sieła ważą gładkości Klejnoty/ Twe mnie MARYNO zniewoliły Cnoty. Lirycorum Polskich Pieśń VIII. BANKIET I. M. Pana ANDRZEJA SZEMETTA.
PAnie SZEMEĆIE Na twym bańkiecie/ Chybaby Anieli Co ani piją/ Nie jedząc żyją Mogli być weseli. Ale go grono Co go proszono Na to niepozwoli/ By złym porządkiem Ze czczym żołądkiem Słuchało Wioli/ Diabeł nie sprawa Mużyka/ wrzawa Amfiona zwiedli/ Damy nam wcieśni Śpiewają pieśni Amyżmy nie jedli. Panie SZEMEĆIE To Rajem chcecie By dom wasz był miany. Gdzie nic nie jedzą Śpiewając siedzą Wszyscy na przemiany. Jam inszej Wiary Dworzaniń Stary Inszej polityki/ Zacny Sąmsiedzie Aż po obiedzie Rad słucham
śiełá ważą głádkośći Kleynoty/ Twe mnie MARYNO zniewoliły Cnoty. Lyricorum Polskich PIESN VIII. BANKIET I. M. Páná ANDRZEIA SZEMETTA.
PAnie SZEMEĆIE Ná twym báńkiećie/ Chybáby Anieli Co áni piią/ Nie iedząc żyią Mogli bydź weseli. Ale go grono Co go proszono Ná to niepozwoli/ By złym porządkiem Ze czczym zołądkiem Słucháło Wioli/ Diabeł nie spráwa Mużyká/ wrzáwá Amphioná zwiedli/ Damy nąm wćieśńi Spiewáią pieśni Amyżmy nie iedli. Pánie SZEMEĆIE To Ráiem chcećie By dom wász był miány. Gdźie nic nie iedzą Spiewáiąc śiedzą Wszyscy ná przemiány. Iam inszey Wiáry Dworzániń Stáry Inszey polityki/ Zacny Sąmśiedźie Aż po obiedźie Rad słucham
Skrót tekstu: KochProżnLir
Strona: 160
Tytuł:
Liryka polskie
Autor:
Wespazjan Kochowski
Drukarnia:
Wojciech Górecki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1674
Data wydania (nie wcześniej niż):
1674
Data wydania (nie później niż):
1674
PŁYWA PODOBIEŃSTWO PYSZNEGO
Czemu zwykle próżny kłos stoi jako kołek, A pełny żyta na dół pochyla wierzchołek? Tonie z solą na Wiśle beczka, i niejedna; Stopnie sól, beczka na wierzch wypłynie ode dna. Tak ci i człowiek, skoro fortuna mu z głowy Bieżącej wody prądem rozum spłucze zdrowy, Skoro go nadmie pycha czczym wiatrem swawolna, Stoi jako próżny kłos, jako beczka solna Płynie wierzchem; a że go widzą, że go chwalą, Puścił się za znikomej ambicyjej falą. Ze wszech go stron swym szumem wiatr ogarnął z wodą. Nie widzi ślepy końca, kędy go zawiodą; Aż gdy marna przygoda jego szczęście zmąci, O lada
PŁYWA PODOBIEŃSTWO PYSZNEGO
Czemu zwykle próżny kłos stoi jako kołek, A pełny żyta na dół pochyla wierzchołek? Tonie z solą na Wiśle beczka, i niejedna; Stopnie sól, beczka na wierzch wypłynie ode dna. Tak ci i człowiek, skoro fortuna mu z głowy Bieżącej wody prądem rozum spłucze zdrowy, Skoro go nadmie pycha czczym wiatrem swawolna, Stoi jako próżny kłos, jako beczka solna Płynie wierzchem; a że go widzą, że go chwalą, Puścił się za znikomej ambicyjej falą. Ze wszech go stron swym szumem wiatr ogarnął z wodą. Nie widzi ślepy końca, kędy go zawiodą; Aż gdy marna przygoda jego szczęście zmąci, O leda
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 120
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
do tego dworu zaciągnęło? i nie dziw/ Abowiem ci którzy się podług świata tego Elementów sprawują świecki rozum mają. A którzy podług Ducha się rządzą/ na oko widzą i wiedzą/ że wszystko to/ nic inszego/ jedno marność jest nad marnościami/ w których wyniosłość i ty synu wnętrznemi oczyma wejrzawszy/ wszystkie ze czczym Orzechem porównasz. Mają oni język w chłube swej nadętej wielkości/ niech i tobie rozum będzie/ w rozsądku przykazanej skromności. Niemasz im wstydu i bojaźni bożej w wystawieniu swej hardej władzej/ nie miej i ty pochlebcy serca w podporę i pochwałę tej ich nie wsty- dliwości. Wnętrzne otwór oczy/ a czystym smysłem/
