, drugi wszytkie chorem. Apollo bierze przodek po dyspucie długiej; Rozlega się z obu stron głośne echo strugi. Tamże wiecznej pamięci, wiecznej sławy matka, Bogini Mnemosyna, była im za świadka: Ta chwaliła koncepty, miarkowała głosy. Tam też kęs helikońskiej nazbierawszy rosy, Dostawszy pióra, które lotny Pegaz zronił, W gęstym krzaku rozwitej leszczynym się schronił. Piszę przez trzecie słowo, a prawie na migi, Co te nucą, o lepszą idąc na wyścigi. Prawdę rzekszy, dzieło to nie człowieczej ręki Wiekuistej pamiątki godne pisać dźwięki;
Atoli bez papieru, jako tako przecie Na liścium to lipowym notował co trzecie: Wszak nim świat do papiernie
, drugi wszytkie chorem. Apollo bierze przodek po dyspucie długiej; Rozlega się z obu stron głośne echo strugi. Tamże wiecznej pamięci, wiecznej sławy matka, Bogini Mnemosyna, była im za świadka: Ta chwaliła koncepty, miarkowała głosy. Tam też kęs helikońskiej nazbierawszy rosy, Dostawszy pióra, które lotny Pegaz zronił, W gęstym krzaku rozwitej leszczynym się schronił. Piszę przez trzecie słowo, a prawie na migi, Co te nucą, o lepszą idąc na wyścigi. Prawdę rzekszy, dzieło to nie człowieczej ręki Wiekuistej pamiątki godne pisać dźwięki;
Atoli bez papieru, jako tako przecie Na liścium to lipowym notował co trzecie: Wszak nim świat do papiernie
Skrót tekstu: PotSielKuk_I
Strona: 107
Tytuł:
Sielanka
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
sielanki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1676
Data wydania (nie wcześniej niż):
1676
Data wydania (nie później niż):
1676
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
. Polyhymnia
Tam prorocy oni sławni, przez niebieskie wyroki kaznodzieje dawni, z Mojżeszem Abraham zacny siedzą, dawni ojcowie, z niemi Dawid znaczny.
Aż do tych czas nie przestają, przyszłe rzeczy na swoich gęślach wyrażają. Słyszeć głos Kochanowskiego, głośniejszy niż Orfeów – przechodzi każdego. Urania
Tam trwogi nie masz, lubo w gęstym szranku uszykowani zawsze są mieszczanie, na twarz patrzając Boską bez przestanku, sławią triumfy boskie i mieszkanie.
Jakie koncenty w wesołym empirze, jakie tam słychać wdzięcznoskładne ody, jaki pean po wielostronnej lirze wypłynął, słodszy niż hyblejskie miody.
Wszędzie zgodliwe bez żwawej tetryki brzmią harmonije niebieskiej muzyki.
Szczęśliwy Twój wiek, szczęśliwa godzina
. Polyhymnia
Tam prorocy oni sławni, przez niebieskie wyroki kaznodzieje dawni, z Mojżeszem Abraham zacny siedzą, dawni ojcowie, z niemi Dawid znaczny.
Aż do tych czas nie przestają, przyszłe rzeczy na swoich gęślach wyrażają. Słyszeć głos Kochanowskiego, głośniejszy niż Orfeów – przechodzi każdego. Urania
Tam trwogi nie masz, lubo w gęstym szranku uszykowani zawsze są mieszczanie, na twarz patrzając Boską bez przestanku, sławią tryumfy boskie i mieszkanie.
Jakie koncenty w wesołym empirze, jakie tam słychać wdzięcznoskładne ody, jaki pean po wielostronnej lirze wypłynął, słodszy niż hyblejskie miody.
Wszędzie zgodliwe bez żwawej tetryki brzmią harmonije niebieskiej muzyki.
