Niewolą naniej. Potrawy za truciznę/ tańce za płacz miała/ Kogosz ciężka NIEWOLA w rozkoszy chowała? Nierozumie zwierzęta znajdziesz w tym staraniu/ By w Wolności bujały/ nie żyły w karaniu. By się pasły powietrzem po ziemi szerokiej/ Nogi wiatroletnemi by skały wysokiej Sięgały/ i pustynie niedoszłe zwiedżyj/ W kniejach głogiem natkanych/ chcą by wiecznie żyły. Nie zwiedzie ich Zwierzyniec potem opasany/ Złotem ani szpalermi drogiemi odziany. Wolą gibką Wierzbinę wolą bluscz w Wolności: Wolą twarde wyspanie/ by nie żyć w ciężkości. Wspaniali Lwi LIBISCY/ obyczaje swoje Wolą grube ponosić/ a niźli podwoje Cesarskie pełne ukłon/ mieć na się łaskawe.
Niewolą nániey. Potráwy zá trućiznę/ tańce zá płácz miáłá/ Kogosz ćięszka NIEWOLA w roskoszy chowáłá? Nierozumie źwierzętá znaydźiesz w tym stárániu/ By w Wolnośći buiáły/ nie żyły w karániu. By sie pásły powietrzem po źiemi szerokiey/ Nogi wiátroletnemi by skały wysokiey Sięgáły/ y pustynie niedoszłe zwiedżiy/ W knieiách głogiem nátkánych/ chcą by wiecznie żyły. Nie zwiedźie ich Zwierzyniec potem opasány/ Złotem áni szpalermi drogiemi odźiány. Wolą gibką Wierzbinę wolą bluscz w Wolnosći: Wolą twárde wyspánie/ by nie żyć w ćięszkośći. Wspániáli Lwi LIBISCY/ obyczáie swoie Wolą grube ponośić/ á niźli podwoie Cesárskie pełne vkłon/ mieć ná się łáskáwe.
Skrót tekstu: WitkWol
Strona: B
Tytuł:
Złota wolność koronna
Autor:
Stanisław Witkowski
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
rodzi. I jako z małej iskry/ Las spożaru ginie/ (W którym lata dość długie stawiły jaskinie.) W minucie z Jako Sławę na którą pracował/ Przez bieg życia swojego prędko zaś zespował. Ów który wiec wykroczy z brzegów dawnej cnoty/ Potłumił pierwszą dzielność zniósł plonne roboty. Tak ci którzy ścieżką mą głogiem przyodżyaną/ Chodząc długo na drogę ku zgubie podaną. Stępują/ prędko karki w Niewolą w kładają/ Przepędziwszy długi wiek odemnie odstają. Ale ja to każdemu sczcerze obiecuję/ Przy mnie będzie/ tylko zdróg mych niech nie stępuje. Bo ja smysly nie stworne strażą opatruje/ By od Cnot nie stronili. w
rodźi. Y iáko z máłey iskry/ Lás spożaru ginie/ (W ktorym látá dość długie stáwiły iaskinie.) W minućie z Iáko Sławę ná ktorą prácował/ Przez bieg życia swoiego prędko zás zespowáł. Ow ktory wiec wykroczy z brzegow dawney cnoty/ Potłumił pierwszą dźielność zniosł plonne roboty. Ták ći ktorzy śćieszką mą głogiem przyodżianą/ Chodząc długo ná drogę ku zgubie podáną. Stępuią/ prędko kárki w Niewolą w kładáią/ Przepędźiwszy długi wiek odemnie odstáią. Ale ia to káżdemu sczcerze obiecuię/ Przy mnie będźie/ tylko zdrog mych niech nie stępuie. Bo ia smysly nie stworne strażą opátruie/ By od Cnot nie stronili. w
Skrót tekstu: WitkWol
Strona: C3
Tytuł:
Złota wolność koronna
Autor:
Stanisław Witkowski
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
Z Braterskich idzie Rąk Ozirydzie Zguba szalona, Refleksje.
Kiedy się ciało Wsztuki rzeżało Mieczem Tyfona.
Szlochaj! z Wenerą Świecie, nad cerą Płci Adonida,
Rwie na nim szaty, Kozieł brodaty, Nie miecz, nie dzida;
To tylko zyskał, Ze gdy krwią pryskał, z Krwi wynikneła.
