i kto tylko ma do nich przywiązanie, temu godziny zbyt prędko płyną. Nie wspominam o grach bogatych i hazardowych, nie trzeba nawet probować, jako z wielu miar nie tylko w szczególnych posiedzeniach, ale nawet w Państwach dobrze rządzonych, cierpiane być żadnym sposobem, pod jakimkolwiek bądź pretekstem nie powinny.
Rozmowa z przyjacielem najlepiej czcze godziny zastępuje. Niemasz pomyślności milszą czułość sprawującej nad wynurzenie skrytości serca na łono poufałego wiernego przyjaciela. Konwersacja jego oświeca, wspiera i bawi, zapala do dobrego, pobudza do trwałości w cnocie, uśmierza zapalczywość żądz, jednym słowem daje czasowi walor jemu właściwy. Ksiąg czytanie i pracą i zabawą nazwać można, jako albowiem
y kto tylko ma do nich przywiązanie, temu godziny zbyt prętko płyną. Nie wspominam o grach bogatych y hazardowych, nie trzeba nawet probować, iako z wielu miar nie tylko w szczegulnych posiedzeniach, ale nawet w Państwach dobrze rządzonych, cierpiane bydź żadnym sposobem, pod iakimkolwiek bądź pretextem nie powinny.
Rozmowa z przyiacielem naylepiey czcze godziny zastępuie. Niemasz pomyślności milszą czułość sprawuiącey nad wynurzenie skrytości serca na łono poufałego wiernego przyiaciela. Konwersacya iego oświeca, wspiera y bawi, zapala do dobrego, pobudza do trwałości w cnocie, uśmierza zapalczywość żądz, iednym słowem daie czasowi walor iemu właściwy. Xiąg czytanie y pracą y zabawą nazwać można, iako albowiem
Skrót tekstu: Monitor
Strona: 74
Tytuł:
Monitor na Rok Pański 1772
Autor:
Ignacy Krasicki
Drukarnia:
Wawrzyniec Mitzler de Kolof
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1772
Data wydania (nie wcześniej niż):
1772
Data wydania (nie później niż):
1772
Są tacy, którym przepisali dla eksertacyj Doktorowie, aby wziąwszy w obydwie ręce spore kije albo palcaty odprawowali sami z sobą pojedynek, agitacja takowa ma być osobliwie piersiom bardzo pomocna, przeto iż junktury i członki wzmacnia, jeżeli więc mniej bawi, nadgradza to dobremi zdrowia skutkami. Radziłbym ja wielu Mędrkom, aby porzuciwszy czcze argumentów walki, obrócili czas na takowe sami z sobą lub z własnym cieniem utarczki. Pozbawiliby się tym sposobem waporów i obstrukcyj śledziony.
Tym kończę uwagi moje, iż ponieważ złożeni jesteśmy z duszy i ciała, jesteśmy obowiązani, dawać umysłowi pokarm nauką, ciału pracą. MONITOR Na R. P. 1772. Nro
Są tacy, ktorym przepisali dla exertacyi Doktorowie, aby wziąwszy w obydwie ręce spore kiie albo palcaty odprawowali sami z sobą poiedynek, agitacya takowa ma bydź osobliwie piersiom bardzo pomocna, przeto iż iunktury y członki wzmacnia, ieżeli więc mniey bawi, nadgradza to dobremi zdrowia skutkami. Radziłbym ia wielu Mędrkom, aby porzuciwszy czcze argumentow walki, obrocili czas na takowe sami z sobą lub z własnym cieniem utarczki. Pozbawiliby się tym sposobem waporow y obstrukcyi śledziony.
