gruntu długiemi wojnami; A teraz sama jedna zostawszy - mój Boże! - Od nikogo mieć żadnej pomocy nie może.
LXIV.
Gdy ją tak rozbójnicy leżącą zastali, Pierwej ją, niż się ze snu ocknęła, związali I mnicha, choć się na nic nie zszedł, nie odeszli, Ale go z nią pospołu do fusty zanieśli; Potem żagle na maszty wysokie włożyli I z drogą do Ebudy korzyścią przybyli, Którą do mocnej wieże warownej schowali I dnia, którego na nią los miał paść, czekali.
LXV.
Tak wiele gładkość mogła, że się do litości, Nie chcąc, skłonili ludzie tak wielkiej srogości, Którzy jej śmierć odwlekli i
gruntu długiemi wojnami; A teraz sama jedna zostawszy - mój Boże! - Od nikogo mieć żadnej pomocy nie może.
LXIV.
Gdy ją tak rozbójnicy leżącą zastali, Pierwej ją, niż się ze snu ocknęła, związali I mnicha, choć się na nic nie zszedł, nie odeszli, Ale go z nią pospołu do fusty zanieśli; Potem żagle na maszty wysokie włożyli I z drogą do Ebudy korzyścią przybyli, Którą do mocnej wieże warownej schowali I dnia, którego na nię los miał paść, czekali.
LXV.
Tak wiele gładkość mogła, że się do litości, Nie chcąc, skłonili ludzie tak wielkiej srogości, Którzy jej śmierć odwlekli i
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 163
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
ją rachują/ to nad zwysz zawsze musi być pewna summa. o Tarze. Część Czwarta.
tach.
skor.
tach.
1
9
660
F. 5940
i znowu
tach.
zł.
tach.
10
55
5940
F. 32670 zł.
A ponieważ teraz tego niemasz w zwyczaju/ aby miano tarę abo Fusty odtrącać/ ja też wielą przykładów przedłużać niechcę/ gdy to tylko u starych kupców bywało/ a nie teraz u młodych/ bo teraz co stargujesz/ tak wiele też płacić musisz/ a jeśli też kiedy dadzą Rabat/ rzadko. ROZDZIAŁ II. Kiedy się towary brakują.
A. Brak rozumie się to/ każda
ią ráchuią/ to nád zwysz záwsze muśi bydź pewna summá. o Tárze. Część Czwarta.
tách.
skor.
tách.
1
9
660
F. 5940
y znowu
tách.
zł.
tách.
10
55
5940
F. 32670 zł.
A ponieważ teraz tego niemasz w zwyczáiu/ áby miano tárę ábo Fusty odtrącáć/ ia też wielą przykłádow przedłużáć niechcę/ gdy to tylko v stárych kupcow bywáło/ á nie teraz v młodych/ bo teraz co stárguiesz/ ták wiele też płáćić muśisz/ á ieśli też kiedy dádzą Rábat/ rzadko. ROZDZIAŁ II. Kiedy się towáry brákuią.
A. Brák rozumie się to/ káżda
Skrót tekstu: GorAryt
Strona: 134
Tytuł:
Nowy sposób arytmetyki
Autor:
Jan Aleksander Gorczyn
Drukarnia:
Krzysztof Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
matematyka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1647
Data wydania (nie wcześniej niż):
1647
Data wydania (nie później niż):
1647
niewieści; Dlatego na Gwidona onę rzecz puściła, Użyć drogi, co lepsza według niego była.
LXXX.
Wtem z Alerią Gwidon, co wierniejszą żoną, Mówi i odkrywa jej sprawę umówioną. Nie trzeba mu jej było długo prosić; owa, Krótko mówiąc, nalazł ją, że była gotowa. Do morza wskok dla fusty w ciemne mroki poszła I złoto i swe skarby co lepsze wyniosła, Zmyślając, skoroby dzień swojemu woźnicy Febus kazał wieźć na świat, wyniść na zdobyczy.
LXXXI.
Ale pierwej, niżli się do morza wybrała, W pałacu miecze, tarcze i zbroje zebrała, Które na się żeglarze, kupcy obłóczyli, Którzy na
niewieści; Dlatego na Gwidona onę rzecz puściła, Użyć drogi, co lepsza według niego była.
LXXX.
Wtem z Aleryą Gwidon, co wierniejszą żoną, Mówi i odkrywa jej sprawę umówioną. Nie trzeba mu jej było długo prosić; owa, Krótko mówiąc, nalazł ją, że była gotowa. Do morza wskok dla fusty w ciemne mroki poszła I złoto i swe skarby co lepsze wyniosła, Zmyślając, skoroby dzień swojemu woźnicy Febus kazał wieźć na świat, wyniść na zdobyczy.
LXXXI.
Ale pierwej, niżli się do morza wybrała, W pałacu miecze, tarcze i zbroje zebrała, Które na się żeglarze, kupcy obłóczyli, Którzy na
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 133
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
dzieł najsławniejszych od wieków przejrzało, Bat do brzegu przybiwszy pustego dziurawy, Port waszej matce czyni nieszczęsnej łaskawy; Gdzie potem urodzonych skoro oglądała, Radością nakarmiona, z światem się rozstała. A jako Bóg chciał, co strzegł żywota waszego, Ja trafunkiem do miejsca przyszedłem onego.
LXII.
I pozbierawszy z żalem lichej drewna fusty, Dałem jej pogrzeb, jaki kraj pozwolił pusty. Was w suknią uwinione biorę i i krok spory Czyniąc, niosę zarazem na Kareńskie góry. I kiedy ciałka kąpię biedne, z najbliższego Lwica lasku wypadła od płodu swojego; Ta dwadzieścia miesięcy swojemi piersiami Karmiła was, wzrok czyniąc wesoły nad wami.
LXIII.
A
dzieł najsławniejszych od wieków przejrzało, Bat do brzegu przybiwszy pustego dziurawy, Port waszej matce czyni nieszczęsnej łaskawy; Gdzie potem urodzonych skoro oglądała, Radością nakarmiona, z światem się rozstała. A jako Bóg chciał, co strzegł żywota waszego, Ja trafunkiem do miejsca przyszedłem onego.
LXII.
I pozbierawszy z żalem lichej drewna fusty, Dałem jej pogrzeb, jaki kraj pozwolił pusty. Was w suknią uwinione biorę i i krok spory Czyniąc, niosę zarazem na Kareńskie góry. I kiedy ciałka kąpię biedne, z najbliższego Lwica lasku wypadła od płodu swojego; Ta dwadzieścia miesięcy swojemi piersiami Karmiła was, wzrok czyniąc wesoły nad wami.
LXIII.
A
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_III
Strona: 122
Tytuł:
Orland szalony, cz. 3
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905