sam po ziemi. Jednego gniazda, maluczkich oboje, wyprawowali pojedynki swoje, biedząc się z sobą a wkoło biegając, Dziecię w śmiech: ha, ha coraz powtarzając. Za Nim: ha, ha, ha każdy się ozywa, aż też i Józef, i Panna wstydliwa uśmiechnęła się, słysząc chichoteczki od namilejszej małej Dziecineczki; zatym i słudzy dziecięcy, anieli, k woli Dziecięciu śmiać się też musieli, bo kto by taki był o śmiech niedbały, kto tak nieludzki, kto tak zadumały, żeby do śmiechu Dzieciąteczka tego nie przymieszał też i śmiechu swojego? Cóż potym było? onę grę skończyło małe myszątko, gdy się przechodziło: kocięta
sam po ziemi. Jednego gniazda, maluczkich oboje, wyprawowali pojedynki swoje, biedząc się z sobą a wkoło biegając, Dziecię w śmiech: ha, ha coraz powtarzając. Za Nim: ha, ha, ha każdy się ozywa, aż też i Józef, i Panna wstydliwa uśmiechnęła się, słysząc chichoteczki od namilejszej małej Dziecineczki; zatym i słudzy dziecięcy, anieli, k woli Dziecięciu śmiać się też musieli, bo kto by taki był o śmiech niedbały, kto tak nieludzki, kto tak zadumały, żeby do śmiechu Dzieciąteczka tego nie przymieszał też i śmiechu swojego? Cóż potym było? onę grę skończyło małe myszątko, gdy się przechodziło: kocięta
Skrót tekstu: GrochWirydarz
Strona: 46
Tytuł:
Wirydarz abo kwiatki rymów duchownych o Dziecięciu Panu Jezusie
Autor:
Stanisław Grochowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1608
Data wydania (nie wcześniej niż):
1608
Data wydania (nie później niż):
1608
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Justyna Dąbkowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
nawiętszy smak stąd czuje, gdy jasny dzień następuje. A słuch zaś z swoją własnością miękczy się mowy wdzięcznością; w słodkiej się on mowie kocha, aleć stąd uciecha płocha. Bo kto raz to pieścidłeczko ujźrzy, wdzięczne Dzieciąteczko, nic nie ujźrzy piękniejszego, objaśni to i ślepego. Kto przyjemniuchne śmieszeczki raz słyszał tej Dziecineczki, nic nie słyszał tak wdzięcznego, brzmią te i w uszu głuchego. 6
. DZIECIĘCE PIESZCZOTY I. MATKA DO DZIECIĘCIA
Caros Tibi, Puer mi
Biegaj, Dzieciątko, do swego pokarmu, sobie lubego; same Cię piersi wzywają, które z nieba opływają. Tobie me piersi samemu otwieram, Synowi memu, skąd obrok
nawiętszy smak stąd czuje, gdy jasny dzień następuje. A słuch zaś z swoją własnością miękczy się mowy wdzięcznością; w słodkiej się on mowie kocha, aleć stąd uciecha płocha. Bo kto raz to pieścidłeczko ujźrzy, wdzięczne Dzieciąteczko, nic nie ujźrzy piękniejszego, objaśni to i ślepego. Kto przyjemniuchne śmieszeczki raz słyszał tej Dziecineczki, nic nie słyszał tak wdzięcznego, brzmią te i w uszu głuchego. 6
. DZIECIĘCE PIESZCZOTY I. MATKA DO DZIECIĘCIA
Caros Tibi, Puer mi
Biegaj, Dzieciątko, do swego pokarmu, sobie lubego; same Cię piersi wzywają, które z nieba opływają. Tobie me piersi samemu otwieram, Synowi memu, skąd obrok
Skrót tekstu: GrochWirydarz
Strona: 47
Tytuł:
Wirydarz abo kwiatki rymów duchownych o Dziecięciu Panu Jezusie
Autor:
Stanisław Grochowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1608
Data wydania (nie wcześniej niż):
1608
Data wydania (nie później niż):
1608
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Justyna Dąbkowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
ż aby to słowo przyszedszy obaczyli/ gotowi czekają Aniołowie z światłością. XX. BOją się pono by się czym Dziecię nie przestraszyło w ciemnej nocy/ i dla tego w pośrzodku stajni/ z świecami stoją zapalonymi? Taka bo bywa u zacnych ludzi ziemskich ostróżność. XXI. CZy że to nie masz na wszystkim świecie piękniejszej Dziecineczki niebo się samo na widok jej wysypało któremu też trzeba jako i ziemskim ludziom widoku? Ba i tym ludziom/ którzy są przy Dziecinie miła jest patrzyć zawżdy na śliczność Dziecineczki/ do czego światła potrzeba. XXII. CZy to stróżowie naznaczeni od Ojca niebieskiego maleńkiej Dziecineczce/ radości wielkie pokazują/ że się im taka do straży