Tym kończę uwagi moie, iż ponieważ złożeni iesteśmy z duszy y ciała, iesteśmy obowiązani, dawać umysłowi pokarm nauką, ciału pracą. MONITOR Na R. P. 1772. Nro
Skrót tekstu: Monitor
Strona: 129
Tytuł:
Monitor na Rok Pański 1772
Autor:
Ignacy Krasicki
Drukarnia:
Wawrzyniec Mitzler de Kolof
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1772
Data wydania (nie wcześniej niż):
1772
Data wydania (nie później niż):
1772
jastrząb, bo słuszną rzecz słyszy; Z tym on na ptaki, sowa leciała na myszy. Toż, gdy lotem nad puszczą krąży niedościgłem, Widzi zieloną żołnę, widzi czyża z szczygłem, Szaromodre grzywacze, purpurowe gile, I jako na siostrzeńców patrzy na nich mile; Malowane dzięcioły, na kobuzach cynki Mija, czcze połykając z apetytu ślinki. Dopieroż kiedy widzi pstrego dudka w czubie, Pisane jemiołuchy, albo jeśli skubie
Młoda soja farbami nakrapiane piórka: O, jako, myśli, matce niepodobna córka. Widzi iry i zięby, i papuże dzwońce, A już się też schylało ku zachodu słońce; Oczy napasł, garła nic,
jastrząb, bo słuszną rzecz słyszy; Z tym on na ptaki, sowa leciała na myszy. Toż, gdy lotem nad puszczą krąży niedościgłem, Widzi zieloną żołnę, widzi czyża z szczygłem, Szaromodre grzywacze, purpurowe gile, I jako na siestrzeńców patrzy na nich mile; Malowane dzięcioły, na kobuzach cynki Mija, czcze połykając z apetytu ślinki. Dopieroż kiedy widzi pstrego dudka w czubie, Pisane jemiołuchy, albo jeśli skubie
Młoda soja farbami nakrapiane piórka: O, jako, myśli, matce niepodobna córka. Widzi iry i zięby, i papuże dzwońce, A już się też schylało ku zachodu słońce; Oczy napasł, garła nic,
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 81
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
prosi co dzień chleba skóry. Ale go zaś daleko w nędzy ten przenosi, Co jej ani zarobi, ani jej wyprosi. Zgadnijcież: kto nędzniejszy trzeci od tych obu? Koń, co choć u pełnego, głodny stoi żłobu. Skępiec ów, żeby pełnej nie uszczuplił skrzynki, Widząc, gdy drudzy jedli, czcze połykał ślinki. Tamtym, czego nie mają, temu i to, co ma, Niedostaje i morzy żądza go łakoma. Na zaciąg po swej śmierci sukcesorom piwny Grzebie z miejsca na miejsce opleśniałe grzywny. 313. NA POKÓJ ŻUEAWIŃSKI Z TURKI
Dał Bóg, Polacy, z Turkiem po mordzie tak dawnem Pożądany w obozie
prosi co dzień chleba skóry. Ale go zaś daleko w nędzy ten przenosi, Co jej ani zarobi, ani jej wyprosi. Zgadnijcież: kto nędzniejszy trzeci od tych obu? Koń, co choć u pełnego, głodny stoi żłobu. Skępiec ów, żeby pełnej nie uszczuplił skrzynki, Widząc, gdy drudzy jedli, czcze połykał ślinki. Tamtym, czego nie mają, temu i to, co ma, Niedostaje i morzy żądza go łakoma. Na zaciąg po swej śmierci sukcesorom piwny Grzebie z miejsca na miejsce opleśniałe grzywny. 313. NA POKÓJ ŻUEAWIŃSKI Z TURKI
Dał Bóg, Polacy, z Turkiem po mordzie tak dawnem Pożądany w obozie
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 324
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
wszytkim płaci szczyrze I ciebie nie zapomni, wielki bohatyrze. EUTERPE
Nie kwiatki z swych ogrodów, Atlantowe córy, Ale złoty frukt niesie dla Starosty, który
Zwyciężywszy z Alcydą przez krew, trudy, poty Hesperyjskiego smoka, godzien wziąć frukt złoty. Nie z miodem ci przychodzą takie upominki: A na cóż w kącie zazdrość czcze połyka ślinki? Wszytkim droga otwarta i gościniec bity, Nie wszyscy jedne mają sławy apetyty, Próżno pieką piecucha leniwego zgagi, Próżny sławy apetyt, kiedy bez odwagi; Nie każdemu do Kolchos smakuje żegluga, Woli się drugi trzymać ojczystego pługa. Pięknyć kościół honoru, ale, ach, trudnoż tu Przybyć, chyba przez
wszytkim płaci szczyrze I ciebie nie zapomni, wielki bohatyrze. EUTERPE
Nie kwiatki z swych ogrodów, Atlantowe córy, Ale złoty frukt niesie dla Starosty, który
