oczyszczono. Chciej jedno a śmiej, Pan Bóg z nieba na pomocy, Ten ci zwykł powoływać czasem i w północy.
Wspomni sobie na twego niegdy towarzysza, Mikołaja dopiero piekielnego szysza, Przez który więc instrument zwykł kto kiedy grzeszyć, Na pokaranie tego zwykł się też Bóg śpieszyć. Patrz, by przeciw naturze tobie nie gardzielem Dusza wyszła, ale się wydarła śmierdzielem. EgzorBITANTIA WTORA OD PANIEJ WOLFHELMOWEJ NAGANIONA, JAKO SIĘ IKS SZWAN KOŁO SAKRAMENTU OBCHODZI
Barzo się dusza moja zbrzydziła, Ongi do stołu gdym przystąpiła, Iks Szwan podał mi chleba kawałek - Pożal się Boże, iż w ręku wałek Nie był, zarazem w pysk bym mu dała
oczyszczono. Chciej jedno a śmiej, Pan Bóg z nieba na pomocy, Ten ci zwykł powoływać czasem i w północy.
Wspomni sobie na twego niegdy towarzysza, Mikołaja dopiero piekielnego szysza, Przez który więc instrument zwykł kto kiedy grzeszyć, Na pokaranie tego zwykł się też Bóg śpieszyć. Patrz, by przeciw naturze tobie nie gardzielem Dusza wyszła, ale się wydarła śmierdzielem. EXORBITANTIA WTORA OD PANIEJ WOLFFHELMOWEJ NAGANIONA, JAKO SIĘ IKS SZWAN KOŁO SAKRAMENTU OBCHODZI
Barzo się dusza moja zbrzydziła, Ongi do stołu gdym przystąpiła, Iks Szwan podał mi chleba kawałek - Pożal się Boże, iż w ręku wałek Nie był, zarazem w pysk bym mu dała
Skrót tekstu: TajRadKontr
Strona: 278
Tytuł:
Tajemna rada
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia Jezuicka
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pisma religijne, satyry
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1624
Data wydania (nie wcześniej niż):
1624
Data wydania (nie później niż):
1624
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Kontrreformacyjna satyra obyczajowa w Polsce XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Zbigniew Nowak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Gdańskie Towarzystwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1968
sobie łacniej było milczenie poruczyć Niźli komu. Nie mogłszy sam sobie dotrzymać (Tego, co raz puściwszy, już trudno pojmać), Choć własne twoje było, cenione tak drogo, Wierę, niesłuszna jest rzecz uskarżać na kogo. 79. DWAJ ZA ŁEB, TRZECI DO KALETY
Wadzą się, kto z nich lepiej wytrząsa gardzielem, Kto głośniej trąbi: osa z pczołą, komór z ćmielem. Więc kiedy sobie każde przypisuje gorę, Za sędziego tej sprawy obiorą sikorę. A ta jedno po drugim sadzając do brzucha: Nie mam tak pojętnego — mówi do nich — ucha; Tam wyraźniej zrozumieć sztuki wasze mogę, A tymczasem ode mnie tę miejcie
sobie łacniej było milczenie poruczyć Niźli komu. Nie mógszy sam sobie dotrzymać (Tego, co raz puściwszy, już trudno poimać), Choć własne twoje było, cenione tak drogo, Wierę, niesłuszna jest rzecz uskarżać na kogo. 79. DWAJ ZA ŁEB, TRZECI DO KALETY
Wadzą się, kto z nich lepiej wytrząsa gardzielem, Kto głośniej trąbi: osa z pczołą, komor z ćmielem. Więc kiedy sobie każde przypisuje gorę, Za sędziego tej sprawy obiorą sikorę. A ta jedno po drugim sadzając do brzucha: Nie mam tak pojętnego — mówi do nich — ucha; Tam wyraźniej zrozumieć sztuki wasze mogę, A tymczasem ode mnie tę miejcie
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 53
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
. Astolf dobywa szable, gniewem poruszony, A przemierzłe, serdeczny, chce bić cuda ony.
CXVIII.
To w szyję, to zaś w piersi, czasem w twarz ugodzi, Ale ostre żelazo nic ptastwu nie szkodzi: Żartko się umykają lekkiemi skrzydłami I zaś z góry stanęły w skok nad potrawami. Żadnej nie zostawują gardzielem niesytem Nie dotknionej z frasunkiem królewskiem obfitem, Ani z szerokiej sale wprzód na dwór leciały, Aż do szczętu jedzenie wszystkiem popsowały.
CXIX.
Miał Synap tę nadzieję pewną nieszczęśliwy, Iż przez Astolfa już Bóg chce mu być życzliwy; Ale skoro usłyszał, że broń ostra jego Nic nie jest przeciw sile ptastwa cudownego, Wzdycha
. Astolf dobywa szable, gniewem poruszony, A przemierzłe, serdeczny, chce bić cuda ony.
