, Wielką kleske uczyni, i aż w-puł Taboru Parując ich przepadnie. Lubo nie bez Dworu Swego szkody. Kiedy tam naprzód Pułkownika Mokrskiego przed inszymi, spół Porucznika Kwiatem pierwszej młodości zakwitającego Zbył Kurosza, o! Wiele dokazującego. Z-kąd, tym mając do gniewu żarliwszą przyczyne, Kiedy ich tnie na pował, aż wiąże Starszyne Czerń strwożona, i tylkoż reku mu nie dawa. Noc także, o niebaczna nie w swój czas powstawa, I zasłoni Hultajów. Czym dla niebezpiecznej W-swych omyłki, nie przyszło i tu do statecznej Z-nimi tedy rozprawy, jednak wpułurwany l Tabor i Armata: i spół pojmany. I Wodzów przednich Połujan, i nad
, Wielką kleske uczyni, i áż w-puł Taboru Paruiąc ich przepádnie. Lubo nie bez Dworu Swego szkody. Kiedy tám naprzod Pułkownika Mokrskiego przed inszymi, społ Porucznika Kwiátem pierwszey młodośći zakwitaiącego Zbył Kurosza, o! Wiele dokazuiącego. Z-kąd, tym maiąc do gniewu żarliwszą przyczyne, Kiedy ich tnie ná pował, áż wiąże Stárszyne Czerń strwożona, i tylkoż reku mu nie dawa. Noc także, o niebáczna nie w swoy czás powstawa, I zasłoni Hultáiow. Czym dla niebezpieczney W-swych omyłki, nie przyszło i tu do stateczney Z-nimi tedy rozpráwy, iednák wpułurwány l Tabor i Armatá: i społ poimány. I Wodzow przednich Połuian, i nád
Skrót tekstu: TwarSWoj
Strona: 22
Tytuł:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Autor:
Samuel Twardowski
Drukarnia:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
a z-drugiej Kozacy Ku Warzawie postąpią. Byli i Bosnacy Rumelscy z Zadunaju pokłony przynosząc, A o Chresta spolnego wybawienie prosząc Za wielką tą pogodą. Toż od Hospodarów Obudwu Rurkołabi: i dalszych Tatarów Z- Za -Wołgi i Nabajów posłani Murzowie, Ofiarując i oni przy jego kłaść głowie Zdrowia swoje. A tu Czerń nie tylko Wojskowym W głos Hetmanem, ale go Zbawicielem nowym Rusi wszytkiej witała. Z-kąjd rozparszy boki, Jakoby nad Apenin wyleciał wysoki, I dosiadł Bucefała, zaweźmie haniebną, Przed się dume, i za rzecz ma to nie potrzebną, Znać mu Króla nad sobą gdy tacy Panowie Honor mu ten oddają! A tylkoż
á z-drugiey Kozacy Ku Wárzáwie postąpią. Byli i Bosnacy Rumelscy z Zádunáiu pokłony przynosząc, A o Chresta spolnego wybawienie prosząc Zá wielką tą pogodą. Toż od Hospodarow Obudwu Rurkołábi: i dalszych Tátárow Z- Zá -Wołgi i Nábaiow posłáni Murzowie, Ofiaruiąc i oni przy iego kłaść głowie Zdrowia swoie. A tu Czerń nie tylko Woyskowym W głos Hetmanem, ále go Zbawićielem nowym Rusi wszytkiey witáłá. Z-kąyd rozparszy boki, Iákoby nad Apenin wylećiał wysoki, I dosiadł Bucefałá, záweźmie hániebną, Przed sie dume, i za rzecz ma to nie potrzebną, Znać mu Krola nad sobą gdy tacy Panowie Honor mu ten oddaią! A tylkoż
Skrót tekstu: TwarSWoj
Strona: 44
Tytuł:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Autor:
Samuel Twardowski
Drukarnia:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
lega. Epodos
Próżno potężnej obrony szukać i myślić o niej. Rzecz niepodobna ani przyzwoita szturmować przeciw gwałtowi. Gdzie to powstać jednemu pątnikowi biednemu przeciwko nieznośnej mocy, która go zawsze stłocy i szyki mu pomyli w najlepszej jego chwili? Na wszytkie Parka strony z śmierciąnośnej swojej dłoni strzały wypuszcza, od których nadobna młódź pada i czerń inna rozmaita. A na cóż w nas chęć roście ku wiekowi? Lepsza by nie rodzić się człowiekowi!
Lepsza i Tobie było się nie rodzić, Pani, niżeli od nas odchodzić. V. ELEGIA
Nihil in rebus perenne est et quae blandiuntur maxime, facillime decipiunt. 1.