ż áby to słowo przyszedszy obaczyli/ gotowi czekáią Anyołowie z świátłośćią. XX. BOią się pono by się czym Dźiećię nie przestraszyło w ćiemney nocy/ y dla tego w pośrzodku stayni/ z świecami stoią zapalonymi? Taka bo bywa v zacnych ludźi ziemskich ostrożność. XXI. CZy że to nie masz ná wszystkim świećie pięknieyszey Dźiećineczki niebo się samo ná widok iey wysypáło ktoremu też trzeba iako y ziemskim ludziom widoku? Ba y tym ludziom/ ktorzy są przy Dziećinie miła iest patrzyć zawżdy ná śliczność Dźiećineczki/ do czego światła potrzebá. XXII. CZy to strożowie náznáczeni od Oyca niebieskiego maleńkiey Dźiećineczce/ radośći wielkie pokázuią/ że się im taka do straży
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 25
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
pośrzodku stajni/ z świecami stoją zapalonymi? Taka bo bywa u zacnych ludzi ziemskich ostróżność. XXI. CZy że to nie masz na wszystkim świecie piękniejszej Dziecineczki niebo się samo na widok jej wysypało któremu też trzeba jako i ziemskim ludziom widoku? Ba i tym ludziom/ którzy są przy Dziecinie miła jest patrzyć zawżdy na śliczność Dziecineczki/ do czego światła potrzeba. XXII. CZy to stróżowie naznaczeni od Ojca niebieskiego maleńkiej Dziecineczce/ radości wielkie pokazują/ że się im taka do straży dostała dziecineczka/ i chcą oświadczyć pilność swoję/ z światłami skaczą przed Dzieciną? Jak to w ciemnościach ziemskich mieszkając/ duszo/ na coś napasasz/ o plęsie tych Aniołów
pośrzodku stayni/ z świecami stoią zapalonymi? Taka bo bywa v zacnych ludźi ziemskich ostrożność. XXI. CZy że to nie masz ná wszystkim świećie pięknieyszey Dźiećineczki niebo się samo ná widok iey wysypáło ktoremu też trzeba iako y ziemskim ludziom widoku? Ba y tym ludziom/ ktorzy są przy Dziećinie miła iest patrzyć zawżdy ná śliczność Dźiećineczki/ do czego światła potrzebá. XXII. CZy to strożowie náznáczeni od Oyca niebieskiego maleńkiey Dźiećineczce/ radośći wielkie pokázuią/ że się im taka do straży dostała dźiećineczka/ y chcą oświadczyć pilność swoię/ z światłami skaczą przed Dźiećiną? Iak to w ćiemnośćiách ziemskich mieszkaiąc/ duszo/ ná coś nápasasz/ o plęśie tych Anyołow
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 25
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
: Oto Pan przyjydzie/ i będzie oświecenie wielkie. Stądże ta jasność: z krzyża/ z jego ubóstwa/ z ubogiej odzieży/ z ubogiego na sianku leżenia. A dla Boga nie świecąc tu kosztowne płotki/ nie jaśnieją złotem utkane kołdry/ skądże ta jasność? świeci nad wszytko co wymyślisz możesz/ ubóstwo Dziecineczki/ nieoszacowaneż to pieluszeczki. uznało to bystre oko świętego/ który mówił: kosztowniejsze pieluszki Zbawiciela nad wszelki szarłat; bogatsze/ świetniejsze ubóstwo Jezusa/ nad wszytkie bogaćtwa i jasności świata. Co baczysz duszo dobrze. Pytam cię bowiem: któż zwabił ludzi/ aby wzgardzili wszytkim światem/ i ubóstwa się chwycili: Aza nie
: Oto Pan przyiydźie/ y będźie oświecenie wielkie. Stądże tá iásność: z krzyżá/ z iego vbóstwá/ z vbogiey odźieży/ z vbogiego ná sianku leżenia. A dla Bogá nie świecąc tu kosztowne płotki/ nie iaśnieią złotem vtkáne kołdry/ skądże ta iásność? świeći nad wszytko co wymyślisz możesz/ vbostwo Dźiećineczki/ nieoszácowáneż to pieluszeczki. vznáło to bystre oko świętego/ ktory mowił: kosztownieysze pieluszki Zbáwićielá nád wszelki szarłat; bogátsze/ świetnieysze vbostwo Iezusá/ nád wszytkie bogáćtwa y iásnośći świata. Co baczysz duszo dobrze. Pytam ćię bowiem: ktoż zwabił ludźi/ áby wzgárdźili wszytkim światem/ y vbostwá się chwycili: Aza nie