Szczęśliwy Twój wiek, szczęśliwa godzina
Skrót tekstu: WieszczArchGur
Strona: 68
Tytuł:
Archetyp
Autor:
Adrian Wieszczycki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory poetyckie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Anna Gurowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2001
wodzie pięknej/ wieszaj w dymie ciepłym/ a wędź według potrzeby. X. Sposób wędzenia Jesiotra, i świeżego Wyza.
Zrysuj w pasy Jesiotra świeżego/ albo Wyza wzdłuż/ tak szeroko jak pułtora palca/ włóż w naczynie/ nasol dobrze przyciśnij ciężarem/ a w kilka dni/ obmyj piwem/ a w dymie gęstym ciepłym wędzić będziesz/ a uwędziwszy/ zażyjesz jako będziesz chciał. Mosztarda.
Niepospolity Kondyment Mosztarda/ do którychkolwiek potraw będziesz chciał zażyć/ Mięśnych i Rybnych/ warzonych i pieczonych/ której lubo są kilka sposobów/ Ja najprzedniejszy sposób połóżę taki. Weźmij czarnej Gorczyce/ utłucz na mąkę/ a przesij/ weźmij gruszek świeżych upiecz
wodźie piękney/ wieszay w dymie ćiepłym/ á wędź według potrzeby. X. Sposob wędzenia Ieśiotrá, y świeżego Wyzá.
Zrysuy w pásy Ieśiotrá świeżego/ álbo Wyzá wzdłuż/ ták szeroko iak pułtorá pálcá/ włoż w naczynie/ násol dobrze przyćiśniy ćięzarem/ á w kilká dni/ obmyi piwem/ á w dymie gęstym ćiepłym wędźić będźiesz/ á vwędźiwszy/ záżyiesz iáko będźiesz chćiał. Mosztárdá.
Niepospolity Condiment Mosztárdá/ do ktorychkolwiek potraw będźiesz chćiał záżyć/ Mięśnych y Rybnych/ wárzonych y pieczonych/ ktorey lubo są kilká sposobow/ Ia nayprzednieyszy sposob połóżę táki. Weźmiy czarney Gorczyce/ vtłucz ná mąkę/ á prześiy/ weźmiy gruszek świeżych vpiecz
Skrót tekstu: CzerComp
Strona: 95
Tytuł:
Compendium ferculorum albo zebranie potraw
Autor:
Stanisław Czerniecki
Drukarnia:
Jerzy i Mikołaj Schedlowie
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
poradniki
Tematyka:
kulinaria
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1682
Data wydania (nie wcześniej niż):
1682
Data wydania (nie później niż):
1682
-ć gardła zstaje, Ryczysz; słyszą cię wszystkie pasze, wszystkie gaje. Dametas Koźle, brodaty koźle, co przed trzodą chodzisz! Chociaj ty sam przodkujesz, chociaj wszystkich wodzisz, Nie darmo rogi nosisz najwiętsze na głowie; Obejrz się, co z kozami działają kozłowie. Tityrus Piękna jodła na górach, jawor w gęstym boru, Sośnia między ogrody, lipa wpośród dworu, Ale gdy krasny Dafnis stanie między nami, Wyższy głową nad wszystkie, wyższy ramionami. Dametas Leszczyna bujna w debrzy, winohrad przy górze, Chmiel przy płocie; sad w równi szczepiony po sznurze, Ale kiedy nadobna Halenka tańcuje, Miedzy rówieśnicami wszystkimi przodkuje. Tityrus Fijołeczek
-ć gardła zstaje, Ryczysz; słyszą cię wszystkie pasze, wszystkie gaje. Dametas Koźle, brodaty koźle, co przed trzodą chodzisz! Chociaj ty sam przodkujesz, chociaj wszystkich wodzisz, Nie darmo rogi nosisz najwiętsze na głowie; Obejrz się, co z kozami działają kozłowie. Tityrus Piękna jodła na górach, jawor w gęstym boru, Sośnia między ogrody, lipa wpośród dworu, Ale gdy krasny Dafnis stanie między nami, Wyższy głową nad wszystkie, wyższy ramionami. Dametas Leszczyna bujna w debrzy, winohrad przy górze, Chmiel przy płocie; sad w równi szczepiony po sznurze, Ale kiedy nadobna Halenka tańcuje, Miedzy rówieśnicami wszystkimi przodkuje. Tityrus Fijołeczek