CXVIII.
To w szyję, to zaś w piersi, czasem w twarz ugodzi, Ale ostre żelazo nic ptastwu nie szkodzi: Żartko się umykają lekkiemi skrzydłami I zaś z góry stanęły w skok nad potrawami. Żadnej nie zostawują gardzielem niesytem Nie dotknionej z frasunkiem królewskiem obfitem, Ani z szerokiej sale wprzód na dwór leciały, Aż do szczętu jedzenie wszystkiem popsowały.
CXIX.
Miał Synap tę nadzieję pewną nieszczęśliwy, Iż przez Astolfa już Bóg chce mu być życzliwy; Ale skoro usłyszał, że broń ostra jego Nic nie jest przeciw sile ptastwa cudownego, Wzdycha
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_III
Strona: 59
Tytuł:
Orland szalony, cz. 3
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
słychać/ tylko w Litwie/ a na Rusi snadź się takie najdują/ czemu ja nie do końca wierzę/ chybaby im gorzałka wadziła/ acz i tam powiadaja/ że ich na poły więcej/ co umieją pijaństwo pokryć fortelnie/ mdłością albo chorobą. a mamli prawdę rzecz/ najdzie takowe niewiasty ze łbem i gardzielem/ że ich sam diabeł nie przepije ani przesiedzi. Pani Kmoszko wlejże jeszcze kwaterkę/ i jeszcze drugą/ złożemy się na nią/ a podpiwszy sobie wraz/ przecie udają się że trzeźwe/ choć każdy dzień gorzałka pijane/ i mężowie toż o nich rozumieją że trzeźwe: te bowiem małżonki co się winem upijają
słycháć/ tylko w Litwie/ á ná Ruśi snadź się tákie náyduią/ czemu ia nie do końcá wierzę/ chybáby im gorzałká wádźiłá/ ácz y tam powiádáia/ że ich ná poły więcey/ co umieią piiáństwo pokryć fortelnie/ mdłośćią albo chorobą. á mamli prawdę rzecz/ naydźie tákowe niewiásty ze łbem y gardźielem/ że ich sam diabeł nie przepiie áni prześiedźi. Páni Kmoszko wleyże ieszcze kwáterkę/ y ieszcze drugą/ złożemy się ná nię/ á podpiwszy sobie wraz/ przećie udáią się że trzeźwe/ choć káżdy dźień gorzałka piiáne/ y mężowie toż o nich rozumieią że trzeźwe: te bowiem małżonki co się winem upiiáią
Skrót tekstu: ZłoteJarzmo
Strona: 10
Tytuł:
Złote jarzmo małżeńskie
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1601 a 1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1601
Data wydania (nie później niż):
1650
twoje Walku zniwa: Panie cóż czynić/ dawno powiadają/ Jako kto mierzał/ tak mu odmierzają.
Nauka z występku. Który był kolwiek/ a występek wczora/ Tenże dziś stanąć może za Doktora.
Złe nabyće. z lac. MLode Kanię gdy chciwie trzewa z wołu trawi/ Którym tkał w się gardzielem/ tem je nazad zbawi: Więc gdy widzi ze z brzucha drugi brzuch wypada/ Ratuj mię Matko rzecze. Ta zaś odpowiada/ Synu cyt/ nie twój to brzuch; cudzą ty rzecz gonisz/ I kradziesz tę w się kładziesz: Cudzą też rzecz ronisz. Księgi Wtóre.
O Miłości. WSzelkim chorobom lekarstwo się
twoie Wálku zniwá: Pánie cosz czynić/ dawno powiádáią/ Iako kto mierzał/ ták mu odmierzáią.
Náuká z występku. KTory był kolwiek/ á występek wczorá/ Tenże dźiś stánąć może zá Doktorá.
Złe nábyće. z lác. MLode Kánię gdy chćiwie trzewá z wołu tráwi/ Ktorym tkał w się gardźielem/ tem ie názad zbáwi: Więc gdy widźi ze z brzuchá drugi brzuch wypada/ Rátuy mię Mátko rzecze. Tá záś odpowiada/ Synu cyt/ nie twoy to brzuch; cudzą ty rzecz gonisz/ I kradźiesz tę w się kładźiesz: Cudzą tesz rzecz ronisz. Kśięgi Wtore.
O Miłości. WSzelkim chorobom lekárstwo się
Skrót tekstu: GawDworz
Strona: 44
Tytuł:
Dworzanki albo epigramata polskie
Autor:
Jan Gawiński
Drukarnia:
Balcer Smieszkowicz
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1664
Data wydania (nie wcześniej niż):
1664
Data wydania (nie później niż):
1664