Wdzięczno kwitnącej nie ufaj młodości, ta
lega. Epodos
Próżno potężnej obrony szukać i myślić o niej. Rzecz niepodobna ani przyzwoita szturmować przeciw gwałtowi. Gdzie to powstać jednemu pątnikowi biednemu przeciwko nieznośnej mocy, która go zawsze stłocy i szyki mu pomyli w najlepszej jego chwili? Na wszytkie Parka strony z śmierciąnośnej swojej dłoni strzały wypuszcza, od których nadobna młódź pada i czerń inna rozmaita. A na cóż w nas chęć roście ku wiekowi? Lepsza by nie rodzić się człowiekowi!
Lepsza i Tobie było się nie rodzić, Pani, niżeli od nas odchodzić. V. ELEGIA
Nihil in rebus perenne est et quae blandiuntur maxime, facillime decipiunt. 1.
Wdzięczno kwitnącej nie ufaj młodości, ta
Skrót tekstu: WieszczArchGur
Strona: 54
Tytuł:
Archetyp
Autor:
Adrian Wieszczycki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory poetyckie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Anna Gurowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2001
by okazji Roku 1648. Kozacy Zaporowscy/ za powodem jednego buntownika rozżarzeni/ przybrawszy sobie na pomoc Tatarów Budziackich z Hetmanem ichże Tohajbejem/ i z nim Chama Krymskiego; armatno na przeciwko wojsku Rzeczypospolitej stanęli: i z jaką poraszką naszą pod Korsunem/ bitwa sroga była: abo jak nader gromadno/ wyćwiczona częstymi nabiegami Tatarskiemi Czerń/ i wojnie przyzwyczajona przykładem Kozaków buntujących/ w kupę się zwaliła; abo jak niezwyczajnym nigdy narodowi/ wojsko nasze z pod Pilawiec postrachem porażone ustąpiło: znowu od Lwowa odciągnąwszy wsparte/ co za utrapienia i trwogi Rzeczypospolitej nabawiło/ tudzież i żałości; więc jako w samej Warszawie pod czas Elekcji Nowego Pana wszystkim Stanom Koronnym trwogą
by okázyey Roku 1648. Kozacy Zaporowscy/ zá powodem iednego buntowniká rozżarzeni/ przybrawszy sobie ná pomoc Tátárow Budźiáckich z Hetmánem ichże Toháybeiem/ y z nim Chámá Krymskiego; ármatno ná przećiwko woysku Rzecżypospolitey stánęli: y z iáką poraszką nászą pod Korsunem/ bitwá sroga byłá: ábo iák náder gromádno/ wyćwicżona cżęstymi nabiegámi Tátárskiemi Czerń/ y woynie przyzwycżáiona przykłádem Kozákow buntuiących/ w kupę się zwáliłá; ábo iák niezwycżáynym nigdy narodowi/ woysko násze z pod Piláwiec postráchem poráżone vstąpiło: znowu od Lwowá odćiągnąwszy wspárte/ co zá vtrápienia y trwogi Rzecżypospolitey nábáwiło/ tudźiesz y żáłośći; więc iáko w sámey Wárszáwie pod cżás Elekcyey Nowego Páná wszystkim Stánom Koronnym trwogą
Skrót tekstu: PastRel
Strona: A2
Tytuł:
Relacja chwalebnej expedycjej
Autor:
J. Pastorius
Tłumacz:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Gatunek:
relacje
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650
przeniosła z wytartego brzucha.” Wierzę cale, co twierdzi tak poważny świadek; Znać, że babom i w dziąsła zaziera, i w zadek. Tak pasterz lata krowie, tak stadnik swej klaczy, Zaglądając im w zęby, pospolicie znaczy. Żeby której oblazł brzuch, nie słychałem, z sierci; Ale która czerń zjadła, niedaleka śmierci. 28 (P). SROKA WE KRZU
Kilku braciej we środę, jeśli dobrze pomnię, Imojazdą wstąpiło na śniadanie do mnie. Dzień był wietrzny; zawartka i marcowa haja. Z nabiałem gotowano; że też dano jaja, Które kiedy chce wypić, zamieszawszy całkiem, Człek żartowny, upluskał