do tego dworu záćiągnęło? y nie dźiw/ Abowiem ći ktorzy się podług świátá tego Elementow spráwuią świecki rozum máią. A ktorzy podług Duchá się rządzą/ ná oko widzą y wiedzą/ że wszystko to/ nic inszego/ iedno márność iest nad márnośćiámi/ w ktorych wyniosłość y ty synu wnętrznemi ocżymá weyrzawszy/ wszystkie ze cżcżym Orzechem porownasz. Máią oni ięzyk w chłube swey nádętey wielkośći/ niech y tobie rozum będźie/ w rozsądku przykazáney skromnośći. Niemász im wstydu y boiáźni bożey w wystáwieniu swey hárdey władzey/ nie miey y ty pochlebcy sercá w podporę y pochwałę tey ich nie wsty- dliwośći. Wnętrzne otwor ocży/ á cżystym smysłem/
Skrót tekstu: SmotLam
Strona: 32
Tytuł:
Threnos, to iest lament [...] wschodniej Cerkwi
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
tego co żywo się z całym swoim zarobkiem do browaru na ofertę garnie, do starozakonnej Abrahama albo Dawida arki składa i płaci ów zbawienny likwor, w którym kołtuny przemierzłego parszystwa za driakiew mokły. Ale pytam się, miły gnypiu, jak się też masz po niej? Żołądek mi, odpowiadasz, utwierdziła. A za cóż czczym wiatrem ziewasz, jako pies ustawicznie spluwasz, płacz i skwierk głodnych bękartów bez miłosierdzia i politowania trawisz? Serce ci rozweseliła? A za cóż tak ciężko z sobą nudzisz, że swojej albo draba zimowego gęby, albo publicznej i cechowej składki, albo zwyczajnego podatku i potrzeby własnej nie masz skąd opędzić i wysztukować! Zmysły ci
tego co żywo się z całym swoim zarobkiem do browaru na ofertę garnie, do starozakonnej Abrahama albo Dawida arki składa i płaci ów zbawienny likwor, w którym kołtuny przemierzłego parszystwa za dryjakiew mokły. Ale pytam się, miły gnypiu, jak się też masz po niej? Żołądek mi, odpowiadasz, utwierdziła. A za cóż czczym wiatrem ziewasz, jako pies ustawicznie spluwasz, płacz i skwierk głodnych bękartów bez miłosierdzia i politowania trawisz? Serce ci rozweseliła? A za cóż tak ciężko z sobą nudzisz, że swojej albo draba zimowego gęby, albo publicznej i cechowej składki, albo zwyczajnego podatku i potrzeby własnej nie masz skąd opędzić i wysztukować! Zmysły ci
Skrót tekstu: MałpaCzłow
Strona: 199
Tytuł:
Małpa Człowiek
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry, traktaty
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1715
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1715
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Archiwum Literackie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Paulina Buchwaldówna
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wroclaw
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
, i ze wszystkich zmysłów zawodzących nas, nie wyrzuciemy opinii: Fluctuabimur cum iis semper: suspensi, queruli, turbidi, non DEO, non hominibus satis aequi: Kłócić się z niemi będziemy zawsze: Zadumani, rozstrzygnieni, skarżący się ustawnie, i BOGU i ludziom niepożyteczni, i niesprawiedliwi. I jako wodny statek będąc czczym, i nie naładowanym i żadnego styru nie mającym, od najmniejszego wiatru miotanym bywa po morzu, tak w nas ustawicznie błądząca, i niestateczna myśl będzie, póki rozsądkiem jako styrem jakim kierować się nie zechcemy. Rozdział III. Część I. Rozdział III. Część I. Rozdział III. Część I.
Z tych tedy
, i ze wszystkich zmysłow zawodzących nas, nie wyrzuciemy opinii: Fluctuabimur cum iis semper: suspensi, queruli, turbidi, non DEO, non hominibus satis aequi: Kłócić się z niemi będziemy zawsze: Zadumani, rozstrzygnieni, skarżący się ustawnie, i BOGU i ludziom niepożyteczni, i niesprawiedliwi. I iako wodny statek będąc czczym, i nie naładowanym i żadnego styru nie maiącym, od naymnieyszego wiatru miotanym bywa po morzu, tak w nas ustawicznie błądząca, i niestateczna myśl będzie, póki rozsądkiem iako styrem iakim kierować się nie zechcemy. Rozdział III. Część I. Rozdział III. Część I. Rozdział III. Część I.
