs do swego humoru, Po którym cię znać nie dzikiego męża. Znać dobrze, żeś się schował między ludźmi, Obce narody ciekawie zwiedziwszy, Cudzoziemskich się napiłeś humorów I staropolską zmieniwszy naturę, Przystroiłeś się cale w
Skrót tekstu: NiebMSatBar_I
Strona: 637
Tytuł:
Na satyry pisane w roku 1650
Autor:
Marcin Naborowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1658
Data wydania (nie wcześniej niż):
1658
Data wydania (nie później niż):
1658
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
k temu: rzecz nasza na jednę przypadła. Wstanie/ i włos bluszczowym wiencem roztoczony Opiąwszy Kaliope/ smutno brzmiace strony Wielkim przebieży palcem; w nie zatym zawadzi/ I z tym przy uderzonych rymem się wysadzi. Pierwsza skib trzy czym pługiem Ceres poruszyła: Pierwsza zbóż i żywności ziemi się zwierzyła: Pierwsza praw nastawiała: cnej to wszytko dary Cerery. tę ja wielbić z kążdej winna miary. Jej na cześć by mi rymów dostało daj Boże: Godna rymów bogini/ jeśliż też być może. Wyspa na ścierw olbrzymski okrutna w walona Trynakrijska: ta waga haniebną Tyfona Przyległa/ że do nieba szturmował niesłusznie. Krzepić się wrzkomo/ i wstać
k temu: rzecz nászá ná iednę przypádłá. Wstanie/ y włos bluszczowym wiencem rostoczony Opiąwszy Kaliope/ smutno brzmiace strony Wielkim przebieży palcem; w nie zátym záwádźi/ Y z tym przy vderzonych rymem się wysadźi. Pierwsza skib trzy czym pługiem Ceres poruszyłá: Pierwsza zboż y żywnośći źiemi się zwierzyłá: Pierwsza praw nastáwiáłá: cney to wszytko dáry Cerery. tę ia wielbić z kążdey winná miáry. Iey na cześć by mi rymow dostało day Boże: Godna rymow bogini/ ieśliż też być może. Wyspá ná śćierw olbrzymsky okrutna w wáloná Trynakriyska: ta waga hániebną Typhoná Przyległá/ że do niebá szturmował niesłusznie. Krzepić się wrzkomo/ y wstáć
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 115
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
twoje święte zawsze chwalić będzie, Król z ludem swym to z ust ich, nigdy nie wynidzie. Najaśniejszemu Królewiczowi Polskiemu i Szwedzkiemu Władysławowi Wielkiego Monarchy a niezwyciężonego Króla Polskiego i Szwedzkiego ZYGMUNTA TRZECIEGO Synowi.
JAko wielka pociecha i niewymowna ozdoba jest, Najaśniejszy a Miłościwy Królewicżu, z dawnych lat, w sławę nigdy nie naruszonej przybranej cnej Koronie naszej, gdy się donosi do niej, o szcżęściu zwycięstwie a Triumfie jakim znacznym. Tej to bowiem pociechy jako sobie ziczy, miedzy inszemi błogosławieństwy na ziemi, tak jej przez syny Rycerskie swe nabywając, w dziwną sławę a chłubę z tąd sama siebie niejako przyobłoczi. A słusznie, ponieważ Sława synów Koronnych z sławą
twoie święte záwsze chwalić będźié, KROL z ludem swym to z vst ich, nigdy nie wynidźie. Naiáśnieyszemu Krolewicżowi Polskiemu y Sżwedzkiemu Władysłáwowi Wielkiego Monárchy á niezwyćiężonego Krolá Polskiego y Sżwedzkiego ZYGMVNTA TRZECIEGO Synowi.
IAkó wielka poćiechá y niewymowna ozdobá iest, Naiáśnieyszy á Miłośćiwy Krolewicźu, z dawnych lat, w sławę nigdy nie náruszoney przybráney cney Koronie nászey, gdy się donośi do niey, o szcźęśćiu zwyćięstwie á Tryumphie iákim znácżnym. Tey to bowiem poćiechy iáko sobie źycży, miedzy inszemi błogosławieństwy ná źiemi, ták iey przez syny Rycerskie swe nabywáiąc, w dźiwną sławę a chłubę z tąd sámá śiebie nieiáko przyobłocźy. A słusznie, ponieważ Sławá synow Koronnych z sławą
Skrót tekstu: OzimSzturm
Strona: A2
Tytuł:
Szturm pocieszny smoleński
Autor:
Baltazar Ozimiński
Drukarnia:
Jan Karcan
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1611
Data wydania (nie wcześniej niż):
1611
Data wydania (nie później niż):
1611
począł szwankować/a but ich podniosłych Europa świadkiem/ że Bóg dalej nie mógł cierpieć/ Yuż bo harde ich myśli przez swe raczył zetrzeć. Król Polski na koń wsiada rozkazawszy swojem Rot pewnych Pułkownikom/ by szturmowym bojem/ Opatrzywszy grzbiety swe/ już się gotowali Leść na mur drabinami/ a swej też kazali Polskiej krwi cnej drużynie/ i inszej czeladzi/ O jak tam ochoczego poskoczyli radzi Ludzie wszyscy do szturmu prawie zgotowani Sarmatcy/ a tych w cnocie żaden nie nagani. Którym Potocki Jakub wprzody kredencując/ JEZUS głosem zawoła/ za nim wykrzykując Wszyscy na mur ochotnie mężnie poskakują/ Jezu Jezu zwycięzco spolnie pokrzykują. Eja prosim ratuj nas/ a
pocżął szwánkowáć/á but ich podniosłych Europá świádkiem/ że Bog dáley nie mogł ćierpieć/ Yuż bo hárde ich myśli przez swe racżył zetrzeć. Krol Polski ná koń wśiáda roskazawszy swoiem Rot pewnych Pułkownikom/ by szturmowym boiem/ Opátrzywszy grzbiety swe/ iuż się gotowáli Leść na mur drabinámi/ á swey też kazáli Polskiey krwi cney drużynie/ y inszey cżeládźi/ O iák tám ochocżego poskocżyli rádźi Ludźie wszyscy do szturmu práwie zgotowáni Sármátcy/ a tych w cnoćie żaden nie nágáni. Ktorym Potocki Iákub wprzody kredencuiąc/ IEZVS głosem záwoła/ zá nim wykrzykuiąc Wszyscy ná mur ochotnie mężnie poskákuią/ IEZV IEZV zwyćięzco spolnie pokrzykuią. Eiá prośim rátuy nas/ á
Skrót tekstu: OzimSzturm
Strona: A4
Tytuł:
Szturm pocieszny smoleński
Autor:
Baltazar Ozimiński
Drukarnia:
Jan Karcan
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1611
Data wydania (nie wcześniej niż):
1611
Data wydania (nie później niż):
1611