Roża, lecz głogiem, I kozim rogiem Zdala cuchneła.
Strzeż się stooki, Argusie, póki Niestracisz wzroku,
Kiedyć Merkury DUCHOWNE.
Po ryje dziury Na każdym oku;
Tylko się oczy Twych umbra toczy w Pośledniej stronie,
Nad Pawią nogą, z Pyszno ubogą Miną, w ogonie.
Epaminondzie, Ledwo na londzie, Sława stanęła
Z Bráterskich idźie Rąk Oziridźie Zgubá szalona, REFLEXYE.
Kiedy się ćiáło Wsztuki rzeżáło Mieczem Tyfoná.
Szlochay! z Wenerą Swiećie, nád cerą Płći Adonidá,
Rwie ná nim száty, Koźieł brodáty, Nie miecz, nie dźidá;
To tylko zyskał, Ze gdy krwią pryskał, z Krwi wyniknełá.
Roża, lecz głogiem, Y kozim rogiem Zdálá cuchnełá.
Strzeż się stooki, Arguśie, poki Niestráćisz wzroku,
Kiedyć Merkury DVCHOWNE.
Po ryie dźiury Ná káżdym oku;
Tylko się oczy Twych umbrá toczy w Pośledniey stronie,
Nád Pawią nogą, z Pyszno ubogą Miną, w ogonie.
Epáminondźie, Ledwo ná londźie, Sławá stánełá
Skrót tekstu: JunRef
Strona: 28
Tytuł:
Refleksje duchowne na mądry króla Salomona sentyment
Autor:
Mikołaj Karol Juniewicz
Drukarnia:
Drukarnia Jasnej Góry Częstochowskiej
Miejsce wydania:
Częstochowa
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1731
Data wydania (nie wcześniej niż):
1731
Data wydania (nie później niż):
1731
psim gardzisz gonem, Choć deszcz, wiatr, ze psy w pole wyżenie gomonem. Dalej, jakbyś pokrzywy, nie lilijej wąchał; A cóż, jeśli się sąsiad abo ksiądz z nią spąchał! Porwono katu pole! choćby upatrzonej, Nie masz jako odjechać w domu kurwy żony. Inszym jabłonią, tobie położy się głogiem, Gorzej niż ostem koląc od siebie ożogiem. 404. NA TOŻ CZWARTY RAZ
I księdza zrazu, kiedy siędzie na plebanii, Póki nie rozłakomi, rzadko dziedzic gani; Kontentuje się swoim, ale za kilka lat W pieniacza się przetworzy on tak dobry prałat. Snopów chce, dziesięcina mała nań pieniężna; Zwłaszcza
psim gardzisz gonem, Choć deszcz, wiatr, ze psy w pole wyżenie gomonem. Dalej, jakbyś pokrzywy, nie lilijej wąchał; A cóż, jeśli się sąsiad abo ksiądz z nią spąchał! Porwono katu pole! choćby upatrzonej, Nie masz jako odjechać w domu kurwy żony. Inszym jabłonią, tobie położy się głogiem, Gorzej niż ostem koląc od siebie ożogiem. 404. NA TOŻ CZWARTY RAZ
I księdza zrazu, kiedy siędzie na plebanii, Póki nie rozłakomi, rzadko dziedzic gani; Kontentuje się swoim, ale za kilka lat W pieniacza się przetworzy on tak dobry prałat. Snopów chce, dziesięcina mała nań pieniężna; Zwłaszcza
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 241
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
Jak siarką podpalone z krzesiwa łuczywo. O nic więcej starania w myślach nie zakłada, Tylko pytać z pilnością, gdzie DAWID przesiada. Zły człowiek, opojony śmiertelną Cykutą, Nudzi sobą, jak w piekle, mając Duszę strutą. DAWID w oczach Goliat, Dawid w głowie wrogiem, DAWID w sercu Saulowym tkwi, kolącym głogiem. DAWID Saula w pasztecie i smacznym rosole, Nawet w miękkiej poduszce gniecie, bodzie, kole.
