od nich ile możności usiłują: przeto wiedzieć o ich naturze doskonale niemożna: z tym wszystkim postrzeżono 1. iż są czcze wewnątrz: gdyż woda w koło kręcąc się oddala się od centrum okło którego kręci się, tak, jako kamień w procy usiłuje oderwać się od ręki. 2. iż powierzchowność wnętrzna, która jest czcza nie jest gładka, ale kręcona nakształt szruby: gdyż woda kręcąc się w koło nie trwa na miejscu, ale razem ciężarem swoim spada, a zatym obrót swój nie w tejże linii, ani w tymże punkcie, ale co raz niższym, a niższym kończy. 3. około kolumny krople deszczu padają:
od nich ile możności usiłuią: przeto wiedzieć o ich naturze doskonale niemożna: z tym wszystkim postrzeżono 1. iż są czcze wewnątrz: gdyż woda w koło kręcąc się oddala się od centrum okło ktorego kręci się, tak, iako kamień w procy usiłuie oderwać się od ręki. 2. iż powierzchowność wnętrzna, ktora iest czcza nie iest gładka, ale kręcona nakształt śzruby: gdyż woda kręcąc się w koło nie trwa na mieyscu, ale razem ciężarem swoim spada, a zatym obrot swoy nie w teyże linii, ani w tymże punkcie, ale co raz niższym, a niższym kończy. 3. około kolumny krople deszczu padaią:
Skrót tekstu: BohJProg_II
Strona: 72
Tytuł:
Prognostyk Zły czy Dobry Komety Roku 1769 y 1770
Autor:
Jan Bohomolec
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kollegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki, traktaty
Tematyka:
astronomia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1770
Data wydania (nie wcześniej niż):
1770
Data wydania (nie później niż):
1770
tylko usty — krwią poprawić gotów. Prawda, mówić natura nie dała mi cudnie Jako wielom falitom, cnota zaś obłudnie; Ale równo z żywotem każde kładę słowo: Wiwat, wiwat starosta, szczęśliwie i zdrowo! CZTERNASTY
I ja więcej nie mówię, czynić z tobą mogę. O wielkich oratorach słychałem przestrogę: Jako czcza beczka dzwoni, krowa, która ryczy, Mało doi. Kto komu szczerze, dobrze życzy, Niewiele się z tym świadczy; ale gdy się poda Okazja, nie wie, co zła droga, co szkoda. PIĘTNASTY
I ja też przy gotowych oracjach piję, Upiłem się już, niechże jutra nie dożyję (
tylko usty — krwią poprawić gotów. Prawda, mówić natura nie dała mi cudnie Jako wielom falitom, cnota zaś obłudnie; Ale równo z żywotem każde kładę słowo: Wiwat, wiwat starosta, szczęśliwie i zdrowo! CZTERNASTY
I ja więcej nie mówię, czynić z tobą mogę. O wielkich oratorach słychałem przestrogę: Jako czcza beczka dzwoni, krowa, która ryczy, Mało doi. Kto komu szczerze, dobrze życzy, Niewiele się z tym świadczy; ale gdy się poda Okazyja, nie wie, co zła droga, co szkoda. PIĘTNASTY
I ja też przy gotowych oracyjach piję, Upiłem się już, niechże jutra nie dożyję (
Skrót tekstu: PotSielKuk_I
Strona: 122
Tytuł:
Sielanka
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
sielanki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1676
Data wydania (nie wcześniej niż):
1676
Data wydania (nie później niż):
1676
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
ń A to mówił aby go wybawił z ręku ich/ i powrócił go Ojcu swemu. 23.
I Stało się/ gdy przyszedł Józef do braci swej/ zewlekli go z suknie jego/ z suknie rozmaitych farb/ którą miał na sobie. 24. A porwawszy go/ wrzucili go w studnią/ która studnia była czcza/ i nie było w niej wody. 25. A usiadszy aby jedli chleb/ podnieśli oczy swe/ i ujrzeli/ a ono poczet Izmaelitów idących z Galaad: a wielbłądy ich niosły korzenie/ i kadzidło/ i mirrę/ a szły aby to zaniosły do Egiptu. 26. Tedy rzekł Judasz do braci swej/
ń A to mowił áby go wybáwił z ręku ich/ y powroćił go Ojcu swemu. 23.
