nie odwdzięczą, ani w trudnym sęku Nie podadzą, padnieli nieszczęście, im ręku, Ale jeszcze zaszkodzą, głębiej popchną, jeśli Mogą, żeby tym wyżej nad nich się podnieśli. 205. NA STÓŁ I Z DZIEŻĄ
Dałem dziką, domowąm dał zwierzynę świeżą, Wszytkiego się, i chleba przebrało; więc z dzieżą, Jeśli się chcecie dłużej, bracia moi, bawić, Miasto mając opodal, każę wam postawić. Na tym przestać, kto starej przypowieści wiadom, Podufały przyjaciel powinien, co ma dom. Mieszkiem konwersacyją płacić nie masz w modzie; Siedzieć też nic ku rzeczy na suchu, o głodzie. Piątek, ryb pasz,
nie odwdzięczą, ani w trudnym sęku Nie podadzą, padnieli nieszczęście, im ręku, Ale jeszcze zaszkodzą, głębiej popchną, jeśli Mogą, żeby tym wyżej nad nich się podnieśli. 205. NA STÓŁ I Z DZIEŻĄ
Dałem dziką, domowąm dał zwierzynę świeżą, Wszytkiego się, i chleba przebrało; więc z dzieżą, Jeśli się chcecie dłużej, bracia moi, bawić, Miasto mając opodal, każę wam postawić. Na tym przestać, kto starej przypowieści wiadom, Podufały przyjaciel powinien, co ma dom. Mieszkiem konwersacyją płacić nie masz w modzie; Siedzieć też nic ku rzeczy na suchu, o głodzie. Piątek, ryb pasz,
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 121
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
z ochoty. I puścił się do Wołoch swoim tylko dworem A ochotnym żywej krwie koronnej wyborem. Siła na to baczniejszych sarkało w senacie, Że się tej wojny podjął swej kwoli prywacie; Ale on, gdzie przedwieczne ciągnęły go wrogi, Z przedsięwziętej nikomu nie dał się zbić drogi. Już milę tylko od Jass roztoczył nad Dzieżą Rzeką namioty swoje, gdzie z oną młodzieżą Szlachetnej krwie sarmackiej — ciężki żal Koronie — Pierwsza sława niestotyż bez potrzeby tonie, Bo Turcy niezliczoną osuwszy ich zgrają, Acz się póki sił, póki broni opędzają, Na koniec z znaczną swoją zatłumili szkodą, Mało co żywcem z samym wzięli wojewodą. Prędko po nich Korecki,
z ochoty. I puścił się do Wołoch swoim tylko dworem A ochotnym żywej krwie koronnej wyborem. Siła na to baczniejszych sarkało w senacie, Że się tej wojny podjął swej kwoli prywacie; Ale on, gdzie przedwieczne ciągnęły go wrogi, Z przedsięwziętej nikomu nie dał się zbić drogi. Już milę tylko od Jass roztoczył nad Dzieżą Rzeką namioty swoje, gdzie z oną młodzieżą Szlachetnej krwie sarmackiej — ciężki żal Koronie — Pierwsza sława niestotyż bez potrzeby tonie, Bo Turcy niezliczoną osuwszy ich zgrają, Acz się póki sił, póki broni opędzają, Na koniec z znaczną swoją zatłumili szkodą, Mało co żywcem z samym wzięli wojewodą. Prędko po nich Korecki,
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 19
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
pieśni Potomków ich ruszyły ze snu, z drzymu, z pleśni! WOJNA CHOCIMSKA
Gdy przeszła usaria, następuje po niej Pancerny żołnierz, lekszy ze zbroje i koni. Trzy roty trzej Potoccy prowadzą w kolczudze, Choć im siła przy onej nieszczęśliwej strudze Ubyło, gdzie z Stefanem, wodzem swego domu, Do okrutnego przyszli nad Dzieżą pogromu. Tak rzymscy Fabiowie wziąwszy na swe skrzydło Ojczystych nieprzyjaciół, skoro wpadli w sidło, Trzysta razem zgubili mężów swego rodu, Że jeden tylko w Rzymie został dla przypłodu; Co go do nieszczęśliwej onej zawieruchy Miękkie jeszcze nie chciały wypuścić pieluchy. Po nich Dzierżek i Gniewosz, po tych się rozwinie Zborowski, ostatni już
pieśni Potomków ich ruszyły ze snu, z drzymu, z pleśni! WOJNA CHOCIMSKA
Gdy przeszła usaryja, następuje po niej Pancerny żołnierz, lekszy ze zbroje i koni. Trzy roty trzej Potoccy prowadzą w kolczudze, Choć im siła przy onej nieszczęśliwej strudze Ubyło, gdzie z Stefanem, wodzem swego domu, Do okrutnego przyszli nad Dzieżą pogromu. Tak rzymscy Fabiowie wziąwszy na swe skrzydło Ojczystych nieprzyjaciół, skoro wpadli w sidło, Trzysta razem zgubili mężów swego rodu, Że jeden tylko w Rzymie został dla przypłodu; Co go do nieszczęśliwej onej zawieruchy Miękkie jeszcze nie chciały wypuścić pieluchy. Po nich Dzierżek i Gniewosz, po tych się rozwinie Zborowski, ostatni już
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 96
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
! Cóż nas dziś za los nieszczęsny ozionie? Tuż sława tylą wieków nabyta utonie? Mowa do wodzów Osmanowa CZĘŚĆ PIĄTA
Jakoż na solimańskie śmiele pojrzym znaki? Tedy i te uciekać muszą przed Polaki, Przed onymi Polaki, których wszytkich czarną Płachtą okrył i z królem Amurat pod Warną; Których świeżo w Wołoszech Kantimir nad Dzieżą, Skinder bił na Cecorze okrutną rubieżą, Gdzie jeden z wodzów wzięty, drugiego w Stambole Do dzisia dnia na wieży ożog w gębę kole. Do jakich-że waleczny miesiąc przyszedł dziwów Z tureckich na tę wojnę wyniesion archiwów? Co się gonić nauczył, teraz z nim chorąży Pierzcha i za inszymi z pola w obóz tąży.
