bankiet panów ex magistratu czterech i tego grafa, w czyim pałacu kościołek był katolicki, sollemnissime ich i dostatnie per honor traktował.
To miasto w rzemieślnika różnego 9 bogate, ale ślosarzów ma barzo misternych, tak, iż roboty tameczne - ślosarskie mianowicie - sint aliqua raritas in Europa. Ludzi też politycznych w tak dostatnich pałacach i pokojach nic obaczy, jeno wszytko rzemieślnicy i prostota, habitu adeo iucundo et speciali incedentes .
Dnia 28 Octobris w dzień świętych Szymona i Judy słuchaliśmy mszy świętej w pokoju prywatnie, zamknąwszy się, ne populus resciat dla tumultu, bo non licet, tak w nich luteranismus fervet.
Po obiedzie jechaliśmy,
bankiet panów ex magistratu czterech i tego grafa, w czyim pałacu kościołek był katolicki, sollemnissime ich i dostatnie per honor traktował.
To miasto w rzemieśnika różnego 9 bogate, ale ślosarzów ma barzo misternych, tak, iż roboty tameczne - ślosarskie mianowicie - sint aliqua raritas in Europa. Ludzi też politycznych w tak dostatnich pałacach i pokojach nic obaczy, jeno wszytko rzemieśnicy i prostota, habitu adeo iucundo et speciali incedentes .
Dnia 28 Octobris w dzień świętych Szymona i Judy słuchaliśmy mszy świętej w pokoju prywatnie, zamknąwszy się, ne populus resciat dla tumultu, bo non licet, tak w nich luteranismus fervet.
Po obiedzie jechaliśmy,
Skrót tekstu: BillTDiar
Strona: 128
Tytuł:
Diariusz peregrynacji po Europie
Autor:
Teodor Billewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Marek Kunicki-Goldfinger
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Biblioteka Narodowa
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
pokorę, chciwość przez ubóstwo, przewrotne rozumy przez prostotę, rozkosz przez umartwienie, i prześladowania przez cierpliwość.
I tu się już pytam, gdzy Apostołowie odebrali nagrodę, którą im Zbawiciel obiecał według profesyj ich; copiosam mercedem; każdy odpowie że w przibytkach chwały niebieskiej; in caelis, nie na ziemi w wyniosłych Prelaturach albo dostatnich dochodach, i owszem za wzgardę świata i pompy jego; bo inaczej poszło by to na to, jak gdyby zasłużonemu żołnierzowi księgę dano w nadgrodę, któryby czytać nie umiał, a temu któryby uchodził za bardzo uczonego, oręża wojskowe, któryby nie wiedział jak sobie z niemi postąpić. A stąd konsekwencja,
pokorę, chćiwość przez ubostwo, przewrotne rozumy przez prostotę, roskosz przez umartwienie, y prześladowania przez cierpliwość.
I tu się iuź pytam, gdzy Apostołowie odebrali nagrodę, ktorą im Zbawićiel obiecał według professyi ich; copiosam mercedem; kaźdy odpowie źe w prźybytkách chwały niebieskiey; in caelis, nie na źiemi w wyniosłych Preláturach albo dostátnich dochodach, y owszem zá wzgardę swiáta y pompy iego; bo inaczey poszło by to na to, iak gdyby zasłuźonemu źołnierzowi xięgę dano w nadgrodę, ktoryby czytać nie umiał, á temu ktoryby uchodźił zá bardzo uczonego, oręźa woyskowe, ktoryby nie wiedział iak sobie z niemi postąpić. A ztąd konsekwencya,
Skrót tekstu: LeszczStGłos
Strona: 20
Tytuł:
Głos wolny wolność ubezpieczający
Autor:
Stanisław Leszczyński
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1733
Data wydania (nie wcześniej niż):
1733
Data wydania (nie później niż):
1733
na pospolitym wysadziła widoku, a lubo to widujemy w baranie, niechaj jasności tytułarnej i przełożonej nie górszy, bo i ja gęby i gustu pańskiego w mięsie jego nie ganię, ale skórkę nie do twarzy kondemnuję. O, jak to bywało do ozdoby i pozoru przystojnie, kiedy owa uczciwa starość i powaga w dostatnich swoich pod sobolim jak chorągwię kołnirzem, ferezyjach i szubach, w nieugiętych szkarłatach, bławatach i aksamitach krzesła zasiadała, stoły i kompanije zagęszczała, akty publiczne zdobiła, rady dawała, wyroki pisała, majestatom, ślubom i pogrzebom asystowała, do miary i powagi strój, do stroju to oboje przyzwoicie akomodując tak dalece, że senat