Y Stáło śię/ gdy przyszedł Iozef do bráći swey/ zewlekli go z suknie jego/ z suknie rozmáitych farb/ ktorą miał ná sobie. 24. A porwawszy go/ wrzućili go w studnią/ ktora studnia była czcza/ y nie było w niey wody. 25. A uśiadszy áby jedli chleb/ podnieśli oczy swe/ y ujrzeli/ á ono poczet Izmáelitow idących z Gáláád: á wielbłądy ich niosły korzenie/ y kádźidło/ y mirrę/ á szły áby to zániosły do Egyptu. 26. Tedy rzekł Iudás do bráćij swey/
Skrót tekstu: BG_Rdz
Strona: 39
Tytuł:
Biblia Gdańska, Księga Rodzaju
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Daniel Mikołajewski
Drukarnia:
Andreas Hünefeld
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
Biblia
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632
„Lepszy u Boga (według świadectwa Tomasza a Kempis) prosty wieśniak pokorny, niżeli Teolog pyszny...” Słowa same acz szumne, i subtelne nie są mądrością Synów Boskich; która się poczyna od poznania Boga przez jego objawienie, i poznania siebie przez skromne rozumienie o sobie, i pokorę. Jako tedy mądrość czcza, w słowach dumna, i w chlubie nie jest zgodna z naszą Świętą Katolicką Religią szczerą i jasną, tak też sama Religia w słowach hucznych, pięknych o- I Corinth C. 3. NA ŚWIĘTO
kazowana, bez serca do niej przywiązanego, byłaby jedynym fanatyzmem, i obłudą, nieprawdziwą, nie pożytkującą na zbawienie
„Lepszy u Boga (według świadectwa Tomasza á Kempis) prosty wieśniak pokorny, niżeli Teolog pyszny...” Słowa same acz szumne, y subtelne nie są mądrością Synow Boskich; ktora się poczyna od poznania Boga przez iego obiawienie, y poznania siebie przez skromne rozumienie o sobie, y pokorę. Iako tedy mądrość czcza, w słowach dumna, y w chlubie nie iest zgodna z naszą Swiętą Katolicką Religią szczerą y iasną, tak też sama Religia w słowach hucznych, pięknych o- I Corinth C. 3. NA SWIĘTO
kazowana, bez serca do niey przywiązanego, byłaby iedynym fanatyzmem, y obłudą, nieprawdziwą, nie pożytkuiącą na zbawienie
Skrót tekstu: PiotrKaz
Strona: 41
Tytuł:
Kazania przeciwko zdaniom i zgorszeniom wieku naszego
Autor:
Gracjan Józef Piotrowski
Drukarnia:
Michał Gröll
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1772
Data wydania (nie wcześniej niż):
1772
Data wydania (nie później niż):
1772
Jeśli gorę sam chcęcy, skąd te łzy najduję? Jeśli rad nierad muszę, na cóż me żałości? O martwe życie! O ma bolesna radości! Przecz mię tyranizujesz, jeślić nie hołduję?
Jeśli na to pozwalam, niesłusznie styskuję; Między sprzecznymi wiatry w niewarownej łodzi Bez wiosła jestem wpośród morza głębokiego,
Która czcza wiadomości, pełna błędu chodzi, Nie wiem, czego chcę ani czego potrzebuję, Wśród zimy gorę, a drżę wśród lata samego. SONET 84 Amor m’a posto, come segno a strate
Miłość mię strzałom na cel właśnie wystawiła Jak śnieg słońcu, ogniowi jak wosk gorącemu, Jak mgłę wiatrom. Jużem głos
Jeśli gorę sam chcęcy, skąd te łzy najduję? Jeśli rad nierad muszę, na cóż me żałości? O martwe życie! O ma bolesna radości! Przecz mię tyranizujesz, jeślić nie hołduję?
Jeśli na to pozwalam, niesłusznie styskuję; Między sprzecznymi wiatry w niewarownej łodzi Bez wiosła jestem wpośród morza głębokiego,
Która czcza wiadomości, pełna błędu chodzi, Nie wiem, czego chcę ani czego potrzebuję, Wśród zimy gorę, a drżę wśród lata samego. SONET 84 Amor m’a posto, come segno a strate
Miłość mię strzałom na cel właśnie wystawiła Jak śnieg słońcu, ogniowi jak wosk gorącemu, Jak mgłę wiatrom. Jużem głos
Skrót tekstu: PetNaborSonBar_I
Strona: 199
Tytuł:
Próba trzech sonetów
Autor:
Francesco Petrarka
Tłumacz:
Daniel Naborowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
sonety
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1601 a 1640
Data wydania (nie wcześniej niż):
1601
Data wydania (nie później niż):
1640
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
Wszystkoby ubóstwo sama otrzymała.