Przekonane sumnienie twardego grzesznika, Przez mury, przez żelazne zamknięcia dotyka. Tańce, bale, Muzyki krótką słodycz rodzą, Śmierć, wieczność, dwaj tyrani wszędzie za nim chodzą, W pośrzód uciech największych Króla Baltazara, W
Ják siarką podpálone z krzesiwa łuczywo. O nic więcey stárania w myślach nie zákłáda, Tylko pytać z pilnością, gdzie DAWID przesiada. Zły człowiek, opoiony śmiertelną Cykutą, Nudzi sobą, iák w piekle, maiąc Duszę strutą. DAWID w oczach Goliat, Dawid w głowie wrogiem, DAWID w sercu Saulowym tkwi, kolącym głogiem. DAWID Saula w pasztecie y smácznym rosole, Náwet w miękkiey poduszce gniecie, bodzie, kole.
Przekonane sumnienie twárdego grzesznika, Przez mury, przez żelazne zámknięcia dotyka. Tańce, bále, Muzyki krotką słodycz rodzą, Smierć, wieczność, dway tyrani wszędzie zá nim chodzą, W pośrzod uciech náywiększych Krola Baltazara, W
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 53
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752
w niebie będą. II. MIękkie odzienie nie da ozdoby ciałku Dzieciny/ przybytek Ducha świętego subtelniuchną szatą nie będzie miał ochrony/ ostrości raczej potrzeba: im subtelniejsze ciałko dzieciny/ tym się pokrywać ma grubiej/ tym mu ostrzejsze odzienie służy; wszak też i kwiat rożany w kolącym cierniu dochowywa swej piękności/ i lilia kolącym głogiem okrążona swojej białości dotrzymywa; a lubo JEZUS nie podległ skazie i zawsze białorumiany trwać może w niewinności/ przecię na sobie nam pokazał subtelniuchy/ aby człowiek delikackiej kompleriej garnął się raczej do ostrości/ niż do miękkości/ tam bowiem bezpieczniejszy/ gdzie jak najlepszy nieprzyjacielowi wstręt uczyni/ który się nigdy na ostrość nie narazi/ chyba
w niebie będą. II. MIękkie odźienie nie dá ozdoby ćiałku Dźiećiny/ przybytek Duchá świętego subtelniuchną szátą nie będźie miał ochrony/ ostrośći raczey potrzebá: im subtelnieysze ćiałko dźiećiny/ tym się pokrywáć ma grubiey/ tym mu ostrzeysze odźienie służy; wszák też y kwiat rożány w kolącym ćierniu dochowywa swey pięknośći/ y lilia kolącym głogiem okrążona swoiey białośći dotrzymywa; á lubo IEZVS nie podległ skaźie y záwsze białorumiány trwáć może w niewinnośći/ przećię ná sobie nam pokazał subtelniuchy/ áby człowiek delikáckiey kompleryey gárnął się ráczey do ostrośći/ niż do miękkośći/ tám bowiem bespiecznieyszy/ gdźie iák naylepszy nieprzyiaćielowi wstręt vczyni/ ktory się nigdy ná ostrość nie náráźi/ chybá
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 121
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
ten czas mię było/ Troje dobywać/ wyprawić: W ten czas mogłem wielkiego/ jeśliż nie odprawić Zdzierżeć pewnie Hektora: lecz jeszcze nie było Hektora: lub dzieczkiem był; mnie zatym ubyło. Co rzec jako Peryfat mieszanca odprawił Peryta? łuk jak Ampik czwornogiego sprwawił Orklesa/ w przeciwną twarz/ bez grotu głogiem? Makary Peletroński Erygdupa srogiem Uśpiłdrągiem pchnąwsz yw pierś: ręce Cymelowe/ Ostrą włócznią/ wsadziły w łono Nesseowe. A nie rozmiej by MOpsus nie umiałpowładać/ Czym inszym tylko przyszłę rzeczy opowiadać. StrzeliłMOpsus/ aż Odyt dwukształtny nie żywy/ I chudzieć nadaremnno/ coś przerzec/ był chciwy. Język do brody/ brodę do
ten czás mię było/ Troie dobywać/ wypráwić: W ten czás mogłęm wielkiego/ ieśliż nie odpráwić Zdźierżeć pewnie Hektorá: lecz ieszcze nie było Hektorá: lub dźieczkiem był; mnie zátym vbyło. Co rzec iáko Peryphát mieszáncá odpráwił Perytá? łuk iák Ampik czwornogiego sprwáwił Orklesá/ w przećiwną twarz/ bez grotu głogiem? Mákáry Peletronski Erygdupá srogiem Vśpiłdrągiem pchnąwsz yw pierś: ręce Cymelowe/ Ostrą włocznią/ wsádźiły w łono Nesseowe. A nie rozmiey by MOpsus nie vmiałpowłádáć/ Czym inszym tylko przyszłę rzeczy opowiádáć. StrzeliłMOpsus/ áż Odyt dwukształtny nie żywy/ Y chudźieć nádáremnno/ coś przerzec/ był chćiwy. Ięzyk do brody/ brodę do