Skrót tekstu: SzymSiel
Strona: 46
Tytuł:
Sielanki
Autor:
Szymon Szymonowic
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Sielanki i pozostałe wiersze polskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1964
pięćdziesiątniki/ i dziesiątniki: 26. Którzy sądzili lud każdego czasu: trudne rzeczy odnosili do Mojżesza/ a każdą rzecz mniejszą sami sądzili: 27. Zatym puścił od siebie Mojżesz świekra swego/ który odszedł do ziemie swej. Rozd. XVIII. Ij.Mojzeszowe Rozd. XIX. ROZDZIAŁ XIX. Bóg się pokazuje w gęstym obłoku. 12. Ludowi do góry przystępować nie dopuszcza. 20. Samemu Mojżeszowi na górę wstąpić rozkazuje. 1
. Miesiąca trzeciego po wyjściu Synów Izraelskich z ziemie Egipskiej/ w tenże dzień przyszli na puszczą Synaj. 2. Bo ruszywszy się z Rafidym/ i przyszedszy aż na puszczą Synaj/ położyli się obozem na
pięćdźieśiątniki/ y dźieśiątniki: 26. Ktorzy sądźili lud káżdego cżásu: trudne rzeczy odnośili do Mojzeszá/ á káżdą rzecż mniejszą sámi sądźili: 27. Zátym puśćił od śiebie Mojzesz świekrá swego/ ktory odszedł do źiemie swey. Rozd. XVIII. II.Mojzeszowe Rozd. XIX. ROZDZIAŁ XIX. Bog się pokazuje w gęstym obłoku. 12. Ludowi do gory przystępowáć nie dopuszcza. 20. Sámemu Mojzeszowi ná gorę wstąpić rozkázuje. 1
. Mieśiącá trzećiego po wyjśćiu Synow Izráelskich z źiemie Egipskiey/ w tenże dźień przyszli ná puszczą Synáj. 2. Bo ruszywszy śię z Ráfidim/ y przyszedszy áż ná puszczą Synáj/ położyli śię obozem ná
Skrót tekstu: BG_Wj
Strona: 75
Tytuł:
Biblia Gdańska, Księga Wyjścia
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Daniel Mikołajewski
Drukarnia:
Andreas Hünefeld
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
Biblia
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632
7. Przyszedłszy tedy Mojżesz zwołał starszych z ludu/ i przełożył im wszystkie te słowa które mu rozkazał PAN. 8. I odpowiedział wszystek lud spolnie mówiąc. Wszystko co PAN rzekł/ uczyniemy/ i odniósł Mojżesz słowa ludu do PANA. 9. I rzekł PAN do Mojżesza: Oto ja/ przyjdę do ciebie w gęstym obłoku: aby słuchał lud/ gdy będę mówił z tobą: a żeby też wierzyli tobie na wieki: Albowiem opowiedział był Mojżesz słowa ludu onego PANu. 10. Mówił zaś PAN do Mojżesza: Idź do ludu/ a poświęć je dziś/ i jutro/ a niech wypiórą szaty swoje. 11. I niech będą
7. Przyszedłszy tedy Mojzesz zwołáł stárszych z ludu/ y przełożył im wszystkie te słowá ktore mu rozkazał PAN. 8. Y odpowiedźiał wszystek lud spolnie mowiąc. Wszystko co PAN rzekł/ uczyniemy/ y odniosł Mojzesz słowá ludu do PANA. 9. Y rzekł PAN do Mojzeszá: Oto ja/ przyjdę do ćiebie w gęstym obłoku: áby słuchał lud/ gdy będę mowił z tobą: á żeby też wierzyli tobie ná wieki: Albowiem opowiedźiał był Mojzesz słowá ludu onego PANu. 10. MOwił záś PAN do Mojzeszá: Idź do ludu/ á poświęć je dźiś/ y jutro/ á niech wypiorą száty swoje. 11. Y niech będą