Zwyciężywszy z Alcydą przez krew, trudy, poty Hesperyjskiego smoka, godzien wziąć frukt złoty. Nie z miodem ci przychodzą takie upominki: A na cóż w kącie zazdrość czcze połyka ślinki? Wszytkim droga otwarta i gościniec bity, Nie wszyscy jedne mają sławy apetyty, Próżno pieką piecucha leniwego zgagi, Próżny sławy apetyt, kiedy bez odwagi; Nie każdemu do Kolchos smakuje żegluga, Woli się drugi trzymać ojczystego pługa. Pięknyć kościół honoru, ale, ach, trudnoż tu Przybyć, chyba przez
Skrót tekstu: PotSielKuk_I
Strona: 111
Tytuł:
Sielanka
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
sielanki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1676
Data wydania (nie wcześniej niż):
1676
Data wydania (nie później niż):
1676
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
/ smagły/ a nie zbytnie miąższy/ jako u Situ. Listu długiego/ wąskiego/ jako u Wroniej nogi/ ciemnozielonego. To/ pierwszego roku w Kłącze nie wyrasta/ aż dopiero wtórego. Pięć albo sześć rózg z korzenia wypuszcza z wielą gałązek od nich pochodzących. Wzwyż na dwa łokcia/ Obłe/ we wnątrz czcze. V dołu drobnymi listkami okryte/ ku wierzchu więtszymi odziane/ mającym kształt Firlętki albo Fiołków białych/ tylko że dłuższe/ a zieloności ciemniejszej/ chropowate/ nie równe/ a jakoby fałdowane i pokurczone. Niektóre z nich Cynki mające/ właśnie jako na Wroniejnodze liściu. Kwiecia drobnego blado żółtego/ wiele i gęsto od środku
/ smágły/ á nie zbytnie miąższy/ iáko v Situ. Listu długiego/ wąskiego/ iáko v Wroniey nogi/ ćiemnoźieloneg^o^. To/ pierwszego roku w Kłącze nie wyrasta/ áż dopiero wtorego. Pięć álbo sześć rozg z korzeniá wypuscza z wielą gáłązek od nich pochodzących. Wzwysz ná dwá łokćiá/ Obłe/ we wnątrz czcze. V dołu drobnymi listkámi okryte/ ku wierzchu więtszymi odziane/ máiącym kształt Firlętki álbo Fiołkow białych/ tylko że dłuższe/ á źielonośći ćiemnieyszey/ chropowáte/ nie rowne/ á iákoby fałdowáne y pokurczone. Niektore z nich Cynki máiące/ właśnie iáko ná Wronieynodze liśćiu. Kwiećia drobnego bládo żołtego/ wiele y gęsto od środku
Skrót tekstu: SyrZiel
Strona: 123
Tytuł:
Zielnik
Autor:
Szymon Syreński
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
botanika, zielarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613
u nas Kapusty w ziemnych grubach pospolicie wyrastać widziemy. W starym korzeniu więtsze/ w młodym mniejsze/ miękkości gębczastej/ albo Jeleniej bedłki/ środek mając miedzy twardym a miękkim/ które potym usychają pirwej/ niżli Kłącze z siebie wypuści: Które Kłącze/ jako się wyższej namieniło/ barzo wysoko puszcza/ kolankowate/ we wnątrz czcze/ jednak Drzeń biały. A kolanka albo członki cienka błoneczka okrywa/ właśnie/ jako na trzcinie baczymy. Liścia na pozór barzo wdzięcznego/ miękkiego zielonego/ podobnego liściu Kopru Włoskiego/ tylko że szersze/ i mięższe/ około swych rózg roztaczające/ na wierzchu oganiste okołki/ gęste i wielkie/ kwiatem żółtym kwitnące/ mało
v nas Kápusty w źiemnych grubách pospolićie wyrastáć widźiemy. W stárym korzeniu więtsze/ w młodym mnieysze/ miękkości gębcżástej/ álbo Ieleniej bedłki/ środek máiąc miedzy twárdym á miękkim/ ktore potym vsycháią pirwey/ niżli Kłącze z śiebie wypuśći: Ktore Kłącze/ iáko śię wysszey námieniło/ bárzo wysoko puscza/ kolankowáte/ we wnątrz czcże/ iednák Drzeń biały. A kolanká álbo członki ćienka błonecżká okrywa/ właśnie/ iáko ná trzćinie baczymy. Liśćia ná pozor bárzo wdźięcznego/ miękkiego źielonego/ podobnego liśćiu Kopru Włoskiego/ tylko że szyrsze/ y mięższe/ około swych rozg rostaczáiące/ na wierzchu ogániste okołki/ gęste y wielkie/ kwiátem żołtym kwitnące/ máło
Skrót tekstu: SyrZiel
Strona: 177
Tytuł:
Zielnik
Autor:
Szymon Syreński
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
botanika, zielarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613
