, że już odrzucił okowy, Że widzi komin, czuje dym domowy,
Że już na własną wstępuje dziedzinę, Wita rodzinę.
Zgrzybiały ociec, laty nachylona Matka, nie o swej mocy wywiedziona, Witają drobne dziatki, ulubiona Wita go żona.
Już zapomina i nocy niespanych, Już łzy ociera z oczu wypłakanych, Równa czystością i troskami owej Itakusowej.
A gdy pod oną spoczynku zasłoną Troskliwy więzień pasie myśl łakomą, Aż poń okrutny przystaw zakołace Do ciężkiej prace.
Porwie się nędzny, aż sen ulubiony, Właśnie jako wiatr leci nieścigniony. On po staremu, ach wyrok surowy! Dźwiga okowy.
A kiedy jeszcze kto z jego drużyny Złotem
, że już odrzucił okowy, Że widzi komin, czuje dym domowy,
Że już na własną wstępuje dziedzinę, Wita rodzinę.
Zgrzybiały ociec, laty nachylona Matka, nie o swej mocy wywiedziona, Witają drobne dziatki, ulubiona Wita go żona.
Już zapomina i nocy niespanych, Już łzy ociera z oczu wypłakanych, Rowna czystością i troskami owej Itakusowej.
A gdy pod oną spoczynku zasłoną Troskliwy więzień pasie myśl łakomą, Aż poń okrutny przystaw zakołace Do ciężkiej prace.
Porwie się nędzny, aż sen ulubiony, Właśnie jako wiatr leci nieścigniony. On po staremu, ach wyrok surowy! Dźwiga okowy.
A kiedy jeszcze kto z jego drużyny Złotem
Skrót tekstu: MorszZWierszeWir_I
Strona: 355
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
do siebie: Inter utrosq̃ tibi locus est, między obiema miejsce twoje. A my też mizerni, które też miejsce w-niebie mieć będziemy? za cierpienie męczeństwu równe, pod czerwoną w-pisują chorągiew, a mamyż takie cierpienie? Dla czystości miejsce dają pod chorągwią białą, a będzieszże się mógł P. Bogu twojemu czystością popisać? 4. Widział znowu tenże Z. pałac jakiś wspaniały, i w-nim bardzo bogate dwoje łożek, jedno sobie, drugie bratu swemu nagotowane, a nad nim złotemi literami napisano. Ten prawi złoty podarunek, dajeć ta, która jest i Córką i Oblubienicą. które widzenie gdy potym Ojcom Duchownym powiedział, tak
do śiebie: Inter utrosq̃ tibi locus est, między obiemá mieysce twoie. A my też mizerni, ktore też mieysce w-niebie mieć będźiemy? zá ćierpienie męczeństwu rowne, pod czerwoną w-pisuią chorągiew, á mamyż tákie ćierpienie? Dla czystośći mieysce dáią pod chorągwią białą, á będźieszże się mogł P. Bogu twoiemu czystośćią popisać? 4. Widźiał znowu tenże S. páłác iákiś wspániáły, i w-nim bárdzo bogáte dwoie łożek, iedno sobie, drugie brátu swemu nágotowáne, á nád nim złotemi literámi nápisano. Ten práwi złoty podárunek, dáieć tá, ktora iest i Corką i Oblubienicą. ktore widzenie gdy potym Oycom Duchownym powiedźiał, ták
Skrót tekstu: MłodzKaz
Strona: 87
Tytuł:
Kazania i homilie
Autor:
Tomasz Młodzianowski
Drukarnia:
Collegium Poznańskiego Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
wory. Takowym ci należą kłopoty zgryźliwe, Którym to w ten kształt miłość zabiła za żywe. Lecz twoja Anna jako urodą celuje, Tak pokorą i statkiem pięknym się sprawuje
I więcej niż twa godność znosi, kocha w tobie. Co wiedząc, czego więcej możesz życzyć sobie? Lecz tobie podejrzana każda, by też owę Czystością przechodziła żonę Ulissowę. A wszakże cię nie ślubne związki z nią spoiły Ni lane wam pochodnie w łożnicy świeciły. Czego ty wdzięczen będąc, większych po niej rzeczy Nie chciej, bowiem ta zbytnia skrzętność jest nic grzeczy. I choć widzę, żebyś rad o tym spor wiodł ze mną, Czemu k tobie nie
wory. Takowym ci należą kłopoty zgryźliwe, Ktorym to w ten kształt miłość zabiła za żywe. Lecz twoja Anna jako urodą celuje, Tak pokorą i statkiem pięknym się sprawuje
