/ próżnym łaski Bożej najduje się. Małoż jest tych co pracuja/ poszczą/ świat ten opuszczają/ i w ostatnim ubóstwie żywot swój ex voto Bogu uczynionego żyją/ u Armenów/ Koftów/ Syrianów/ Abysinów/ Nestorytów/ i tym podobnych Heretyków/ i u samych Turków i teraz/ a jednak bez prawej wiary czczymi są łaski Bożej: i nadaremne są pracy ich cielesne. Toż a nie insze mamy rozumieć i o Schismatykach. o których Błog Apostoł Paweł mówi/ Si distribuero in cibos Pauperum omnes facultates meas, et si tradidero corpus meum ita vt ardeam, charitatem autem non habuero, nihil mihi prodest. Skąd Augustyn Z.
/ prożnym łáski Bożey náyduie sie. Máłoż iest tych co prácuia/ poszczą/ swiát ten opuszczáią/ y w ostátnim vbostwie żywot swoy ex voto Bogu vczynionego żyią/ v Armenow/ Kophtow/ Syrianow/ Abysinow/ Nestoritow/ y tym podobnych Hęretykow/ y v sámych Turkow y teraz/ á iednák bez práwey wiáry czczymi są łáski Bożey: y nádáremne są pracy ich ćielesne. Toż á nie insze mamy rozumieć y o Schismátykách. o ktorych Błog Apostoł Páweł mowi/ Si distribuero in cibos Pauperum omnes facultates meas, et si tradidero corpus meum ita vt ardeam, charitatem autem non habuero, nihil mihi prodest. Zkąd Augustyn S.
Skrót tekstu: SmotApol
Strona: 180
Tytuł:
Apologia peregrinacjej do Krajów Wschodnich
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Dermań
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1628
Data wydania (nie wcześniej niż):
1628
Data wydania (nie później niż):
1628
szczęściły Nieba, żeby twe cnoty osobliwe Żyły w pamięci ludzkiej a prawdziwe Usta żeby je poty ogłaszały, Póki się będą zorze zapalały, Póki na ziemi rolniczy sierp krzywy Pożynać będzie urodzajne niwy, Póki marmury morskich otchłań szklane Napełniać będą ryby obłąkane, Póki się chmury i szalone wiatry Rozbijać będą o wysokie Tatry.
Nie z czczymi przytym witam cię rękoma, Lecz widząc, na co myśl twoja łakoma, Nie złoto, srebro, nie klejnot bogaty, Nie drogą perłę, nie świetne szarłaty: Bo twe wspaniałe serce nie dba o to, Ale nad wszytko kosztowniejszy złoto, Droższy nad skarby wschodowe podarek, Ten ci niebieski posyłam Zegarek, Pracą
szczęściły Nieba, żeby twe cnoty osobliwe Żyły w pamięci ludzkiej a prawdziwe Usta żeby je poty ogłaszały, Poki się będą zorze zapalały, Poki na ziemi rolniczy sierp krzywy Pożynać będzie urodzajne niwy, Poki marmury morskich otchłań sklane Napełniać będą ryby obłąkane, Poki się chmury i szalone wiatry Rozbijać będą o wysokie Tatry.
Nie z czczymi przytym witam cię rękoma, Lecz widząc, na co myśl twoja łakoma, Nie złoto, srebro, nie klejnot bogaty, Nie drogą perłę, nie świetne szarłaty: Bo twe wspaniałe serce nie dba o to, Ale nad wszytko kosztowniejszy złoto, Droższy nad skarby wschodowe podarek, Ten ci niebieski posyłam Zegarek, Pracą
Skrót tekstu: MorszZWierszeWir_I
Strona: 395
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
tym mu przykładaj obwijając/ póki się kostka wyrznie abo wygryzie/ zatym goj mu ten raz jako ranę pospolitą. Insze.
Jeśli też palić nie będziesz chciał/ ogol sierść na kostce co najlepiej: weźmi płótno surowe/ trzy onym tę martwą kostkę/ aż się dobrze zaczerwienieje/ przyłożże na to miejsce zarazem Gorczyce tartej ze czczymi ślinami/ rozmazawszy hrubo na chustce/ czyniąc to do trzech dni/ żeby przegryzło aż do świeżego mięsa/ abo miasto Gorczyce możesz używać rzeczy mocniejszych/ jako wapna niegaszonego z miodem zmieszanego/ abo soli z miodem zmieszanej jako ciasto/ a w nowym garncu upalonej/ także i Grynszpanu/ które wszytkie mają moc przegryzywającą/ i
tym mu przykłáday obwiiáiąc/ poki się kostká wyrznie ábo wygryźie/ zátym goy mu ten raz iáko ránę pospolitą. Insze.
Iesli też palić nie będźiesz chćiał/ ogol śierść ná kostce co naylepiey: weźmi płotno surowe/ trzy onym tę martwą kostkę/ áż się dobrze záczerwienieie/ przyłożże ná to mieysce zárázem Gorczyce tártey ze czczymi ślinámi/ rozmázawszy hrubo ná chustce/ czyniąc to do trzech dni/ żeby przegryzło áż do świeżego mięsá/ ábo miásto Gorczyce możesz vżywáć rzeczy mocnieyszych/ iáko wapná niegászonego z miodem zmieszánego/ ábo soli z miodem zmieszáney iáko ćiásto/ á w nowym gárncu vpaloney/ tákże y Grynszpanu/ ktore wszytkie máią moc przegryzywáiącą/ y
Skrót tekstu: DorHip_II
Strona: Oiv
Tytuł:
Hippica to iest o koniach księgi_II
Autor:
Krzysztof Dorohostajski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1603
Data wydania (nie wcześniej niż):
1603
Data wydania (nie później niż):
1603