ma Ostróżności nad sobą/ rozkoszy się dawszy Miejsca zaraz/ kamienia nawet zapomniawszy Owdzie przy rozbieraniu/ który ją miał zbawić/ Zdało się jej odpocząć i trochę zabawić/ Ażby się nacieszyła z swojej tej do woli Tak wielkiej wiktoriej: gdy ją sen powoli/ Zakradszy się do głowy/ ciężko także zmorzy/ I na darnie porzuci. Skąd się jej otworzy Nowa wnet niefortuna. Bo kiedy śpi ona/ A ocknie w tym Kupido/ kwapiąc się do łona Nazad Macierzyńskiego/ i sajdak do boku/ Zwyczajnie chce przypasać/ postrzeże z naroku Iże próżny/ ciężko się nie tylko sturbuje/ Ale porwie jako skra kiedy ją rozsuje Nagły Auster/ i
ma Ostrożności nád sobą/ roskoszy się dawszy Mieysca zaraz/ kámieniá náwet zápomniawszy Owdzie przy rozbierániu/ ktory ią miał zbáwić/ Zdało się iey odpocząć y trochę zabáwić/ Ażby się nácieszyłá z swoiey tey do woli Ták wielkiey wiktoryey: gdy ią sen powoli/ Zákradszy się do głowy/ cięszko tákże zmorzy/ Y ná darnie porzuci. Zkąd się iey otworzy Nowa wnet niefortuná. Bo kiedy śpi oná/ A ocknie w tym Kupido/ kwápiąc się do łoná Nazad Macierzynskiego/ y sáydak do boku/ Zwyczáynie chce przypasáć/ postrzeże z naroku Yze prożny/ cięszko się nie tylko sturbuie/ Ale porwie iáko skrá kiedy ią rozsuie Nagły Auster/ y
Skrót tekstu: TwarSPas
Strona: 97
Tytuł:
Nadobna Paskwalina
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1701
Data wydania (nie wcześniej niż):
1701
Data wydania (nie później niż):
1701
niepamięci/ i język zmartwieje/ Żebyś wiedział co się to zemną nędzną dzieje/ Krótkoć powiem. A to tu kąpiąc się w tej wodzie/ A o żadnej nie myśląc która mię przygodzie Potkać miała/ znalazłam wiszące na krzaku Strzały Kupidynowe/ i łuczek w sajdaku Opuszczony z cięciwy. Ale i samego Śpiąc na darnie. Więc tuszę/ z natchnienia Boskiego Niechcąc dziecka obudzić/ a mając prywatę/ I uraz swój do niego/ jego tę armatę Wszytkem mu pokruszyła. Jeszcze tam leżące Trzaski znajdziesz/ i miejsce uczynkiem słynące Tym na wieki. Z czego się niewymownie ciesząc/ Ani zatym gdzie mam kres drogi swojej śpiesząc Do przybytku Junony
niepámięci/ y ięzyk zmartwieie/ Zebyś wiedział co się to zemną nędzną dzieie/ Krotkoć powiem. A to tu kąpiąc się w tey wodzie/ A o żadney nie myśląc ktora mię przygodzie Potkáć miáłá/ ználázłám wiszące ná krzaku Strzáły Kupidynowe/ y łuczek w sáydáku Opuszczony z ćięćiwy. Ale y sámego Spiąc ná darnie. Więc tuszę/ z nátchnienia Boskiego Niechcąc dziecká obudzić/ á máiąc prywatę/ Y vraz swoy do niego/ iego tę ármatę Wszytkem mu pokruszyłá. Ieszcze tám leżące Trzaski znaydziesz/ y mieysce vczynkiem słynące Tym ná wieki. Z czego się niewymownie ciesząc/ Ani zátym gdzie mam kres drogi swoiey śpiesząc Do przybytku Iunony
Skrót tekstu: TwarSPas
Strona: 104
Tytuł:
Nadobna Paskwalina
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1701
Data wydania (nie wcześniej niż):
1701
Data wydania (nie później niż):
1701
z miodem pitym używając. Dios. Ranom w głowie
Rany nagłowie leczy/
Kości potłuczone i połamane w głowie spają. Odszczepione wyciągają. Wzroku
Wzrok mdły a barzo osłabiały/ dla zbytnich zimnych wilgotności/ posila z korzenia proch z winem pijąc. Postrzałom.
Postrzały tak z rusznice jako i z łuków.
Trzaski/ Szkła/ Darnie/ i inne rzeczy w ciele tkwiące/ bez wszelakiego bólu wyciąga/ jako i mieczyk/ przydawszy do tego miedzianego wytrzysku/ abo piany miedzianej/ trzecią część/ a piątą prochu z korzonków Centurii/ to Centurii/ to miodem zaczyniwszy plastrować. Dios. Ociekłości.
