przetoż ją tameczni ludzie zowią Paranaguasu/ to jest wielką wodą: wzbiera i oblewa pola daleko obficjej a niż Nil/ na trzy miesiące w rok. Na ten czas ludzie pobliż mieszkający/ zachowują sami siebie i trochę majętności swej w barkach/ i tak żywot swój prowadzą na wodzie. Przybywa jej też i ubywa za fluksem i refluksem Oceańskim (którego woda wznosi się ku gorze na 100. mil) bierze w się wiele i wielkich rzek/ ale więcej ze wschodu/ a niż z zachodu. Tamci z Peru rozumieją jakby się zaczynała z jeziora Bombon/ leżącego miedzy Cassamalacą/ i miedzy wałem Ksauksa; abowiem z pomienionego jeziora wychodzi jedna
przetoż ią támeczni ludźie zowią Páránáguásu/ to iest wielką wodą: wzbiera y oblewa polá dáleko obfićiey á niż Nil/ ná trzy mieśiące w rok. Ná ten czás ludźie pobliż mieszkáiący/ záchowuią sámi śiebie y trochę máiętnośći swey w barkách/ y ták żywot swoy prowádzą ná wodźie. Przybywa iey też y vbywa zá fluxem y refluxem Oceáńskim (ktorego wodá wznośi się ku gorze ná 100. mil) bierze w śię wiele y wielkich rzek/ ále więcey ze wschodu/ á niż z zachodu. Támći z Peru rozumieią iákby sie záczynáłá z ieźiorá Bombon/ leżącego miedzy Cássámálácą/ y miedzy wáłem Xauxá; ábowiem z pomienionego ieźiorá wychodźi iedná
Skrót tekstu: BotŁęczRel_I
Strona: 303
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. I
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
miało złotą lampą pałać jako znowu. Nie zawsze się ćmi ani płomieniste puchy Zawsze mu czarny księżyc zarzuca makuchy, Wydrze się zaraz siostrze, a po sferze modrej Pędzi w zupełnym świetle cug swój złotobiodry. Nie zawsze i ocean, srogim szturmem wzdęty, O zakryte skopuły roztrąca okręty, Na które kiedy już, już niestrzymanym fluksem Wpadają, ali Kastor zawita z Polluksem; Ucichną potem wichry, a w ślicznej pogodzie Pełnym żaglem do swego portu płyną łodzie. Nie trać zaraz otuchy i bądź przy nadziei, Kiedy cię zepchnie ślepa fortuna z kolei Pomyślnego żywota; nie maszci i trochy Statku u tej rodzaju ludzkiego macochy. Dygres WOJNA CHOCIMSKA
Czekaj jeszcze rewolty
miało złotą lampą pałać jako znowu. Nie zawsze się ćmi ani płomieniste puchy Zawsze mu czarny księżyc zarzuca makuchy, Wydrze się zaraz siestrze, a po sferze modréj Pędzi w zupełnym świetle cug swój złotobiodry. Nie zawsze i ocean, srogim szturmem wzdęty, O zakryte skopuły roztrąca okręty, Na które kiedy już, już niestrzymanym fluksem Wpadają, ali Kastor zawita z Polluksem; Ucichną potem wichry, a w ślicznej pogodzie Pełnym żaglem do swego portu płyną łodzie. Nie trać zaraz otuchy i bądź przy nadziei, Kiedy cię zepchnie ślepa fortuna z kolei Pomyślnego żywota; nie maszci i trochy Statku u tej rodzaju ludzkiego macochy. Dygres WOJNA CHOCIMSKA
Czekaj jeszcze rewolty
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 75
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
Port barzo zacny na tak i rzece, którą zowią Tames, po której okręty srodze wielkie i ładowne przystępują z morza Indyjskiego aż pod same miasto Loudres. Tu nad rzeką jest fortec dwie, jedna na jednej stronie rzeki, druga na drugiej przy mieście dla Portu.
15 Octobris. Z jadłszy śniadanie, zjednawszy barkę z fluksem na mil 12 do miasta stołecznego angielskiego Londres, za szelągów 16 wsiedliśmy o jedenastej przed południem, do któregośmy przyszli przed czwartą po południu, mijając okrętów z rozmaitych nacji srodze siła, blisko tysiąca. Kraje nad brzegami bardzo wesołe. Dom Indyjski minęliśmy, przy którym też i okrętów także Indyjskich kilkadziesiąt wielkich we
Port barzo zacny na tak i rzece, którą zowią Tames, po której okręty srodze wielkie i ładowne przystępują z morza Indyjskiego aż pod same miasto Loudres. Tu nad rzeką jest fortec dwie, jedna na jednej stronie rzeki, druga na drugiej przy mieście dla Portu.
15 Octobris. Z jadszy śniadanie, zjednawszy barkę z fluxem na mil 12 do miasta stołecznego angielskiego Londres, za szelągów 16 wsiedliśmy o jedenastej przed południem, do któregośmy przyszli przed czwartą po południu, mijając okrętów z rozmaitych nacyi srodze siła, blizko tysiąca. Kraje nad brzegami bardzo wesołe. Dom Indyjski minęliśmy, przy którym też i okrętów także Indyjskich kilkadziesiąt wielkich we
Skrót tekstu: GawarDzien
Strona: 151
Tytuł:
Dziennik podróży po Europie Jana i Marka Sobieskich
Autor:
Sebastian Gawarecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1646 a 1648
Data wydania (nie wcześniej niż):
1646
Data wydania (nie później niż):
1648
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Wincenty Dawid
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Redakcja "Wędrowca"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1883