MAĆIEK.
Słysz Nanko i cóż pleciesz? gdieżbyś dzieci podział? Kiedybyś Macierzy wszystko samej oddał.
PRZYTULA.
O Synku/ z drugiemi musisz się dorabiać Nie wszystko na ręce nasze się oglądać. Ja gdym się ożeniał niemiałem nic zgoła/ Teraz bydła mnóstwo/ nie czcza i stodoła. Gdyż i sama Netka nie popróżnowała/ Chcąc aby jak ludzie na świecie się miała.
MAĆIEK.
Bo nie tak na on czas bywały złe lata/ Gdyż teraz czym poczniesz na wszystkim utrata/
PRZYTULA.
PRawda/ zły robotnik nie ujdzie utraty: Za pracąć dostatek bywa/ nie za laty. Wiele ich
Wszystkoby vbostwo sámá otrzymáłá.
MAĆIEK.
Słysz Nánko y coż plećiesz? gdieżbyś dzieći podźiał? Kiedybyś Máćierzy wszystko sámey oddał.
PRZYTVLA.
O Synku/ z drugiemi muśisz sie dorábiać Nie wszystko ná ręce násze sie oglądáć. Ia gdym się ożeniał niemiałem nic zgołá/ Teraz bydłá mnostwo/ nie czcza i stodołá. Gdyż y sámá Netká nie poproznowáłá/ Chcąc áby iák ludzie ná świećie sie miáłá.
MAĆIEK.
Bo nie ták ná on czás bywáły złe látá/ Gdyż teraz czym poczniesz ná wszystkim vtrátá/
PRZYTVLA.
PRawdá/ zły robotnik nie vydźie vtráty: Zá pracąć dostátek bywa/ nie zá láty. Wiele ich
Skrót tekstu: PaxUlis
Strona: F4
Tytuł:
Tragedia o Ulissesie
Autor:
Adam Paxillus
Drukarnia:
Wojciech Kobyliński
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
dramat
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1603
Data wydania (nie wcześniej niż):
1603
Data wydania (nie później niż):
1603
OPisawszy już Brabancją/ potrzeba abyśmy się wrócili nazad: a zostawiwszy po lewej stronie wyspy Zelandskie/ wnidziemy do Holandii. Ta Prowincja ma w sobie nie małą sztukę starej Batawiej/ a ta zastępuje wszystkę tę krainę/ która się rozciąga miedzy dwiema rogami królestwa/ i miedzy Oceanem. Holandia rozumie się ziemia dziurawa/ abo czcza/ bo drży na wielu miejscach pod wozami i pod końmi: i nie daleko Arlem trafiło się było (co tej prawdy poświadcza) iż krowa zapadszy się w jednę dziurę/ nalazła się trzeciego dnia zdechła na morzu. A nad to/ jedna część Holandii zowie się Wasserlandt/ to jest/ kraina wodna: ta jest
OPisawszy iuż Brábántią/ potrzebá ábysmy się wroćili názad: á zostáwiwszy po lewey stronie wyspy Zelándskie/ wnidźiemy do Holándiey. Tá Prouincia ma w sobie nie máłą sztukę stárey Bátáwiey/ á tá zástępuie wszystkę tę kráinę/ ktora się rozćiąga miedzy dwiemá rogámi krolestwá/ y miedzy Oceanem. Holándia rozumie się źiemiá dźiuráwa/ ábo czcza/ bo drży ná wielu mieyscách pod wozámi y pod końmi: y nie dáleko Arlem tráfiło się było (co tey prawdy poświádcza) iż krowá západszy się w iednę dźiurę/ nálázłá się trzećiego dniá zdechła ná morzu. A nád to/ iedná część Holándiey zowie się Wasserlandt/ to iest/ kráiná wodna: tá iest
Skrót tekstu: BotŁęczRel_I
Strona: 91
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. I
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
bas się zdobędzie. 240. RZADKO BOGATY NIEGŁUPI NA TOŻ CZWARTY RAZ
Jedną świeckie bogactwa stękają chorobą: Puchliną. Zawsze bowiem pychę wiodą z sobą. Stąd przypowieść urosła: duże nogi to są, Co dobry byt, dopieroż, co bogactwo zniosą. Nie widzi człek i więcej coś o sobie trzyma, Że go czcza woda rzeczy znikomych odyma. Trąci szpilką fortuna, nie czekając śmierci, Aż on darmopych piętą przed lada kim wierci. Skoro z niego wyciekła woda lada dziurą, Świeci on pyszny bogacz kościami pod skórą. 241. PIJANY WIERSZÓW NIE SKŁADA
Pijany człek nie składa wierszów. Cóż ma składać? Mówić dobrze nie może i