I więcej niż twa godność znosi, kocha w tobie. Co wiedząc, czego więcej możesz życzyć sobie? Lecz tobie podejrzana każda, by też owę Czystością przechodziła żonę Ulissowę. A wszakże cię nie ślubne związki z nią spoiły Ni lane wam pochodnie w łożnicy świeciły. Czego ty wdzięczen będąc, większych po niej rzeczy Nie chciej, bowiem ta zbytnia skrzętność jest nic grzeczy. I choć widzę, żebyś rad o tym spor wiodł ze mną, Czemu k tobie nie
Skrót tekstu: TrembWierszeWir_II
Strona: 254
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Jakub Teodor Trembecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1643 a 1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1643
Data wydania (nie później niż):
1719
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1911
, i co więcej spólnego ma z bogi — Przyzna i nieprzyjaciel — nasz Starosta drogi. Połóżcież instrumenty, siostry me, a całem Śliczne jego ozdoby śpiewajcie chorałem. CHORUS PANIEN
Aż z Parnasu, gdzie strumień kasztalijskiej wody Wieszczego boga w Delfie odwilżą ogrody (Przed którym śliczna dziewka, takimże imieniem, Uciekając z czystością, stała się strumieniem), Przez Krępak i wysokie ostrych grzbietów Tatry, Żebyśmy się nowymi w tym mieście teatry Cieszyły, jako widzim, kędy cię sowita Przyjaciół twych drużyna, zacny Janie, wita, Na sławę twej Drużyny, która, jeszcze dłużej Niż świata w piersiach ludzkich, twoje cnoty druży (Nie będzie
, i co więcej spólnego ma z bogi — Przyzna i nieprzyjaciel — nasz Starosta drogi. Połóżcież instrumenty, siostry me, a całem Śliczne jego ozdoby śpiewajcie chorałem. CHORUS PANIEN
Aż z Parnasu, gdzie strumień kasztalijskiej wody Wieszczego boga w Delfie odwilżą ogrody (Przed którym śliczna dziewka, takimże imieniem, Uciekając z czystością, stała się strumieniem), Przez Krępak i wysokie ostrych grzbietów Tatry, Żebyśmy się nowymi w tym mieście teatry Cieszyły, jako widzim, kędy cię sowita Przyjaciół twych drużyna, zacny Janie, wita, Na sławę twej Drużyny, która, jeszcze dłużej Niż świata w piersiach ludzkich, twoje cnoty druży (Nie będzie
Skrót tekstu: PotSielKuk_I
Strona: 111
Tytuł:
Sielanka
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
sielanki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1676
Data wydania (nie wcześniej niż):
1676
Data wydania (nie później niż):
1676
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
Konsylium było miane, prędko (za pomocą Bożą) mogą się wszystkie pogorszenia, które w zaburzenie wszystkiej Cerkwi są wzniecone, odsiec, etc. A po zezwoleniu Cesarskim na Konsylium Biskupskie/ przez drugi List tegoż Cesarza już wespół i z zebranymi Biskupami o poweszechny Synod w te słowa prosi. A jeśli się którzy z czystością wiary naszej, i z poważnością Ojców śś. nie zgadzają. Konsylium powszechne we Włsozech, Synod który się dla tej przyczyny w Rzymie zebrał/ Zemną prosi/ aby łagodność twoja mieć pozwolił. aby się wszyscy wespół zebrawszy/ tym/ którzy albo prze niewiadomość/ albo prze strach odpadli/ naprawą mogli zabieżeć. A jeśli
Concilium było miáne, prędko (zá pomocą Bożą) mogą się wszystkie pogorszenia, ktore w záburzenie wszystkiey Cerkwi są wzniecone, odśiec, etc. A po zezwoleniu Cesárskim ná Concilium Biskupskie/ przez drugi List tegoż Cesárzá iuż wespoł y z zebránymi Biskupámi o poweszechny Synod w te słowá prośi. A ieśli sie ktorzy z cżystośćią wiary naszey, y z poważnośćią Oycow śś. nie zgadzáią. Concilium powszechne we Włsozech, Synod ktory się dla tey przycżyny w Rzymie zebrał/ Zemną prośi/ áby łágodność twoiá mieć pozwolił. áby się wszyscy wespoł zebrawszy/ tym/ ktorzy álbo prze niewiádomość/ álbo prze strách odpádli/ naprawą mogli zábieżeć. A ieśli
Skrót tekstu: SmotLam
Strona: 47
Tytuł:
Threnos, to iest lament [...] wschodniej Cerkwi
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