przeniosła z wytartego brzucha.” Wierzę cale, co twierdzi tak poważny świadek; Znać, że babom i w dziąsła zaziera, i w zadek. Tak pasterz lata krowie, tak stadnik swej klaczy, Zaglądając im w zęby, pospolicie znaczy. Żeby której oblazł brzuch, nie słychałem, z sierci; Ale która czerń zjadła, niedaleka śmierci. 28 (P). SROKA WE KRZU
Kilku braciej we środę, jeśli dobrze pomnię, Imojazdą wstąpiło na śniadanie do mnie. Dzień był wietrzny; zawartka i marcowa haja. Z nabiałem gotowano; że też dano jaja, Które kiedy chce wypić, zamieszawszy całkiem, Człek żartowny, upluskał
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 535
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
. Jęli zaraz przeczyć/ radząc wojsku wytchnąć/ (a nie było zaprawdę przy czym/ wody ani żadnej żywności nie mając) Więc jedni zaraz/ drudzy wnocy/ jedni od pół nocy/ drudzy do jutra/ a to nabaziej dla tego/ aby one żaki Niedzielne Czeczorskie odesłać/i swąwolą tę pokarać. Co czerń swawolna poczuwszy/ mając przy sobie słuszną wymówkę głodu i pragnienia/ a czując się przy potędze mało nie więtszej niż był stan Szlachecki/ jęli się zaraz burzyć/ i gdy Tabor zakładano aby go znowu sprawić/ jęli gwałtem rozrywać/ i co raz to się gorzej beztwić/ że przyszli do tego że oczywiście i wozy jęli
. Ięli záraz przeczyć/ rádząc woysku wytchnąć/ (á nie było záprawdę przy czym/ wody áni żadney żywnośći nie máiąc) Więc iedni záraz/ drudzy wnocy/ iedni od puł nocy/ drudzy do iutrá/ á to nabáźiey dla tego/ áby one żaki Niedzielne Czeczorskie odesłáć/y swąwolą tę pokáráć. Co czerń swawolna poczuwszy/ máiąc przy sobie słuszną wymowkę głodu y prágnienia/ á czuiąc się przy potędze máło nie więtszey niż był stan Szláchecki/ ięli się záraz burzyć/ y gdy Tabor zákłádano áby go znowu spráwić/ ięli gwałtem rozrywáć/ y co raz to się gorzey bestwić/ że przyszli do tego że oczywiśćie y wozy ięli
Skrót tekstu: SzembRelWej
Strona: B4
Tytuł:
Relacja prawdziwa o weszciu wojska polskiego do Wołoch
Autor:
Teofil Szemberg
Drukarnia:
Jan Rossowski
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1621
Data wydania (nie wcześniej niż):
1621
Data wydania (nie później niż):
1621
ten czas właśnie/ kiedy odprawował się w Korszuniu Jarmark główny/ obawiał się bowiem Chmielnicki przy takowym Akcie jakiej konfuzji. Tandem, że rzecz była necessaria, consensit na Radę/ i zarazem ogłosić ją kazał/ która takowym porządkiem się odprawiła. Merkuriusz Polski.
Jest w Korszuniu przy Cerkwi Spasłej Area wielka: Tam się zeszła Czerń/ i Cyrkuł wedle zwyczaju uczyniła. Najpierwej przyjachał z swojej Kwatery I. M. P. Wojewoda/ a posłał po P. Hetmana/ który z Pułkownikami zaraz przyszedł. Tamże położywszy na Czapce na ziemi Buławę (co jest signum u nich abrenunciationis,) rzekł kilka słów do Czerni: Ze z Boskiej i waszej
ten cżás właśnie/ kiedy odpráwował się w Korszuniu Iármárk głowny/ obawiał się bowiem Chmielnicki przy tákowym Akćie iákiey konfuzyey. Tandem, że rzecż byłá necessaria, consensit ná Rádę/ y zárázem ogłośić ią kazał/ ktora tákowym porządkiem się odpráwiłá. Merkuryusz Polski.
