go nie psowała Domowa swacha; ta go właśnie osiodłała I rządzi nim, jako chce, a on się jej daje Za nos wodzić. Pod czas mu ledwie nie nałaje. Na kogo ona chrap ma, może i od niego Spodziewać się, że go co potka niesmacznego. Więc mu nie wierzy, to już zawsze fasoł w domu I przemówić do niego nie wolno nikomu. Oluchna To prawda. Niedawnośmy len w dworze czesały, On stał nad nami, tam się z nim coś rozmawiały Dwie komornice: ona kędyś podsłuchała Za ścianą, jako jędza do nas przybieżała. Ni z tego, ni z owego poczęła bić one Komornice; sam
go nie psowała Domowa swacha; ta go właśnie osiodłała I rządzi nim, jako chce, a on się jej daje Za nos wodzić. Pod czas mu ledwie nie nałaje. Na kogo ona chrap ma, może i od niego Spodziewać się, że go co potka niesmacznego. Więc mu nie wierzy, to już zawsze fasoł w domu I przemówić do niego nie wolno nikomu. Oluchna To prawda. Niedawnośmy len w dworze czesały, On stał nad nami, tam się z nim coś rozmawiały Dwie komornice: ona kędyś podsłuchała Za ścianą, jako jędza do nas przybieżała. Ni z tego, ni z owego poczęła bić one Komornice; sam
Skrót tekstu: SzymSiel
Strona: 159
Tytuł:
Sielanki
Autor:
Szymon Szymonowic
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Sielanki i pozostałe wiersze polskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1964
Ale mąż drugi za nos da się wodzić żonie, Choć mu nie zawlecze weń obręczy żelaznej. Pierwszym takiego może liczyć między błazny, Co się jej powoduje, choć się też opiera; Choć gdzie indziej chce, musi, kiedy mu dociera Sto razy od żelaznej uprzykrzeńsza węda: Gniew ponury, wrzask, hałas, fasoł, gomon, zrzęda. Osiec, choćby koniecznie trzeba, nie odważy: O dzieci gra; i żyć już trzeba, jak na straży. Żeby pomściła, wszelkich sposobów zasięże, Abo się na wszytko złe na złość mu wyprzęże; Lepiej ze lwem na puszczy abo mieszkać z smokiem. Nie pomnią, że wyjęte mężom
Ale mąż drugi za nos da się wodzić żonie, Choć mu nie zawlecze weń obręczy żelaznej. Pierwszym takiego może liczyć między błazny, Co się jej powoduje, choć się też opiera; Choć gdzie indziej chce, musi, kiedy mu dociera Sto razy od żelaznej uprzykrzeńsza węda: Gniew ponury, wrzask, hałas, fasoł, gomon, zrzęda. Osiec, choćby koniecznie trzeba, nie odważy: O dzieci gra; i żyć już trzeba, jak na straży. Żeby pomściła, wszelkich sposobów zasięże, Abo się na wszytko złe na złość mu wyprzęże; Lepiej ze lwem na puszczy abo mieszkać z smokiem. Nie pomnią, że wyjęte mężom
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 107
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987