/ pry/ za osobliwszy sobie klejnot mam/ który otrzymałam przez naukę: niżli ten/ co przez urodzenie synów. Bo Synowie moi/ tylko za żywota mego będą podporą mej starości i ochroną honoru. Ale Uczniowie i po zejściu mym/ nieśmiertelnej mi sławy dodadzą. Ta Kornelia była po wszytkim Rzymie sławna nauką i czystością abo wstydem/ o które dziś trudno. Jako inny Dokrot Filozofią w Kolegium czytała: i grzecznych słuchaczów miała. Tamże po jej śmierci Pamiątkę z takim napisem z marmuru postawiono. Discipulis felix Gracchûm Cornelia mater: Quos docuit: natis, quos peperit, misera. Dla Synów z tąd nieszczęśliwą nazwana/ iż Turbatorami w
/ pry/ zá osobliwszy sobie kleynot mam/ ktory otrzymáłám przez náukę: niżli ten/ co przez vrodzenie synow. Bo Synowie moi/ tylko zá żywotá mego będą podporą mey stárośći y ochroną honoru. Ale Vcżniowie y po ześćiu mym/ nieśmiertelney mi sławy dodádzą. Tá Kornelia byłá po wszytkim Rzymie sławna náuką y cżystośćią ábo wstydem/ o ktore dźis trudno. Iáko inny Dokrot Philozofią w Kollegium cżytáłá: y grzecżnych słuchacżow miáłá. Támże po iey śmierći Pámiątkę z tákim napisem z mármuru postawiono. Discipulis felix Gracchûm Cornelia mater: Quos docuit: natis, quos peperit, misera. Dla Synow z tąd nieszcżęśliwą názwána/ iż Turbatorámi w
Skrót tekstu: BudnyBPow
Strona: 150
Tytuł:
Krotkich a wezłowatych powieści [...] księgi IIII
Autor:
Bieniasz Budny
Drukarnia:
Piotr Blastus Kmita
Miejsce wydania:
Lubcz
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
filozofia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
dobrze to jawno, co zgrzeszył, nie było, Sumnienie, kat obecny, będzie go trwożyło. Jednakże trzeba dobrze wyrozumieć temu; Nie myślę ja otwierać tym drogi ku złemu. Grzechu strzec się, lecz ile krewkość znosi, trzeba, Bo jeśli kto rozumie, że już bliski nieba, Że Boga dosiągł swoją czystością samego, Zapadszy na ustroniu, coś na niemądrego Barzo poszedł. Żaden tak z patriarchów onych Lat swoich nie prowadził Bogu ulubionych. Przykład z Abrama, przykład z Izaaka cnego I któremu do nieba okno wysokiego Otworem kiedyś stało, którego też plemię
Dwunastą pokolenia napełniło ziemię. Skąd zbawienna latorośl potym zakwitnęła, Która grzech
dobrze to jawno, co zgrzeszył, nie było, Sumnienie, kat obecny, będzie go trwożyło. Jednakże trzeba dobrze wyrozumieć temu; Nie myślę ja otwierać tym drogi ku złemu. Grzechu strzedz się, lecz ile krewkość znosi, trzeba, Bo jeśli kto rozumie, że już blizki nieba, Że Boga dosiągł swoją czystością samego, Zapadszy na ustroniu, coś na niemądrego Barzo poszedł. Żaden tak z patriarchow onych Lat swoich nie prowadził Bogu ulubionych. Przykład z Abrama, przykład z Izaaka cnego I ktoremu do nieba okno wysokiego Otworem kiedyś stało, ktorego też plemię
Dwunastą pokolenia napełniło ziemię. Zkąd zbawienna latorośl potym zakwitnęła, Ktora grzech
Skrót tekstu: NaborWierWir_I
Strona: 293
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Daniel Naborowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1620 a 1640
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1640
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
.
to jest: poważ się o co takowego/ coby to szubienicą pachnęło/ i czci straceniem/ będą cię mieć ludzie za delionaka; cnota lubo chwalona/ drży jednak od zimna nędznica. Szepcą i one zacne słowa: Tych teraz świat co broją:
Bogactwa pogardzają naukami/ i mądrością/ i skromnością/ i czystością/ i do tego przywodzą człowieka/ że się wda w próżnowanie/ w nikczemne zabawy z ladakim/ nic zacnego nie pomyśli pan młody/ próżny chleb/ i ciężar ziemie. I taż przyczyna jest skarg na te pieszczone panięta po Polsce/ i po Litwie/ które się do żadnej rzeczy nie przygadzają/ tyją
.