na pospolitym wysadziła widoku, a lubo to widujemy w baranie, niechaj jasności tytularnej i przełożonej nie gorszy, bo i ja gęby i gustu pańskiego w mięsie jego nie ganię, ale skórkę nie do twarzy kondemnuję. O, jak to bywało do ozdoby i pozoru przystojnie, kiedy owa uczciwa starość i powaga w dostatnich swoich pod sobolim jak chorągwię kołnirzem, ferezyjach i szubach, w nieugiętych szkarłatach, bławatach i aksamitach krzesła zasiadała, stoły i kompanije zagęszczała, akty publiczne zdobiła, rady dawała, wyroki pisała, majestatom, ślubom i pogrzebom asystowała, do miary i powagi strój, do stroju to oboje przyzwoicie akomodując tak dalece, że senat
Skrót tekstu: MałpaCzłow
Strona: 295
Tytuł:
Małpa Człowiek
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry, traktaty
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1715
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1715
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Archiwum Literackie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Paulina Buchwaldówna
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wroclaw
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
panowie swoim kosztem zaciągnionymi chorągwiami, szlachta pospolitym ruszeniem, pospolitą wyprawą rozprzestrzeniała. A możesz ta być bez pańskich skarbów i bez znacznych u szlachty depozytów pieniężnych, wżdyć by to sine his nervis belli tylko turmae raptorum et obnoxiarum hostilibus corruptionibus personarum, nie bellatorum po Polsce się uwijały.
A jakże teraz mieć nadzieję o dostatnich skarbach pańskich, kiedy teraz panowie na asamble ja, na opery, na luksus w bankie-tach przez jeden dzień po 80 albo i po 100 000 łożą, a często to czynią tylko to in infinitum per nullas acceptiones et ex hauribile, a jeżeli to per absolutam omnipotentiam samego P. Boga może być stworzone, więcej niż
panowie swoim kosztem zaciągnionymi chorągwiami, szlachta pospolitym ruszeniem, pospolitą wyprawą rozprzestrzeniała. A możesz ta być bez pańskich skarbów i bez znacznych u szlachty depozytów pieniężnych, wzdyć by to sine his nervis belli tylko turmae raptorum et obnoxiarum hostilibus corruptionibus personarum, nie bellatorum po Polsce się uwijały.
A jakże teraz mieć nadzieję o dostatnich skarbach pańskich, kiedy teraz panowie na asamble ia, na opery, na luksus w bankie-tach przez jeden dzień po 80 albo i po 100 000 łożą, a często to czynią tylko to in infinitum per nullas acceptiones et ex hauribile, a jeżeli to per absolutam omnipotentiam samego P. Boga może być stworzone, więcej niż
Skrót tekstu: DobraDuchRzecz
Strona: 76
Tytuł:
Krzywo patrzących na dobra duchownych oczy polskich
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1726
Data wydania (nie wcześniej niż):
1726
Data wydania (nie później niż):
1726
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Rzeczpospolita w dobie upadku 1700-1740. Wybór źródeł
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Józef Gierowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1955
wielkim jest ratunkiem/ używając go przez kilka dni po łocie/ ze trzema łoty/ albo łyżek/ wodki tegoż ziela/ na czczo i na noc/ aż ratunek poczują. Trztęć pijącym
Także którzyby Trztęć pili jest użyteczny. W Cukrze Biedrzeńcowe Korzenie czynione. Conditum radici Pimpinelle.
Korzenie Biedrzeńcowe/ a ile w dostatnich i w porządnych Aptekach/ bywa w Cukrze czynione/ albo smażone/ tym sposobem: Biorą co nazdrowsze/ nie zdrewniałe korzenie/ a Drzeń z niego wyjąwszy jako Marchew pokrają/ i warzą w Winie albo w wodzie/ żeby zmięknęły trochę/ a ostrości gorzkiej i przykrej niejako pozbyli. Potym czynią syrop z Miodu albo z
wielkim iest rátunkiem/ vżywáiąc go przez kilká dni po łoćie/ ze trzemá łoty/ álbo łyżek/ wodki tegoż źiela/ ná czczo y ná noc/ áż rátunek poczuią. Trztęć piiącym
Tákże ktorzyby Trztęć pili iest vżyteczny. W Cukrze Biedrzeńcowe Korzenie czynione. Conditum radici Pimpinellae.
