rączym lotem snadnie/ Aż wieczorem na drzewie krzewistym opadnie. Rybka po morzu buja/ Sarna zbiega siła/ I ta i ta do kniejki gdy czas pospieszyła.
Gdy w Diamencie ryją Niebieskie wyroki/ Od ludzi niech nie mają przeszkody i zwłoki. Bo to jest wbrew przedwiecznej opatrzności samej/ Gdy kto uporu swego narzuca jej Tamy.
Zaczym i ty ma Damo myśliwszy tak sieła/ Puść się za Styrem ręki Niebieskiego dzieła. Bogu ufaj sama czyń/ po długiej uwadze/ Zważ szczęścia twego Valor/ na bacznia Wadze Poradź się szczerze serca/ niechciej iść uporem/ Pięknie zawsze bywało Sreniawie z Toporem. Wola Boska początkiem ludzka dokończeniem/ Tak się
rączym lotem snádnie/ Aż wieczorem ná drzewie krzewistym opádnie. Rybká po morzu buia/ Sárná zbiega śiłá/ Y tá y tá do knieyki gdy czás pospieszyłá.
Gdy w Diámenćie ryią Niebieskie wyroki/ Od ludźi niech nie máią przeszkody y zwłoki. Bo to iest wbrew przedwieczney opátrznośći sámey/ Gdy kto vporu swego nárzuca iey Támy.
Záczym y ty má Dámo myśliwszy ták śiełá/ Puść się zá Styrem ręki Niebieskiego dźiełá. Bogu vfay sámá czyń/ po długiey vwadze/ Zważ szczęśćia twego Valor/ ná bacznia Wadze Poradź się sczerze sercá/ niechćiey iść vporem/ Pieknie záwsze bywáło Sreniáwie z Toporem. Wola Boska początkiem ludzka dokończeniem/ Ták się
Skrót tekstu: KochProżnLir
Strona: 216
Tytuł:
Liryka polskie
Autor:
Wespazjan Kochowski
Drukarnia:
Wojciech Górecki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1674
Data wydania (nie wcześniej niż):
1674
Data wydania (nie później niż):
1674
angustij nieprzyjaciela przywiedli. Nienadało się tym, dla odległości miejsca, którzy mieli na Nogacie u Pogorzałej roskopywać, ci co u Montwów dobrze rozkazanie moje eksequowali na kopią w szerz dziurę uczyniwszy, którą rzuciła się była potężnie woda; ale lubo to tak wielkie powodzie, przecię jednak na trzy, na cztery łokcie do wierzchu tamy
niedostawało wody; zaczem niemogła wielkiego efektu czynić i potęga i chłopów i żołnierzów nieprzyjacielskich jak na gwałt nastąpiła, prędko się zahamować i zatamować dała. Co widząc że nie korespondowało desiderijs nostris, dałem i tej Żuławie gdańskiej pokój, nieżycząc dla tak małego nieprzyjacielskiego niewczasu, Gdańskowi takowej szkody, bez której
angustij nieprzyjaciela przywiedli. Nienadało się tym, dla odległości miejsca, którzy mieli na Nogacie u Pogorzałej roskopywać, ci co u Montwów dobrze roskazanie moje exequowali na kopią w szerz dziurę uczyniwszy, którą rzuciła się była potężnie woda; ale lubo to tak wielkie powodzie, przecię jednak na trzy, na cztery łokcie do wierzchu tamy
niedostawało wody; zaczém niemogła wielkiego effektu czynić i potęga i chłopów i żołnierzów nieprzyjacielskich jak na gwałt nastąpiła, prętko się zahamować i zatamować dała. Co widząc że nie korrespondowało desiderijs nostris, dałem i tej Żuławie gdańskiej pokój, nieżycząc dla tak małego nieprzyjacielskiego niewczasu, Gdańskowi takowéj szkody, bez której
Skrót tekstu: KoniecSListy
Strona: 105
Tytuł:
Listy Stanisława Koniecpolskiego Hetmana
Autor:
Stanisław Koniecpolski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
listy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1672
Data wydania (nie wcześniej niż):
1672
Data wydania (nie później niż):
1672
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pamiętniki o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Stanisław Przyłęcki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Leon Rzewuski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1842
przejść, i ku Biskupstwu Warmińskiemu się obrócić miał, aby się i z tamtemi świeżemi ludźmi złączył, i koło Heilsberga i Olsztyna pomyślił, musiałem się do obozu retirować nazad, iżbym, będzieli kończył ten zamysł swój, tem prędzej succurs tamtym miejscom mógł dać: bo za zniesieniem mostów, za poprzerywaniem nad Wisłą tamy, ciężka będzie wojsku W. K. M. bardzo przeprawa. To tedy oznajmiwszy, wierność poddaństwa i t. d. OD PANA HETMANA DO KRÓLA JEGO MOŚCI
, dnia 18. sierpnia 1628.