to iest: poważ się o co tákowego/ coby to szubienicą pachnęło/ y czći stráceniem/ będą cię mieć ludźie zá delionaká; cnotá lubo chwalona/ drży iednák od źimná nędznicá. Szepcą y one zacne słowá: Tych teraz świát co broią:
Bogáctwá pogardzáią náukámi/ y mądrośćią/ y skromnośćią/ y czystośćią/ y do tego przywodzą człowieká/ że się wda w proznowánie/ w nikczemne zabáwy z ládákim/ nic zacnego nie pomyśli pan młody/ prozny chleb/ y ćiężar źiemie. Y táż przyczyná iest skarg ná te pieszczone paniętá po Polszcze/ y po Litwie/ ktore się do żadney rzeczy nie przygadzáią/ tyią
Skrót tekstu: BirkEgz
Strona: 30
Tytuł:
O Egzorbitancjach kazania dwoje
Autor:
Fabian Birkowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania, pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632
, Będą je opisywać poetowie wszyscy. Idź, o kochany duchu, do nieba jasnego, A zostaw przykład inszem ślubu prawdziwego.
XXVIII.
Na tak cudowną sprawę Bóg sam oczy swoje Obrócił na dół prosto w te nasze pokoje I mówi: „Więtszą sławę ty już będziesz miała, Niż ta, co z Rzymu króle czystością wygnała. Miedzy temi, o śliczna duszo, ja chcę ciebie Posadzić, co przedniejszy mają stołek w niebie, I przysięgą to stwierdzę dziś nieodmienioną, Że na wieki już będziesz moją ulubioną.
XXIX.
A któraby się twojem imieniem krzcić dała, Każda rozum nad insze więtszy będzie miała; Piękność, ludzkość, roztropność
, Będą je opisywać poetowie wszyscy. Idź, o kochany duchu, do nieba jasnego, A zostaw przykład inszem ślubu prawdziwego.
XXVIII.
Na tak cudowną sprawę Bóg sam oczy swoje Obrócił na dół prosto w te nasze pokoje I mówi: „Więtszą sławę ty już będziesz miała, Niż ta, co z Rzymu króle czystością wygnała. Miedzy temi, o śliczna duszo, ja chcę ciebie Posadzić, co przedniejszy mają stołek w niebie, I przysięgą to stwierdzę dziś nieodmienioną, Że na wieki już będziesz moją ulubioną.
XXIX.
A któraby się twojem imieniem krzcić dała, Każda rozum nad insze więtszy będzie miała; Piękność, ludzkość, roztropność
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 390
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
dręczyli głodem, i czujnością, Aby tam w niebie mogli opływać radością. Przez nieżmazaną grzechem czystość serca swego Prawem byli przybytkiem Ducha niebieskiego: Bo tak jest napisano: w sercu ich mieszkanie Będę miał, i przyjemne sobie przechadzanie. Ci siebie światu samych tu ukrzyżowali, Aby tam po prawicy Chrystusowej stali. Tu swe biodra czystością mieli przepasane, A w ręku lampy jasną światłością nadane Na przyście Oblubieńca: bowiem ostateczny, On dzień sądu Bożego, i on Dekret wieczny Płaty, i kary tak w swej myśli rozbadali, Ze się od niej i na czas oderwać niedali. Przetoż usiłowali z pilnością pracować, Aby mogli w pokoju niebieskiem
dręczyli głodem, y czuynośćią, Aby tám w niebie mogli opływáć rádością. Przez nieżmázáną grzechem czystość sercá swego Práwem byli przybytkiem Duchá niebieskiego: Bo ták iest nápisáno: w sercu ich mieszkánie Będę miał, y przyiemne sobie przechadzánie. Ci śiebie świátu samych tu vkrzyżowáli, Aby tám po práwicy Chrystusowey stali. Tu swe biodrá czystośćią mieli przepasáne, A w ręku lámpy iásną świátłośćią nádáne Na przyśćie Oblubieńcá: bowiem ostáteczny, On dźień sądu Bożego, y on Dekret wieczny Płaty, y kary ták w swey myśli rozbadáli, Ze się od niey y ná cżás oderwáć niedáli. Przetoż vśiłowáli z pilnośćią prácować, Aby mogli w pokoiu niebieskiem
Skrót tekstu: DamKuligKról
Strona: 91
Tytuł:
Królewic indyjski
Autor:
Jan Damasceński
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
żywoty świętych
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688