z rąk moich odebrawszy listy, jeszcze to snadź z nimi w piątek Warszawy nie dojechał. Inszej żem nie miał okazji, rozumiem, że w tym nie moja wina. Wć moje serce mylisz w liczbie listów swoich, bo to dopiero piąty, który doszedł rąk moich. Pierwszy był przez Łapkę, drugi przez tego gnojka Kozaka, trzeci przez posłańca imp. Zamoyskiego, czwarty przez posłańca chorągwi p. Łaska, a ten piąty i ostatni. Jam dziś do Warszawy skoro dzień miał był wyjechać wolę, jakom to i w pierwszym liście oznajmił Wci. Wozom za sobą powoli iść dałem był ordynans; a to z tej
z rąk moich odebrawszy listy, jeszcze to snadź z nimi w piątek Warszawy nie dojechał. Inszej żem nie miał okazji, rozumiem, że w tym nie moja wina. Wć moje serce mylisz w liczbie listów swoich, bo to dopiero piąty, który doszedł rąk moich. Pierwszy był przez Łapkę, drugi przez tego gnojka Kozaka, trzeci przez posłańca jmp. Zamoyskiego, czwarty przez posłańca chorągwi p. Łaska, a ten piąty i ostatni. Jam dziś do Warszawy skoro dzień miał był wyjechać wolę, jakom to i w pierwszym liście oznajmił Wci. Wozom za sobą powoli iść dałem był ordynans; a to z tej
Skrót tekstu: SobJListy
Strona: 112
Tytuł:
Listy do Marysieńki
Autor:
Jan Sobieski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
listy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1665 a 1683
Data wydania (nie wcześniej niż):
1665
Data wydania (nie później niż):
1683
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Czytelnik"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
niej się nie dacie?
GOSPODARZ Witam was, zacni goście i samsiedzi mili! Ady byście godziny tu u mnie nie zbyli, Bo mam żonę bardzo złą, każdego znieważy, Choćby najpodciwszego, to go za nic waży. Kiej jeszcze się upije, to i mnie samego Za łeb weźmie i wypchnie, jak gnojka jakiego. I teraz, małpa, poszła aże do karczmy pić, A jak przydzie, to przez nią będą szatani wyć. Dałbym połeć słoniny i beczkę kapusty, Ażebym żonę inszą miał w te misopusty!
JÓZEF Niechże was Bóg pocieszy, mój łaskawy panie!
GOSPODARZ Także i wam niech da Bóg
niej się nie dacie?
GOSPODARZ Witam was, zacni goście i samsiedzi mili! Ady byście godziny tu u mnie nie zbyli, Bo mam żonę bardzo złą, każdego znieważy, Choćby najpodciwszego, to go za nic waży. Kiej jeszcze się upije, to i mnie samego Za łeb weźmie i wypchnie, jak gnojka jakiego. I teraz, małpa, poszła aże do karczmy pić, A jak przydzie, to przez nię będą szatani wyć. Dałbym połeć słoniny i beczkę kapusty, Ażebym żonę inszą miał w te misopusty!
JÓZEF Niechże was Bóg pocieszy, mój łaskawy panie!
GOSPODARZ Także i wam niech da Bóg
Skrót tekstu: DialJezOkoń
Strona: 289
Tytuł:
Dialog o Narodzeniu Pana naszego Jezusa Chrystusa
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Wieliczka
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
jasełka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1704 a 1709
Data wydania (nie wcześniej niż):
1704
Data wydania (nie później niż):
1709
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Staropolskie pastorałki dramatyczne: antologia
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Okoń
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965