! Cóż nas dziś za los nieszczęsny ozionie? Tuż sława tylą wieków nabyta utonie? Mowa do wodzów Osmanowa CZĘŚĆ PIĄTA
Jakoż na solimańskie śmiele pojźrym znaki? Tedy i te uciekać muszą przed Polaki, Przed onymi Polaki, których wszytkich czarną Płachtą okrył i z królem Amurat pod Warną; Których świeżo w Wołoszech Kantimir nad Dzieżą, Skinder bił na Cecorze okrutną rubieżą, Gdzie jeden z wodzów wzięty, drugiego w Stambole Do dzisia dnia na wieży ożog w gębę kole. Do jakich-że waleczny miesiąc przyszedł dziwów Z tureckich na tę wojnę wyniesion archiwów? Co się gonić nauczył, teraz z nim chorąży Pierzcha i za inszymi z pola w obóz tąży.
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 159
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
potka: Pomaga Bóg, bodaj zdrów, tak mała, tak krótka. Przebóg, na cóż kupować wsi, zakładać miasta? Kisić w dzieży nie dał Bóg na chleb Żydom ciasta, Wiodąc na miód i mleko z egipskiej niewolej: Nam ci to w nich do nieba torowana kolej. Czegóż nad świata tego bawimy się dzieżą? Mając duszom przaśny chleb, na ciała odzieżą, Kwapmy się, nie czekając, rychło ciasto skwaśnie: Nuż nam słońce tymczasem na niebie zagaśnie, Że nie liznąwszy, które źródłem w niebie pluszczy, Miodu i mleka, z Żydy pomrzemy na puszczy. Ci na dół z góry, drudzy z dołu idą w gorę
potka: Pomaga Bóg, bodaj zdrów, tak mała, tak krotka. Przebóg, na cóż kupować wsi, zakładać miasta? Kisić w dzieży nie dał Bóg na chleb Żydom ciasta, Wiodąc na miód i mleko z egipskiej niewolej: Nam ci to w nich do nieba torowana kolej. Czegóż nad świata tego bawimy się dzieżą? Mając duszom przaśny chleb, na ciała odzieżą, Kwapmy się, nie czekając, rychło ciasto skwaśnie: Nuż nam słońce tymczasem na niebie zagaśnie, Że nie liznąwszy, które źródłem w niebie pluszczy, Miodu i mleka, z Żydy pomrzemy na puszczy. Ci na dół z góry, drudzy z dołu idą w gorę
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 445
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
. Jeszcze miał milę, czy półtorej drogi, kiedy tak długiej żałując rozpusty, tamten pułkownik padnie mu pod nogi, czego poświadczy pokornemi usty, że wojennego będąc syt odmętu, nie chce fortunie pańskiej czynić wstrętu.
66 Przykład z Kalnika insze wziąwszy miasta, do dziedzicznego uprzedzają pana; chleb, sól, a nawet z dzieżą niosą ciasta, świadcząc, że im ta przyjemna odmiana.
W jedno się ciało Ukraina zrasta, gdy widzą króla z przeszłego hetmana. Sam tylko Dorosz w Czehrynie się dzierży; ale wżdy być psu, kiedyż na obierzy.
67 Chan go tatarski z Imbrahimem baszą we stu tysięcy na barzego wsadzą. Ci go obadwaj
. Jeszcze miał milę, czy półtorej drogi, kiedy tak długiej żałując rozpusty, tamten pułkownik padnie mu pod nogi, czego poświadczy pokornemi usty, że wojennego będąc syt odmętu, nie chce fortunie pańskiej czynić wstrętu.