Z tych tedy
Skrót tekstu: KryszStat
Strona: 22
Tytuł:
Stateczność umysłu
Autor:
Andrzej Kazimierz Kryszpin Kirszensztein
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kolegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1769
Data wydania (nie wcześniej niż):
1769
Data wydania (nie później niż):
1769
postrzały swoje/ i jego pragnie ułowić: inaczej inszego sobie szuka człowieka do połowu/ a pierwszy z celu uciekający/ natchnienia Pańskie/ JEZUSA odrzucający/ zostaje na celu strzelca inszego do śmierci wiecznej strzelającego/ jadem napuszczone światowym strzały mającego. To pono na to trzcinę przynosi Anioł do stajni/ aby pokazał jak słabym orężem/ czczym/ to jest ubóstwem/ głodem/ zimnem/ nagością/ podłym we stajni położeniem/ wielką gromadę dusz postrzeli JEZUS. A bez braku/ bo i ubogich Pasterzów z Żydostwa/ i bogatych Królów z Pogaństwa/ obaczy pod swe nogi porzuconych/ i tak z bliska jak i z daleka ugodzi dobrze/ w kogo się jemu
postrzały swoie/ y iego prágnie vłowić: inaczey inszego sobie szuka człowieka do połowu/ á pierwszy z celu vćiekáiący/ nátchnienia Páńskie/ IEZVSA odrzucáiący/ zostáie ná celu strzelca inszego do śmierći wieczney strzeláiącego/ iadem nápuszczone światowym strzały máiącego. To pono ná to trzćinę przynośi Anyoł do stáyni/ áby pokazał iak słabym orężem/ czczym/ to iest vbostwem/ głodem/ źimnem/ nágośćią/ podłym we stáyni położeniem/ wielką gromádę dusz postrzeli IEZVS. A bez braku/ bo y vbogich Pásterzow z Zydostwá/ y bogátych Krolow z Pogáństwá/ obaczy pod swe nogi porzuconych/ y ták z bliska iák y z dáleká vgodźi dobrze/ w kogo się iemu
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 448
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
w mniejszych stanach ludzie posiłku nie mają z dostatków swoich/ jeżeli przy nich jakie są grzechy przywiązane/ abo jeśli się tam co cudzego zamieszkało. Więc i w Zakonach często się nie powodzi/ często Zakonny człowiek przez długie lata żyjąc w Zakonie. nie może się nie tylko dojeść smaku w rzeczach duchownych/ ale też zgoła czczym się być czuję we wszytko/ nie masz i jednej cnoty w duszy jego któraby go posilać mogła w sprawach Zakonnychl gdzie stąpi/ tam się jak trzcina kruszy/ lada słoweczko go zachwieje/ ladaco duszę pomiesza/ lada ciężarek nieznośny jemu/ i tak rok po roku na świecie trawiac/ gdy przyjdzie wieczności drogę przez śmierć
w mnieyszych stanach ludźie pośiłku nie máią z dostatkow swoich/ ieżeli przy nich iákie są grzechy przywiązáne/ abo iesli się tám co cudzego zámieszkáło. Więc y w Zakonach często się nie powodźi/ często Zakonny człowiek przez długie lata żyiąc w Zakonie. nie może się nie tylko doieść smaku w rzeczach duchownych/ ále też zgołá czczym się być czuię we wszytko/ nie mász y iedney cnoty w duszy iego ktoraby go pośiláć mogłá w spráwách Zakonnychl gdźie stąpi/ tám się iák trzćiná kruszy/ ladá słoweczko go zachwieie/ ládáco duszę pomiesza/ ládá ciężarek nieznośny iemu/ y ták rok po roku ná świećie trawiac/ gdy przyidźie wieczności drogę przez śmierć
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 636
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
czuję we wszytko/ nie masz i jednej cnoty w duszy jego któraby go posilać mogła w sprawach Zakonnychl gdzie stąpi/ tam się jak trzcina kruszy/ lada słoweczko go zachwieje/ ladaco duszę pomiesza/ lada ciężarek nieznośny jemu/ i tak rok po roku na świecie trawiac/ gdy przyjdzie wieczności drogę przez śmierć poczynać/ czczym się być widzi/ skąd wielka trwoga bije na niego że go tak srogi sąd oczekiwa; coby nie było/ gdy by swej woli w Zakonie nie zażywał/ ale się rządził wolą Boga w Regułach opisaną; która to wola gdy by się w Zakonniku najdowała przy punkcie śmierci byłaby wielka Zakonnikowi uciecha/ bo by
