ście ludźmi niepewnemi, Choć wy się tak czynicie bardzo spokojnemi. Tyś już, widzę, bracie, wieku dojrzałego I siwy włos na głowie, stanu statecznego, A ta zaś jest lat młodych, co idze pry tobie — Nie wiem, czy dla ratunku, czyli ku ozdobie. Nie będę was nocował, dali powędrujcie, Tam sobie nocleg, zgoła dalej, upatrujcie.
MARIA ad Józef
Widzisz, miły Józefie, ty naszej niewoli? Aże mnie od frasunku bardzo głowa goli! Tak surowo postąpił ten to człowiek z nami — Dobrzem się, niebożątko, nie zalała łzami! Jakie przymówki stroił i jakie furyje — Jużem za
ście ludźmi niepewnemi, Choć wy się tak czynicie bardzo spokojnemi. Tyś już, widzę, bracie, wieku dojrzałego I siwy włos na głowie, stanu statecznego, A ta zaś jest lat młodych, co idze pry tobie — Nie wiem, czy dla ratunku, czyli ku ozdobie. Nie będę was nocował, dali powędrujcie, Tam sobie nocleg, zgoła dalej, upatrujcie.
MARYJA ad Józef
Widzisz, miły Józefie, ty naszej niewoli? Aże mnie od frasunku bardzo głowa goli! Tak surowo postąpił ten to człowiek z nami — Dobrzem się, niebożątko, nie zalała łzami! Jakie przymówki stroił i jakie furyje — Jużem za
Text ID: DialNarOkoń
Page: 275
Title:
Dialog o Bożym Narodzeniu
Author:
Anonim
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
drama
Genre:
nativity plays
Subject:
religion
Humorous:
no
Release date:
1700
Release date (no earlier than):
1700
Release date (no later than):
1700
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Staropolskie pastorałki dramatyczne: antologia
Editor of the modern edition:
Jan Okoń
Place of publication of the modern edition:
Wrocław
Publisher of the modern edition:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Release date of the modern edition:
1989
Katona Jedynaczki Marcjej ród swój wywodzili/ Którym to urodzeniem/ jako przechodzili Domy insze/ tak niemniej fortuny darami I bogactwy wielkiemi. To tylko że sami/ I oprócz czym po śmierci mieli być szczęśliwi/ Potomstwa nie uznali. Długo frasowliwi Bez spolnej tej pociechy z sobą zostawali/ Matka zwłaszcza/ która już w dojźrzalsze co dali Lata swe zachodziła/ wszytkie dni nocy Nad sobą prżepłakała. Skąd aż do pomocy Górnych apelowali/ na wszytkie uczynki Wylawszy się pobożne. Drogie upominki Do Delfu i Efezu wyprawili różno Bogi tamte legując. Jakoż i nie próżno/ To czynili/ bo przez ich fatygę codzienną Matka twoją poczuła zatym się brzemienną/ Smaki mieniąc w
Kátoná Iedynaczki Márcyey rod swoy wywodzili/ Ktorym to vrodzeniem/ iáko przechodzili Domy insze/ ták niemniey fortuny dárámi Y bogáctwy wielkiemi. To tylko że sámi/ Y oprocz czym po śmierci mieli bydź szczęśliwi/ Potomstwá nie vználi. Długo frásowliwi Bez spolney tey pociechy z sobą zostawáli/ Mátká zwłaszczá/ ktora iuż w doyźrzálsze co dáli Látá swe zachodziłá/ wszytkie dni nocy Nád sobą prżepłakáłá. Zkąd áż do pomocy Gornych ápellowáli/ ná wszytkie vczynki Wylawszy się pobożne. Drogie vpominki Do Delfu y Efezu wypráwili rożno Bogi tamte leguiąc. Iákoż y nie prożno/ To czynili/ bo przez ich fatygę codzienną Mátká twoią poczułá zátym się brzemienną/ Smáki mieniąc w
Text ID: TwarSPas
Page: 15
Title:
Nadobna Paskwalina
Author:
Samuel Twardowski
Place of publication:
Kraków
Region:
Lesser Poland
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
epic
Genre:
epic poems
Humorous:
no
Release date:
1701
Release date (no earlier than):
1701
Release date (no later than):
1701
na swoich Alt. Obrócił się zaraz szereg plecami do przedniego Wtym oni okrzyk uczyniwszy Hostiliter skoczą na nas dadzą ognia gęsto z Pistoletów i Bandeletów natrą blisko, szereg na szereg zaraz ja zobudwu pistoletów wraz dam ognia bom miał trzeci za pasem i Guldynkę na sobie moi tez dragoni trzy czy cztery razem z ramienia mego dali dadzą z muszkietów Ten co się zemną zwarł uchwycił się łęku znać że był postrzelony. Dragon się wysunąwszy cian szablą w kark spadł Powiedali że to był znaczny Litwin Szemet niejaki Paniątko Ociec się na niego gniewał i Z woląntarzami słuzył A mój tez jeden Dragan z przedniego szeregu o ziemie konia podnim w bok zabito, skoro
na swoich Alt. Obrocił się zaraz szereg plecami do przedniego Wtym oni okrzyk uczyniwszy Hostiliter skoczą na nas dadzą ognia gęsto z Pistoletow y Bandeletow natrą blisko, szereg na szereg zaraz ia zobudwu pistoletow wraz dam ognia bom miał trzeci za pasem y Guldynkę na sobie moi tez dragoni trzy czy cztery razęm z ramienia mego dali dadzą z muszkietow Ten co się zemną zwarł uchwycił się łęku znać że był postrzelony. Dragon się wysunąwszy ciąn szablą w kark spadł Powiedali że to był znaczny Litwin Szemet nieiaki Pąniątko Ociec się na niego gniewał y Z woląntarzami słuzył A moy tez ieden Dragan z przedniego szeregu o zięmie konia podnim w bok zabito, skoro
Text ID: PasPam
Page: 157
Title:
Pamiętniki
Author:
Jan Chryzostom Pasek
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
factual literature
Genre:
memoirs
Humorous:
no
Release date:
między 1656 a 1688
Release date (no earlier than):
1656
Release date (no later than):
1688