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 308
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
ubogi i w płaty uwinęła grube, bo nie miała czym subtelnym ogarnąć naświętszego Ciała”. Co słysząc, złożył ręce i padł na kolana drżąc Febus, na pokorę tak wielkiego Pana. Ona zaś swym porządkiem rzecz znowu prowadzi: “A pod ten czas nad miastem, nie wierząc czeladzi, pasterze w noc podparci ostruganym głogiem rozpuścili stada swe przestronym odłogiem, psy na smyczy w obrożach dzierżąc jedną dłonią, żeby mieli na wilka gotową pogonią. A w tym anioł roztoczył płomień safirowy, że pobrzeżne i lasy, i rzeki z ostrowy widzieć było daleko, a Strach wielkooki upadł na nie gwałtownie, trzęsąc oba boki. Ale on: «Nie
ubogi i w płaty uwinęła grube, bo nie miała czym subtelnym ogarnąć naświętszego Ciała”. Co słysząc, złożył ręce i padł na kolana drżąc Febus, na pokorę tak wielkiego Pana. Ona zaś swym porządkiem rzecz znowu prowadzi: “A pod ten czas nad miastem, nie wierząc czeladzi, pasterze w noc podparci ostruganym głogiem rozpuścili stada swe przestronym odłogiem, psy na smyczy w obrożach dzierżąc jedną dłonią, żeby mieli na wilka gotową pogonią. A w tym anioł roztoczył płomień safirowy, że pobrzeżne i lasy, i rzeki z ostrowy widzieć było daleko, a Strach wielkooki upadł na nie gwałtownie, trzęsąc oba boki. Ale on: «Nie
Skrót tekstu: MiasKZbiór
Strona: 44
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Kacper Miaskowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia, fraszki i epigramaty
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Alina Nowicka-Jeżowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1995
zawiasach, inszych dwoje na bieganach. Wrota do wozowni na bieganach drewnianych. Na tejże stajni powała z tarcic do połowy tego budynku; snopkami poszyty, potrzebuje inszego poszycia.
Przy tejże stajni chlewik stary na gęsi, kury, z gruntu zły.
Od pola ku młynowi przy tymże dworcu sadzawki zarosły cierniem, głogiem etc.
Przy tychże sadzawkach zarosłych chlew mały na bydło, wąski i krótki, prostą robotą w dyliki łupane i słupki, bez powały.
Stodoła jedna dobra z wrotami tylnemi i przedniemi, wjezna, z wrzecądzami obojemi. Druga stodoła zła, bez wrót; ściany się obie powywracały.
Przy tychże stodołach spichlerz zły
zawiasach, inszych dwoje na bieganach. Wrota do wozowni na bieganach drewnianych. Na tejże stajni powała z tarcic do połowy tego budynku; snopkami poszyty, potrzebuje inszego poszycia.
Przy tejże stajni chlewik stary na gęsi, kury, z grontu zły.
Od pola ku młynowi przy tymże dworcu sadzawki zarosły cierniem, głogiem etc.
Przy tychże sadzawkach zarosłych chlew mały na bydło, wąski i krótki, prostą robotą w dyliki łupane i słupki, bez powały.
Stodoła jedna dobra z wrotami tylnemi i przedniemi, wjezna, z wrzecądzami obojemi. Druga stodoła zła, bez wrót; ściany się obie powywracały.
Przy tychże stodołach spichlerz zły
Skrót tekstu: InwKal_II
Strona: 332
Tytuł:
Inwentarze dóbr szlacheckich powiatu kaliskiego, t. 2
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
inwentarze
Tematyka:
gospodarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1751 a 1775
Data wydania (nie wcześniej niż):
1751
Data wydania (nie później niż):
1775
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Władysław Rusiński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1959