czuię we wszytko/ nie mász y iedney cnoty w duszy iego ktoraby go pośiláć mogłá w spráwách Zakonnychl gdźie stąpi/ tám się iák trzćiná kruszy/ ladá słoweczko go zachwieie/ ládáco duszę pomiesza/ ládá ciężarek nieznośny iemu/ y ták rok po roku ná świećie trawiac/ gdy przyidźie wieczności drogę przez śmierć poczynać/ czczym się być widźi/ zkąd wielka trwogá biie ná nie^o^ że go tak srogi sąd oczekiwa; coby nie było/ gdy by swey woli w Zakonie nie zażywał/ ále się rządźił wolą Boga w Regułach opisáną; która to wola gdy by się w Zakonniku náydowáłá przy punkćie śmierći byłáby wielka Zakonnikowi vćiechá/ bo by
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 636
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
, Po całym pisząc świecie, nie stało papiru. Znalazłby zimnych, znalazł i umarłych wiele, I tych, co przy kościele stawiają burdele. Niejeden, nie dojdzieli spełna dziesięcina, Jakiej on chce, lud boży z Balakiem przeklina.
Niejeden bez miłości, próżnych słów chorałem, W uczynkach nic nie mając, czczym dzwoni cymbałem, O co z nieba biskupy Chrystus karze ony, Dwu tylko z siedmiu godnych osądził korony. Jeślim źle rzekł, świadcz o złym; jeśli dobrze, czemu Posądzasz; żadnej krzywdy nie masz tu dobremu. Wielki swoich pasterzu owiec, Chryste Jezu, Jakoś tam do Pergamu pisał i Efezu, Jakoś
, Po całym pisząc świecie, nie stało papiru. Znalazłby zimnych, znalazł i umarłych wiele, I tych, co przy kościele stawiają burdele. Niejeden, nie dojdzieli spełna dziesięcina, Jakiej on chce, lud boży z Balakiem przeklina.
Niejeden bez miłości, próżnych słów chorałem, W uczynkach nic nie mając, czczym dzwoni cymbałem, O co z nieba biskupy Chrystus karze ony, Dwu tylko z siedmiu godnych osądził korony. Jeślim źle rzekł, świadcz o złym; jeśli dobrze, czemu Posądzasz; żadnej krzywdy nie masz tu dobremu. Wielki swoich pasterzu owiec, Chryste Jezu, Jakoś tam do Pergamu pisał i Efezu, Jakoś
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 417
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
może zwyciężyć, odminia się wszytko w humory zbyteczne, które tak dalece potym tepią ciepło przyródżone, że na czas nagle zabijają: a choć tego nie uczynią, tedy gniją, i insze humory zdrowe zarazają, i psują naszę naturę, zaczym gorączki i inne choroby następują. 3. Czemu długie nie jedzenie szkodzi? Żołądek czczym będąc ciągnie do siebie i te humory które natura miała odrzucić, i niemi żyły potym i inne członki napełnia. a przy tym wilgotność potrzebną do zachowania życia ciepło trawi. a barziej post cholerykom szkodzi, bo do żołądka z pływa żółć, która potym i sama się psuje, i potrawy zaraża, i dymy do głowy
może zwyćiężyć, odminia się wszytko w humory zbyteczne, ktore ták dálece potym tepią ćiepło przyrodżone, że ná czás nagle zábiiáią: á choć tego nie uczynią, tedy gniią, y insze humory zdrowe zárazaią, y psuią nászę náturę, zaczym gorączki y inne choroby nástępuią. 3. Czemu długie nie iedzenie szkodźi? Zołądek czczym bedąc ćiągnie do śiebie y te humory ktore náturá miáłá odrzućić, y niemi żyły potym y inne cżłonki nápełnia. á przy tym wilgotność potrzebną do záchowánia żyćia ćiepło trawi. á bárziey post cholerykom szkodźi, bo do żołądká z pływa żołć, ktora potym y sámá się psuie, y potráwy záraża, y dymy do głowy
Skrót tekstu: TylkRoz
Strona: 220
Tytuł:
Uczone rozmowy
Autor:
Wojciech Tylkowski
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1692
Data wydania (nie wcześniej niż):
1692
Data wydania (nie później niż):
1692