miodu, Żeby na potym w izbie nie naczynił smrodu, Bo by nas na moskiewskich stolników nie stało, Że by ich dwa tuziny przy nim blwało, s...o;
Ksiądz też zawsze na prawie; niemasz wikarego, Co by go absolwował z grzechu śmierdzącego. 837. Mądrość dziewek gdańskich.
Trzy dzieweczki się były na szpacyr wybrały Ze Gdańska, a gdy z onej uciechy wracały Nazad do domów, niżli miały się rozchodzić, Wstąpiły do winiarza, chcący się ochłodzić. Kazały sobie halbę dać wina ryńskiego, Jedna o drugiej będąc rozumienia tego, Że miała mieć co groszów; lecz się myłka stała, Bo żadna z nich
miodu, Żeby na potym w izbie nie naczynił smrodu, Bo by nas na moskiewskich stolnikow nie stało, Że by ich dwa tuziny przy nim blwało, s...o;
Ksiądz też zawsze na prawie; niemasz wikarego, Co by go absolwował z grzechu śmierdzącego. 837. Mądrość dziewek gdańskich.
Trzy dzieweczki się były na szpacyr wybrały Ze Gdańska, a gdy z onej uciechy wracały Nazad do domow, niżli miały się rozchodzić, Wstąpiły do winiarza, chcący się ochłodzić. Kazały sobie halbę dać wina ryńskiego, Jedna o drugiej będąc rozumienia tego, Że miała mieć co groszow; lecz się myłka stała, Bo żadna z nich
Skrót tekstu: TrembWierszeWir_II
Strona: 301
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Jakub Teodor Trembecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1643 a 1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1643
Data wydania (nie później niż):
1719
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1911
sobie drugie brał. Jeśli która z tych wykroczyła kiedy przeciw czystości/ żywo ją zakopywano/ abo inszą srogą śmiercią tracono. Piątej części,
Jeszcze też Meksykani mieli inaksze Mniszki/ których jednak powinność nie trwała dłużej nad rok: mieszkiwały w klasztorze kościoła onego opisanego przez nas/ abo w pewnych domach/ i zwano je/ Dzieweczki pokutujące: a nie przechodziły 13. lat. Żyły w czystości i zamknieniu/ umiatały kościół/ gotowały potrawy dla bałwana/ które przedeń kładziono/ ale je księża ziadali. Wstawały o pułnocy na swe modlitwy: a za pokutę przekałały sobie szwajcami pewnymi na wierzchu uszy/ a krwią z nich na policzkach się pomazywały.
sobie drugie brał. Iesli ktora z tych wykroczyłá kiedy przećiw czystośći/ żywo ią zákopywano/ ábo inszą srogą śmierćią trácono. Piątey częśći,
Iescze też Mexikani mieli ináksze Mniszki/ ktorych iednák powinność nie trwáłá dłużey nád rok: mieszkiwáły w klasztorze kośćiołá onego opisánego przez nas/ ábo w pewnych domách/ y zwano ie/ Dźieweczki pokutuiące: á nie przechodźiły 13. lat. Zyły w czystośći y zámknieniu/ vmiátáły kośćioł/ gotowáły potráwy dla báłwaná/ ktore przedeń kłádźiono/ ále ie kśięża ziadáli. Wstawáły o pułnocy ná swe modlitwy: á zá pokutę przekałáły sobie szwáycámi pewnymi ná wierzchu vszy/ á krwią z nich ná policzkách się pomázywáły.