66 Przykład z Kalnika insze wziąwszy miasta, do dziedzicznego uprzedzają pana; chleb, sól, a nawet z dzieżą niosą ciasta, świadcząc, że im ta przyjemna odmiana.
W jedno się ciało Ukraina zrasta, gdy widzą króla z przeszłego hetmana. Sam tylko Dorosz w Czehrynie się dzierży; ale wżdy być psu, kiedyż na obierzy.
67 Chan go tatarski z Imbrahimem baszą we stu tysięcy na barzego wsadzą. Ci go obadwaj
Skrót tekstu: PotMuzaKarp
Strona: 31
Tytuł:
Muza polska
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
panegiryki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1676
Data wydania (nie wcześniej niż):
1676
Data wydania (nie później niż):
1676
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Adam Karpiński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1996
i siedzenie Świetne na ścienie.
Nie trudno o kopę w domu, Za nią nie służąc nikomu.
Sługa i drugi Jest od posługi.
Najdzie w piwnicy węgrzyna, Chmiel wystały; do komina
Niech przykładają A w dudy grają.
W kuchni domowa zwierzyna; Sarny, jeleń nie nowina.
Rybkę ma świeżą Czasem i z dzieżą.
Czasem też i z kramnym jadam, Czasem i z książęty siadam.
Choćbym to przydał I królam widał.
Lamus pełen wszelakiego Jest rynsztunku żołnierskiego.
Obrona zdrowiu Jest pogotowiu.
Młyn i tracz na bystrej wodzie, Jarzyny bujne w ogrodzie,
Chmielnik tuż wtyle Aż wyjrzeć mile.
Miasto blisko, targ niegłodny
i siedzenie Świetne na ścienie.
Nie trudno o kopę w domu, Za nię nie służąc nikomu.
Sługa i drugi Jest od posługi.
Najdzie w piwnicy węgrzyna, Chmiel wystały; do komina
Niech przykładają A w dudy grają.
W kuchni domowa zwierzyna; Sarny, jeleń nie nowina.
Rybkę ma świeżą Czasem i z dzieżą.
Czasem też i z kramnym jadam, Czasem i z książęty siadam.
Choćbym to przydał I krolam widał.
Lamus pełen wszelakiego Jest rynsztunku żołnierskiego.
Obrona zdrowiu Jest pogotowiu.
Młyn i tracz na bystrej wodzie, Jarzyny bujne w ogrodzie,
Chmielnik tuż wtyle Aż wyjrzeć mile.
Miasto blizko, targ niegłodny
Skrót tekstu: SzlichWierszeWir_I
Strona: 169
Tytuł:
Wiersze rozmaite JE. Mci Pana Jerzego z Bukowca Szlichtinka
Autor:
Jerzy Szlichtyng
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1620 a 1640
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1640
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
. Pieniądze kopiejkami zwane nosili w gębie między wargą spodnią i zębami. Gdy miał co jeść lub pić, owe kopiejki brał do ręki. Grubsze zaś pieniądze chowali w kieszeniach. Niechlujstwo tego narodu w jedzeniu i odzieży było aż do obrzydzenia: rozrabiając w dzieży ciasto na chleb, z którego potem robili suchary, wytrząsali nad dzieżą robactwo z sukien i wyczesywali z głowy, aby w onym cieście polgnąwszy, ta piechota kołnierzowa po nich się nie rozłaziła. I takim chlebem albo sucharami bynajmniej się nie brzydzili.
Oficjerowie niżsi, wyjąwszy sztabowych, mało co byli ochludniejsi od gminnych sołdatów. Dla unikniena gadu używali koszul kitajkowych rozmaitego koloru, w której materii,
. Pieniądze kopiejkami zwane nosili w gębie między wargą spodnią i zębami. Gdy miał co jeść lub pić, owe kopiejki brał do ręki. Grubsze zaś pieniądze chowali w kieszeniach. Niechlujstwo tego narodu w jedzeniu i odzieży było aż do obrzydzenia: rozrabiając w dzieży ciasto na chleb, z którego potem robili suchary, wytrząsali nad dzieżą robactwo z sukien i wyczesywali z głowy, aby w onym cieście polgnąwszy, ta piechota kołnierzowa po nich się nie rozłaziła. I takim chlebem albo sucharami bynajmniej się nie brzydzili.
Oficjerowie niżsi, wyjąwszy sztabowych, mało co byli ochludniejsi od gminnych sołdatów. Dla unikniena gadu używali koszul kitajkowych rozmaitego koloru, w której materii,
Skrót tekstu: KitPam
Strona: 38
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jędrzej Kitowicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1743
Data wydania (nie wcześniej niż):
1743
Data wydania (nie później niż):
1743
Tekst uwspółcześniony:
tak