Jakom przeszłą pocztą W. K. Mści, Panu memu miłościwemu, oznajmił o intencji nieprzyjacielskiej, toż i teraz
przejść, i ku Biskupstwu Warmińskiemu się obrócić miał, aby się i z tamtemi świeżemi ludźmi złączył, i koło Heilsberga i Olsztyna pomyślił, musiałem się do obozu retirować nazad, iżbym, będzieli kończył ten zamysł swój, tém prędzej succurs tamtym miejscom mógł dać: bo za zniesieniem mostów, za poprzerywaniem nad Wisłą tamy, ciężka będzie wojsku W. K. M. bardzo przeprawa. To tedy oznajmiwszy, wierność poddaństwa i t. d. OD PANA HETMANA DO KRÓLA JEGO MOŚCI
, dnia 18. sierpnia 1628.
Jakom przeszłą pocztą W. K. Mści, Panu memu miłościwemu, oznajmił o intenciej nieprzyjacielskiej, toż i teraz
Skrót tekstu: KoniecSListy
Strona: 106
Tytuł:
Listy Stanisława Koniecpolskiego Hetmana
Autor:
Stanisław Koniecpolski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
listy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1672
Data wydania (nie wcześniej niż):
1672
Data wydania (nie później niż):
1672
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pamiętniki o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Stanisław Przyłęcki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Leon Rzewuski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1842
naszych, tedy spracowaną Zmięszają piechotę, gdzie ognistą raną Wajer urażony, gniew budzi w się krwawy, Przyszedłszy do sprawy. Wraz z boku junacy kwarciani poskoczą, I pierwej lekczejsze z jezdą harce stoczą, Że się jako duże o murowe ściany, Uderzą tarany. Ale ciężkim wsparci nie oprą się gwałtem, Jakim nagła powódź tamy porwie kształtem, Podawszy tył nagi, ku zbrojnym się mają, Tam podpadają. Dopiero z litewskim Sapieha strażnikiem, Rzeczy w pół zginionych spadną z kopijnikiem, Skruszą las ogromny, jaki rum od wiatrów, Karpatyjskich Tatrów.
Nie zmięszają Moskwy, ale jadą na niej, Że jako nikczemne bydło parowani, Po szerokiem polu zawziąwszy
naszych, tedy spracowaną Zmięszają piechotę, gdzie ognistą raną Wajer urażony, gniew budzi w się krwawy, Przyszedłszy do sprawy. Wraz z boku junacy kwarciani poskoczą, I pierwej lekczejsze z jezdą harce stoczą, Że się jako duże o murowe ściany, Uderzą tarany. Ale ciężkim wsparci nie oprą się gwałtem, Jakim nagła powódź tamy porwie kształtem, Podawszy tył nagi, ku zbrojnym się mają, Tam podpadają. Dopiero z litewskim Sapieha strażnikiem, Rzeczy w pół zginionych spadną z kopijnikiem, Skruszą las ogromny, jaki rum od wiatrów, Karpatyjskich Tatrów.