Skrót tekstu: BotŁęczRel_V
Strona: 8
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. V
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Drukarnia:
Mikołaj Lob
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
Krojem napował skiby obciążone; W nich się ruchają i czmerzą robacy, Które latając wybierają ptacy. Tak kiedy cicho idziem jako niemi Na Wszystko patrząc w nieznajomej ziemi, Toż też i Ceres w żniwie swe roboty I pracowite pokazuje poty, Pod której rządem ludzie w bujnych gronach Uwijają się z sierpami po stronach. Pilne dzieweczki wszędzie, jako roje Żyzne, na polu z parobkami boje Z ochoty czynią wprzód się uganiając A w oczach swoich nagrodę stawiając, Którą im Ceres po pracy dać miała Tym, których robić ochotnie widziała. Dziewkom rękoma swemi na ich włosy Wieńce gotując — kładzie plenne kłosy, A zaś parobkom dziewki naznaczała, Które w małżeństwo
Krojem napował skiby obciążone; W nich się ruchają i czmerzą robacy, Które latając wybierają ptacy. Tak kiedy cicho idziem jako niemi Na Wszystko patrząc w nieznajomej ziemi, Toż też i Ceres w żniwie swe roboty I pracowite pokazuje poty, Pod której rządem ludzie w bujnych gronach Uwijają się z sierpami po stronach. Pilne dzieweczki wszędzie, jako roje Żyzne, na polu z parobkami boje Z ochoty czynią wprzód się uganiając A w oczach swoich nagrodę stawiając, Którą im Ceres po pracy dać miała Tym, których robić ochotnie widziała. Dziewkom rękoma swemi na ich włosy Wieńce gotując — kładzie plenne kłosy, A zaś parobkom dziewki naznaczała, Które w małżeństwo
Skrót tekstu: BorzNaw
Strona: 72
Tytuł:
Morska nawigacyja do Lubeka
Autor:
Marcin Borzymowski
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1662
Data wydania (nie wcześniej niż):
1662
Data wydania (nie później niż):
1662
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Morskie
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
które Synom Izraelskim/ za radą Balaamową/ dały przyczynę do przestępstwa/ przeciw PAnu/ przy bałwanie Fegor: z kąd była przyszła plaga/ na zgromadzenie Pańskie. 17. Przetoż teraz/ pozabijajcie wszystkie mężczyzny z dzieci/ i każdą niewiastę/ która poznała męża/ obcując z nim/ zabijcie: 18. Ale wszystkie dzieweczki z białych głów/ które nie poznały łoża męskiego/ żywo zachowajcie sobie: 19. A wy sami zostańcie w Namieciech za Obozem/ przez siedm dni: każdy który kogo zabił/ i który się dotykał zabitego/ oczyścicie się dnia trzeciego: a dnia siódmego siebie/ i więźnie wasze: 20. I wszelką szatę/
ktore Synom Izráelskim/ zá rádą Báláámową/ dáły przycżynę do przestępstwá/ przećiw PAnu/ przy báłwánie Fegor: z kąd byłá przyszłá plagá/ ná zgromádzenie Páńskie. 17. Przetoż teraz/ pozábijajćie wszystkie mężcżyzny z dźieći/ y káżdą niewiástę/ ktora poznáłá mężá/ obcując z nim/ zábijćie: 18. Ale wszystkie dźiewecżki z białych głow/ ktore nie poznáły łożá męskiego/ żywo záchowajćie sobie: 19. A wy sami zostańćie w Namiećiech zá Obozem/ przez śiedm dni: káżdy ktory kogo zábił/ y ktory śię dotykał zábitego/ oczyśćićie śię dniá trzećiego: á dniá śiodmego śiebie/ y więźnie wásze: 20. Y wszelką szátę/
Skrót tekstu: BG_Lb
Strona: 176
Tytuł:
Biblia Gdańska, Księga Liczb
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Daniel Mikołajewski
Drukarnia:
Andreas Hünefeld
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
Biblia
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632
w sercu sobie gospodę założył.
Od tego czasu zgoła sama swoją Nie jestem, ani chcę być, tylko twoją; A tak u ciebie abo służebnicą, Abo niechaj już będę niewolnicą. PIĘTNASTA: MARELLA
Ukochane dziatki, te różane kwiatki Zrywajcie, nim miną! Jako jednodzienne róże, tak odmienne Lata wasze giną.
Nadobne dzieweczki, młode fijołeczki Szczypcie tymi czasy! Bo w jednej godzinie wiele im upłynie, Jako i wam, krasy.
Ucieszne lwowianki, składajcie równianki Z rozmarynu ziela! Rozmaryn opada sam; która odkłada, Traci przyjaciela.
Weseli młodzieńcy, otaczajcie wieńcy Skronie swe pozorne! Póki wam uciechy, zaloty i śmiechy Przystają wydworne.
Prawda
w sercu sobie gospodę założył.
Od tego czasu zgoła sama swoją Nie jestem, ani chcę być, tylko twoją; A tak u ciebie abo służebnicą, Abo niechaj już będę niewolnicą. PIĘTNASTA: MARELLA
Ukochane dziatki, te różane kwiatki Zrywajcie, nim miną! Jako jednodzienne róże, tak odmienne Lata wasze giną.
Nadobne dzieweczki, młode fijołeczki Szczypcie tymi czasy! Bo w jednej godzinie wiele im upłynie, Jako i wam, krasy.
Ucieszne lwowianki, składajcie równianki Z rozmarynu ziela! Rozmaryn opada sam; która odkłada, Traci przyjaciela.
Weseli młodzieńcy, otaczajcie wieńcy Skronie swe pozorne! Póki wam uciechy, zaloty i śmiechy Przystają wydworne.