Któregokolwiek członku ociekłość/ z ognistym przymiotem/ rozpędza korzeń tego
z miodem pitym vżywáiąc. Dios. Ránom w głowie
Rány nágłowie leczy/
Kości potłuczone y połamáne w głowie spaią. Odsczepione wyćiągáią. Wzroku
Wzrok mdły á bárzo osłábiáły/ dla zbytnich źimnych wilgotnośći/ posila z korzenia proch z winem piiąc. Postrzałom.
Postrzały ták z rusznice iáko y z łukow.
Trzaski/ Skłá/ Darnie/ y ine rzeczy w ćiele tkwiące/ bez wszelákiego bolu wyćiąga/ iáko y mieczyk/ przydawszy do tego miedźianego wytrzysku/ ábo piány miedźiáney/ trzećią część/ á piątą prochu z korzonkow Centuriey/ to Centuriey/ to miodem záczyniwszy plastrowáć. Dios. Oćiekłośći.
Ktoregokolwiek członku oćiekłość/ z ognistym przymiotem/ rospądza korzen tego
Skrót tekstu: SyrZiel
Strona: 18
Tytuł:
Zielnik
Autor:
Szymon Syreński
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
botanika, zielarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613
osób/ jako wiele powinni z sobą przywieść.
Tymarowie odprawują służbę wojenną z mniejszemi Namiotami/ i wszczuplejszym porządku od Zaimów. Powinien każdy mieć trzy albo cztery kosze/ na każdego człowieka co go stawia do wojny/ gdyż ci/ oprócz tego że się muszą bić/ jako Spahowie/ Zaimowie, i Tymarowie, zwykli nosić darnie/ i kamienie do wałów i okopów/ kiedy się tym czasem Janczarowie strzelają. Wyprawa Tymarów jest w pole po jednemu konnemu od trzech Tysięcy aspr Intraty/ jako u Zaimów od piąci.
Stawają Zaimowie i Tymarowie Pułkami/ mając osobnych Pułkowników/ nazwanych Ałai Belger. W ciągnieniu zażywają Chorągwi i Tołombasów coś na kształt cymbałów
osob/ iáko wiele powinni z sobą przywieść.
Tymarowie odpráwuią służbę woienną z mnieyszemi Námiotámi/ y wszczupleyszym porządku od Zaimow. Powinien kożdy mieć trzy albo cztery kosze/ ná káżdego człowieká co go stáwiá do woyny/ gdyż ći/ oprocz tego że się muszą bić/ iáko Spáhowie/ Zaimowie, y Tymarowie, zwykli nośić dárnie/ y kámienie do wałow y okopow/ kiedy się tym czásem Iánczarowie strzeláią. Wypráwa Tymarow iest w pole po iednemu konnemu od trzech Tyśięcy áspr Intráty/ iáko v Zaimow od piąći.
Stáwáią Zaimowie y Tymarowie Pułkámi/ máiąc osobnych Pułkownikow/ názwánych Ałai Belger. W ćiągnieniu záżywáią Chorągwi y Tołombásow coś ná kształt cymbałow
Skrót tekstu: RicKłokMon
Strona: 207
Tytuł:
Monarchia turecka
Autor:
Paul Ricot
Tłumacz:
Hieronim Kłokocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
egzotyka, obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1678
Data wydania (nie później niż):
1678
wszystko odpowiada grzecznie Choć snem zmorzone powieki podnosi Przecię ADOLFA na swe łóżko prosi. Wziął go za rękę, na spoczynek radzi, Po wielu trudach po strachach po głodzie, W przyjemne miejsce i ciche wprowadzi W mały pokoik, przy pomiernym chłodzie Kędy Fontanna z żywej skały pryska Perłowe krople na posadzkę ciska. Którą zielone ozdobiło Darnie, Kwiaty pachniące sadzone w floresy Tam Duch żyjący ADOLFA ogarnie Nie wie z kim pierwej ma czynić karesy Czy z gospodarzem czy jego mięszkaniem Czyli z tem łóżkiem co się układł na niem. Jednak ta cichość pomyślnej rozkoszy, Najmniej KsIAZĘCYCH żądz, nieuspokoi Sen mu potrzebny Bogini odpłoszy O której słyszał, ta mu w oczach
wszystko odpowiada grzecznie Choć snem zmorzone powieki podnosi Przecię ADOLFA ná swe łożko prosi. Wziął go zá rękę, ná spoczynek rádzi, Po wielu trudach po stráchach po głodzie, W przyiemne mieysce y ciche wprowadzi W mały pokoik, przy pomiernym chłodzie Kędy Fontanna z żywey skáły pryska Perłowe krople ná posadzkę ciska. Ktorą zielone ozdobiło Dárnie, Kwiaty páchniące sadzone w floresy Tam Duch żyiący ADOLFA ogárnie Nie wie z kim pierwey ma czynić karesy Czy z gospodarzem czy iego mięszkaniem Czyli z tem łożkiem co się układł ná niem. Jednák ta ćichość pomyślney roskoszy, Náymniey XIAZĘCYCH żądz, nieuspokoi Sen mu potrzebny Bogini odpłoszy O ktorey słyszał, ta mu w oczach