Iest w Korszuniu przy Cerkwi Spásłey Area wielka: Tám się zeszłá Czerń/ y Cyrkuł wedle zwycżáiu vcżyniłá. Naypierwey przyiáchał z swoiey Kwátery I. M. P. Woiewodá/ á posłał po P. Hetmáná/ ktory z Pułkownikámi záraz przyszedł. Támże położywszy ná Czapce ná źiemi Bułáwę (co iest signum v nich abrenunciationis,) rzekł kilká słow do Czerni: Ze z Boskiey y wászey
Skrót tekstu: MerkPol
Strona: 22
Tytuł:
Merkuriusz polski ordynaryjny
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1661
Data wydania (nie później niż):
1661
plwał w kaszę radbym wiedział temu Jowiszowi. B. Jako mi się najlepiej podobało. Te gniewem z serca wyrzucone, brzmiały w uściech moich słowa: Już mi się nie będziesz więcej Panie Jowiszu tytułował Naturą, nie rzecze żaden, żebyś był Providentia. Nie usłyszysz abyś miał być Fatum, jako cię titulowała niezliczona czerń, niewiadomości skutkiem okryta Już odtąd zbyłeś nazwiska Jupiter, niebędziesz się mógł więcej odmieniać w osobę, nie włozysz na się maszkary dla oszukania (jakoś był zwykł) raz tej, raz owej Nimfy. Obnażąm cię ze wszystkiego, odbieram Koronę i Sceptrum, będę na twym miejscu panował, na większy kontempt twych
plwał w kászę radbym wiedźiał temu Iowiszowi. B. Iáko mi się naylepiey podobáło. Te gniewem z sercá wyrzucone, brzmiáły w vśćiech moich słowá: Iuż mi się nie będźiesz więcey Pánie Iowiszu tytułował Náturą, nie rzecze żaden, żebys był Providentia. Nie vsłyszysz ábyś miał być Fatum, iáko ćię titulowáłá niezliczona czerń, niewiádomośći skutkiem okryta Iuż odtąd zbyłeś nazwiská Iupiter, niebędźiesz się mogł więcey odmieniáć w osobę, nie włozysz ná się mászkáry dla oszukánia (iákoś był zwykł) raz tey, raz owey Nimfy. Obnaząm ćię ze wszystkiego, odbieram Koronę i Sceptrum, będę ná twym mieyscu pánował, ná większy kontempt twych
Skrót tekstu: AndPiekBoh
Strona: 7
Tytuł:
Bohatyr straszny
Autor:
Francesco Andreini
Tłumacz:
Krzysztof Piekarski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
się fantazją, niepewności, jako każdy ukontentowany pewnością, w granicach pewności zwykł się stanowić, ale jakoli poczynać i postępować raczysz przywracając sobie przeszła, a nigdy nie powróconą, i niedościgniąną młodość, zdzierając z niej zamarszczzenia tęskiliwej starości, i którzy są co wtym Wmści umiejętnie wygodzić mogą. B. Orszak, i gromadna Czerń Służebników moich, wyćwiczonych w porządnym postępowaniu tej sprawy, w setnym mi roku służą jako i ty czynisz po kilku dni, gdy czas następować będzie odmladzania isę mojego, T. Któryli Rok teraz może być Wmści. B. setny Rok kończę. T. Patrz Diabła, Jam nad lat czterdzieści być więcej W
się phántázyą, niepewnośći, iáko káżdy vkontentowány pewnośćią, w gránicách pewnośći zwykł sie stánowić, ále iákoli poczynáć y postępowáć raczysz przywracáiąc sobie przeszła, á nigdy nie powroconą, y niedościgniąną młodość, zdźieráiąc z niey zámarszczzenia tęskiliwey stárośći, y ktorzy są co wtym Wmśći vmieiętnie wygodźić mogą. B. Orszak, y gromádna Czerń Służebnikow moich, wyćwiczonych w porządnym postępowániu tey spráwy, w setnym mi roku służą iáko y ty czynisz po kilku dni, gdy czás nástępowáć będźie odmladzánia isę moiego, T. Ktoryli Rok teraz może być Wmśći. B. setny Rok konczę. T. Pátrz Diabłá, Iam nád lat czterdźieśći być więcey W
Skrót tekstu: AndPiekBoh
Strona: 150
Tytuł:
Bohatyr straszny
Autor:
Francesco Andreini
Tłumacz:
Krzysztof Piekarski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
; Nie może, chociażby się rad krzepił uprzejmie. Świeciły się od złota chorągwie gorące, Po których haftowane tureckie miesiące Pod złocistą skofią strojnych ludzi grona Okryją, a żelazna szydzi z nich Bellona Starych zaś znak, przy drzewcu wystrzępione nitki, Pod jakimi widujem i tu niedobitki. Ale odjąwszy ludzi europskich z czoła, Ostatek czerń, szarańcza, motłoch, skomon, smoła. A co to tak wysoce każą na Araby, Zbijać dobrzy; i nagi lud to jest, i słaby; Handlom tylko przywykły i rzemiesłu raczej, Nie wojnie; choć ci się on w rzeczy usajdaczy, Z łuku pewnie nie strzeli, woła, krzyczy, szwatrze,
; Nie może, chociażby się rad krzepił uprzejmie. Świeciły się od złota chorągwie gorące, Po których haftowane tureckie miesiące Pod złocistą skofią strojnych ludzi grona Okryją, a żelazna szydzi z nich Bellona Starych zaś znak, przy drzewcu wystrzępione nitki, Pod jakimi widujem i tu niedobitki. Ale odjąwszy ludzi europskich z czoła, Ostatek czerń, szarańcza, motłoch, skomon, smoła. A co to tak wysoce każą na Araby, Zbijać dobrzy; i nagi lud to jest, i słaby; Handlom tylko przywykły i rzemiesłu raczéj, Nie wojnie; choć ci się on w rzeczy usajdaczy, Z łuku pewnie nie strzeli, woła, krzyczy, szwatrze,
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 119
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924