Nie zmięszają Moskwy, ale jadą na niej, Że jako nikczemne bydło parowani, Po szerokiem polu zawziąwszy
Skrót tekstu: TwarSRytTur
Strona: 16
Tytuł:
Zbiór różnych rytmów
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1631 a 1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1631
Data wydania (nie później niż):
1661
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Drukarnia "Czasu"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1861
od wszystkich, ach! nie ratowani! Nie chciałeś z naszych piersi uroszczonych Budować mostu, aleś ukorzonych Przyjął w obronę, i dał wdzięczne domy Przez ognie widzieć i straszne swe gromy. Jużże pójdż dalej gdzie cię niebo wzywa, J skąd fortuna niesie przyjażliwa! A żadne, tuszę, nie oprąć się tamy, Aż do stolice i korony samej.
Ty masz nam cerę starożytną wrócić, A wprzód kozacką swawolą ukrócić; Toż stąd na Moskwę, i gdzie świat na dwoje Tanais dzieli, podnieść rękę twoję. Jednak pamiętaj, kiedy te przebędziesz Zawady wszystkie, co winien nam będziesz, Co prawom wolnym, co kościołom świętym,
od wszystkich, ach! nie ratowani! Nie chciałeś z naszych piersi uroszczonych Budować mostu, aleś ukorzonych Przyjął w obronę, i dał wdzięczne domy Przez ognie widzieć i straszne swe gromy. Jużże pójdż dalej gdzie cię niebo wzywa, J zkąd fortuna niesie przyjażliwa! A żadne, tuszę, nie oprąć się tamy, Aż do stolice i korony samej.
Ty masz nam cerę starożytną wrócić, A wprzód kozacką swawolą ukrócić; Toż ztąd na Moskwę, i gdzie świat na dwoje Tanais dzieli, podnieść rękę twoję. Jednak pamiętaj, kiedy te przebędziesz Zawady wszystkie, co winien nam będziesz, Co prawom wolnym, co kościołom świętym,
Skrót tekstu: TwarSRytTur
Strona: 147
Tytuł:
Zbiór różnych rytmów
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1631 a 1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1631
Data wydania (nie później niż):
1661
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Drukarnia "Czasu"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1861
odbieram żołd zahorowany. Za co tobie, bogini, oddam na ofiarę Równą śniegu jałowkę i gołębiąt parę. Tobie zaś, piękna damo, co u siebie czuję Najdroższego, me serce, na wiekić fantuję. 773. Hiszpańska rodomontada.
Hiszpan wspaniały chcąc boje marsowe W lube zamienić łowy kupidowe, Poty swym chęciom nie założył tamy, Aż się jął kochać jednej pięknej damy, Którą też sądził z postępku każdego Godną być prawie panem serca swego. A chcąc jej zapał swój wynurzyć srogi Idzie, ale niż przestąpi jej progi, Giną koncepty, język zakamiały, Od strachu włosy na głowie powstały. Ręka, co mieczem przed tym dowodziła, Biednej się
odbieram żołd zahorowany. Za co tobie, bogini, oddam na ofiarę Rowną śniegu jałowkę i gołębiąt parę. Tobie zaś, piękna damo, co u siebie czuję Najdroższego, me serce, na wiekić fantuję. 773. Hiszpańska rodomontada.
Hiszpan wspaniały chcąc boje marsowe W lube zamienić łowy kupidowe, Poty swym chęciom nie założył tamy, Aż się jął kochać jednej pięknej damy, Ktorą też sądził z postępku każdego Godną być prawie panem serca swego. A chcąc jej zapał swoj wynurzyć srogi Idzie, ale niż przestąpi jej progi, Giną koncepty, język zakamiały, Od strachu włosy na głowie powstały. Ręka, co mieczem przed tym dowodziła, Biednej się
Skrót tekstu: TrembWierszeWir_II
Strona: 264
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Jakub Teodor Trembecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1643 a 1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1643
Data wydania (nie później niż):
1719
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1911
tureckie powiaty? Jak wielka zdobycz wzięta, jakie zbiory? Jaka armata i jakie splendory? Jak na zwycięstwa tego odgłos szumny, Trzech części świata zadrżały kolumny? Jako nakoniec król traktował w kole, Jakby obegnać Konstantynopole? Abo w nagrodę pracy tej podjętej, Z niewoli pański grób wyzwolić święty I inszej sławie nie zakładać tamy, Chyba Babilon i Mezopotamy, A z tamtąd wrócić z orły zwycięskimi, Po karkach pogan do ojczystej ziemi I śluby wieszać pełne nabożeństwa, Za tak fortunnie zdarzone zwycięstwa.