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 22
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752
ciężkiego. Po pracy się w Izmenie skąpać przeźroczystym Lub sięść nad Alfeusza nurtem zabrzezystym. Czasem lasu ciemnego gęstwinę strychuje. Gdzie Lerna zimnie wody z gęstwy ukazuje. Stąd się umknie, tam ptaszki wesoło śpiewają, Tu gałązki wzruszone zwiatrów się wiewają, Starych buków, jeśli się usieść będzie zdało Nad rzeką, lub na darnie gołym, dla snu mało Złożić, wnet albo źrzodło Czyste strumykami Puści wody: lub między nowemi kwiatkami. Stok płynący, doda mu szumu przyjemnego. Gdy mu się chce jeść, jabłka zakusi leśnego. Czasem się poziomkami posili słodkiemi Które rosną wkrzewinie, gardzi Królewskiemi Zbytkami, skromna mierność, z złota troskliwego Pijcie pyszni
cięszkiego. Po pracy się w Izmęnie skąpáć przeźroczystym Lub sięść nád Alpheuszá nurtęm zábrzezystym. Czásęm lásu ćięmnego gęstwinę strychuie. Gdźie Lerna źimnie wody z gęstwy ukázuie. Ztąd się umknie, tám ptaszki wesoło spiewáią, Tu gáłąski wzruszone zwiátrow się wiewáią, Stárych bukow, ieśli się usieść będźie zdáło Nád rzeką, lub ná darnie gołym, dla snu máło Złoźyć, wnet álbo źrzodło Czyste strumykámi Puśći wody: lub między nowęmi kwiatkámi. Stok płynący, doda mu szumu przyięmnego. Gdy mu się chce ieść, iábłká zákusi lesnego. Czásęm się poźiomkámi posili słodkięmi Ktore rostą wkrzewinie, gárdźi Krolewskięmi Zbytkámi, skromna mierność, z złotá troskliwego Piyćie pyszni
Skrót tekstu: SenBardzTrag
Strona: 144
Tytuł:
Smutne Starożytności Teatrum, to jest Tragediae Seneki rzymskiego
Autor:
Seneka
Tłumacz:
Jan Alan Bardziński
Drukarnia:
Jan Christian Laurer
Miejsce wydania:
Toruń
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
dramat
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696
rzędy sprawić? jako nie pomieszać się? jako następować, ustępować, lubo jedną Kompanią, lubo całym Pułkiem, przeciwko pieszemu nieprzyjacielowi, albo przeciwko konnemu.
3. Ćwiczenie w porządku wojennym, jako straże zawodzić, i podsłuchy? jako Hasło wydawać? ja[...] o szańców bronić, i dobywać, jako wały sypać, i darnie rzezać, przeprawy naprawiać, jako przy Armacie stawać? jako się w ciągnieniu zachować, jako na stanowisku, jako występnych karać. Oczym wszytkim z osobna mówić by potrzeba, ale krótko wspomnię, nie tak abyś wszytkę Wojenną sprawę z tąd przejąć miał, któryś się nigdy przedtym w Wojnie Pieszej nie ćwiczył, ale
rzędy spráwić? iáko nie pomieszáć się? iáko nástępowáć, vstępowáć, lubo iedną Kompánią, lubo cáłym Pułkiem, przeciwko pieszemu nieprzyiaćielowi, albo przećiwko konnemu.
3. Cwiczenie w porządku woiennym, iáko straże záwodźić, y podsłuchy? iáko Hásło wydáwáć? iá[...] o szańcow bronić, y dobywáć, iáko wáły sypáć, y darnie rzezać, przepráwy napráwiáć, iáko przy Armáćie stawáć? iáko się w ciągnieniu záchowáć, iáko ná stánowisku, jako występnych karáć. Oczym wszytkim z osobná mowić by potrzebá, ále krotko wspomnię, nie ták ábyś wszytkę Woienną spráwę z tąd przeiąć miał, ktoryś się nigdy przedtym w Woynie Pieszey nie ćwiczył, ále
Skrót tekstu: FredPiech
Strona: B2v
Tytuł:
Piechotne ćwiczenie
Autor:
Andrzej Maksymilian Fredro
Drukarnia:
Jerzy Forster
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1660
Data wydania (nie wcześniej niż):
1660
Data wydania (nie później niż):
1660