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 31
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
zda się być pokurczony. Ale tej tajemniće pojąć nie będą mogli Duchowie nieba dostatecznie/ choćby niewiedzieć jakby rozumu światłem szukali. O niedojrzanaż to tajemnica. Tak zmalał wielki Monarcha/ aby w nic obrócony człowiek przez grzech/ wrócił się znowu do takiego stanu/ któryby go widzialnym oczom Boskim najbystrzejszym stawił. Tać małość Dziecineczki/ wszytkim grzesznikom miarę dała/ żeco byli nic/ teraz stali się rzeczą wchodzącą w oczy Bogu samemu. Byście też byli Duchowie Pańscy zawczasu przyszli/ gdy wam jakoby Monarcha zginął przy Ogrojcu pojmany/ i skrępowany od tłumu ludzi. Aleście zgoła z przodku/ posługi zaniedbali/ bacząc że przez to jego zginienie stało
zda się być pokurczony. Ale tey táiemniće poiąć nie będą mogli Duchowie niebá dostátecznie/ choćby niewiedzieć iákby rozumu światłem szukáli. O niedoyrzánaż to táiemnicá. Ták zmálał wielki Monárchá/ áby w nic obrocony człowiek przez grzech/ wroćił się znowu do takiego stanu/ ktoryby go widźialnym oczom Boskim naybystrzeyszym stáwił. Táć máłość Dźiećineczki/ wszytkim grzesznikom miarę dáłá/ żeco byli nic/ teraz sstali się rzeczą wchodzącą w oczy Bogu samemu. Byśćie też byli Duchowie Pańscy záwczásu przyszli/ gdy wam iákoby Monarchá zginął przy Ogroycu poimany/ y skrępowany od tłumu ludźi. Aleśćie zgołá z przodku/ posługi zániedbáli/ bacząc że przez to iego zginienie sstáło
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 50
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
Jeruzalem już więzy ciała w padole płaczu porzuciwszy/ wszakeś ty na to robił/ gdy cię przy świecach postronkami związanego/ do stołecznego miasta wprowadzono. Będą na ten czas insze okrzyki za te które twe święte uszy przerażały/ gdy się z wiązania twego złoczyńcy radowali wchodząc do miasta. XXI. NIe masz piękniejszej na świecie Dziecineczki/ ani też będzie/ jaki jest JEZUS, nie ma z nim zgoła nic czynić piękność/ byś też najpiękniejszego stawił Anioła/ i dla tego też niebo/ jak skoro wyszedł z wnętrzności macierzyńskich/ w kupie się wielkiej wysjało/ aby tak piękne Dziecię ujźrzeć mogło. jakoż ujźrzało śliczność nad ślicznościami/ i z niego
Ieruzalem iuż więzy ćiałá w padole płaczu porzućiwszy/ wszakeś ty ná to robił/ gdy ćię przy świecách postronkámi związánego/ do stołecznego miástá wprowádzono. Będą ná ten czas insze okrzyki zá te ktore twe święte vszy przerażały/ gdy się z wiązánia twego złoczyńcy radowáli wchodząc do miástá. XXI. NIe mász pięknieyszey ná świećie Dźiećineczki/ ani też będźie/ iáki iest IEZVS, nie ma z nim zgołá nic czynić piękność/ byś też naypięknieyszego stawił Anyołá/ y dla tego też niebo/ iak skoro wyszedł z wnętrznośći máćierzyńskich/ w kupie się wielkiey wysyáło/ áby ták piękne Dźiećię vyźrzeć mogło. iakoż vyźrzáło śliczność nad ślicznośćiami/ y z niego
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 58
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
to nie igrzysko/ pono tą samą rzeczą policzek weźmie namilsze Dziecię? i teraz święty Anioł wizerunk czyni przyszłej JEZUSA hańby. Tak jest Duszo. Ten Syn namilszy Mariej Panny/ przyjdzie godzina/ gdy będzie mocno w twarz uderzony zbrojnym orężem. Ta twarz rumieńsza nad rubiny/ zarumieni się wszytka/ i okrie się krwią własną Dziecineczki. Nie tak wydaje szarłat czerwoną farbę/ jak się bieluchna twarz JEZUSOWA zafarbuje. Co przy tym plęsie uważa dobrze JEZUS, nawet nadstawia z z ochotą twarzy świętej/ i w tym dzieciństwie. Stąd tobie duszo obrona. bo w samej rzeczy mianoć policzki wiecznie wycinać za to/ żeś wielą grzechów pogębkowała nieprzystępnego Boga/
