i nas duchownych swych zapytać/ słusznieli i sprawiedliwie/ tak według Bożego/ jak i według ludzkiego prawa was to potyka. Ja z części mej/ zostawiwszy wyższym siebie wyższe uważenie/ według miałkiego mego rozumu miałko upatrując/ przyczyny inszej nie najdują/ nad wyrażoną/ przez samego Boga owę/ O to kładę przed oczy wasze dziś błogosławieństwo i przeklectwo: Błogosławieństwo: jeśli posłuszni będziecie przykazaniu P. Boga waszego, które ja wam dziś przykazuję: Przeklęctwo, jeśli nie będziecie posłuszni mandatom Pana Boga waszego, ale ustąpicie z drogi, którą ja wam teraz ukazuję, i pójdziecie za Bogami cudzymi, których nieznacie. Tę przyczynę obaczcie/ a uważcie/
y nas duchownych swych zápytáć/ słusznieli y spráwiedliwie/ ták według Bożego/ iák y według ludzkiego práwá was to potyka. Ia z cżęśći mey/ zostáwiwszy wyzszym śiebie wyższe vważenie/ według miáłkie^o^ mego rozumu miáłko vpátruiąc/ przyczyny inszey nie náyduią/ nád wyráżoną/ przez sámego Bogá owę/ O to kłádę przed oczy wásze dźiś błogosłáwieństwo y przeklectwo: Błogosłáwieństwo: ieśli posłuszni będźiećie przykazaniu P. Bogá wászego, ktore ia wam dziś przykázuię: Przeklęctwo, ieśli nie będźiećie posłuszni mándátom Páná Bogá wászego, ále vstąpićie z drogi, ktorą ia wam teraz vkázuię, y poydźiećie zá Bogámi cudzymi, ktorych nieznaćie. Tę przycżynę obaczćie/ á vważćie/
Skrót tekstu: SmotApol
Strona: 124
Tytuł:
Apologia peregrinacjej do Krajów Wschodnich
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Dermań
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1628
Data wydania (nie wcześniej niż):
1628
Data wydania (nie później niż):
1628
śmieszyć; Niźli się co rok uczyć, wolą krawcy nie szyć. Jednego ma abo dwu, co robią modziasto Mężom i białymgłowom, Kraków wielkie miasto, I to Włoch abo Francuz, chceli się kto stroić; Nie słychał, nie rzkąc by miał ferezyją skroić, Lub owę bez rękawów delię węgierkę. Niechżeby kto dziś pióro wetknął za magierkę, Biegliby wszyscy na dziw i, że to człek obcy, Rozumiejąc, kamieńmi zaciskali chłopcy. W tym stroju Polskę naszy rozszerzą przodkowie; Skurczyli strój, skurczyli i tę wyrodkowie. Bodaj nie poturczyli rzeczy z fundamentu, Uważywszy, bodaj nie zgubili do szczętu. W kurcie żołnierz na koniu —
śmieszyć; Niźli się co rok uczyć, wolą krawcy nie szyć. Jednego ma abo dwu, co robią modziasto Mężom i białymgłowom, Kraków wielkie miasto, I to Włoch abo Francuz, chceli się kto stroić; Nie słychał, nie rzkąc by miał ferezyją skroić, Lub owę bez rękawów deliję węgierkę. Niechżeby kto dziś pióro wetknął za magierkę, Biegliby wszyscy na dziw i, że to człek obcy, Rozumiejąc, kamieńmi zaciskali chłopcy. W tym stroju Polskę naszy rozszerzą przodkowie; Skurczyli strój, skurczyli i tę wyrodkowie. Bodaj nie poturczyli rzeczy z fundamentu, Uważywszy, bodaj nie zgubili do szczętu. W kurcie żołnierz na koniu —
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 615
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
. Cesarza/ poszedszy z Sarmacji/ przeszli Dunaj/ i udała się ich część na Macedonią/ a część też na Tracią: a za czasów Mauryciusa Cesarza/ który umarł w roku 602. i potym za Fokasa jego następce/ wwiązali się w Dalmacją/ i dali jej od siebie imię. to jest prawda/ iż dziś imię Sclauoniej rozciąga się od Arse/ aż do Bajony. Jest to kraina dobrze opatrzona z natury w dobre i przestrone porty: jako zaś ta część która jest przeciw Italii/ baczym iż jest barzo uboga. Ma grunty na wielu miejscach przykre: jednak po więtszej części urodzajne/ i rodzące oliwę/ wina/ frukty:
. Cesárzá/ poszedszy z Sármátiey/ przeszli Dunay/ y vdáłá się ich część ná Mácedonią/ á część też ná Thrácią: á zá czásow Mauriciusá Cesárzá/ ktory vmárł w roku 602. y potym zá Fokásá iego następce/ wwiązáli się w Dálmátią/ y dáli iey od śiebie imię. to iest prawdá/ iż dźiś imię Scláuoniey rozćiąga się od Arse/ áż do Báiony. Iest to kráiná dobrze opátrzona z nátury w dobre y przestrone porty: iáko záś tá część ktora iest przećiw Itáliey/ baczym iż iest bárzo vboga. Ma grunty ná wielu mieyscách przykre: iednák po więtszey częśći vrodzáyne/ y rodzące oliwę/ winá/ frukty:
Skrót tekstu: BotŁęczRel_I
Strona: 134
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. I
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
śmierci czekali, bez chleba, bez żydła; A gdy nazad wracali, rzekłbyś, że z bankietu, Pełni ochoty, pełni nowego impetu. Jako pczoły robocze, gdy ich promień jary Ciepłego ruszy słońca, po swoje kanary Sypą się z ula na świat, tak naszy zagrzani Mową Chodkiewiczową, gdyby im pogani Dziś pole stawić chcieli, wszytkich by na ranem Śniadaniu całkiem zjedli pospołu z Osmanem. Cicho siedzą Kozacy, aż skoro przytuli Noc świat czarnymi skrzydły, w ośmiu się wysuli Tysięcy ku tej stronie, gdzie się jeszcze dobrze Nie rozgościł Karakasz, a już go po ziobrze Namaca Lubomirski; czuli wozy całe, Turki niepostrwagane, za
śmierci czekali, bez chleba, bez żydła; A gdy nazad wracali, rzekłbyś, że z bankietu, Pełni ochoty, pełni nowego impetu. Jako pczoły robocze, gdy ich promień jary Ciepłego ruszy słońca, po swoje kanary Sypą się z ula na świat, tak naszy zagrzani Mową Chodkiewiczową, gdyby im pogani Dziś pole stawić chcieli, wszytkich by na ranem Śniadaniu całkiem zjedli pospołu z Osmanem. Cicho siedzą Kozacy, aż skoro przytuli Noc świat czarnymi skrzydły, w ośmiu się wysuli Tysięcy ku tej stronie, gdzie się jeszcze dobrze Nie rozgościł Karakasz, a już go po ziobrze Namaca Lubomirski; czuli wozy całe, Turki niepostrwagane, za
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 239
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
z którego non nudis powróciliśmy manibus. 11. Przywieziono mi z intrat moich newelskich dziesięć tysięcy czerwonych złotych, które zaś mniej potrzebne będąc przy innych dawniej przywiezionych, na zbycie długu u WYM pana barona Riocoura zaciągnionego ordynowałem przez jutro stąd odjeżdżającego brata tegoż IWYM księdza biskupa w Brzeskie. 12. IWYM ksiądz biskup dziś tu nas wszystkich pożegnawszy, ruszył się w Brzyskie. Nad wieczorem zaś muzyką moją włoską czas mile, onych słuchając, strawiliśmy. 13. Ruszyliśmy się na miejsce wesela pro 15. eiusdem naznaczone do Jabłonowa. Nocleg nam przypadł w Piasecznej u księdza Sapieszki, na wszystkich instrumentach grającego oraz uczenie w teologii przykładnego.
z którego non nudis powróciliśmy manibus. 11. Przywieziono mi ź intrat moich newelskich dziesięć tysięcy czerwonych złotych, które zaś mniej potrzebne będąc przy innych dawniej przywiezionych, na zbycie długu u WJM pana barona Riocoura zaciągnionego ordynowałem przez jutro stąd odjeżdżającego brata tegoż JWJM księdza biskupa w Brzeskie. 12. JWJM ksiądz biskup dziś tu nas wszystkich pożegnawszy, ruszył się w Brzyskie. Nad wieczorem zaś muzyką moją włoską czas mile, onych słuchając, strawiliśmy. 13. Ruszyliśmy się na miejsce wesela pro 15. eiusdem naznaczone do Jabłonowa. Nocleg nam przypadł w Piasecznej u księdza Sapieszki, na wszystkich instrumentach grającego oraz uczenie w teologii przykładnego.