Korzenie Biedrzeńcowe/ á ile w dostátnich y w porządnych Aptekách/ bywa w Cukrze czynione/ álbo smáżone/ tym sposobem: Biorą co nazdrowsze/ nie zdrewniáłe korzenie/ á Drzeń z niego wyiąwszy iáko Márchew pokráią/ y wárzą w Winie álbo w wodźie/ żeby zmięknęły trochę/ á ostrośći gorzkiey y przykrey nieiáko pozbyli. Potym czynią syrop z Miodu álbo z
Skrót tekstu: SyrZiel
Strona: 73
Tytuł:
Zielnik
Autor:
Szymon Syreński
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
botanika, zielarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613
części dzielić swe dochody macie. Dzielicieć wy, to prawda, na sto, a nie na trzy Cząstek, ale BÓG na nie krzywym okiem patrzy! Widząc koszt, na poboczne przez diabła Kaplice Wystawione, Kościół też goły dla dzwonice! Szor jedwabny na koniach,Fioków dość przy uszach! Hajducy w srebrach brzęczą w dostatnich Kontuszach! Lokajów za Karetą po obydwóch stronach Stojących, wszyscy w złotych, to srebrnych galonach! Stoły suto zastąwne w czasie Karnawału, Na co Dobra Kościelne jęczą niepomału! Poddaństwa uciśnione, Bachusa nieznawszy Tańcować muszą z płaczem, sukni zakasawszy. Ubogiego niewidać przy kuchni Prałata, Talerza nie poliże mizerny Brat Łata!
części dzielić swe dochody macie. Dzielicieć wy, to prawda, na sto, á nie na trzy Cząstek, ale BOG na nie krzywym okiem patrzy! Widząc koszt, na poboczne przez diabła Kaplice Wystawione, Kościoł też goły dla dzwonice! Szor iedwabny na koniach,Fiokow dość przy uszach! Hayducy w srebrach brzęczą w dostatnich Kontuszach! Lokajow za Karetą po obodwoch stronach Stoiących, wszyscy w złotych, to srebrnych galonach! Stoły suto zastąwne w czasie Karnawału, Na co Dobra Kościelne ięczą niepomału! Poddaństwa uciśnione, Bachusa nieznawszy Tańcować muszą z płaczem, sukni zakasawszy. Ubogiego niewidáć przy kuchni Prałata, Talerza nie poliże mizerny Brat Łata!
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 85
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752
Naświętszego SAKRAMENTV nie mają, ale w ladajakim naczyniu w słomianym albo w oskowym chowają. ODPOWIADAM. TO nieprawda i szczera potwarz/ a że drudzy w pudełeczku drewnianym jakim przystojnym/ albo w inakszym jakim naczyniu drewnianym czystym zamczystym chowają/ temu się dziwować nie potrzeba/ bo niedostatek ich do tego przymusza. Przypatrz się jeno w dostatnich Cerkwiach/ znajdziesz takowe naczynia śrebrne białe/ a w drugich i pozłociste/ w drugich zaś Cynowe/ a w niektórych zasię uboższych z drzewa przystojnie utoczone/ malowane/ i pozłociste. (Tamże prawisz w chustach, papierach zawinionych, nawet w skłubinach ścian chowają.) ODPOWIADAM. TO druga jeszcze spośniejsza potwarz/ bo u
Naświętszego SAKRAMENTV nie máią, ále w ládáiakim naczyniu w słomiánym álbo w oskowym chowáią. ODPOWIADAM. TO nieprawdá y szczera potwarz/ á że drudzy w pudełeczku drewniánym iákim przystoynym/ álbo w inákszym iákim naczyniu drewniánym czystym zamczystym chowáią/ temu się dźiwowáć nie potrzebá/ bo niedostátek ich do tego przymusza. Przypátrz się ieno w dostátnich Cerkwiách/ znaydźiesz tákowe naczynia śrebrne białe/ á w drugich y pozłoćiste/ w drugich záś Cynowe/ á w niektorych záśię vboższych z drzewá przystoynie vtoczone/ málowáne/ y pozłoćiste. (Támże práwisz w chustách, pápierách záwinionych, nawet w skłubinach śćian chowaią.) ODPOWIADAM. TO druga ieszcze spośniejsza potwarz/ bo v
Skrót tekstu: MohLit
Strona: 54
Tytuł:
Lithos abo kamień z procy prawdy [...] wypuszczony
Autor:
Piotr Mohyła
Miejsce wydania:
Kijów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1644
Data wydania (nie wcześniej niż):
1644
Data wydania (nie później niż):
1644
w owych ludziach? Urzędom to właśnie Należy macać prawdy w tym/ i fałsze karać/ Biegunów i włóczęgów cale poskramiając/ I to czyniąc aby w swych Szpitalach siedzieli. Co będzie kiedy i my one fundujemy Raczej nisz nowe co raz Zakony/ których już Dosyć u nas dla Boga/ w pozorze ubogich W rzeczy samej dostatnich. Niech Plebani będą Zakonnego żywota/ staną nam za Mnichów. Szpitale wy/ Szpitale Polacy fudujcie Dla ubogich pielgrzymów/ Więźnów i Żołnierzów Na wojnach skaliczonych/ na koniec dla wszystkich Ułomnych i upadłych. A tak Bonfratelli Nie będą mieć przed wami na Źiemi i w Niebie. I pielgrzymów fałszywych. Budujmy tedy i nadawajmy Szpitale
w owych ludźiách? Vrzędom to włáśnie Należy mácáć prawdy w tym/ y fałsze káráć/ Biegunow y włoczęgow cale poskrámiáiąc/ Y to czyniąc áby w swych Szpitalách śiedźieli. Co będźie kiedy y my one funduiemy Ráczey nisz nowe co raz Zakony/ ktorych iusz Dosyć v nas dla Bogá/ w pozorze vbogich W rzeczy sámey dostátnich. Niech Plebáni będą Zakonnego żywotá/ staną nąm zá Mnichow. Szpitale wy/ Szpitale Polácy fuduyćie Dla vbogich pielgrzymow/ Więźnow y Żołnierzow Ná woynách skaliczonych/ ná koniec dla wszystkich Vłomnych y vpadłych. A ták Bonfratelli Nie będą mieć przed wámi ná Źiemi y w Niebie. Y pielgrzymow fałszywych. Buduymy tedy y nadawaymy Szpitale
Skrót tekstu: OpalKSat1650
Strona: 16
Tytuł:
Satyry albo przestrogi do naprawy rządu i obyczajów w Polszcze
Autor:
Krzysztof Opaliński
Miejsce wydania:
Amsterdam
Region:
zagranica
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650
z Ich M. PP. Dynofy, oni z Soumouru a my od Tours; stanęliśmy gospodą á la fointaine d’or gospoda wygodna ale nie tania.
Nazajutrz szliśmy widzieć pałac Kardynała Ryszelego nieboszczyka; tu rzecz najpożyteczniejszą peregrynującymi potrzebniejszą upatruję godną pochwały i podziwienia nową strukturą bardzo kosztowną zmurowany w równinie, przy wodach dostatnich wszędzie, w którym tak wewnątrz jako i ze dworu samych statuy marmurowych, różnych całkowitych osób 69, a małych co tylko głowy z piersiami 78, to jest i z temi co są w ogrodzie które aż z Rzymu przywożono. Są niektóre co kilkadziesiąt tysięcy talerów kosztują. W pokojach królewskich, Królowej i Kardynalskim wszędzie obicia
z Ich M. PP. Dynofy, oni z Soumouru a my od Tours; stanęliśmy gospodą á la fointaine d’or gospoda wygodna ale nie tania.
Nazajutrz szliśmy widzieć pałac Kardynała Ryszelego nieboszczyka; tu rzecz najpożyteczniejszą peregrynującymi potrzebniejszą upatruję godną pochwały i podziwienia nową strukturą bardzo kosztowną zmurowany w równinie, przy wodach dostatnich wszędzie, w którym tak wewnątrz jako i ze dworu samych statuy marmurowych, różnych całkowitych osób 69, a małych co tylko głowy z piersiami 78, to jest i z temi co są w ogrodzie które aż z Rzymu przywożono. Są niektóre co kilkadziesiąt tysięcy talerów kosztują. W pokojach królewskich, Królowej i Kardynalskim wszędzie obicia
Skrót tekstu: GawarDzien
Strona: 75
Tytuł:
Dziennik podróży po Europie Jana i Marka Sobieskich
Autor:
Sebastian Gawarecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1646 a 1648
Data wydania (nie wcześniej niż):
1646
Data wydania (nie później niż):
1648
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Wincenty Dawid
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Redakcja "Wędrowca"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1883