Tak o tym wszytkim swoją słodką mową, Będziesz mi czynił relacją nową A ja do ciebie pełną wychylając I z zadumieniem wszytko pochwalając Ukażęć z oka,
tureckie powiaty? Jak wielka zdobycz wzięta, jakie zbiory? Jaka armata i jakie splendory? Jak na zwycięstwa tego odgłos szumny, Trzech części świata zadrżały kolumny? Jako nakoniec krol traktował w kole, Jakby obegnać Konstantynopole? Abo w nagrodę pracy tej podjętej, Z niewoli pański grob wyzwolić święty I inszej sławie nie zakładać tamy, Chyba Babilon i Mezopotamy, A z tamtąd wrocić z orły zwycięskimi, Po karkach pogan do ojczystej ziemi I śluby wieszać pełne nabożeństwa, Za tak fortunnie zdarzone zwycięstwa.
Tak o tym wszytkim swoją słodką mową, Będziesz mi czynił relatią nową A ja do ciebie pełną wychylając I z zadumieniem wszytko pochwalając Ukażęć z oka,
Skrót tekstu: TrembWierszeWir_II
Strona: 288
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Jakub Teodor Trembecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1643 a 1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1643
Data wydania (nie później niż):
1719
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1911
Wigilią Bożego Narodzenia ukazały się i dwie czerwone na kształt ognia, jedna większa, 224 druga mniejsza. Na przodku były nader bliskie siebie, potym odłączyły się, i oddaliwszy się jedna od drugiej zniknęły.
Trzęsienie ziemi na wschodzie.
1178 ogień powietrzny trwał na miejscu dzień i noc ku stronie zachodniej.
1179 7 Stycznia morze tamy przerwawszy zalało brzegi Holenderskie.
W Grudniu trzęsienie ziemi w Oksenhalt niedaleko Artington w Hrabitwie Angielskim Durham. Ziemia do niezwyczajnej wysokości podniosła się od godziny 9 z rana, aż do zachodu słońca, którego czasu znagła osiadła z wielkim szelestem, i zostawiła dół nader głęboki, który nazywają kotłem piekielnym.
1179 aIbo 1180 ogień powietrzny
Wigilią Bożego Narodzenia ukazały się y dwie czerwone na kształt ognia, iedna większa, 224 druga mnieysza. Na przodku były nader bliskie siebie, potym odłączyły się, y oddaliwszy się jedna od drugiey zniknęły.
Trzęsienie ziemi na wschodzie.
1178 ogień powietrzny trwał na mieyscu dzień y noc ku stronie zachodniey.
1179 7 Stycznia morze tamy przerwawszy zalało brzegi Hollenderskie.
W Grudniu trzęsienie ziemi w Oxenhalt niedaleko Artington w Hrabitwie Angielskim Durham. Ziemia do niezwyczayney wysokości podniosła się od godziny 9 z rana, aż do zachodu słońca, którego czasu znagła osiadła z wielkim szelestem, y zostawiła doł nader głęboki, który nazywaią kotłem piekielnym.
1179 aIbo 1180 ogień powietrzny
Skrót tekstu: BohJProg_II
Strona: 53
Tytuł:
Prognostyk Zły czy Dobry Komety Roku 1769 y 1770
Autor:
Jan Bohomolec
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kollegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki, traktaty
Tematyka:
astronomia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1770
Data wydania (nie wcześniej niż):
1770
Data wydania (nie później niż):
1770
, a nowe otworzyły się. Trzęsienie odnawiało się co pułgodziny, lecz coraz słabsze.