bas się zdobędzie. 240. RZADKO BOGATY NIEGŁUPI NA TOŻ CZWARTY RAZ
Jedną świeckie bogactwa stękają chorobą: Puchliną. Zawsze bowiem pychę wiodą z sobą. Stąd przypowieść urosła: duże nogi to są, Co dobry byt, dopieroż, co bogactwo zniosą. Nie widzi człek i więcej coś o sobie trzyma, Że go czcza woda rzeczy znikomych odyma. Trąci szpilką fortuna, nie czekając śmierci, Aż on darmopych piętą przed leda kim wierci. Skoro z niego wyciekła woda leda dziurą, Świeci on pyszny bogacz kościami pod skórą. 241. PIJANY WIERSZÓW NIE SKŁADA
Pijany człek nie składa wierszów. Cóż ma składać? Mówić dobrze nie może i
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 138
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
przygania, czego nie rozumie. Dlatego się w dyskursy szkoda wdawać z takiem, Kto się sam za mądrego ma, bywszy prostakiem. Sprzeciwisz się? będziesz miał człeka nieprzyjaznem; Pozwolisz mu? z prostaka przerobisz go błaznem: Będzie chlubił przed ludźmi, żeć zawiązał usta, Na szyderstwo, bo wiedzą, że głowa czcza, pusta. Najlepiej niech sam sobie bełkoce z cietrzewiem; Spyta cię o co? krótko odpowiedzieć: nie wiem. Nie przegadasz, bo trzepie, jako sroka z boru; Przewiedziesz go? nie przyzna dla swego uporu. 355. NIEWIEŚCIE I PO ŚMIERCI NIE WIERZ
Niewieście i po śmierci wierzyć, mówią, szkoda;
przygania, czego nie rozumie. Dlatego się w dyskursy szkoda wdawać z takiem, Kto się sam za mądrego ma, bywszy prostakiem. Sprzeciwisz się? będziesz miał człeka nieprzyjaznem; Pozwolisz mu? z prostaka przerobisz go błaznem: Będzie chlubił przed ludźmi, żeć zawiązał usta, Na szyderstwo, bo wiedzą, że głowa czcza, pusta. Najlepiej niech sam sobie bełkoce z cietrzewiem; Spyta cię o co? krótko odpowiedzieć: nie wiem. Nie przegadasz, bo trzepie, jako sroka z boru; Przewiedziesz go? nie przyzna dla swego uporu. 355. NIEWIEŚCIE I PO ŚMIERCI NIE WIERZ
Niewieście i po śmierci wierzyć, mówią, szkoda;
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 211
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
strach będzie/ on się nie ruszy/ i owszem on morzu i wiatrom rozkaże się uciszyć. Jeżeli tedy on wiatrom ma rozkazować/ a cóż go wiatry mają chwiać? Onci to wiatrom na stronę ustąpić każe/ i od siebie onę odbije/ aby bynamniej nie zamyślały na stonę jaką jego nachylić/ XX. PRóżna i czcza jest trzcina tak zewnątrz jako i wewnątrz ze wszytkiego ogołocona/ i owszem tak od natury po wierzchu ugładzona/ żeby się na niej nic zgoła ostanie mogło. Pewnie tak Dziecię wyrazić przyśli Aniołowie. Leży naguchny namilszy Matki Synaczek/ leży nadobny Panny kochanek bez odzieży/ a tak do nędzy przylgnął afektem/ że choćby kto
strách będźie/ on się nie ruszy/ y owszem on morzu y wiátrom roskaże się vćiszyć. Ieżeli tedy on wiátrom ma roskázowáć/ á coż go wiátry máią chwiać? Onći to wiatrom ná stronę vstąpić każe/ y od siebie onę odbiie/ áby bynamniey nie zámyśláły ná stonę iáką iego náchylić/ XX. PRozna y czcza iest trzćiná ták zewnątrz iáko y wewnątrz ze wszytkiego ogołoconá/ y owszem ták od nátury po wierzchu vgładzona/ żeby się ná niey nic zgołá ostanie mogło. Pewnie ták Dźiećię wyráźić przyśli Anyołowie. Leży náguchny namilszy Mátki Synaczek/ leży nadobny Pánny kochánek bez odźieży/ á tak do nędzy przylgnął áffektem/ że choćby kto
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 362
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636