Skrót tekstu: RadziwHDiar
Strona: 153
Tytuł:
Diariusze
Autor:
Hieronim Radziwiłł
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1747 a 1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1747
Data wydania (nie później niż):
1756
Tekst uwspółcześniony:
tak
i tylko niemiż oplecione. Świerk/ modrzew/ więc jabłonie jabłki naroszczone/ Gibkie palmy zwyciężcom nagrodą/ i z niemi Z ostrą niechą/ i z włosy sosona ościstemi. Luba Bogom rodzicy/ której kwoli wyzuł Człeka Atys Cybelin/ a w ten się pień przyzuł. W tęż licznę na kształt kopca Kupres rachowany/ Dziś drzewo w młodości swej Bogu wzbyt kochany. Co ma z stronami lugnią łuk cięciwą pięty. Bo byłKartejskim Nimfom rosły jeden święty: A rozpościerał obszerz cień nad głową miły/ Rpgami rozrosłemi: rogi złote były. Z szyje klejnot perłowy wisiał znamienity: srzebny pontał na czele misternie przybity Wstęgą/ na miejże trzpiotał:
y tylko niemiż oplecione. Swierk/ modrzew/ więc iábłonie iábłki nároszczone/ Gibkie pálmy zwyćiężcom nágrodą/ y z niemi Z ostrą niechą/ y z włosy sosoná ośćistemi. Luba Bogom rodzicy/ ktorey kwoli wyzuł Człeká Atys Cybelin/ á w ten się pień przyzuł. W tęż licznę ná kształt kopcá Kupres ráchowány/ Dźiś drzewo w młodosći swey Bogu wzbyt kochány. Co ma z stronámi lugnią łuk ćięćiwą pięty. Bo byłKárteyskim Nymphom rosły ieden święty: A rospośćierał obszerz ćień nád głową miły/ Rpgámi rozrosłemi: rogi złote były. Z szyie kleynot perłowy wiśiał známięnity: srzebny pontał ná czele misternie przybity Wstęgą/ ná mieyże trzpiotał:
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 246
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
/ jedząc/ a pijąc. Rzecze kto wsieśćby na koń i przejeżdzićby się? Odpowie. Nie czuję się spsobnym do jazdy/ A koń też ciężko nosi. Więcby się po ranu Księgą zabawić albo przepisaniem czego. Oczy mię zaraz bolą/ gdy pocznę co czytać. Więcby z pieskami w pole. Nie dobre dziś pole. Więcbyś z Kopiją skoczyć. Niebezpieczno biegać. Niemam konia po temu. Wymówek aż nazbyt. O błaźnie nad błaznami do tegośmy przyszli. Komusz z tym gorzy proszę/ czy mnie czyli tobie? A na cóż taki żywot? Czemuż się niekażesz Powić/ a tak w powiciu w kolebeczkę włożyć
/ iedząc/ á pijąc. Rzecze kto wśieśćby ná koń y przeieżdźićby się? Odpowie. Nie czuię się spsobnym do iazdy/ A koń tesz ćięszko nośi. Więcby się po ránu Xięgą zábawić álbo przepisániem czego. Oczy mię záraz bolą/ gdy pocznę co czytáć. Więcby z pieskámi w pole. Nie dobre dźiś pole. Więcbyś z Kopiią skoczyć. Niebespieczno biegáć. Niemam konia po temu. Wymowek ász názbyt. O błaźnie nád błaznámi do tegosmy przyszli. Komusz z tym gorzy proszę/ czy mnie czyli tobie? A ná cosz táki żywot? Czemusz się niekażesz Powić/ á tak w powićiu w kolebeczkę włożyć
Skrót tekstu: OpalKSat1650
Strona: 66
Tytuł:
Satyry albo przestrogi do naprawy rządu i obyczajów w Polszcze
Autor:
Krzysztof Opaliński
Miejsce wydania:
Amsterdam
Region:
zagranica
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650