Prawda
Skrót tekstu: ZimSRoks
Strona: 123
Tytuł:
Roksolanki
Autor:
Szymon Zimorowic
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
sielanki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ludwika Ślękowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1983
Katolickiemu. Nie mało też pomogły do zachowania wiary w tym państwie siostry Arcyksiążęcia/ przykładami nieporownanemi/ które podały w Ali mieście/ kędy żyły w wielkich cnotach/ i w wysokiej doskonałości Chrześcijańskiej. Wiodły wszytkie panieński żywot/ dziwnie uczciwy: a nie przestając na tym/ wspomagały jałmużnami barzo wiele ubogich: wydawały za mąż ubogie dzieweczki z posagami: chowały na naukach młodzience/ którzy się zejść mogli ku posłudze Kościoła Bożego: nie było klasztora/ ani miejsca pobożnego/ któreby nie zażywało ich jałmużny i dobroczynności: czas trawiły robiąc kosztowne sztuki ku ozdobie i ochędostwu Kościołów i ołtarzów/ nie tylo do Ale/ i do Tyrolu/ ale też i do
Kátholickiemu. Nie máło też pomogły do záchowánia wiáry w tym páństwie śiostry Arcikśiążęćiá/ przykłádámi nieporownánemi/ ktore podáły w Ali mieśćie/ kędy żyły w wielkich cnotách/ y w wysokiey doskonáłośći Chrześćiáńskiey. Wiodły wszytkie pánieński żywot/ dźiwnie vczćiwy: á nie przestáiąc ná tym/ wspomagáły iáłmużnámi bárzo wiele vbogich: wydawáły zá mąż vbogie dźieweczki z poságámi: chowáły ná náukách młodźience/ ktorzy się zeyść mogli ku posłudze Kośćiołá Bożego: nie było klasztorá/ áni mieyscá pobożnego/ ktoreby nie záżywáło ich iáłmużny y dobroczynnośći: czás trawiły robiąc kosztowne sztuki ku ozdobie y ochędostwu Kośćiołow y ołtarzow/ nie tylo do Ale/ y do Tyrolu/ ále też y do
Skrót tekstu: BotŁęczRel_IV
Strona: 31
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. IV
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Drukarnia:
Mikołaj Lob
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
To mi prawy przyjaciel takiego szanuję Tym Czworgiem niech mi służy, ostatkiem daruję. A znajdzie takich Braci naszych co wzadne z tych okazej nie uzyjesz go. A każdy szlachcić przynajmniej jednę z tych czterech powinien mieć w sobie de necessitate . A jeżeli ex his Qualitatibus niema. to tez jak owo Mazurowie śpiewają. Cztery Dzieweczki za korzec sieczki Siła by podobno i za dziesięć takich dać korzecz sieczki. Albo ich też tak drogo poprzedać jak owo tam pisze Historia ozydach że ich tam kiedyś w Majdanie Wojska Rzymskiego 30 za piniądz przedawano.
Ale ex occasione tę uczyniwszy dygresyją wracąm się do Materyjej żem ten Rok cały prawie strawił na usługach przyjacielskich
To mi prawy przyiaciel takiego szanuię Tym Czworgięm niech mi słuzy, ostatkięm daruię. A znaydzie takich Braci naszych co wzadne z tych okazey nie uzyiesz go. A kozdy szlachcić przynaymniey iednę z tych czterech powinięn miec w sobie de necessitate . A iezeli ex his Qualitatibus niema. to tez iak owo Mazurowie spiewaią. Cztery Dzieweczki za korzec sieczki Siła by podobno y za dziesięc takich dać korzecz sieczki. Albo ich też tak drogo poprzedac iak owo tam pisze Historyia ozydach że ich tam kiedys w Maydanie Woyska Rzymskiego 30 za piniądz przedawano.
Ale ex occasione tę uczyniwszy digressyią wracąm się do Materyiey żem ten Rok cały prawie strawił na usługach przyiacielskich
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 250
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
onym podobnych jako te które w tropy matek swoich wstępowały/ zawsze były o czary podejrzane/ i naród prawie wszytek zarażony. Czego przyczyna ta może być dana/ iż z umowy z szatanem postanowionej/ powinne są następce zostawić/ ze wszytkich sił o rozszerzenie tego odstępstwa starając się. Stądże barzo często tego doświadczono/ że dzieweczki w ośmi/ abo dziesiąci leciech/ niepogody i grady sprawowały/ co nie szczego inszego pochodziło/ jedno iż z umowy szatanowi skoro po porodzeniu od matek czarownic ofiarowane były. Dzieci abowiem za odstąpieniem wiary/ takowych rzeczy nie mogłyby uczynić/ jako dorosłe czarownice/ na samym początku czynią zwłaszcza iż o żadnym członku wiary Chrześcijańskiej
onym podobnych iáko te ktore w tropy mátek swoich wstępowáły/ záwsze były o czáry podeyrzáne/ y narod práwie wszytek záráżony. Czego przyczyná tá może być dáná/ iż z umowy z szátánem postánowioney/ powinne są następce zostáwić/ ze wszytkich śił o rozszerzenie tego odstępstwá stáráiąc sie. Stądże bárzo często tego doświádczono/ że dźieweczki w ośmi/ ábo dzieśiąci leciech/ niepogody y grády spráwowáły/ co nie sczego inszego pochodźiło/ iedno iż z vmowy szátánowi skoro po porodzeniu od mátek czárownic ofiárowáne były. Dzieći ábowiem zá odstąpieniem wiáry/ tákowych rzeczy nie mogłyby vcżynic/ iáko dorosłe czárownice/ ná sámym początku czynią zwłasczá iż o żadnym członku wiáry Chrześćiáńskiey
Skrót tekstu: SpInZąbMłot
Strona: 149
Tytuł:
Młot na czarownice
Autor:
Jacob Sprenger, Heinrich Institor
Tłumacz:
Stanisław Ząbkowic
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
magia, obyczajowość, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
uciszony wedle niej usiądę, Dam potraw dosyć i rozkoszne wino, Piękna dziewczyno!