9 Grudnia o 2. i 3 ½ z południa trzy gwałtowne trzęsienia w przeciągu pół minuty wielkie gmachy porysowało w Berne, i w Zamkach Lucens, i Nidau. Przed trzęsieniem rzeka Aare okryta była waporami, a woda wrzała: niedaleko tamy bieg jej zastanowił się, w krótce uczuto swąd siarki, wieczor był pochmurny. Tegoż dnia, i godziny tejże trzęsienie dosyć silne w Zossingen w Lagental. w Brugg, koło Arburg, Kenisselden Wildestein, w Walezyj, w Kantonie Sriburg osobliwie zaś w miastach nad wodami leżących, w okolicy Vevej słyszany łoskot niby
, á nowe otworzyły się. Trzęsienie odnawiało się co pułgodziny, lecz coraz słabsze.
9 Grudnia o 2. y 3 ½ z południa trzy gwałtowne trzęsienia w przeciągu puł minuty wielkie gmachy porysowało w Berne, y w Zamkach Lucens, y Nidau. Przed trzęsieniem rzeka Aare okryta była waporami, á woda wrzała: niedaleko tamy bieg iey zastanowił się, w krotce uczuto swąd siarki, wieczor był pochmurny. Tegoż dnia, y godziny teyże trzęsienie dosyć silne w Zossingen w Lagenthal. w Brugg, koło Arburg, Kenisselden Wildestein, w Walezyi, w Kantonie Sriburg osobliwie zaś w miastach nad wodami leżących, w okolicy Vevey słyszany łoskot niby
Skrót tekstu: BohJProg_II
Strona: 211
Tytuł:
Prognostyk Zły czy Dobry Komety Roku 1769 y 1770
Autor:
Jan Bohomolec
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kollegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki, traktaty
Tematyka:
astronomia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1770
Data wydania (nie wcześniej niż):
1770
Data wydania (nie później niż):
1770
w ten szlub się niezłączę. Demokryt: Chwalebna o Filido! cnota tym dziś ściślej Niewoli nasze serca, zdanie, chęć, i myśli: Lecz jakimby sposobem ubłagać ich żale, On chce za Pasymunda, to wiem doskonale. Hersylla, Powiedz poradź Filido jaki sposób, a my Wszystko bez żadnej zmysłów wypełniemy tamy, Filida; Lub nieumiem Projektów konceptów nie liczę, Jednakże moim zdaniem, tak prawdziwie życzę, Posłać do Pasymunda, jeśli ten ustąpi, Wiem Ojciec dozwolenia z miłości nieskąpi Lecz inaczej, jako dał słowo przyrzeczone, Tak zapewne odda mię do Rodu za Zonę. Galezjusz; Zapewnie najgruntowniej, poszlemy do
w ten szlub się niezłączę. Demokryt: Chwalebna o Filido! cnota tym dźiś ściśley Niewoli nasze serca, zdanie, chęć, y myśli: Lecz iakimby sposobem ubłagać ich żale, On chce za Passymunda, to wiem doskonale. Hersylla, Powiedz poradź Filido iaki sposob, á my Wszystko bez żadney zmysłow wypełniemy tamy, Filida; Lub nieumiem Proiektow konceptow nie liczę, Iednakże moim zdaniem, tak prawdźiwie życzę, Posłać do Passymunda, ieśli ten ustąpi, Wiem Oyciec dozwolenia z miłości nieskąpi Lecz inaczey, iako dał słowo przyrzeczone, Tak zapewne odda mię do Rhodu za Zonę. Galezyusz; Zapewnie naygruntowniey, poszlemy do
Skrót tekstu: RadziwiłłowaFMiłość
Strona: Gv
Tytuł:
Miłość mistrzyni doskonała
Autor:
Franciszka Urszula Radziwiłłowa
Miejsce wydania:
Żółkiew
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
dramat
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754