to nie igrzysko/ pono tą samą rzeczą policzek weźmie namilsze Dźiećię? y teraz święty Anyoł wizerunk czyni przyszłéy IEZVSA háńby. Ták iest Duszo. Ten Syn namilszy Máryey Pánny/ przyidźie godźiná/ gdy będźie mocno w twarz vderzony zbroynym orężem. Tá twarz rumieńsza nád rubiny/ zarumieni się wszytká/ y okrye się krwią własną Dźiećineczki. Nie ták wydaie szárłat czerwoną farbę/ iak się bieluchna twarz IEZVSOWA záfarbuie. Co przy tym plęśie vważa dobrze IEZVS, náwet nádstáwia z z ochotą twarzy świętey/ y w tym dźiećiństwie. Ztąd tobie duszo obroná. bo w sámey rzeczy mianoć policzki wiecznie wyćináć zá to/ żeś wielą grzechow pogębkowáłá nieprzystępnego Bogá/
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 90
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
ostrością pocierać/ ochrony wielkiej około niego zażyć przeczystej Matce zawsze potrzeba: jakoż na oko pokazuje: że czuła w swojej powinności/ bacząc że Aniołowie coś grubego przynieśli do odzienia/ ba i nie według wzrostu szeroką jakąś i długą podać koszulę usiłują; z wielkim afektem pięknie uszytą/ i miękusieńką ofiarować chce koszulkę według wzrostu Dziecineczki. To tylko dziwna/ że ta Dziecina wszytka się garnie/ do tej Anielskiej odzieży? III. Wieręby z oczu ujść Dziecineczki/ Duchowie Niebiescy/ by zaś u Syna w pogardę nie szła Matki wygoda/ by to powolne Matki Dzieciątko/ nie wymyślało potym sobie odzienia/ stądby nie barzo było Matce do smaku
ostrośćią poćierać/ ochrony wielkiey około niego záżyć przeczystey Mátce záwsze potrzebá: iákoż ná oko pokázuie: że czuła w swoiey powinnośći/ bacząc że Anyołowie coś grubego przynieśli do odźienia/ ba y nie według wzrostu szeroką iákąś y długą podać koszulę vśiłuią; z wielkim affektem pięknie vszytą/ y miękuśieńką ofiárowáć chce koszulkę według wzrostu Dźiećineczki. To tylko dźiwna/ że tá Dźiećina wszytká się gárnie/ do tey Anyelskiey odźieży? III. Wieręby z oczu vyść Dźiećineczki/ Duchowie Niebiescy/ by záś v Syná w pogárdę nie szłá Mátki wygodá/ by to powolne Mátki Dźiećiątko/ nie wymyśláło potym sobie odźienia/ stądby nie bárzo było Matce do smaku
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 103
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
bacząc że Aniołowie coś grubego przynieśli do odzienia/ ba i nie według wzrostu szeroką jakąś i długą podać koszulę usiłują; z wielkim afektem pięknie uszytą/ i miękusieńką ofiarować chce koszulkę według wzrostu Dziecineczki. To tylko dziwna/ że ta Dziecina wszytka się garnie/ do tej Anielskiej odzieży? III. Wieręby z oczu ujść Dziecineczki/ Duchowie Niebiescy/ by zaś u Syna w pogardę nie szła Matki wygoda/ by to powolne Matki Dzieciątko/ nie wymyślało potym sobie odzienia/ stądby nie barzo było Matce do smaku/ gdyby nabywać przyszło kosztu/ na kupowanie inszej odzieży; a ona/ wiecie jak ubożuchna. Koszt też daremny byłby i praca
bacząc że Anyołowie coś grubego przynieśli do odźienia/ ba y nie według wzrostu szeroką iákąś y długą podać koszulę vśiłuią; z wielkim affektem pięknie vszytą/ y miękuśieńką ofiárowáć chce koszulkę według wzrostu Dźiećineczki. To tylko dźiwna/ że tá Dźiećina wszytká się gárnie/ do tey Anyelskiey odźieży? III. Wieręby z oczu vyść Dźiećineczki/ Duchowie Niebiescy/ by záś v Syná w pogárdę nie szłá Mátki wygodá/ by to powolne Mátki Dźiećiątko/ nie wymyśláło potym sobie odźienia/ stądby nie bárzo było Matce do smaku/ gdyby nábywać przyszło kosztu/ ná kupowánie inszey odźieży; á ona/ wiećie iak vbożuchna. Koszt też dáremny byłby y praca
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 103
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636