A przy tym akcie będę się gotował, Jakbym cię w gębkę rumianą całował I usta barwą koralu podobne, Barzo nadobne.
Tam się przechodzim na góry osobne, Kędy ujrzywa zwierzątka ozdobne, Jelenie młode, są też i sarneczki, Jako dzieweczki.
A z tej przechadzki do sadu pojdziewa, Pod lipą, drzewem rozkosznym, siędziewa, Wychłodzonego wina dadzą flaszę, Dadzą i czaszę.
Stamtąd na pokoj wesoły pojdziemy, Wdzięcznych rozkoszy i tam zażyjemy, Nad którą rozkosz już większej nie trzeba, Chybaby z nieba.
Cyprydo, tyco tym zapałem władniesz, Który
uciszony wedle niej usiędę, Dam potraw dosyć i rozkoszne wino, Piękna dziewczyno!
A przy tym akcie będę się gotował, Jakbym cię w gębkę rumianą całował I usta barwą koralu podobne, Barzo nadobne.
Tam się przechodzim na gory osobne, Kędy ujrzywa zwierzątka ozdobne, Jelenie młode, są też i sarneczki, Jako dzieweczki.
A z tej przechadzki do sadu pojdziewa, Pod lipą, drzewem rozkosznym, siędziewa, Wychłodzonego wina dadzą flaszę, Dadzą i czaszę.
Ztamtąd na pokoj wesoły pojdziemy, Wdzięcznych rozkoszy i tam zażyjemy, Nad ktorą rozkosz już większej nie trzeba, Chybaby z nieba.
Cyprydo, tyco tym zapałem władniesz, Ktory
Skrót tekstu: SzlichWierszeWir_I
Strona: 178
Tytuł:
Wiersze rozmaite JE. Mci Pana Jerzego z Bukowca Szlichtinka
Autor:
Jerzy Szlichtyng
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1620 a 1640
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1640
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
Nie damy im tu próżnować, niechaj robią wszyscy: Cieśle wszyscy, co ich będzie, niechaj cieszą tramy, A mularze fundamenty i sklepiste domy; Młynarze niech pobijają, malarze malują, Tym czasem wszyscy kowale niech gwoździe gotują. Stolarze zaś stoły, ławy, a bednarze beczki, Bo tu będą i szynkarki, nadobne dzieweczki. Będą i obżercy, co więc radzi dolewają, Muzykowie, co ich będzie, wszyscy niechaj grają. Szewcy, kuśnierze, garbarze, będą robić sobie; Jeden drugiego niech w zadek lada sierpem skrobie. Krawców a szwacek musimy posadzać do klatki, Bo ci nadobnie śpiewają, gdy zszywają płatki. Bogaczów z wielkiemi brzuchy
Nie damy im tu próżnować, niechaj robią wszyscy: Cieśle wszyscy, co ich będzie, niechaj cieszą tramy, A mularze fundamenty i sklepiste domy; Młynarze niech pobijają, malarze malują, Tym czasem wszyscy kowale niech gwoździe gotują. Stolarze zaś stoły, ławy, a bednarze beczki, Bo tu będą i szynkarki, nadobne dzieweczki. Będą i obżercy, co więc radzi dolewają, Muzykowie, co ich będzie, wszyscy niechaj grają. Szewcy, kuśnierze, garbarze, będą robić sobie; Jeden drugiego niech w zadek leda sierpem skrobie. Krawców a szwacek musimy posadzać do klatki, Bo ci nadobnie śpiewają, gdy zszywają płatki. Bogaczów z wielkiemi brzuchy
Skrót tekstu: SejmPiek
Strona: 69
Tytuł:
Sejm piekielny straszliwy
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1622
Data wydania (nie wcześniej niż):
1622
Data wydania (nie później niż):
1622
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1903