Skrót tekstu: BG_Wj
Strona: 75
Tytuł:
Biblia Gdańska, Księga Wyjścia
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Daniel Mikołajewski
Drukarnia:
Andreas Hünefeld
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
Biblia
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632
. A tym czasem kiedy Pan Bóg poszczęści może kilka nato miejsce zabić co się zowym jednem zabawi. Mnie samemu trafiło się jakiegos znacznego Ciąc. A potym się miarkując że był strojny jako do szlubu a nie przyszło mi kołpaka wziąć na którym było pereł z przygasnie, i zapona diamentowa. Bo to niepodobna w gęstym boju Ty natym jedziesz a na to bije ich dziesięć, Piechoty nasze największe mieli zdobyczy bo zaraz za nami następowali a Odzierali. Piniędzy znajdowali siła. Bo to było pospolite ruszenie Bojarowie znaczni zginęły i piechoty wszystkie które były w pole wyprowadzone i tam ta druga zginęła by była gdy by była noc niezaszła a przeszkodziła
. A tym czasem kiedy Pan Bog poszczęsci moze kilka nato mieysce zabic co się zowym iednęm zabawi. Mnie samemu trafiło się iakiegos znacznego Ciąc. A potym się miarkuiąc że był stroyny iako do szlubu a nie przyszło mi kołpaka wziąć na ktorym było pereł z przygasnie, y zapona dyamentowa. Bo to niepodobna w gęstym boiu Ty natym iedziesz a na to biie ich dziesięc, Piechoty nasze naywiększe mieli zdobyczy bo zaraz za nami następowali a Odzierali. Piniędzy znaydowali siła. Bo to było pospolite ruszenie Boiarowie znaczni zginęły y piechoty wszystkie ktore były w pole wyprowadzone y tam ta druga zginęła by była gdy by była noc niezaszła a przeszkodziła
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 108
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
o to/ choć drudzy gonią/ i póki swego truda niezmyli/ abo mu nieprzypadnie/ nie powinien swego odbiegać/ a do drugich biegać: chyba zmyliwszy swego/ abo kiedy mu przypadnie/ a drudzy pada gonią/ powinien iść do drugich swego zmylonego albo upadłego nieznali mieć z to rozumu/ żeby na gęstym zającu znał truda: żeby co raz świeżego niegonił. który to ma w sobie/ prędko i sam jeden zająca ugoni. O Psiech
Tak psa gonce/ i jego powinność opisawszy/ iż się ich w kupie/ i w towarzystwie z drugimi nabarziej używać ma/ na tym miejscu powinniśmy to opisać. Psi tedy
o to/ choć drudzy gonią/ y poki swego trudá niezmyli/ ábo mu nieprzypádnie/ nie powinien swego odbiegáć/ á do drugich biegáć: chybá zmyliwszy swego/ ábo kiedy mu przypádnie/ á drudzy pada gonią/ powinien iść do drugich swego zmylonego álbo vpádłego nieznali mieć z to rozumu/ żeby ná gęstym záiącu znał trudá: żeby co raz świeżego niegonił. ktory to ma w sobie/ prędko y sam ieden záiącá vgoni. O Pśiech
Ták psá gonce/ y iego powinność opisawszy/ iż sie ich w kupie/ y w towárzystwie z drugimi nabárźiey vżywáć ma/ ná tym mieyscu powinnismy to opisáć. Pśi tedy
Skrót tekstu: OstrorMyśl1618
Strona: 32
Tytuł:
Myślistwo z ogary
Autor:
Jan Ostroróg
Drukarnia:
Bazyli Skalski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
myślistwo, zoologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1618