rzadka i gąbczasta. Liścia Kopru włoskiemu/ albo radniej Zapaliczki liściu barzo podobna: jakoż wszystkim przyrodzeniem jest jej podobne i równe. Ze środku tego liścia Rózgi/ nie jedna/ ani dwie/ ale trzy/ cztery/ pięć i sześć/ podczas i ośm wyrastają/ wzmiąsz na palec/ kolankowate/ a we wnątrz czcze/ wzwyż na łokieć/ podczas wyższe i dłuższe: W wierzchu okołki oganiste/ Kopru ogródnemu podobne. Kwiatu gęstego/ żółto kwitnącego/ indzie w Maju/ niegdzie w Czerwcu/ zwłaszcza w chłodniejszych krainach. Z tych potym Nasienie na kształt Pluskw/ szerokie i płaskie/ jakie się też znajduje na Zapaliczce: Które iż nierychło
rzadka y gąbczasta. Liśćia Kopru włoskiemu/ álbo rádniey Zapaliczki liśćiu bárzo podobna: iákoż wszystkim przyrodzeniem iest iey podobne y rowne. Ze środku tego liśćia Rozgi/ nie iedná/ áni dwie/ ále trzy/ cżtery/ pięć y sześć/ podcżás y ośm wyrastáią/ wzmiąsz ná pálec/ kolankowáte/ á we wnątrz czcze/ wzwysz ná łokieć/ podczás wyższe y dłuższe: W wierzchu okołki ogániste/ Kopru ogrodnemu podobne. Kwiátu gęstego/ żołto kwitnącego/ indźie w Máiu/ niegdźie w Czerwcu/ zwłasczá w chłodnieyszych kráinách. Z tych potym Náśienie ná kształt Pluskw/ szyrokie y płáskie/ iákie sie też znáyduie ná Zapaliczce: Ktore iż nierychło
Skrót tekstu: SyrZiel
Strona: 182
Tytuł:
Zielnik
Autor:
Szymon Syreński
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
botanika, zielarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613
, Jeszcze nad południowe słońce oczywiściej; Bo jako wał po wale kiedy morze mąci, Piasek z brzegów spłukuje, o skałę roztrąci, Tak żal, ból, strach i wszytko, co człowieka nędzi, Jedno jedzie na drugim, jedno drugie pędzi. Trafią na serce mężne, jako groch od ściany Idą nazad i we czcze rozbiją się piany; Trafią na mdłe i długą zwątlone żałobą, W równi go z miałkim piaskiem zabierają z sobą. Krótki nam czas, dzień z nocą, noc ze dniem rozdziela Od żalów i kłopotów światowe wesela: Ledwie mizerna człeku pociecha zaświta, W tropy żal, kwapiąc za nią, za ogon ją chwyta.
, Jeszcze nad południowe słońce oczywiściej; Bo jako wał po wale kiedy morze mąci, Piasek z brzegów spłukuje, o skałę roztrąci, Tak żal, ból, strach i wszytko, co człowieka nędzi, Jedno jedzie na drugim, jedno drugie pędzi. Trafią na serce mężne, jako groch od ściany Idą nazad i we czcze rozbiją się piany; Trafią na mdłe i długą zwątlone żałobą, W równi go z miałkim piaskiem zabierają z sobą. Krótki nam czas, dzień z nocą, noc ze dniem rozdziela Od żalów i kłopotów światowe wesela: Ledwie mizerna człeku pociecha zaświta, W tropy żal, kwapiąc za nią, za ogon ją chwyta.
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 146
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
wróży. Nie bywa, jak się rzekło, na ostrędze róży. 279. UBOGIE STADŁO MUCHA POWADZI
Zimna Wenus i miasto miłości w garść chucha, Kędy głód w stadle, biedna powadzi go mucha; Ani piękna twarz, ani malowane łoże, Jeśli nie masz dostatku, miłości pomoże. Wypróżniwszy ojcowskie na zaloty skrzynki, Czcze miasto komplementów połykają ślinki. Póki ten panem młodym, owa panią młodą, Póty fryje swym trybem; dalej poszły z wodą. I kiedyby najlepiej pośpieszyć w pogoni, Stanąć im przyjdzie, popaść nie miawszy czym koni. Spełniło się, co ludzie mówią w przypowieści: Trzy dni tylko wesela, smutku lat trzydzieści.
wróży. Nie bywa, jak się rzekło, na ostrędze róży. 279. UBOGIE STADŁO MUCHA POWADZI
Zimna Wenus i miasto miłości w garść chucha, Kędy głód w stadle, biedna powadzi go mucha; Ani piękna twarz, ani malowane łoże, Jeśli nie masz dostatku, miłości pomoże. Wypróżniwszy ojcowskie na zaloty skrzynki, Czcze miasto komplementów połykają ślinki. Póki ten panem młodym, owa panią młodą, Póty fryje swym trybem; dalej poszły z wodą. I kiedyby najlepiej pośpieszyć w pogoni, Stanąć im przyjdzie, popaść nie miawszy czym koni. Spełniło się, co ludzie mówią w przypowieści: Trzy dni tylko wesela, smutku lat trzydzieści.
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 164
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987