Data wydania (nie wcześniej niż):
1618
Data wydania (nie później niż):
1618
Od Trok tylko dwie mili nazad byłem w puszczy u jednego pustelnika abo raczej sweszczelnika, którego tam za taumaturga Nalewajkowie mają. Bo naprzód jest osoba po temu: broda do kolan, a peruka aż do łystów z włosa żółtego. Ten w swoim mieszkaniu ma co widzieć, byle tylko chciał ukazać. Ma miejsce w gęstym lesie i pustyni szerokiej, niedaleko przecię monastyra. Nie widział go nikt, żeby kiedy jadł abo pił. Nigdy nie śpi, bo i miejsca nie znać, gdzieby leżał, gdyśmy tam podczas śniegu wielkiego byli. Z nikim nie gada, aż potrzeba wielka. Ma około siebie czterysta pniów pszczół, tak dobrze
Od Trok tylko dwie mili nazad byłem w puszczy u jednego pustelnika abo raczej sweszczelnika, którego tam za taumaturga Nalewajkowie mają. Bo naprzód jest osoba po temu: broda do kolan, a peruka aż do łystów z włosa żółtego. Ten w swoim mieszkaniu ma co widzieć, byle tylko chciał ukazać. Ma miejsce w gęstym lesie i pustyni szerokiej, niedaleko przecię monastyra. Nie widział go nikt, żeby kiedy jadł abo pił. Nigdy nie śpi, bo i miesca nie znać, gdzieby leżał, gdyśmy tam podczas śniegu wielkiego byli. Z nikim nie gada, aż potrzeba wielka. Ma około siebie czterysta pniów pszczół, tak dobrze
Skrót tekstu: SzemTorBad
Strona: 182
Tytuł:
Z nowinami torba kursorska
Autor:
Fryderyk Szembek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1645
Data wydania (nie wcześniej niż):
1645
Data wydania (nie później niż):
1645
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
ć się już k wieczoru nachyly/ Trudno tam skakać będzie/ tak się w cieniu zmyli. Święto moje obchodzcie/ jakich potrzebuje Maenaelus igrzysk/ mniemam każdy to zwas czuje. Arcadia dziś wszytka niech z weselem skacze/ Niech białe wieprze rzeże/ niech z miodem kołacze. Kozlęta/ cielce nosi/ niech w tym gęstym gaju/ Zwykłemu się niechaj dość dzieje obyczaju. Raz w raz dzieci za sobą prędzej poskakujcie/ Miłe Drujdy uciesznym krokiem postępujcie. Faunowie Satyrowie/ z Sylwanem Sylenie/ Sam sam do nas pośpieszaj pod rozkoszne cienie. Bache/ Priapie/ bywaj Pales i ty z nimi/ Rada się i ty cieszysz piosnkami naszymi. O
ć sie iuż k wieczoru náchyly/ Trudno tam skakáć będzie/ ták sie w ćięniu zmyli. Swięto moie obchodzćie/ iákich potrzebuie Maenaelus igrzysk/ mniemam káżdy to zwas czuie. Arcadia dziś wszytká niech z weselem skacze/ Niech białe wieprze rźeże/ niech z miodem kołacze. Kozlęta/ ćielce nosi/ niech w tym gęstym gáiu/ Zwykłemu sie niechay dość dzieie obyczaiu. Raz w raz dźieći za sobą prędzey poskakuyćie/ Miłe Druydy ućiesznym krokiem postępuyćie. Faunowie Satyrowie/ z Sylwanem Sylenie/ Sám sám do nas pośpieszay pod roskoszne ćienie. Bache/ Pryapie/ byway Pales y ty z nimi/ Rada sie y ty ćieszysz piosnkámi nászymi. O
Skrót tekstu: ChełHGwar
Strona: B4v
Tytuł:
Gwar leśny
Autor:
Henryk Chełchowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
sielanki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1630
Data wydania (nie wcześniej niż):
1630
Data wydania (nie później niż):
1630